Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Biała łazienka wcale nie musi być nudna, ani sprawiać wrażenia szpitalnej sterylności. O tym jak elegancka, uniwersalna i praktyczna jest biel opowiada arch. Małgorzata Cieśliczak-Patris. 

- Dla kogo stworzyła Pani projekt tego wnętrza?
arch. wnętrz Małgorzata Cieśliczak-Patris: To jest mieszkanie pokazowe, stworzone dla potencjalnego klienta. Łazienka mieści się przy głównej sypialni. Ma więc służyć głównym mieszkańcom domu. Jest dość duża - zajmuje powierzchnię ok. 10 m2. Początkowo wnętrze to było znacznie mniejsze, bowiem mieściła się tam również garderoba, którą razem z developerem postanowiliśmy przesunąć w inne miejsce, celem powiększenia przestrzeni pokoju kąpielowego.
- Wnętrze łazienki jest zdominowane nie tyle sprzętami, które się tam znajdują ile kolorem...
Wybór koloru był dość osobisty, bo sama bardzo lubię biel. Ta barwa dodaje elegancji. Poza tym, a potwierdza to wiele realizowanych przeze mnie projektów, jest to kolor ponadczasowy i uniwersalny. Specjalnie zastosowaliśmy tylko białe elementy po to, by ułatwić zmianę wystroju pomieszczenia. Wszystkie elementy ozdobne, które wnoszą trochę innych kolorów do tego wnętrza, np. ręczniki, płatki kwiatów i żywe rośliny, są łatwe do usunięcia, bądź wymiany. Daje to szerokie pole manewru jeśli chodzi o wyraz estetyczny tej łazienki. Za kilka lat, zmieniając tylko takie elementy i ich kolor można będzie uzyskać wnętrze o zupełnie innej wymowie.
- A jednak sterylność pomieszczenia, została przez Panią przełamana, także przez elementy, które trudno usunąć...
Owszem służy temu przede wszystkim delikatny, kwiatowy deseń tłoczony na kaflach, który nawiązuje do stylu klasycznego. Jest on bardzo dobrze widoczny, choć fotografie tego nie pokazują. Dzięki fakturze płytek udało się uniknąć monotonii białych płytek, a także skojarzeń z bezosobową przestrzenią publiczną.
Deseń płytek koresponduje również z dwoma bogatymi żyrandolami \"Maria Teresa\", wzorowanymi na stylu XIX wieku. To kolejne nawiązanie do tradycji oraz wprowadzenie akcentu dekoracyjnego. Ze względów bezpieczeństwa zostały one wykonane z akrylu, a nie szkła. Sterylność przełamuje też lustro w ozdobnej, srebrnej ramie, znajdujące się nad umywalką. Zostało ono wykonane na zamówienie. Rama ma przyciągnąć wzrok. Chodziło mi o to, by osoby wchodzące do tego pokoju kąpielowego spojrzały właśnie na nią. Dzięki temu mają okazję i możliwość zaobserwowania kolejnego, świadomie zrealizowanego zabiegu estetycznego. Umywalka, lustro, żyrandole i wanna - wszystko to zostało zamontowane w jednej osi. Dzięki temu osoba, która spojrzy w lustro, będzie mogła zobaczyć zwielokrotnione odbicie wnętrza pomieszczenia, a także kwiatowy deseń płytek - złudzenie optyczne dla wyrafinowanych, które mi niezwykle odpowiada. To też nawiązanie do tradycyjnego podejścia do wyposażenia i wykończenia wnętrz. 
- Dość nietypowym pomysłem było również przeprowadzenie przez łazienkę ścieżki prowadzącej na taras.
Owszem, tę łazienkę traktuję jako elegancki pokój kąpielowy. Dlatego osoby, które z niej korzystają mogą po odświeżeniu się lub zażyciu uspokajającej kąpieli, przejść na taras i tam dalej się relaksować. Taras znajduje się po zachodniej stronie budynku, dzięki czemu popołudniami jest tam bardzo dużo słońca. Jest to pewna sfera luksusu, która pozwala również w ciszy i spokoju wypić poranną kawę i połączyć ten rytuał z poranną toaletą.
Prowadzące na taras drzwi balkonowe mają jeszcze jedną funkcję. Sprawiają, że wnętrze pomieszczenia jest bardzo dobrze doświetlone w dzień. Jakie zastosowała Pani nocne oświetlenie?
Tak, łazienka jest bardzo jasna. Efekt ten dodatkowo potęguje jeszcze barwa kafli i wyposażenia. Poza tym, zastosowałam w łazience dwie dodatkowe strefy świetlne. Pierwsza to oczywiście ozdobne żyrandole. Wykonane z akrylu kryształki wyśmienicie rozpraszają i potęgują światło, dzięki czemu dodatkowo optycznie powiększają wnętrze.
Druga strefa, równie moim zdaniem ważna, swą funkcję spełnia w nocy, gdy wyrwany ze snu mieszkaniec domu, chce skorzystać z łazienki. To zamontowane na podwieszanym suficie linie świetlne. Są tak delikatne, że nie porażają wzroku. Poza tym, można je zostawiać włączone, dzięki czemu unika się sytuacji wkraczania do zupełnie ciemnego pomieszczenia. Często namawiam moich klientów do zastosowanie właśnie tego typu oświetlenia, które zawsze okazuje się być niezwykle praktyczne.

Rozmawiała: Katarzyna Hryniewicka
Projekt: arch. wnętrz Małgorzata Cieśliczak-Patris
patris.arch@wp.pl
Zdjęcia: Bartosz Jarosz

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA