Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Problem podrabianych produktów i nierzetelnej konkurencji w naszej branży zatacza coraz szersze kręgi. Ze względu na skomplikowane aspekty problemu i brak stosownych regulacji producenci próbują walczyć z tym procederem na własną rękę.

REKLAMA

Problem podrabianych produktów i nierzetelnej konkurencji w naszej branży zatacza coraz szersze kręgi. Ze względu na skomplikowane aspekty problemu i brak stosownych regulacji producenci próbują walczyć z tym procederem na własną rękę.

Trudno tak naprawdę oszacować rynek podrobionych produktów w branży wyposażenia łazienek. Wiadomo jedynie, że najbardziej dotkliwie odczuwają ten problem firmy o uznanej marce, których produkty cieszą się dużą popularnością. Zgłaszają one coraz liczniejsze przypadki pojawiania się na rynku wiernych kopii ich produktów, które często nawet opakowaniem i nazwą podszywają się pod produkty oryginalne.

- Problem w największym stopniu dotyczy segmentu baterii. Podróbki spotyka się też często wśród mebli i wanien, głównie ze względu na stosunkowo łatwą technologię ich wytwarzania. Najmniej podróbek jest w ceramice sanitarnej, najprawdopodobniej ze względu na złożoność procesu technologicznego przy wytwarzaniu tych produktów - mówi Jacek Różycki, prezes stowarzyszenia Łazienka 2001.

PIERWSZE SUKCESY. Wiele podróbek obecnych na naszym rynku to produkty sprowadzane z Chin (głównie baterie), ale nie tylko. Znane są też liczne przypadki kopiowania produktów w naszym kraju. Zajmują się tym głównie mali, lokalni wytwórcy, których nie stać na promocję własnej marki, a którzy chcieliby szybko i tanim kosztem zarobić. Za przykład może tu posłużyć przypadek jednej z firm z Wrocławia, która wprowadziła na rynek imitację mebli firmy Koło z serii Aplauz. Reakcja firmy Koło była w tym przypadku zdecydowana. Do sądu wpłynął wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko firmie bezprawnie wykorzystującej wzór przemysłowy uznanego producenta. W rezultacie jednak obie strony porozumiały się, sprawę wycofano z sądu i zawarto ugodę. Wrocławski producent zobowiązał się zaprzestać korzystania z wzoru mebli firmy Koło, a także publicznie przeprosił poszkodowaną firmę na łamach prasy ogólnopolskiej.

- Takie przykłady powinny wychodzić na światło dzienne, chociażby po to, aby pokazać, że z problemem można skutecznie walczyć. Dla nierzetelnych firm jest to przestroga. Muszą się liczyć z konsekwencjami swoich działań. Użyjemy wszelkich środków i najlepszych kancelarii prawnych, aby ścigać nierzetelnych producentów - mówi Robert Barański, dyrektor marketingu Sanitec Koło.

W sytuacji opieszałości i wysokich kosztów postępowań sądowych w takich sprawach najskuteczniejszą metodą dochodzenia swoich praw wydają się być właśnie negocjacje z nieuczciwym producentem czy dystrybutorem. Taką metodę z powodzeniem stosuje też firma Hansgrohe.

- W przypadku stwierdzenia podróbek naszych produktów u któregoś z naszych partnerów, zwracamy mu na to uwagę i prosimy o zaniechanie handlu tymi produktami. Jednocześnie zwracamy się do dystrybutora bądź importera, który spowodował pojawienie się tego produktu na rynku w Polsce z prośbą o zaprzestanie prób jego importu i dystrybucji. Powołując się na Ustawę o nieuczciwej konkurencji informujemy go, iż w świetle prawa jego działalność jest przestępstwem. Dzięki temu udało nam się zablokować część profesjonalnych kanałów dystrybucji i zniechęcić importerów do uczestniczenia w tym niecnym procederze - mówi Lech Mielnik, prezes Hansgrohe.

Dodatkowym zabezpieczeniem stosowanym przez Hansgrohe w walce z nierzetelną konkurencją jest klauzula zawarta w umowie z dystrybutorem, która zobowiązuje go do niewprowadzania do sprzedaży produktów podrabianych.

- Ta akcja przynosi już pierwsze sukcesy. Niektórzy z naszych partnerów handlowych sami zgłaszają nam zauważone przypadki podróbek. Są już zorientowani w temacie i nie chcą handlować podróbkami - mówi Bartosz Śliwiński, product manager w firmie Hansgrohe.

Przykłady te są co prawda jednymi z pierwszych udanych akcji przeciw nierzetelnym producentom, jednak ich powolne nagłaśnianie powinno się odbić szerszym echem w sektorze dystrybucji, a co za tym idzie podnieść kulturę handlu tak, aby była ona zgodna z prawami rynku i zdrowej konkurencji.

- Dobry punkt handlowy, dbający o swoją renomę nie powinien wprowadzać do sprzedaży produktów podrabianych. Najczęściej są to przecież produkty słabej jakości, a ich sprzedawanie może prowadzić do utraty zaufania klienta. W rezultacie na sprzedaży podróbek traci także sam punkt sprzedaży - mówi Robert Rutkowski, prezes Grohe Polska.

PODRÓBKI W REGIONIE. Podrabiane produkty spotkać można najczęściej w lokalnych sklepach, o zasięgu regionalnym. Trafiają one zazwyczaj do tych punktów albo drogą bezpośredniej współpracy z zagranicznym producentem (najczęściej z Chin) bądź też (częściej) poprzez współpracę z bezpośrednim, polskim importerem tego typu wyrobów. O tym, iż skala zjawiska przybiera na sile świadczą chociażby coraz częstsze oferty przesyłane do salonów łazienkowych bezpośrednio z Chin.

- Czasami zdarza się, że zauważamy w nich ewidentne kopie produktów uznanych marek, jak np. baterii Grohe. Co prawda produkty te często wyglądają ładnie, ale nie wiemy z czego zostały wykonane. Przeglądamy te foldery, ale najczęściej później lądują one w koszu. Współpraca w takim przypadku byłaby zbyt ryzykowna - mówi sprzedawca w jednym krakowskich salonów.

W przypadku dużych firm i hurtowni dystrybucyjnych posiadających rozbudowaną sieć sprzedaży, podróbki mają znacznie mniejszą szansę na przeniknięcie do sprzedaży. Dużym sieciom nie opłaca się wchodzić w umowy z niewielkimi firmami o niepotwierdzonej wiarygodności,

a w ofercie takich najczęściej można spotkać podróbkę. Poza tym w przypadku hurtowni sieciowych barierą dla nierzetelnej konkurencji jest złożona struktura działalności, w szczególności procedura weryfikacyjna.

- W przypadku każdej zgłaszającej się do nas firmy sprawdzamy nie tylko jej produkt pod względem tego, czy posiada on wszelkie niezbędne na naszym rynku atesty i aprobaty, ale też sprawdzamy wiarygodność samego dostawcy. Zdarzyło nam się, że nie podpisaliśmy umowy z dostawcą z Chin, bo oferowany przez niego produkt był niewystarczającej jakości - mówi Paweł Wysocki, kierownik działu sprzedaży warszawskiej hurtowni Tadmar.

PRÓBY MONITORINGU. Od blisko dwóch lat branża wyposażenia łazienek podejmuje próby zorganizowania ogólnej strategii zwalczania podrabianych produktów. Jednak ze względu na brak jasnych rozporządzeń prawnych nadal pozostają one w sferze planów i dyskusji. Stowarzyszenie Łazienka 2001 pracuje obecnie nad całościowym rozwiązaniem tego problemu. Jednym z rozpatrywanych obecnie pomysłów jest solidarne występowanie stowarzyszenia (35 firm) przeciw dystrybutorom handlującym podróbkami ich produktów. Według tego planu w przypadku stwierdzenia takiego faktu, współpracę z dystrybutorem miałaby wstrzymać nie tylko poszkodowana firma, ale wszystkie firmy członkowskie.

- Projekt ten jest na etapie konsultacji prawnej. Na jego uruchomienie ma wpływ bardzo wiele czynników, m.in. treść kontraktów, które firmy podpisują z dystrybutorami. Sprawa walki z podróbkami jest bardzo skomplikowana i trudno jest znaleźć jednoznaczne rozwiązanie. Myślę, że duże znaczenie na wstępie będzie miała działalność edukacyjna, gdzie liczymy bardzo na media - mówi Jacek Różycki.

Znacznym utrudnieniem w walce z nierzetelną, podrabiającą markowe produkty konkurencją jest fakt, iż znikomy procent produktów wyposażenia łazienki to produkty opatentowane. Utrudnia to dochodzenie swoich praw na drodze prawnej.

- W sytuacji kiedy taki papier się posiada rozstrzyganie problemu byłoby prostsze. Myślę, że w sytuacji dalszego rozwoju problemu kopiowania produktów coraz więcej producentów będzie zastanawiać się nad skuteczną ochroną wzoru - mówi Jacek Różycki.

Rozwiązania problemu szarej strefy niektórzy producenci upatrują też w związku z wejściem w życie od 1 maja br. nowej ustawy o wyrobach budowlanych. Na jej mocy inspektorzy budowlani przeprowadzają kontrolę w sklepach i hurtowniach sprawdzając wyroby budowlane, prawidłowość ich oznaczeń i dokumentację techniczną. W przypadku, gdy kontrola stwierdzi, że wyrób nie spełnia wymagań wprowadza się zakaz jego dalszej sprzedaży, a na jego producenta można nałożyć karę pieniężną.

- Co prawda liczba inspektorów jest ograniczona i na pewno nie sprawdzą wszystkich, ale trzeba pamiętać, że funkcja skuteczności prawa nie wynika tylko z kontroli, ale też postaw społecznych. Dobrze jednak, że wreszcie przestanie się opłacać być nierzetelnym przedsiębiorcą. Proces rugowania oszustów musi trwać. W pierwszym etapie kontrola będzie polegała w zasadzie na sprawdzeniu, czy wyrób budowlany posiada właściwe papiery dokumentujące jego parametry techniczne. Wraz z poszerzaniem się wiedzy kontrolerów częstsze staną się przypadki sprawdzania czy cechy materiału budowlanego są zgodne z jego dokumentacją - mówi Ryszard Kowalski, prezes Związku Producentów-Pracodawców Materiałów dla Budownictwa.

CERTYFIKACJA I EDUKACJA. W sytuacji nasilającego się problemu produktów podrabianych aspekt dokładnego oznakowania produktów oryginalnych staje się coraz istotniejszy. Najlepszym sposobem jest tu czytelne i wyraźne oznakowanie wyrobów w taki sposób, aby kupujący mógł jednoznacznie ocenić, iż jest to produkt oryginalny. Dlatego też niezwykłej wagi nabierają tu wszelkie atesty i aprobaty, które powinien mieć produkt, aby być dopuszczonym do obrotu, a także wszelkie informacje o jego producencie, gwarancji i serwisie. Te ostatnie mogą mieć decydujące znaczenie przy ostatecznym rozróżnieniu podróbki i oryginału, ponieważ produkty kopiowane czy słabej jakości także mogą legitymować się stosownymi atestami i certyfikatami do spełnienia normy. Producenci podróbek mogą bezkarnie wystawiać sobie takie zaświadczenia, ponieważ w naszym kraju nie ma jednostki weryfikującej wiarygodność produktu wobec wymogów normy.

Chcąc zwrócić uwagę na ten problem firma Koło wystosowała do swoich partnerów handlowych list. Władysław Piotrowski, dyrektor handlowy Koła pisze w nim m.in.:

\"Prosimy o przeciwstawienie się wprowadzaniu na rynek wyrobów, które nie spełniają Polskich Norm i nie mają odpowiednich atestów. Prosimy o bardziej wnikliwe sprawdzanie wiarygodności dokumentów, które budzą Państwa wątpliwości.\"

Do powyższego listu załączono też spis wszystkich dokumentów jakie powinny posiadać poszczególne grupy produktów, aby były dopuszczone do obrotu.

PERSPEKTYWY. Jak widać producenci i dystrybutorzy, których produkty są podrabiane przestają już przymykać oczy na bezkarne szerzenie się tego procederu. Wśród podejmowanych przez nich działań najskuteczniejszymi wydają się być bezpośrednie negocjacje z nierzetelnym konkurentem, a także akcje uświadamiania handlu o niebezpieczeństwach wynikających z dystrybucji produktów kopiowanych i nie spełniających określonych wymogów. Jednak ciągle jest to zbyt mało, żeby skutecznie zażegnać problem. Niezbędne są tu skoordynowane, podejmowane wspólnie akcje producentów, jak też pewne regulacje kontroli dystrybucji i certyfikacji. Pierwsze próby w tym względzie zostały już podjęte. Pozostaje jedynie czekać na ich efekty i mieć nadzieję, że będą one na tyle skuteczne, że fałszerstwo i bezprawie nie znajdzie w nich kolejnej luki dla swego istnienia.

MARIUSZ NIEŚCIOR

ZDJĘCIA: ARCHIWUM FIRM I ŁAZIENKI

 

Marek Kukuryka, prezes zarządu Sanitec Koło

- Trudności z dociekaniem swoich praw przez firmy, których produkty są kopiowane, nie wynikają tylko, moim zdaniem, z niedomagań polskiego prawodawstwa w tym względzie. Jest to raczej skutek braku precedensów i wiary w skuteczność takich działań. Zjawisko kopiowania nie było dotąd na tyle powszechne, by nabrać wprawy w reagowaniu nań, ale też firmy nie miały determinacji, aby mu przeciwdziałać konsekwentnie. Na szczęście w naszym kraju skala podróbek, w porównaniu ze skalą biznesu, nie jest tak wielka, jak w przypadku innych państw (szczególnie tych, o większym imporcie produktów z Chin, choć kopiują także lokalni producenci). Nie oznacza to jednak, że nie należy zdecydowanie reagować na wszelkie przejawy pojawiania się podróbek na naszym rynku. W akcję naprawiania rynku powinni się włączyć wszyscy producenci, Najlepszą ku temu drogą byłoby wspólny apel (poprzez Stowarzyszenie Łazienka 2001 i Związek Producentów-Pracodawców Materiałów dla Budownictwa) do dystrybutorów o niepodejmowanie współpracy z nierzetelnymi producentami, którzy mają w swojej ofercie produkty kopiowane bądź nie spełniające wymaganych norm. Apel, a w ślad za nim retorsje w stosunku do dystrybutorów, którzy wyroby takie sprzedają.

Warto też położyć większy nacisk na inne zjawisko z tego obszaru, na aspekt certyfikacji wyrobów, respektowania obowiązujących norm i uzgodnień jakościowych. Ustawa o Wyrobach Budowlanych, uchwalona 1 maja tego roku przy ogromnym udziale Związku Producentów-Pracodawców Materiałów dla Budownictwa, daje dobre do tego instrumenty. Ich skuteczna realizacja zależy w dużej mierze od wspólnego nacisku producentów na kontrolne organy państwa oraz współdziałania w tworzeniu dobrych praktyk rynkowych. Nikt za nas nie załatwi naszych spraw.

 

Andrzej Dobrut, prezes zarządu Geberit Sp. z o.o.

- Nie odnotowaliśmy na polskim rynku dosłownego kopiowania naszych produktów. Mamy natomiast kłopot natury bardziej skomplikowanej, jakim jest wykorzystywanie przez konkurencję pewnych elementów rozpoznawalności naszej marki w celu zwiększenia sprzedaży. Niektórzy z naszych konkurentów starają się podnieść sprzedaż malując swoje stelaże podtynkowe na kolor identyczny jak stelaże Geberitu. O zamierzonym działaniu podszywania się pod naszą markę może świadczyć fakt, iż jeszcze trzy lata temu stelaże tych producentów były sprzedawane w innych barwach. Identyczność koloru konkurencji z naszym potwierdziła analiza specjalistycznego ośrodka badawczego. Opinia wybitnych specjalistów prawa własności intelektualnej UJ w Krakowie jest dla nas bardzo budująca. Konsultujemy się w tej sprawie z prawnikami polskimi oraz w tych krajach, z których pochodzą producenci kopii. Być może perswazja i rozmowy pozwolą osiągnąć zamierzone rezultaty. Co ciekawe, za granicą, ze względów prestiżowych konkurenci bardzo rzadko stosują takie metody. Znane są bowiem przypadki na rynku niemieckim, kiedy w podobnych sprawach producenci wygrywali procesy sądowe z nierzetelnymi konkurentami. Na polskim rynku ze względu na brak odpowiednich, czytelnie sformułowanych przepisów prawnych ciągle jest to trudne. Skutecznym sposobem walki z nierzetelną konkurencją i problemem handlu podróbkami mogłyby się tu okazać pewnego rodzaju działania nieformalne. Wiele korzyści w tym względzie mogłoby przynieść skonsolidowane działanie producentów i występowanie do punktów handlowych z protestem w przypadku stwierdzenia, że handluje on towarem podrabianym. Duże pole do popisu dałaby skoordynowana, przemyślana akcja pod egidą stowarzyszenia Łazienka 2001.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA