Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Łazienka to jedno z najbardziej energochłonnych pomieszczeń w domu

REKLAMA
Ciepła woda to istota łazienki. O ile ostatecznie można sobie wyobrazić gorącą kąpiel w zimnej łazience, o tyle na opcję przeciwną zdecydowaliby się pewnie jedynie nieliczni. Bez odpowiednio podgrzanej wody wiele ekskluzywnych elementów wyposażenia łazienki staje się jedynie bezużytecznymi gadżetami. To, ile ta woda będzie kosztować i jaki komfort będzie wiązał się z jej użytkowaniem można wstępnie zaprogramować już na etapie projektowania instalacji c.w.u.
ŁAZIENKA to obok kuchni najbardziej energochłonne pomieszczenie domu; na bilans ten składa się nie tylko konieczność zapewnienia w niej odpowiednio podwyższonej temperatury komfortu (ok. 24°C), ale także doprowadzenie tam żądanej ilości ciepłej wody o wymaganej temperaturze. Nie zawsze bywa to takie proste. Wybór konkretnego systemu przygotowania c.w.u. to znalezienie indywidualnego kompromisu pomiędzy kosztami i komfortem. Jakkolwiek wybórten na ogół bywa ograniczony, zawsze warto przeanalizować wszystkie parametry –wysiłek ten z pewnością zaprocentuje.
W najlepszej sytuacji wydają się być odbiorcy korzystający z komunalnej sieci c.w.u., i to zarówno od strony wygody korzystania, jak i ceny. I nie chodzi tu o przypadki, kiedy „uzdolnieni manualnie” odbiorcy pobierali praktycznie darmową c.w.u. poprzez popularne niegdyś „podpinanie” się do grzejników, przed czym przedsiębiorstwa ciepłownicze ratowały się m.in. farbowaniem wody. Koszt 1 kWh energii cieplnej z tego źródła na ogół nie przekracza 20 groszy, ponadto odpadają wydatki na zakup kotłów czy podgrzewaczy. Praktyka bywa jednak daleka od doskonałości. Jednostkowe zapotrzebowanie na c.w.u. dla budownictwa wielorodzinnego w Polsce jest wciąż w znacznej części przypadków przewymiarowane. Zawyża to koszty eksploatacyjne, a także pogarsza jakość ciepłej wody, ze względu na długi czas jej wymiany w systemie. Skutkować to może np. długim czasem pomiędzy otwarciem punktu czerpalnego, a czasem kiedy temperatura wody osiągnie 55°C. Szczególnie niezadowoleni z takiego stanu rzeczy mogą być ci klienci, którzy rozliczają się za c.w.u. na podstawie jej rzeczywistego zużycia. Prawdziwe dylematy pojawiają się jednak tak naprawdę wówczas, gdy źródło ciepła ma znajdować się w samym mieszkaniu/domu.

ZA ILE?
Możliwość wyboru konkretnego systemu przygotowania ciepłej wody ogranicza szereg warunków technicznych, takich jak dostępność sieci gazowej/energetycznej, stan przewodów kominowych czy wreszcie wielkość i układ mieszkania (domu). Niemniej jednak warto rozważyć wszystkie opcje leżące w zakresie możliwości wykonawczych, skoro np. praktycznie w każdym domu znajdzie się miejsce na zasobnik c.w.u.  pojemności min. 100 l.
Koszt wytworzenia ciepłej wody stanowi znaczną część „eksploatacyjnych” wydatków związanych z obiektem mieszkalnym. Szacuje się, że użytkująca energooszczędny dom rodzina szczególnie ceniąca sobie komfort ciepłej wody może przeznaczać od 20 do nawet 30 % rocznego budżetu na paliwo do kotła wyłącznie na potrzeby przygotowania c.w.u. Dobowe zapotrzebowanie na c.w.u. na jedną osobę w specyficznych warunkach może wahać się od 15 do nawet 120 litrów. Jako wartość średnią można przyjąć 50 litrów na „osobodobę”. Przy założeniu, że średnia temp. ciepłej wody wynosi 40, a wody w instalacji 15°C, każdy domownik niejako „konsumuje” dziennie ok. 1,5 kWh energii. W modelowym ujęciu koszt produkcji c.w.u. staje się więc prostą funkcją wielkości jego zużycia i jednostkowej ceny energii cieplnej dla różnych nośników z uwzględnieniem średniej sprawności urządzeń podgrzewających wodę. W rzeczywistości zmiennych jest jednak więcej, a przez to prawdziwy koszt może różnić się od wielkości modelowej, nie na tyle jednak, aby nie można było ustalić przynajmniej przybliżonych zależności. Orientacyjne (poprawka na znaczne sezonowe i geograficzne zróżnicowanie cen) koszty energii uzyskiwane z różnych czynników energetycznych obrazuje tabela poniżej. Jak widać podgrzewanie wody (i ogrzewanie w ogóle) gazem ziemnym, jakkolwiek najtańsze z „bezobsługowych” typów produkcji energii trafia na silną konkurencję systemów opalanych węglem i biomasą, tym bardziej, że niewiele wskazuje na to, aby ceny paliw pochodzenia ropopochodnego miały w najbliższym czasie odczuwalnie spaść (przynajmniej w naszym kraju).

JAK DUŻO I JAK SZYBKO? Jednak sam tylko jednostkowy (czy też całkowity) koszt wytworzenia to nie wszystko. Ważny jest także koszt budowy całej instalacji c.w.u. - z uwagi na złożoność zagadnienia rozważania na ten temat można pominąć. W łazience liczy się również (a nawet przede wszystkim) komfort korzystania z c.w.u. Określany przez jego szybką dostępność, stabilną temperaturę oraz oczywiście odpowiednią ilość. Zasadnicza linia podziału (w przypadku korzystania z gazu bądź energii elektrycznej) leży pomiędzy systemami przepływowymi i pojemnościowymi. Wybór wydaje się być prosty. Przesłanek do stosowania kombinacji zasobnik c.w.u. + kocioł jest kilka. To m.in. posiadanie więcej niż jednej łazienki i chęć ewentualnego jednoczesnego korzystania z nich, ew. posiadanie jednej łazienki z dużym zużyciem c.w.u., tzn. z bardzo dużą wanną bądź panelem prysznicowym np. z funkcją biczy wodnych. Równie istotna jest chęć jednoczesnego korzystania z ciepłej wody w dwóch punktach poboru jednocześnie czy wreszcie posiadanie dużego domu z rozbudowaną instalacją wodną, w której punkty poboru c.w.u. są oddalone od urządzenia przygotowującego wodę o więcej niż 8 m.
Budowę konkretnej instalacji (jakkolwiek kosztowną) ułatwia bogaty rynek oferujący dziesiątki modeli podgrzewaczy/wymienników ciepła mogących spełniać rolę zasobnika c.w.u., w tym modele z dwiema spiralami grzejnymi przystosowane do pracy w układach biwalentnych czy modele dwupłaszczowe świetnie zdające egzamin w układach z pompami ciepła.
Jednak nie każdy może pozwolić sobie na instalację zasobnikową, i to nie z powodu wyższych kosztów jej zainstalowania, ale po prostu z braku miejsca w mieszkaniu. Przy urządzeniach przepływowych użytkownik ma w pewnym zakresie „związane ręce”; przepływ nie może być zbyt duży (woda nie zdąży się podgrzać) ani zbyt mały (urządzenie się nie uruchomi). Dlatego też korzystając np. z kotła dwufunkcyjnego czy podgrzewacza przepływowego można zapomnieć np. o panelach masażowych, które potrzebują nawet 15-30 l ciepłej wody na minutę. Należy po prostu pamiętać, że urządzenia przepływowe były tworzone z myślą o mniejszych mieszkaniach, w których np. jest tylko jedna łazienka z prysznicem zamiast wanny. Zainstalowanie tam klasycznego, oddzielnego zasobnika c.w.u. wydaje się rozwiązaniem niecelowym, realizowanym niejako „na siłę”. I nie chodzi tu jedynie o koszt kompletnej instalacji, zauważalnie niższy w przypadku kotła dwufunkcyjnego. Zresztą producenci kotłów dwufunkcyjnych oczywiście nie stoją w miejscu, oferując rozwiązania minimalizujące ich niekorzystne cechy. Uczynił tak Junkers, który w swym dwufunkcyjnym „Euromaxx-ie” przewidział możliwość stosowania cyrkulacji ciepłej wody. Inne firmy (najczęściej włoskie) rozwiązują ten problem poprzez dodanie do kotłów tzw. minizasobników o pojemności na ogół nie  przekraczającej 3 litrów. W Polsce spotykają się  one z bardzo niewielkim zainteresowaniem, np., firma RUG Riello Urządzenia Grzewcze oferująca urządzenia marki Beretta deklaruje, że kotły z minizasobnikiem to jedynie 1% sprzedaży jej kotłów ogółem. Wydaje się, że w największym stopniu walory użytkowe kotłów dwufunkcyjnych podnoszą zintegrowane zasobniki (zwykle  o poj. 50 l), w tym zwłaszcza coraz powszechniejsze tzw. zasobniki ładowane warstwowo (stosowane również w modelach stojących). Taka konstrukcja umożliwia wreszcie wykorzystanie techniki kondensacji również przy przygotowaniu c.w.u. (oszczędność energii, mniejsza emisja spalin). Ponadto komfort użytkowania takiego zasob-
nika jest zbliżony do klasycznych modeli o pojemności większej nawet o 100%.

C.W.U. ZE SŁOŃCA. Możliwość zastosowania zasobnika to sposób na tanią ciepłą wodę w domu dzięki korzystaniu z np. kominków i systemów solarnych. Polskie warunki klimatyczne i możliwości ekonomiczne społeczeństwa podważają zasadność ogrzewania domów, nawet jedynie wspomaganego ciepłem z kolektorów słonecznych. Inaczej jest z solarnym wytwarzaniem
(a ściślej wspomaganiem wytwarzania) c.w.u. – dla 4-osobowego gospodarstwa domowego wystarcza już instalacja złożona z dwóch standardowych płaskich kolektorów o powierzchni ok. 4 m2. W okresie letnim, w sprzyjających warunkach może ona pokryć niemal 100% zapotrzebowania na ciepłą wodę.
Wyjątkowo gorący lipiec przekonał wiele osób do słońca jako cennego źródła energii na potrzeby gospodarstwa domowego. Ponadto, maksymalna temperatura c.w.u. uzyskiwanej przy wykorzystaniu kolektorów w grudniu (przy temperaturach zewnętrznych w zakresie ok. –3–5°C) wahała się w granicach 45-55°C, a w bardzo mroźnym styczniu (temperatury w ciągu dnia poniżej –10°C), była nawet wyższa i nie spadała poniżej 50°C. W przypadku „klasycznego” gospodarstwa domowego, w którym główne źródło ciepła stanowi kocioł gazowy wartości te przekładają się nawet na 30% obniżenia zużycia gazu (w kolektorach próżniowych uzyski energii były jeszcze wyższe).
Ciepło tak uzyskiwane jest praktycznie darmowe, ponieważ pobór energii przez pompę cyrkulacyjną jest znikomy. Koszty zainstalowania systemu solarnego nie są jednak małe. Opisany dwukolektorowy zestaw to wydatek rzędu 6500 – 9500 zł. Z drugiej jednak strony, przy założeniu, że alternatywą dla produkcji c.w.u. jest kocioł gazowy, cała inwestycja w instalację solarną o trwałości szacowanej na ok. 20 lat może zwrócić się już po 4-5 latach.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA