Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Ostatnie 3 lata w branży instalacyjnej to czas systematycznego wzrostu cen, będącego wynikiem wzrostyu cen surowców. Tegoroczne lato i jesień idealnie wpisują się w ten obraz; do dystrybutorów dotarły i wciąż docierają nowe cenniki, w których ceny wielu pozycji wzrosły o kilka a nawet kilkanaście procent. Pomimo zauważalnego zahamowania tempa wzrostu cen stali i metali kolorowych w ostatnich miesiącach, skutki wcześniejszych wzrostów są wciąż odczuwane, i wiele wskazuje na to, że będą rzutować na sytuację rynkową także w przyszłości. Klienci indywidualni muszą liczyć się z tym, że ceny wielu produktów nie będą niższe, i że to oni najsilniej odczują skutki podwyżek.
KWESTIA cen surowców (a ściślej ich zmian) jest jednym z podstawowych czynników decydujących o opłacalności produkcji. Zmiany materiałowych kosztów produkcji dotyczą wszystkich uczestników rynku i jednocześnie współdecydują o długookresowym minimalnym poziomie cen. Nie mogą więc dziwić obserwowane zmiany w cennikach, a były one (i są w dalszym ciągu) niekiedy bardzo wyraźne.
W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy najbardziej (w wielkościach względnych) zdrożały stosunkowo proste wyroby, w których koszt materiału stanowi większą część ceny, np. kształtki miedziane (ok. 60-120%), zawory kulowe (do 70%), kształtki mosiężne (ok. 15-60%), zawory termostatyczne (5-10%), rozdzielacze (35%) oraz złączki zaprasowywane (10-20%). Odpowiednio zdrożały również elementy armatury,
w tym także baterie praktycznie wszystkich typów. Ostatnie 2-3 miesiące niemal idealnie wpisują się w ten trend. 1 sierpnia ceny podniosły, motywując tę decyzję drogimi surowcami, m.in. Viega i firma Oras (średnio o 6 %). Wrzesień to z kolei wyższe ceny m.in. w przypadku firm Valvex, Kludi i Madix (dystrybutora armatury z Włoch i Hiszpanii). W przypadku tej ostatniej firmy wzrosty wyniosły nawet 15 %.
Rosną zresztą ceny nie tylko armatury, ale wszystkich produktów, przy produkcji których wykorzystywany jest mosiądz, np. ekskluzywnych kabin prysznicowych itp., m.in. firma Hüppe pierwszego dnia września podwyższyła katalogowe ceny swoich produktów średnio o 5 %, a 25 września o podobną wielkość podniosła ceny oferowanych części zamiennych.
Równie dynamicznie przez cały tek okres drożała stal, który to wzrost bardzo silnie odczuli
(i odczuwają w dalszym ciągu) np. producenci grzejników. I tak np. 1 października nowe, wyższe o kilka procent ceny na grzejniki własnej marki Weberman wprowadziła firma Ferro, a kilka tygodni wcześniej poziom swych cen musiał zweryfikować m.in. wolsztyński Gorgiel oraz firma Fondital. Koszty drożejącej stali musieli przetransponować w ceny swych produktów także inni producenci, jak np. Geberit, który podniósł ceny elementów montażowych „Kombifix” w granicach 4-9 %.
Przykłady podwyżek dokonanych w ostatnich tygodniach można mnożyć – niezmiennie trzeba jednak sobie zdawać sprawę, że jest to proces nieunikniony. Co więcej, gwałtownie podrożały nie tylko elementy wyposażenia wnętrz, ale praktycznie wszystkie wyroby budowlane, na koszty wytworzenia których wpłynęły inne, wspólne dla całej gospodarki czynniki, np. koszt energii elektrycznej, która w Polsce w ciągu ostatniego roku zdrożała średnio w granicach kilkunastu procent. Doszły do tego obciążenia o charakterze fiskalnym, wpływające na dalsze podrożenie kosztów budowy lub remontu obiektów budowlanych. A należy zdawać sobie sprawę, że łazienki (jakkolwiek ich aranżacje są
często drobiazgowo planowane jeszcze w fazie projektowania domu czy mieszkania) realizo-
wane są w końcowych etapach inwestycji.

PODWYŻKI A PRODUCENCI. Podwyżki cen surowców dosyć istotnie wpływają na sytuację producentów. Pragnąc utrzymać odpowiednią jakość swych produktów nie chcą oni rezygnować ze stosowania materiałów określonej jakości, a te niestety mają swoją (na ogół ciągle rosnącą) cenę. Konieczność podwyższania cen niesie za sobą szereg następstw; dominują oczywiście niekorzystne, choć można doszukać się pewnych pozytywnych aspektów tego stanu rzeczy.
– Wzrost cen warunkowany czynnikami zewnętrznymi zawsze niekorzystnie wpływa
na sprzedaż
– twierdzi Wojciech Marusiński, dyrektor handlowy firmy Valvex. – Może ona wzrastać w wyniku zwiększonego magazynowania przed podwyżkami, jednakże są to czynniki krótkotrwałe i w dłuższym okresie pomimo wzrostu w ujęciu wartościowym, obserwujemy na ogół spadek ilościowy. Nie bez znaczenia jest również dostępność towarów w magazynach czy to importerów czy producentów, gdyż ten sam poziom ilościowy zapasów magazynowych trzeba sfinansować znacznie większymi środkami.
System zawierania transakcji na zakup metali kolorowych w krótkim okresie stawia w
nieuprzywilejowanej pozycji rodzimych, i
w ogóle europejskich producentów względem konkurencji z Dalekiego Wschodu. Produkty z tamtej części świata, nawet pomimo faktu, że np. giełda szanghajska jest z reguły „droższa” od londyńskiej, drożeją z pewnym opóźnieniem względem oferty europejskiej. W obliczu takiej sytuacji „pionierzy” w dziedzinie podwyżek znajdują się w relatywnie niekorzystnym położeniu. Z drugiej strony, w całej sytuacji można się dopatrzyć pozytywnych, długookresowych efektów podwyżek, które w jakimś stopniu mogą wpływać na niwelowanie negatywnych następstw zmian cen.
– Z punktu widzenia europejskich producentów armatury wzrost cen surowców jest w pewnym stopniu korzystny, gdyż osłabia konkurencyjność cenową produktów dalekowschodnich – dodaje Wojciech Marusiński. – Maleje udział kosztów wytworzenia (głównego czynnika obniżającego cenę produktów importowanych) na rzecz kosztów materiałów (porównywalnych na całym świecie), choć ze względu na dłuższy cykl realizacji zamówień importowych jest to zauważalne dopiero w dłuższej perspektywie czasowej.
Przedstawiciele firm produkcyjnych zwracają ponadto uwagę na możliwość zmiany w strukturze popytu na systemy instalacyjne, np. ew. spadek popularności drożejących w szczególnie szybkim tempie systemów miedzianych na korzyść stabilniejszych cenowo systemów z tworzyw sztucznych.

PODWYŻKI A HANDEL. Wzrost kosztów produkcji w  okresie ostatnich trzech lat spowodował, że marże wielu producentów zostały w wyniku walki cenowej sprowadzone do minimum.  Podobne deklaracje składają firmy handlowe, szczególnie hurtownie. Oznacza to, że ciężar  ostatnich podwyżek, inaczej niż było to jeszcze 2-3 lata temu, muszą przejmować na siebie w większości ostateczni klienci.
– Jako firma nie tracimy zbytnio na podwyżkach, ponieważ klient i tak musi się gdzieś zaopatrzyć, i to właśnie on traci w takim przypadku najwięcej – twierdzi Piotr Górniewicz, kierownik działu sanitarnego we włocławskiej firmie Koned.
Obecna sytuacja jest jednak kształtowana przez stosunkowo wysoki i rosnący popyt, warunkowany koniunkturą w budownictwie, w znacznej części napędzanej m.in. gwałtownym przyrostem wolumenu kredytów hipotecznych. To właśnie m.in. na jej skutek firmy handlowe przyznają się do osiągania zadowalających wyników sprzedaży, przynajmniej w ujęciu wartościowym. Podwyżki silniej uderzają w firmy handlowe z nieco innej strony, bardziej związanej z „techniczną” sferą prowadzenia biznesu.
Trudno zapanować nad tak dużą ilością zmian cen. Wcześniej hurtownie miały w miarę stabilną ofertę i cenniki dla swoich klientów. Obecnie często zmieniają dostawców w takt podwyżek po to, aby utrzymać konkurencyjne ceny, co z kolei powoduje problemy z wyborem towaru do sprzedaży, jego zamawianiem i ze stanami magazynowymi związanymi ze zmianą dostawcy – mówi Anna Sendor-Urban, dyrektor handlowy firmy Grast & MTB – Firmy handlowe straciły także  na skutek niepełnych dostaw od producentów; jest to po prostu utracona sprzedaż. Pewne straty ponieśli również sami producenci, którzy za późno podnieśli swoje ceny, a musieli do produkcji używać surowców zakupionych już po wyższych cenach.
Na negatywne efekty wzrostu cen nałożył się także niestabilny kurs euro. Znaczna część importerów dysponuje cennikami w euro,
jednakże jednocześnie niewielu posługuje się własnymi przelicznikami, korzystając przy
dokonywaniu konkretnej transakcji z kursu dnia. Wg deklaracji części firm handlowych przynosi to straty, kiedy zdarza się im sprzedawać towar taniej, niż został zakupiony. Oczywiście przeciwna sytuacja może przynieść
handlowcom doraźne zyski, jednak w dłuższym okresie tego typu niepewność negatywnie
odbija się na efektach ich pracy.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI

KOMENTARZ PRODUCENTA
Adrian Prochowski, kierownik marketingu w firmie Kludi Armaturen Sp. z o.o.

Pomimo znacznego wzrostu cen surowców w nowym cenniku Kludi wprowadzonym we wrześniu podnieśliśmy ceny tylko na wybrane serie i modele. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że podwyżki cen tak czy inaczej uderzają w ostatecznych klientów. Nie przewidujemy przy tym obniżenia marż – celem istnienia firmy jest wypracowywanie zysku na satysfakcjonującym poziomie, a także umacnianie jej rynkowej pozycji, czego nie da się realizować bez wielu kosztownych przedsięwzięć. Nasza konkurencja funkcjonuje w analogicznych warunkach; wielu czołowych producentów armatury na niemieckim rynku w bieżącym roku już dwukrotnie podnosiło ceny swych wyrobów. Surowce nabywane są przez producentów zwykle w trybie długookresowych kontraktów, które po każdym okresie ulegają renegocjacji. Ich dostawcy przewidując dalsze wzrosty cen materiału żądają za niego zdecydowanie więcej, niż w poprzednich okresach. Warto przy tym dodać, że podwyżki cen surowców są najbardziej dotkliwe dla producentów zorientowanych na tańszą ofertę, gdzie koszt surowca stanowi relatywnie dużą część kosztów wytworzenia ogółem. Sposobem na to może być dalsze zastępowanie drożejącego mosiądzu np. plastikiem, ale producenci najtańszej armatury sami sobie zawiesili wysoko poprzeczkę. W najtańszych bateriach z tworzyw sztucznych wykonano wszystko co możliwe – możliwości dalszej „ekspansji” są dalece ograniczone.

MIEDŹ – BEZPRECEDENSOWE WZROSTY
Załączony wykres (kursy notowane na London Metal Exchange) obrazuje drastyczny wzrost cen miedzi, jaki dokonał się w ciągu ostatnich 3 lat. Wahania ostatnich miesięcy uznać można jedynie za korektę kursu; niewiele wskazuje, aby był to symptom odwrócenia trendu. Co znaczące, niemal równolegle do cen miedzi wzrastały ceny cynku; od poziomu ok. 1200 dolarów za tonę w lipcu ubiegłego roku w ciągu 12 miesięcy „wystrzeliły” one aż do 3500 dolarów, czyli był to wzrost prawie trzykrotny. W sumie spowodowało to, że cena mosiądzu, na którym „stoi” cała branża armatury sanitarnej, wiosną tego roku została wywindowana do poziomu 5000 euro za tonę. Jeśli przyjąć, że jeszcze dwa lata wcześniej  cena ta niewiele przekraczała 1500 euro, widać siłę presji kosztowej, w obliczu której stają producenci armatury i wytwórcy innych branż, których produkcja opiera się na miedzi lub mosiądzu.

TWORZYWA SZTUCZNE – WZGLĘDNY SPOKÓJ
Wyposażenie łazienek w coraz większym zakresie wykonywane jest z tworzyw sztucznych. Tu, pomimo zawirowań na rynku ropy naftowej, sytuacja od strony kosztowej rysuje się znacznie korzystniej z punktu widzenia producentów. Ceny tworzyw, jakkolwiek podlegające na przestrzeni dwóch ostatnich lat zauważalnym wahaniom, przestały rosnąć w tempie z lat 2003-2004. „Spłaszczeniu” kursów na polskim rynku sprzyjał wysoki kurs złotego do euro. Transakcyjne ceny półproduktów do wytwarzania wyrobów z tworzyw sztucznych są zwykle wynikiem indywidualnych negocjacji producenta z dostawcami. Mogą się one zasadniczo różnić od średnich cen na rynku, jednak ich wysokość nie stoi w sprzeczności z ogólnym trendem. Sytuacja taka przekłada się na konkretne decyzje producentów związane z konstruowaniem cenników, gdzie ewentualne ceny wyrobów opartych o wykorzystanie tworzyw sztucznych są umiarkowane i „zgodne” z przewidywaniami. W nieco trudniejszej sytuacji są firmy wykorzystujące do produkcji polietylen, ponieważ tempo przyrostu jego cen jest nieco wyższe od pozostałych rodzajów tworzyw, co znalazło swoje odbicie w decyzjach poszczególnych firm produkcyjnych, które postanowiły „dociągnąć” z cenami do powoli wzrastających kosztów materiału. Uczyniła tak m. in. firma Magnaplast, która jeszcze pod koniec czerwca podniosła ceny swych rur PE o ok. 8 %.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA