Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Ponad 40 wyrobów związanych z branżą łazienkową wpisali w tym roku inspektorzy nadzoru budowlanego do Krajowego Wykazu Zakwestionowanych Wyrobów Budowlanych, który funkcjonuje prawie dwa lata. Czy wykaz spełnił pokładane w nim nadzieje?
Wprowadzona w połowie 2004 r. ustawa o budownictwie a wraz z nią KWZWB miały za zadanie uporządkowanie rynku wyrobów w zakresie ich oznakowania i zgodności z dokumentami im towarzyszącymi. W wykazie miały się znaleźć te produkty, które podlegały oznakowaniu znakiem budowlanym B, ale były niezgodne z wymaganiami określonymi w ustawie. Jesienią 2004 r. inspektorzy w całej Polsce wyruszyli na kontrole, by sprawdzić, jak stosują się do jej wymogów producenci i sprzedawcy.
I zaczęli nakładać kary. Jedną z nich jest wpisanie do Krajowego Wykazu Zakwestionowanych Wyrobów Budowlanych.
Zdaniem Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, którego urzędnicy decydują o takim wpisie, system tej kontroli i nadzoru z roku na rok sprawdza się coraz lepiej.
Wprowadzenie tych regulacji prawnych spowodowało radykalną poprawę u producentów polskich i z terenu Unii w dbałości o zgodność oznakowania wyrobów z obowiązującymi normami – twierdzi rzecznik GUNB Danuta Kossobudzka. – Poprawiła się też organizacja zakładowych kontroli produkcji, a także obecność informacji, jaka powinna być dołączana do oznakowania wyrobu budowlanego.

W DOBRYM TOWARZYSTWIE. W 2005 roku ilość kontroli wyrobów budowlanych w stosunku do roku poprzedniego wzrosła dwukrotnie, co wpłynęło na zwiększoną liczbę wyrobów zamieszczonych w KWZWB. Przypomnijmy, że oprócz kary wpisania danego wyrobu do wykazu inspektorzy mogą także zdecydować o wycofaniu części bądź całej partii wyrobu z obrotu, nakazać wykupienie wyrobu z rynku, a następnie zadecydować o wycofaniu go ze sprzedaży, bądź postanowić o zniszczeniu całej partii towaru. Mogą także skierować wniosek (do policji i prokuratury) o ukaranie producenta bądź dystrybutora grzywną w wysokości do 100 tys. zł. Czy takie sankcje działają odstraszająco na producentów i dystrybutorów?
W tym roku zostaliśmy wpisani do tego wykazu – mówi przedstawiciel jednej z firm, której wyroby znalazły się w wykazie. – Według inspektorów nadzoru budowlanego na kabinach prysznicowych produkowanych przez nas za granicą oznakowanie było nie w tym miejscu, co trzeba. Naszym zdaniem było prawidłowe, dlatego odwołaliśmy się od decyzji urzędników i sprawa jest w toku. Wiem, że nasze racje zostały uznane i wpis ma być usunięty. Obecność w wykazie w niczym nam nie zaszkodziła. Klienci nawet żartowali, że znaleźliśmy się tam w renomowanym towarzystwie.
Firma, która znajdzie się wykazie musi czekać minimum sześć miesięcy na usunięcie z tej „czarnej listy”. Czy ma to znaczenie dla potencjalnych klientów?
Po to między innymi jest ów wykaz, by klient mógł do niego zajrzeć przed zakupem i sprawdzić, czy wyrób który go interesuje nie znajduje się na tej liście. I choć moja firma też tam figuruje, uważam, że to dobry pomysł – twierdzi Zdzisław Pecyna, członek zarządu Armaton Polska Sp. z o.o. – Nawet nie dyskutowaliśmy z inspektorami, gdy zakwestionowali ponad 1500 sztuk sprzedawanych przez nas baterii. Zezłomowaliśmy je i nie ponieśliśmy dotkliwych strat, bo wówczas cena złomu kolorowego była dość wysoka. Nauczyło to nas jednak tego, by zwracać większą uwagę na zgodność dokumentów z oznakowaniem wyrobów. I od tego producenta, od którego nie dostaliśmy pełnej dokumentacji towaru więcej nie bierzemy.

ZAGROŻENIE Z AZJI. Większość firm działających na rynku budowlanym zgadza się z ideą wykazu. Jednak od początku jego funkcjonowania zwracają uwagę na konieczność pewnego przekierowania kierunku kontroli. Z producentów krajowych na importerów.
– Wiadomo, że w każdej firmie można znaleźć coś w asortymencie, co nie do końca spełnia wymogi oznakowania. Wcześniej czy później kontrole tam dotrą. I dobrze, bo to oczyści rynek, a przecież temu właśnie kontrole mają służyć. Jednak najważniejsze, by dokładnie sprawdzać importerów produktów z Azji – twierdzi Zdzisław Pecyna. – Nie wiem, dlaczego te towary dostają jakiekolwiek atesty i aprobaty pozwalające wprowadzać je na polski rynek. Są przecież wręcz niebezpieczne.
Urzędnicy z GUNB mają tego świadomość i potwierdzają, że najwięcej nieprawidłowości w związku z wprowadzeniem wyrobów budowlanych do obrotu występuje w przypadku producentów spoza UE. I działają, bo w wykazie tegorocznym znalazło się kilka wyrobów pochodzących od producentów tureckich i chińskich.
Czy jednak inspektorzy nadzoru budowlanego w latach następnych będą zwracać baczniejszą uwagę na wyroby importowane? Nie udało nam się tego dowiedzieć. Wiemy natomiast, że w roku 2007 szczególny nacisk kontrolerzy mają położyć na sprawdzanie towaru u sprzedawców.
– Z uwagi na środki określone w budżecie, należy sądzić, że plan kontroli na rok przyszły będzie zbliżony do tegorocznego – poinformowała Danuta Kossobudzka z GUNB. – Kontrolowani będą zarówno producenci jak i sprzedawcy, choć z większym obciążeniem sprzedawców, w tym oczywiście hurtownie, magazyny oraz sklepy detaliczne.
Spełnia zadania. Choć producenci i dystrybutorzy mają zastrzeżenia co do systemu i jakości przeprowadzanych kontroli zgadzają się z urzędnikami w jednym: wykaz jest dobrym pomysłem.
– Mimo, że figurujemy na tej liście, to uważam, że kontroli inspektorów powinno być więcej, i powinny odbywać się częściej – zapewnia Zdzisław Pecyna z Armatonu.
A w piśmie przesłanym do redakcji GUNB zapewnia: „Wykaz cieszy się dużym powodzeniem odwiedzających stronę internetową, na której jest opublikowany. Stanowi cenne źródło informacji o wyrobach wprowadzonych do obrotu niezgodnie z wymaganiami ustawy o wyrobach budowlanych, czyli takich, których stosowanie w obiektach budowlanych jest niedopuszczalne. Tym samym można stwierdzić, że spełnia zadania postawione przed nim przez ustawodawcę.”
URSZULA ARTER

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA