Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Adolf Babel od ponad 30 lat projektuje dla Hoesch

REKLAMA

O tym, że zajął się wzornictwem przemysłowym zadecydował przypadek. Na tyle jednak trafny, że od ponad 30 już lat projektuje wanny dla jednego z bardziej znanych i cenionych producentów wanien – niemieckiej firmy Hoesch. Z Adolfem Bablem rozmawiamy o projektowaniu, współpracy z Hoesch i o przyszłości.

Co skłoniło Pana do tego, by zająć się wzornictwem przemysłowym?
– Na początku nic nie wskazywało na to, że tak potoczą się moje losy. Podczas studiów na architekturze dostrzegłem jednak, że to właśnie detale stanowią trzon tego, co określa się mianem designu. Dostrzegłem także, że to właśnie one są dla mnie niezwykle ważne. Po skończeniu studiów wyjechałem do Finlandii, następnie do Grecji. Kiedy po kilku latach wróciłem do Niemiec, można powiedzieć, że zupełnie przypadkowo znalazłem firmę Hoesch. Hoesch współpracował wówczas z wieloma znanymi designerami. Tak naprawdę jeśli chodzi o projektowanie byłem wtedy nikim. Nie projektowałem nic z wyposażenia łazienki. Zaproponowano mi jednak pracę nad projektami produktów wykonywanych w technice termoformowania. Współpraca z Hoesch dała mi możliwość zaznajomienia się z procesem wytwarzania tą metodą. Dzięki temu uzyskałem zdecydowaną przewagę w stosunku do znanych biur projektowych – znałem przecież proces powstawania produktu od strony technologicznej. Moje początki współpracy z firmą zbiegły się także z początkami Hoescha jeśli chodzi o produkcję wanien. Był to rok 1971.

Co zatem szczególnego jest w wannach firmy Hoesch, że pozostał Pan im wierny przez przeszło 30 lat?
– Po prostu sam temat wanny jest interesujący. Można je przecież w ciągły sposób ulepszać, zmieniać. W tej chwili wiele mówi się o głębokości wanien. Dużym wyzwaniem pozostaje także sprostanie potrzebom osób starszych i niepełnosprawnych.

Zgodnie z tym co Pan powiedział wanny zmieniają się, wciąż pojawiają się nowości w tej materii. Czy są jednak jakieś stałe idee, które przyświecają tworzeniu każdego projektu?
– Tak. Te niezmienne idee to estetyka i funkcja. Choć przyznać muszę, że w tym duecie zdecydowanie rządzi funkcja. Jedynie przez funkcję dochodzi się do konkretnej formy. Ale moim celem jest właśnie forma, która zachwyci użytkowników po to, by spędzali w łazience więcej czasu. Produkty łazienkowe mają zachwycać wygodą, łatwością utrzymania w czystości, funkcją, formą.

Czy uważa Pan, że można coś jeszcze zrobić w kwestii funkcjonalności – formy przecież mogą się zmieniać, a co z funkcją, która jest w gruncie rzeczy ograniczona?
– Tak, uważam że w tej kwestii można jeszcze wiele zrobić. Funkcja przecież zależy od rozwoju techniki, od potrzeb ludzi.

Czy zatem w procesie projektowania jest jeszcze miejsce na jakieś „szaleństwo” designera?
– Jest, ale w tym momencie nie jest to trendem. Oczywiście na rynku są zwariowane wanny, ale one zwykle potrzebują więcej miejsca, są droższe i zużywają zwykle więcej wody. To, czego ja i moje biuro projektowe poszukujemy – i co widać w projektach Hoesch – to prostota.

Jak Pana zdaniem będzie ewoluowało wzornictwo łazienkowe w przyszłości?
– Wydaje mi się, że ludzie będą coraz bardziej chcieli cieszyć się kosztowną wodą. Wanny będą prostsze i coraz praktyczniejsze. Chciałbym także, żeby pomimo nagromadzenia akcesoriów w łazience, wanna pozostała czysta. Moim celem jest utrzymanie w łazience klimatu spokoju.

Czy jest coś, co sprawia Panu największą przyjemność w projektowaniu?
– Myślę, że jest to rozwój produktu. Niezależnie od tego co projektuję, to właśnie przejście poprzez proces rozwoju do gotowego, interesującego produktu jest tym, co sprawia mi największą przyjemność. Muszę dodać, że za interesujący produkt uważam ten, który odnosi wyraźny sukces rynkowy. Jest to wtedy informacją dla mnie, że dany produkt zaprojektowałem z sercem.

Czy trudno jest o dobry pomysł na produkt?
– Nie zawsze. Czasem naprawdę dobry pomysł może powstać w 5 sekund. Ale niestety – taki pomysł przychodzi do głowy tylko raz na jakiś czas. Do głowy przychodzą także gorsze pomysły, które trzeba odrzucić – wtedy schodzę do mojej piwnicy i wybieram dobre wino.

Jak Pan sądzi, w jakim kierunku podążać będzie Hoesch, który właśnie zmienił swego właściciela?
– Niestety wydaje mi się, że osiągnięcie poziomu z czasów świetności będzie dość trudne. Ale nowi właściciele mają energię i twierdzą, że da się to zrobić. Dziś ten kierunek trudno jest mi precyzyjnie wyznaczyć – chociażby z tego względu, że designer nie jest fachowcem od sprzedaży. Ramy zawsze wyznacza producent.

MARTA MATRACKA, KATARZYNA ZACHAREWICZ

 

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA