Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Od dŁuższego czasu polski (i nie tylko) rynek wyposażenia Łazienek do?wiadcza rosn?cego napŁywu towarów wyprodukowanych w Chi€skiej Republice Ludowej. Niezależnie od takich czy innych opinii przedstawicieli branży o europejskim rodowodzie, oferta ta wydaje się być dobrze zadomowiona w Polsce, szczególnie w niższych segmentach rynku.

REKLAMA

Od dłuższego czasu polski (i nie tylko) rynek wyposażenia łazienek doświadcza rosnącego napływu towarów wyprodukowanych w Chińskiej Republice Ludowej. Niezależnie od takich czy innych opinii przedstawicieli branży o europejskim rodowodzie, oferta ta wydaje się być dobrze zadomowiona w Polsce, szczególnie w niższych segmentach rynku.

Główny powód tej sytuacji niemal we wszystkich grupach towarowych to niezmiennie od wielu już lat bardzo niskie koszty produkcji w Chinach, które z dużą nawiązką rekompensują nakłady na transport (głównie morski) ze wschodniej Azji. Przeciętny koszt pracy robotnika w Chinach wynosi 80 centów amerykańskich za godzinę i jest trzy razy niższy niż w Polsce, 20 razy niższy niż w USA i 30 razy niższy niż w Niemczech.

Według polskich statystyk w 2003 roku polsko-chińskie obroty handlowe osiągnęły wartość 3,1 mld USD, przy czym ujemne dla Polski saldo osiągnęło wartość 2,6 mld USD. W roku ubiegłym nasz deficyt w wymianie towarowej z Chinami dodatkowo wzrósł aż o 30% i przekroczył 3 mld USD. Co więcej, biorąc pod uwagę zapowiedzi władz tego kraju, można oczekiwać dalszego pogłębienia tej sytuacji - cele Chin są bardzo ambitne. Do roku 2020 Chiny zamierzają czterokrotnie powiększyć wolumen swego eksportu aż do wielkości 2 bilionów USD. Można domniemywać, że w odpowiednim stopniu zintensyfikowany będzie także eksport wyrobów budowlanych. Jak pokazują dane GUS (niezależnie od ich możliwej nieprecyzyjności) przyrosty rejestrowanego importu z Chin do Polski w poszczególnych grupach produktowych w ciągu ostatnich 5 lat wyniosły niekiedy kilkaset lub wręcz kilka tysięcy procent (patrz wykres 2).

IMPONUJĄCY POTENCJAł CHIN. O chińskiej ekspansji eksportowej nie można mówić w oderwaniu od zmian na rynku wyposażenia łazienkowego Państwa Środka. A trzeba przyznać, że tempo jego rozwoju, który dokonał się w ostatnich latach może imponować, szczególnie z europejskiego punktu widzenia. Rynek ten rozwija się w ostatnich latach w nadzwyczaj szybkim tempie (ok. 8% rocznie), co jest zgodne ze średnim wzrostem w całej gospodarce tego kraju. Szczególnie szybko rozwija się rynek wyposażenia luksusowego (nawet 12-15% rocznie). Dominują tu znane marki pochodzenia europejskiego, których klientelę stanowi klasa średnia licząca 100 milionów osób. Pomimo że firmy wytwarząjące wyposażenie łazienkowe w Chinach można liczyć w tysiacach, ciagle powstają nowe, co świadczy o perspektywiczności tego sektora.

Podmioty te zlokalizowane są w najsilniej uprzemysłowionej i najgęściej zaludnionej południowo-wschodniej części kraju. Oferta produktowa w tym segmencie potwierdza tezę o Chinach jako kraju kontrastów. Z jednej strony w przypadku np. armatury wciąż funkcjonuje bardzo wielu producentów wytwarzających proste produkty niskiej jakości, np. najprostsze żeliwne krany itp. Z drugiej zaś istnieje i ciągle powiększa się grupa producentów prowadzących działalność na \"europejskim\" poziomie, opierających swą produkcję na wykorzystaniu nowoczesnych linii technologicznych sprowadzanych z Japonii, USA, Europy Zachodniej i Australii. Firmy te legitymują się z reguły certyfikatami ISO oraz API, ANSI, ASME czy DIN itp.; to głównie na ich ofercie opiera się obecnie chiński eksport. Co znaczące, w znakomitej większoąci są to firmy bardzo młode (z europejskiego punktu widzenia). Powstały one z reguły w latach 90. ubiegłego wieku. Uwagę zwraca wzajemne podobieństwo tych firm, nie tylko pod względem genezy powstania, lecz także np. fizycznej wielkoąci (deklarowana wielkość obiektów produkcyjnych często leży w przedziale 30-50 tys. m2, ąrednia roczna sprzedaż od kilkunastu do kilkudziesięciu milionów USD). Często mają one formę typu joint-ventures, przy aktywnym zaangażowaniu kapitału z zewnątrz.

W przypadku samej tylko armatury w Chinach funkcjonuje ponad 4 tysiące producentów. Przedsiębiorstwa te zlokalizowane są głownie w prowincjach Zhejiang oraz Guangdong (w mniejszym stopniu), a także na Tajwanie (który można traktować łącznie). Często korzystają one z podzespołów najważniejszych chińskich potentatów wytwarzających np. głowice ceramiczne (firma Mingshi itp.). Podobnie jest też np. w segmencie płytek ceramicznych; tylko w okolicach Guangzhou funkcjonuje ponad 3000 wytwórców. W większoąci są to firmy małe, oferujące na co dzień bardzo niewiele serii płytek. Obok nich istnieją duzi potentaci, w przypadku których minimalne zamówienia to 10-20 kontenerów (15-30 tysięcy m2) płytek.

W przypadku całego chińskiego rynku łazienkowego 12 największych firm (grup) kontroluje niemal jedną piątą całego rynku (w przypadku ceramiki sanitarnej ok. 30%) i znaczną część eksportu. Inaczej niż na świecie są to głównie firmy typu OEM (ang. original equipment manufacturer - producenci, którzy odsprzedają produkty poąrednikom brandującym je innymi markami i oferującym na poszczególnych rynkach) - dane BSRIA.

SIłA EKSPORTU. W Chinach wytwarzany jest praktycznie pełen asortyment szeroko ujętego wyposażenia łazienek. W przypadku poszczególnych firm niekiedy nawet całość produkcji kierowana jest na eksport. Trafia on w zasadzie na wszystkie kontynenty, chociaż szczególnie mocno chińscy wytwórcy są zaangażowani w krajach Środkowego Wschodu, Europy oraz Ameryki Północnej. Co najważniejsze wolumen eksportu wzrasta niemal we wszystkich grupach asortymentowych.

- Import z Dalekiego Wschodu do Polski ma tendencję wzrostową i w mojej opinii ten trend utrzyma się w ciągu najbliższych lat. Handlowcy ulegają stale mirażowi niskiej ceny zakupu i chęci realizacji wysokiej marży, a to obiecują chińscy producenci i hurtownicy - twierdzi Władysław Piotrowski, dyrektor handlowy Sanitec Koło. - Produkty chińskie dzisiaj nie są już niskiej jakości tandetą sprzed kilku lub kilkunastu lat. Wytwarzane są przy użyciu nowoczesnych maszyn i według najnowszych technologii. Do Państwa Środka ciągną więc całe zastępy kupców z Polski i Europy. Celują w tym zaopatrzeniowcy z marketów budowlanych nęceni perspektywą \"przebicia\"ĘĘ konkurencji jeszcze niższą ceną, pokonania kolejnej bariery 200, 150 czy 100 (ą!) złotych za kompakt.

W przypadku samej tylko, po wielekroć przywoływanej armatury eksport ten roąnie ostatnio w tempie 20% rocznie. Jego szacowana wielkość bywa znacznie zróżnicowana w zależnoąci od ąródła danych; tak np. Global Sources Market Intelligence podaje, że wraz z modelami kuchennymi na koniec tego roku chiński eksport ma osiągnść poziom aż 3,5 miliarda USD (wraz z Tajwanem), co oznacza 80% światowego zapotrzebowania.

Miernikiem zaangażowania się producentów dalekowschodnich na rynkach Europy jest ich coraz liczniejszy udział w największych branżowych imprezach wystawienniczych Starego Kontynentu, w tym także polskich. W ostatniej edycji poznańskiej Budmy udział wzięło niemal 30 wystawców z Chin. Z kolei swój udział w tegorocznych frankfurckich targach ISH i aircontec zapowiedziało 78 najważniejszych firm z Chin kontynentalnych. Można domniemywać, że w przypadku tych firm udział w prestiżowej imprezie jest naprawdę ukierunkowany na nawiązanie nowych kontaktów handlowych w Europie w celu np. sprzedaży swych produktów pod zmienionymi markami. Trudno bowiem mówić o świadomym budowaniu wizerunku chińskich marek; niezależnie od takiej czy innej jakości samych produktów chińskie brandy na rynku europejskim wciąż nic nie znaczą. Trudno oczekiwać, że wymagający odbiorcy (zwłaszcza w segmencie ąrednim i wyższym), oczekujący odpowiedniej jakości i prestiżu produktu będą w stanie zaufać markom, w przypadku których mają poważne kłopoty z samym wymówieniem ich nazwy.

Z ZIEMI CHIçSKIEJ DO POLSKI. Wyposażenie łazienek pochodzenia dalekowschodniego obecne jest na polskim rynku od dłuższego już czasu. W pierwszym rzędzie chodzi tu o różnego typu armaturę, chociaż coraz powszechniej można również spotkać się z ceramika sanitarną, płytkami ceramicznymi czy systemami instalacyjnymi.

Jeśli chodzi o baterie, dostępne są one w ofertach firm Deante, Grass (marka Imperial), Ferro, Diamond, Gama San itp., oraz wielu innych firm, często o regionalnym zasięgu działania. Od pewnego czasu można nabyć np. baterie Krakowskiej Fabryki Armatur, które zawierają komponenty wyprodukowane w Chinach. Chodzi tu o umywalkową baterię

Jaspis, pozostającą na rynku od wiosny 2003 roku. Podobnie jak wszystkie pozostałe produkty firmy została ona opatrzona 5-letnią gwarancją producenta, posiada też wszelkie niezbędne certyfikaty i atesty higieniczne.

W przypadku baterii (modele mieszaczowe) największą dynamikę przyrostu importu tych produktów z Chin odnotowano w latach 1999-2002, kiedy to jego wartość wzrosła z niespełna 4 tysięcy do 8,5 miliona USD (dane Centrum Informatyki Handlu Zagranicznego). W tym samym czasie zauważalnie zmalał import baterii z Włoch, Niemiec czy Finlandii. Co znaczące, o ile ąrednie jednostkowe ceny importowanych wyrobów ze wspomnianych krajów zmieniały się jedynie w niewielkim stopniu, to w przypadku importu z Chin spadły niemal o 40%. To dalekie echa wzrostu popytu na niski segment rynku następującego w okresie wyhamowywania koniunktury budownictwa.

Przystąpienie Polski do UE dodatkowo pozytywnie wpłynęło na sytuację importerów, ponieważ oznaczało wprowadzenie nowych przepisów celnych oraz nowego prawa regulującego wymianę handlową między Unią a krajami trzecimi. W związku z tym znacznemu obniżeniu uległy stawki celne. W przypadku np. przytaczanej tu po wielekroć armatury zmalały one z ok. 7 do nieco ponad 2%. W pozytywny sposób odczuły to firmy importujące produkty z Chin, bądą też wykorzystujące przy produkcji importowane częąci lub komponenty.

Jeśli chodzi o sferę handlu, nieodosobnione były (i są) opinie, zgodnie z którymi taki czy inny import z krajów wschodniej Azji jest odpowiedziąś na realne zapotrzebowanie rynku.

- Obecnie na rynku wiele najtańszych produktów to wyroby chińskie oraz wyprodukowane w krajach wschodniej Azji. Polskie firmy handlowe chcące posiadać we własnej ofercie bardzo atrakcyjny cenowo asortyment niższego segmentu są niejako na nie skazane - mówi Andrzej Kulczyński, dyrektor handlowy w firmie Sanpol.

W przypadku rynku polskiego import z Dalekiego Wschodu niemal idealnie wpisuje się w sytuację panującą na tym rynku. Od pewnego już czasu firmy handlowe sygnalizują problem \"kryzysu ąredniego segmentu\", wyrażającego się w rosnącym zainteresowaniu z jednej strony produktami tanimi (ale nie najtańszymi), z drugiej zaą ofertą z segmentów wyższych. Segment wyrobów najtańszych, w poprzednich latach w znacznej częąci reprezentowanych właąnie przez produkty dalekowschodnie, według przedstawicieli dominującej częąci firm handlowych zdaje się wyraąnie tracić na znaczeniu.

- W mojej opinii \"dno\" cenowe (baterie za niespełna 20 zł) w przypadku importowanych wyrobów już minęło. Bardzo niska cena nie jest już najważniejszym parametrem decyzyjnym przy zakupie. Klienci, nawet ci ukierunkowani na najniższy segment zwracają baczniejszą uwagę na okres gwarancji produktu itp. - mówi Izabela Hajkiewicz, manager ds. zakupów w Saint-Gobain Dystrybucja Budowlana Sp. z o.o. - Podobnie jest z samymi importerami, którzy odchodzą od wyrobów najtańszych. Część firm do dziąś wspomina swoje doświadczenie z najtańszymi produktami z Dalekiego Wschodu; koszty późniejszych reklamacji itp. przerosły korzyści wynikające z dodatkowych zysków realizowanych dzięki niższym cenom uzyskiwanym u producenta.

Zdaniem części przedstawicieli branży, w ciągu kilku następnych lat ceny produktów pochodzących z ChRL (zwłaszcza tych z wyższych segmentów, w kierunku których może być przekierowywany eksport) mogą wzrastać z uwagi na przewidywany wzrost kosztów pracy na tamtejszym rynku i coraz szersze stosowanie kosztownego technicznego uzbrojenia produkcji importowanego z najbardziej rozwiniętych krajów świata.

Oprócz postępującego rozszerzania oferty o wyższy (w stosunku do wyrobów najtańszych) segment, następuje także stopniowe jej wzbogacanie \"poziome\", tzn. o produkty innego asortymentu. Wspomniana Grupa Grass, znana wczeąniej z dystrybuowania baterii marki Imperial w sierpniu ubiegłego roku rozszerzyła ofertę o ceramikę sanitarną (głównie kompakty w.c.), zaą w tym roku planuje dodatkowo wprowadzić kolejne serie baterii oraz umywalek, kabin prysznicowych, wanien itp. Wiele nowych modeli wanien z hydromasażem, kabin prysznicowych i kabin masażowo-parowych znaleść można było w ofercie polskich importerów na tegorocznej Budmie.

RZECZYWISTOŚĆ DYSTRYBUCJI. Jednym z naturalnych kanałów dystrybucji artykułów pochodzenia dalekowschodniego, poza specjalistycznymi hurtowniami są markety budowlane. Według deklaracji firm oferujących armaturę z Dalekiego Wschodu, niekiedy nawet 2/3 sprzedaży trafiło do klientów właąnie za poąrednictwem super- i hipermarketów budowlanych.

Niemal wszystkie baumarkety posiadają (deklarują posiadanie) w ofercie artykuły wyposażenia łazienek pochodzące z Chin, wyprodukowane najczęąciej przez firmy typu OEM. Według deklaracji przedstawicieli marketów budowlanych obecność ta dotyczy w pierwszym rzędzie baterii i elementów armatury w ogóle, akcesoriów łazienkowych, rzadziej ceramiki sanitarnej i płytek ceramicznych, a prawie nie spotykane są kabiny prysznicowe czy wanny o deklarowanym chińskim pochodzeniu.

Jeśli chodzi o hurtownie (sieci hurtowni), punkty detaliczne itp. deklarowana obecność produktów pochodzenia chińskiego (pochodzących od firm OEM) jest stosunkowo częsta, jakkolwiek odnosząca się głównie do wybranych elementów armatury niskiego segmentu, sporadycznie również ceramiki sanitarnej.

KONTROWERSYJNE POCHODZENIE. Azjatyckie pochodzenie częąci dostępnych na rynku wyrobów budzi szereg kontrowersji, które istnieją pomimo rosnącego udziału tych dóbr w ogólnej sprzedaży. Szczególnie w przypadku armatury przedstawiciele europejskiej konkurencji zarzucają częąci dalekowschodnich produktów niską jakość (co było niegdyą bardzo wiele razy potwierdzane przez użytkowników takich produktów) oraz niespełnianie szeregu wymaganych norm, np. minimalnej zawartoąci ołowiu w stosowanym do produkcji korpusów baterii mosiądzu. Ta druga kwestia wydaje się być szczególnie trudną do rozstrzygnięcia bez dokonania kompleksowych, niezależnych badań laboratoryjnych. Pojedyncze próby dokonane dotychczas nie dają jasnej odpowiedzi. O ile np. badania przeprowadzone przez firmę Oras na losowo wybranej baterii stwierdziły zawyżoną zawartość ołowiu, o tyle próby dokonane w Zakładzie Higieny Komunalnej PZH dowiodły, że problem wymywania metali ciężkich dotyczy wszystkich baterii dostępnych na rynku (w przypadku produktów dalekowschodnich w nieco większym stopniu).

Przedstawiciele większych firm oferujących na polskim rynku artykuły wyposażenia łazienek w częąci lub w całoąci wyprodukowane w Chinach i jednoczeąnie deklarujący kraj ich pochodzenia zwracają uwagę, że nie są oni jedynymi uczestnikami rynku zaopatrującymi się w Państwie Środka. Według ich opinii wiele firm, także tych renomowanych przenosi część produkcji do Azji, korzystając z tańszej energii, a zwłaszcza siły roboczej.

- Warto uświadomić sobie, że w Chinach produkowanych jest ponad 70% dostępnych w Europie produktów przemysłowych. Nawet wielcy potentaci europejskiego rynku zakładają tam swoje fabryki tylko po to, by zmniejszyć koszty produkcji - mówi Jacek Jankowski, dyrektor handlowy ds. klientów kluczowych w firmie Grass. - Z Chin sprowadzamy różny asortyment już od 7-8 lat. Znamy ten rynek bardzo dobrze. Tak jak na całym świecie są tam fabryki lepsze i gorsze. Wszystkie tamtejsze firmy, z którymi współpracujemy posiadają znak ISO 9001 - to o czymą świadczy.

Główne firmy współpracujące z dostawcami z Państwa Środka deklarują stałe wysiłki ukierunkowane na podniesienie jakości wyrobów, która rzeczywiącie w momencie ich debiutu na polskim rynku była niewysoka.

- Przy doborze kontrahentów dostarczających podzespołów do oferowanych przez nas baterii (a jest ich wielu) kierujemy się nie tyle ceną, ale także jakością tej produkcji - twierdzi przedstawiciel jednej z firm zajmującej się sprzedażą armatury produkowanej z wykorzystaniem komponentów z Chin. - Nasze istnienie na rynku jest uzależnione od odpowiedniego odbioru naszych produktów przez rynek, a ta zależy od ciągłego utrzymywania odpowiedniej jakości.

PODRÓBKI NA RYNKU. Od pewnego już czasu kwestią budzącą najwięcej emocji jeśli chodzi o import z Dalekiego Wschodu jest oryginalność wzorów oferowanych w Europie produktów (a w zasadzie jej częsty brak). Dotyczy to szczególnie baterii oraz armatury prysznicowej różnych typów. W przeszłoąci po wielekroć sygnalizowano fakt pojawiania się niemarkowych produktów bardzo zbliżonych lub nawet identycznych z produktami renomowanych firm, głównie niemieckich. Analizując aktualną ofertę szeregu największych chińskich producentów armatury (także np. tych czołowych, wystawiających się na najważniejszych europejskich targach branżowych) trudno nie stwierdzić, że pewna część modeli opatrzonych własnymi nazwami owych firm często niemal idealnie odpowiada produktom takich firm jak np. Hansa, Hansgrohe czy Dornbracht.

- Regulacje prawne dotyczące ochrony własnoąci intelektualnej na Dalekim Wschodzie praktycznie nie funkcjonują, nie można zatem dochodzić swoich praw w tej materii. Napływają stamtąd produkty nie tylko dokładnie skopiowane, ale również pod swojsko brzmiącymi markami np. Rosental czy Keramak! - dodaje Władysław Piotrowski. - Walka z tego typu wykroczeniami w Polsce jest prawie niemożliwa. Powołane do tego organy państwowe są niewydolne, a wielu handlowców, z chęci osiągnięcia doraąnego zysku, zrobi wszystko, by te produkty sprzedawać.

Co ciekawe, produkty te, sygnowane jako nowoąci pojawiają się w ofercie niemal natychmiast po premierach europejskich oryginałów. Produkty tego typu obecne są również na naszym rynku. Obecnie jedyne działania przeciwdziałające temu zjawisku podejmują sami poszkodowani; wyspecjalizowane organy administracyjne o charakterze kontrolnym zajmują się raczej kontrolą zgodnoąci wyrobów budowlanych z normami technicznymi.

- Firma nasza należy do grupy chyba najbardziej poszkodowanych obecnoącią na rynku podrabianych wyrobów, szczególnie pochodzenia azjatyckiego. W przypadku pojawienia się w ofercie firm handlowych takich produktów kontaktujemy się z nimi i podejmujemy okreąlone działania uświadamiające, które często - w przypadku naszych partnerów - powodują zaniechanie dalszego nimi handlu. Niestety często są to działania niewystarczające. Wówczas musimy wkraczać na drogę postępowania prawnego - mówi Lech Mielnik, prezes zarządu Hans Grohe Sp. z o.o. - Ostatnio podrabiane produkty coraz częąciej pojawiają się w handlu przez Internet, na stronach firmowych bądą też na aukcjach internetowych. Ta droga wymaga poszukiwania nowych i innych środków obrony przed nieuczciwą konkurencją. Musimy w tym przypadku liczyć na współpracę z właącicielami portali i giełd internetowych. Mamy już pewne sukcesy we współpracy z giełdą internetową Allegro.

Kwestia oceny i udowodnienia kopiowania wzorów użytkowych jest w Polsce dosyć trudna, dlatego też można się spodziewać, że jeszcze przez długi czas na rynku dostępne będą azjatyckie kopie produktów renomowanych producentów europejskich. Jak na razie możliwoąci poprawy tej sytuacji upatrywać można głównie w okreąlonych działaniach firm handlowych, ukierunkowanych na \"oczyszczanie\" oferty.

- Nigdy nie posiadaliąmy w swej ofercie wyrobów będących plagiatami. Współpracujemy z renomowanymi producentami, którzy potencjalnie mogą być poszkodowani obecnoącią podróbek na rynku. Nie możemy sobie pozwolić, poprzez ewentualną obecność podrabianych wyrobów w naszej ofercie, na popsucie starannie budowanych relacji z tymi firmami oraz utratę tworzonego latami wizerunku naszej firmy na rynku - dodaje Andrzej Kulczyński.

Pozycja firm o europejskim rodowodzie oferujących artykuły ąredniego i wyższego segmentu odnoąnie potencjalnej dalekowschodniej konkurencji jest raczej niezagrożona. Stoi wciąż za nimi wysoka, po wielekroć zweryfikowana jakość i silne przywiązanie klienta do znanych marek. Poza tym już obecnie zauważalny jest wzrost cen chińskich produktów wywołany drogimi surowcami i dozbrajaniem procesu produkcji w nowoczesne technologie. Z drugiej strony branża nie bagatelizuje dalekowschodniej konkurencji, zwracając przy tym uwagę, że ma być ona uczciwa, oparta na zasadach biznes.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA