Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

To trudny rynek ale niezwykle chłonny

REKLAMA

Połowa eksportu części polskich producentów z branży łazienkowej trafia na Wschód, do krajów byłego ZSRR. To trudny rynek, ale niezwykle chłonny i przynoszący krociowe zyski. Prognozy wskazują, że w najbliższych latach będzie się nadal powiększał. Ale polskie firmy muszą się spieszyć, bo walkę o niego rozpoczęli Azjaci.
Od kilku lat mówiło się o ogromnym i wciąż rosnącym potencjale rynków byłego ZSRR. Wiele z tych prognoz sprawdziło się, a polscy producenci w dużej mierze wykorzystali szansę i w ciągu ostatnich 6 lat zwielokrotnili eksport do Rosji czy Ukrainy. Część z nich tak jak Opoczno czy Atlas eksportowało tam także swój kapitał, otwierając zakłady produkcyjne. Dla części polskich wytwórców eksport na Wschód ceramiki łazienkowej, płytek, armatury czy mebli, to podstawowa możliwość dynamicznego rozwoju i świetny generator zysków.
Tradycyjnie sprzedajemy swoje wyroby na rynki krajów byłego ZSRR. Głównym odbiorcą w tych rejonach pozostają Rosja oraz Ukraina. Coraz większego znaczenia nabierają dynamicznie rozwijające się rynki Białorusi, Mołdawii, Kazachstanu – mówi Tomasz Młynarski, szef eksportu Armatury Kraków. – Odnotowujemy znaczny wzrost udziału także na Litwie, Łotwie i Estonii. Sprzedaż na rynki wschodnie stanowi ok. 20% sprzedaży ogółem, osiągając w ciągu roku wielomilionowe obroty.
Opoczno już od wielu lat eksportuje płytki ceramiczne do Rosji, Ukrainy i na Białoruś, a w ostatnim czasie rozszerza swoje rynki o Kazachstan i Uzbekistan. Sprzedajemy tam zarówno tradycyjne kolekcje, jak i nowości – twierdzi Leszek Busłowicz, dyrektor generalny Opoczno SA na obszar Rosji, Ukrainy i WNP. – Sprzedaż na tych rynkach wzrasta dynamicznie. Warto podkreślić, że ponad połowa przychodów Grupy Opoczno ze sprzedaży zagranicznej w 2005 r. to właśnie sprzedaż w Europie Wschodniej.
Podobne znaczenie „zaburzańskie” rynki mają dla firmy Pool-Spa, co potwierdza Paweł Skrzeczkowski, dyrektor handlowy firmy:
Eksport to 40% naszej sprzedaży, z czego ponad połowa trafia na Wschód, do Rosji, Litwy Ukrainy i innych krajów byłego ZSRR. Polskie produkty są postrzegane jako dobre jakościowo, a jednocześnie przystępne cenowo i tańsze od wielu zachodnich.
Wschodni potencjaŁ. Budownictwo Rosji, Ukrainy i innych byłych republik radzieckich przeżywa gwałtowny rozwój i ogromnie wzrosło zapotrzebowanie na materiały budowlane, w tym i łazienkowe. By je zaspokoić konieczny jest import, gdyż produkcja płytek ceramicznych czy armatury jest tam słabo rozwinięta i zdecydowanie niewystarczająca, by zaspokoić wielki popyt. Polskie wytwórstwo rozwinęło się zdecydowanie szybciej i produkuje zdecydowanie więcej niż Polacy są wstanie wykorzystać, dlatego firmy zaczęły szukać drogi do klientów ze Wschodu. Jest to odbiorca zróżnicowany, ale coraz bardziej wymagający

Na rynku utrzymuje się podział na wyroby najwyższej jakości (gdzie dominują uznani światowi producenci) oraz produkty tanie, pochodzenia najczęściej azjatyckiego o obniżonych walorach. W ostatnich latach można zaobserwować tendencje odchodzenia od  wyrobów słabej jakości w kierunku baterii spełniających wymagania norm europejskich – mówi Tomasz Młynarski.
Klienci za naszą wschodnią granicą są bardzo wymagający. Znają światowe, nowoczesne wzornictwo i takie chcą mieć także w swoich domach. – zauważa Leszek Busłowicz.
Rozrzutność i przepych, z jakim buduje się w Moskwie obrosło już legendą. To tu powstają jedne z największych i najdroższych na świecie biur, mieszkań czy centrów handlowych. Coraz mniej ustępują Moskwie stolice Ukrainy czy Kazachstanu. Gusta dyktowane są zasobnością portfeli, ale także różnią się w zależności od kraju.
Każdy z tych rynków posiada inną specyfikę sprzedaży. Bardzo charakterystyczny jest handel w Kazachstanie. Klienci stawiają poprzeczkę wysoko, zarówno co do jakości jak i funkcjonalności produktów. Najbardziej w ich gusta trafiają meble z ekskluzywnych serii, łączące w sobie zarazem elementy innowacji i tradycji. Ukraina i Mołdawia, to zarówno odbiorcy tradycyjnych białych meblil, charakteryzujących się niską ceną, jak i produktów wysokiej jakości,  preferujący  nowoczesność – charakteryzuje rynek Tomasz Badora, dyrektor handlowy firmy Elita, produkującej meble łazienkowe. – W Rosji dużym powodzeniem cieszą się meble najwyższej jakości dla wymagających klientów pragnących podkreślić indywidualny charakter swojej łazienki, ale również szafki do samodzielnego montażu. Na rynku wschodnim bardzo popularne są kompletne zestawy łazienkowe, w skład których wchodzi: szafka, umywalka, lustro, półka oraz kinkiet.

Rosyjski ogrom.
Rosja jest największym rynkiem eksportowym polskich materiałów budowlanych i wykończeniowych na Wschodzie, a jego roczna wartość przekracza170 mln USD (patrz tabela). W ciągu 6 lat (2000-2005) wzrósł czterokrotnie, a eksperci twierdzą, że w tym roku ta tendencja wzrostowa utrzyma się. Według WPHiI Ambasady RP w Moskwie ważne znaczenie w dostawach z Polski do Rosji odgrywają m.in.: chemia budowlana (44,2 mln USD, wzrost dostaw w 2005 r. o 75%), płyty i kafle ceramiczne szkliwione (18% udział w imporcie) wyroby ceramiczne ( 8,8%), ceramika budowlana oraz szkło i wyroby ze szkła (10%). Polskie firmy eksportują tu nie tylko produkty, ale również kapitał.  Inwestycje z Polski na koniec 2005r. na rynku rosyjskim wynosiły 196 mln USD. W ich strukturze przeważają inwestycje bezpośrednie – 154 mln USD. (78,7%), co jest wskaźnikiem wyższym niż średnia krajowa dla inwestycji zagranicznych w Federacji Rosyjskiej. Najwięcej polskich inwestycji ulokowano w Północno-Zachodnim okręgu FR, na drugim miejscu plasuje się Obwód Kaliningradki, na trzecim Obwód Moskiewski.

Ukraiński dynamizm.
Eksport do Ukrainy jest najbardziej dynamiczny, a wielkością powoli dorównuje rosyjskiemu. Od 2000 r. wyroby sekcji grup towarowych XIII (patrz tab.) były sprzedawane w 2005 r. za sumę ponad sześciokrotnie wyższą niż w 2000 i wyniosły 122 mln dolarów. Znaczący wpływ na to miał rozwój budownictwa mieszkaniowego, które od początku lat 90 do roku 2001 systematycznie malało, ale już w 2004 r. zwiększyło się o 17,6%. Najważniejszą rolę w tym sektorze odgrywa Kijów stanowiący czwartą część rynku budowlanego całej Ukrainy. Stolica rozwija się najdynamiczniej i jest najbardziej perspektywiczna. Administracja Kijowa w 2002 r. zatwierdziła Generalny Plan Miasta, który przewiduje, że do r. 2020 zostanie zbudowanych 26 mln m2 powierzchni mieszkaniowej, a wyremontowane  kolejne 12 mln m2 mieszkań. Dochodzi do tego jeszcze ogromne zapotrzebowanie na biurowce i to nie tylko w stolicy, ale również w innych centrach gospodarczych Ukrainy jak Donieck i Dniepropietrowsk. Jest to więc rynek o ogromnym potencjale m. in. dla producentów płytek ceramicznych, gdyż Ukraińcy własną produkcją zaopatruję niewiele ponad 50% rynku. O atrakcyjności świadczy również fakt, że zagraniczne firmy wchodzą tu ze swoimi inwestycjami, wykorzystując do wytwarzania płytek wysokie jakościowo miejscowe materiały – gliny, kaolin czy piasek kwarcowy. Według danych WPHiI Ambasady RP w Kijowie eksport z Polski płytek jest znaczący (w 2002 r. wyniósł 4,5 mln USD) i systematycznie rośnie. Jeszcze większy udział produktów importowanych jest w wyposażeniu łazienek (wanny, umywalki, sedesy, kabiny prysznicowe i in.), gdzie 80% to wyroby z Niemiec, Czech, Hiszpanii, Włoch no i oczywiście z Polski. Na miski ustępowe i umywalki przypada ok. 40% sprzedaży, na wanny 20%, na armaturę łazienkową 15%, a na kabiny prysznicowe ok. 10-15%.

Mniejsze, ale znaczące.
Praktycznie każda była republika radziecka jest odbiorcą polskich produktów. Najszybciej dobrymi partnerami stały się kraje sąsiadujące z Polską, mniejsze, które jako jedne z pierwszych odzyskały niepodległość i odbudowały gospodarkę. Łotwa, Litwa i Estonia, są stałymi odbiorcami polskich towarów już od lat dziewięćdziesiątych, ale w ostatnim czasie, eksport do nich zwielokrotnił się (patrz tab.), szczególnie po wspólnej akcesji do Unii Europejskiej. Polacy eksportują tu i inwestują. Na przykład w 2005 r. Opoczno wykupiło większość akcji Dhomecioniu Ceramika, największego producenta płytek w rejonach nadbałtyckich.
Z czasem polscy producenci dostarczali swoje towary do innych, coraz bardziej egzotycznych krajów postsowieckich jak Gruzja, Uzbekistan czy Kazachstan. To ostatnie państwo ma prężnie rozwijającą się gospodarkę i bardzo obiecujący rynek, a polski eksport zwiększył się tam od początku wieku kilkakrotnie. Niestety przeszkodą jest duża odległość dzieląca oba kraje.
Specyficznym krajem jest Białoruś, rządzona przez dyktatora Aleksandra Łukaszenkę. Budownictwo tego kraju jest w zdecydowanej części upaństwowione i sterowane centralnie wraz z produkcją i importem i o zasadach klasycznego wolnego rynku można tu zapomnieć. Na szczęście polsko-białoruskie stosunki gospodarcze są znacznie lepsze niż stosunki polityczne. W ubiegłym roku wartość importu z Polski płytek ceramicznych wyniosła 5,8 mln USD, co dało dynamikę wzrostu 148,5%.
– W całej białoruskiej gospodarce prowadzona jest bardzo silna polityka proeksportowa i antyimportowa, co powinno skłaniać polskich producentów materiałów budowlanych do uruchamiania produkcji na Białorusi – na jej rynek i rynki trzecie – zwłaszcza rosyjski, ukraiński i całej FR. Są tu sprzyjające warunki – dobra infrastruktura techniczna, wykwalifikowana siła robocza, niska cena energii i innych mediów oraz sprzyjające warunki ekonomiczne, zwłaszcza w Wolnych Strefach Ekonomicznych oferujących pod określonymi warunkami ulgi celne i podatkowe. W ten sposób ominąć można również bariery i narzuty, którym podlegają towary importowane na rynek białoruski – radzi Andrzej Szot, kierownik WPHI Ambasady RP. – Wystarczy powiedzieć, że w przypadku towarów rynkowych po naliczeniu kosztów transportu, cła, VAT (18%), podatku obrotowego od towarów importowanych występującego w detalu (15%), marży hurtowej (do 30%) i detalicznej (do 25%) – cena detaliczna towaru importowanego w sklepie białoruskim może być wyższa od fabrycznej o 150% i więcej. Często dyskwalifikuje to towar importowany jako niekonkurencyjny cenowo.
Utrudnień i problemów jest bardzo dużo. Od wspomnianych taryf celnych i podatkowych zmienianych i podwyższanych dowolnie, poprzez ograniczenia i zakazy importu, mglistość prawa, wszechwładzę urzędników państwowych po powszechną korupcję i niechęć władz do Polaków. Dlatego nie dziwi, że tylko jedna polska firma (zarejestrowana w naszym kraju) posiada licencję na prowadzenie prac budowlanych jako główny wykonawca. Nie należy jednak demonizować białoruskiej gospodarki, gdyż jak wskazuje znaczny wzrost eksportu, po pokonaniu trudności można odnieść tu niezły zysk.

Wschodnia dusza.
Cały rynek wschodni (pomijając oczywiście unijne kraje nadbałtyckie) to bardzo specyficzny rejon. Funkcjonowanie na nim wymaga wytrwałości, świetnego rozeznania w realiach, znajomości odpowiednich osób, często „funduszu łapówkarskiego” no i mocnej głowy.
Partnerzy z  Rosji czy Ukrainy nie wyobrażają sobie załatwiania interesów bez kontaktu osobistego i ściśle wiążą je ze spotkaniami towarzyskimi. Przeprowadzenie całkowitych transakcji przez telefon jest niemożliwe – twierdzi Paweł Skrzeczkowski.
Alkohol nadal jest często niezbędnym do zawarcia interesu medium, a ceremoniał jego picia jest równie ważny jak klasyczne rozmowy biznesowe. Jednak stereotypową szklankę wódki zagryzaną suszoną rybą zastąpiło szlachetne wino smakowane w wykwintnej restauracji. Przy takim podejściu do biznesu Polacy mają wiele atutów faworyzujących ich przed konkurencją z Zachodu.
Przewagę w negocjacjach handlowych, w stosunku do firm zachodnich daje nam zbliżona kultura, nasza i naszych wschodnich sąsiadów, mniejsza bariera językowa a przede wszystkim odległość terytorialna – zauważa Tomasz Badora z Elity.
Jednak w Rosji, Ukrainie czy Białorusi (o problemach w tym kraju wspominaliśmy wyżej) jest sporo przeszkód, których nie jest w stanie zniwelować wspólna, słowiańska dusza. Jeden z głównych mankamentów opisuje Paweł Skrzeczkowski.
– Największym problemem jest ograniczona możliwość egzekucji należności na drodze prawnej. Jest to praktycznie niemożliwe. Kraje unijne musza więc ubezpieczać je, a to jest niezwykle kosztowne a czasami niemożliwe. Normą są wiec przedpłaty lub bardzo małe limity kredytowe. Towszystko ogranicza płynność handlu.
Kolejną trudnością jest obowiązkowa, dodatkowa certyfikacja, gdyż świadectwa dopuszczające materiały do sprzedaży i użycia na rynku europejskim nie są ważne w większości krajów byłego ZSRR (oczywiście poza nadbałtyckimi krajami UE). W ostatnich latach polskim firmom nie pomagali zbyt rodzimi politycy, a stosunki dyplomatyczne między Polską a Rosją, Ukrainą czy Białorusią układały się bardzo różnie. Na szczęście, często nie ma to bezpośredniego przełożenia na gospodarkę.
– Pomimo kryzysu dyplomatycznego z Białorusią, nie najlepszych stosunków z Rosją handel z tymi krajami rozkwita – mówi Tomasz Młynarski. – Oczywiście są wyjątki, jak wprowadzenie oficjalnych zakazów importu pewnych grup towarowych.
Można przypuszczać, że zwielokrotnienie eksportu na Ukrainę zawdzięczamy zaangażowaniu Polaków w Pomarańczową Rewolucję – zarówno polityków jak i zwykłych Polaków. Tylko czy dojście do władzy „czarnego charakteru” tamtych wydarzeń Wiktora Janukowycza nie odwróci tej sytuacji?

Zdobywannie rynku.
Droga na rynki wschodnie prowadzi przez imprezy targowe, które tu spełniają swoją pierwotną rolę.
Targi to najważniejsza forma promocji i nawiązywania kontaktów. Przyjeżdża na nie większość zarówno sprzedających, jak i kupujących, którzy chcą znaleźć partnerów handlowych. Takie imprezy jak Mosbuild przynoszą wymierne korzyści. – mówi Paweł Skrzeczkowski.
Targi są bardzo wartościowe dla polskich firm, ponieważ dają możliwość zdobycia nowych kontrahentów oraz utrwalenia wizerunku firmy. Istnieje również szeroki wachlarz dofinansowań, z którego warto skorzystać, by  zwiększyć nakłady na promocje. Myślę, że w ostatecznym rozrachunku nakłady te zwrócą się, a dodatkowo przyniosą jeszcze zyski. – zapewnia Tomasz Badora z Elity.
– Forma promocji na rynku rosyjskim uzależniona jest od wielkości firmy. Małe firmy mają ograniczone możliwości w tym zakresie. Szansą dla nich są wszelkiego typu stowarzyszenia lub Regionalne czy Krajowe Izby Handlowe i ich wspólna promocja – mówi Leszek Busłowski z Opoczna. – W innej sytuacji są duże firmy. One mogą pozwolić sobie na udział w targach i różnego rodzaju wystawach.
Opinie o różnego rodzaju misjach handlowych handlowych zdania branży są podzielone. Jedni je chwalą inni ganią.
Co miesiąc dostaję zaproszenia na misje handlowe, ale nie korzystam z nich, bo ich styl i treść pokazuje, że są to imprezy potrzebne wyłącznie organizatorom. Opinie firm, które w nich uczestniczyły są zazwyczaj negatywne – twierdzi Paweł Skrzeczkowski.
W polityce eksportowej polskich producentów z branży łazienkowej rynek wschodni jest niezwykle ważny, a jego rola ciągle wzrasta. Polacy mają dobrą renomę i są konkurencyjni. Jednak eksperci ekonomiczni twierdzą, że polskie państwo i biznes nie wykorzystują tego potencjału w pełni. A trzeba się spieszyć, gdyż do państw byłego ZSRR wkraczają tanie materiały z Azji, z którymi cenowo nie da się konkurować. A walczyć, jak zauważa Leszek Busłowicz, jest o co:
 – Moskwa to dziś wielki plac budowy, podobnie Kijów czy Astana, a rynek zbytu byłego ZSRR to 250 mln ludzi.
PIOTR DZIAKOWSKI


OPINIA EKSPORTERA
Marek Kukuryka, prezes Sanitec Koło
Działania eksportowe Sanitec Koło wynikają ze strategii Grupy Sanitec, która jest obecna na wszystkich rynkach europejskich. W ramach przyjętej strategii koncernu, Sanitec Koło odpowiedzialny jest za rozwój sprzedaży m.in. na Ukrainie, Białorusi, w Kazachstanie i Gruzji. Eksport stanowi obecnie znaczącą część sprzedaży i - co najważniejsze - jego udział stale rośnie. Mocnym impulsem do dalszego wzrostu będzie uruchomienie w drugim kwartale przyszłego roku nowej fabryki w Kole, która w znaczącym procencie będzie produkowała ceramikę na eksport. W sierpniu ruszamy też ze sprzedażą wyrobów z naszej nowej fabryki pod Kijowem. Liczymy, że dzięki skróceniu odległości do naszych klientów, obniżeniu kosztów logistycznych oraz zwolnieniu z opłat granicznych, znacząco zwiększymy sprzedaż wyrobów akrylowych na rynkach wschodnich. Eksportujemy całą paletę naszych produktów, począwszy od ceramiki łazienkowej, przez wanny, kabiny prysznicowe po meble.
Rynki wschodnie uważamy za perspektywiczne, a ich największym potencjałem jest wielkość, szybki rozwój ekonomiczny oraz częsty brak producentów lokalnych. Utrudnieniem jest słabo rozwinięta sieć dystrybucji, niski poziom dochodów społeczeństwa, brak wykwalifikowanej kadry pracowników, niejasne przepisy prawne, korupcja oraz bardzo wysokie podatki graniczne. Chcąc zaistnieć na rynkach wschodnich, musimy wiedzieć, że spotka nas kilka przeszkód do pokonania, m.in. certyfikaty (nie honoruje się naszych, europejskich certyfikatów), zły system prawny i brak możliwości dochodzenia swoich praw przed sądami, wysokie koszty logistyczne oraz częste zmiany przepisów. Na nasze możliwości działania ma również wpływ polityka zagraniczna Polski, szczególnie na takich rynkach jak Ukraina czy Rosja. Im lepsze są relacje miedzy naszymi krajami, tym łatwiej rozmawia się na tematy nowych inwestycji produkcyjnych, obniżek ceł na nasze towary etc. Lobbing naszych przedstawicielstw dyplomatycznych wokół tematów gospodarczych nie jest silną strona naszej dyplomacji. Powinniśmy się dużo uczyć, a na razie nie widać takich zamierzeń. Firmy amerykańskie, skandynawskie czy niemieckie mają zdecydowanie większe wsparcie na Wschodzie niż my.

 


POLSKA DYPLOMACJA O RYNKACH WSCHODNICH

ROSJA
Lech Pintera – I Sekretarz Wydziału Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Moskwie
Rosja jest liczącym się rynkiem zbytu dla polskich producentów materiałów budowlanych i wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze bardziej zyskiwał na znaczeniu. Składa się na to kilka przyczyn. Przez kraj przeszła, nie zakończona jeszcze fala prywatyzacji mieszkań, a jak pokazują również polskie doświadczenia, lokatorzy – właściciele mieszkań są znacznie bardziej skłonni do inwestowania i podwyższania standardu niż mieszkańcy budynków komunalnych czy zakładowych. Od kilku lat obserwuje się stały wzrost dochodów realnych mieszkańców Rosji co stymuluje popyt na budowę i remonty. Jednocześnie obserwuje się tendencję do podwyższania standardu nowych mieszkańa i częstszego wykorzystywania droższych, ale lepszych jakościowo materiałów importowanych. Od kilku lat umacnia się kurs rubla dzięki czemu towary importowane relatywnie tanieją i są dostępne dla coraz większych grup ludności. Zainteresowanie rynkiem rosyjskim przez polskich producentów i firmy handlowe jest duże, można jednak zauważyć bardzo zróżnicowane podejście – od pasywnego wyczekiwania na klienta ze Wschodu po aktywną politykę sprzedaży i inwestowanie w produkcję na terenie Rosji.  Wydaje się, że polskie firmy (w odróżnieniu od konkurencji z Europy Zachodniej) za mało uwagi przywiązują do tworzenia własnych centrów dystrybucyjnych w Rosji.

UKRAINA
Anna Skowrońska-Łuczyńska, Radca – Minister, Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP na Ukrainie
Polscy producenci są aktywni na ukraińskim rynku i wyroby wielu z nich są już dobrze tu znane. Niejednokrotnie inwestują i licznie uczestniczą w branżowych wystawach w Kijowie. Dotyczy to zarówno wyrobów ceramicznych jak i armatury. Zainteresowanie rynkiem ukraińskim jest uzasadnione, gdyż jest on duży (ok. 47 mln ludności) i nienasycony.  Potrzeby w zakresie budownictwa mieszkaniowego i modernizacji starych zasobów na Ukrainie są ogromne. Od 2000 roku budownictwo rozwija się, (z wyjątkiem lat 2002 i 2005) przyrost sięgnął 26,5% w 2003 r., a w I półroczu bieżącego 8,2%. Te wskaźniki nie obejmują indywidualnych modernizacji łazienek, podejmowanych przez ludność, a jest to znacząca część rynku. Polskie wyroby plasują się w średniej klasie cenowej przy dużych walorach jakościowych i estetycznych, co powoduje popyt na nie. Tak więc ukraiński rynek jest bardzo perspektywiczny, i polscy producenci wykorzystują to. Miejscowa produkcja jest „z poprzedniej epoki”, chociaż powoli zaczyna się rozwijać, korzystając z miejscowych bardzo dobrych surowców. W ostatnim czasie pojawiła się również konkurencja z Chin.

BIAŁORUŚ
Andrzej Szot, Kierownik Wydział Promocji Handlu i Inwestycji Ambasady RP w Mińsku
Już po pierwszym rzucie oka na dane z ubiegłego roku widać, że w 2005 r. wzrósł eksport polskich materiałów budowlanych na rynek białoruski i nadal rośnie (za 4 miesiące br. jego dynamika wynosiła ponad 127%). Analiza materiałów statystycznych w grupach towarowych (o kodzie czterocyfrowym) i obserwacja rynków, bazarów i placów budowy, wskazuje, że materiały budowlane, po artykułach spożywczych są drugą pod względem znaczenia dziedziną polskiego eksportu na Białoruś. Mało tego - dziedziną bardzo perspektywiczną. Opisanie wszystkich konkretnych barier i ograniczeń dla towarów i usług z importu stosowanych przez stronę białoruską zajęłoby wiele miejsca i czasu, dlatego wymienię dwie najważniejsze. Po pierwsze problematyczne funkcjonowanie przejść granicznych - towarowych i osobowych - na granicy polsko-białoruskiej. Niezwykle czasochłonne i zawiłe procedury oraz korupcja bardzo utrudniają jej przekraczanie. Po drugie bariera informacyjna, która powoduje, iż rynek i gospodarka białoruska są bardzo słabo znane polskim przedsiębiorcom, podobnie zresztą jak białoruskie kręgi biznesu bardzo słabo znają gospodarkę polską i jej producentów. Jednak mimo tego polski eksport na Białoruś rośnie, zatem bariery te z pewnością są do pokonania.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA