Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA
Jak co roku, tak i tego lata firma Femax spotkała się ze swoimi klientami. 21 lipca gdańska siedziba firmy została najechana przez Indian oraz kowbojów – tegoroczna impreza zorganizowana została bowiem w stylu Dzikiego Zachodu. Nim jednak rewolwery wystrzeliły w pojedynkach, a ze sceny rozbrzmiała muzyka najlepszego zespołu country w Polsce, kilkudziesięciu dostawców podczas targów branżowych zaprezentowało swoją ofertę produktową i nowości.
Potem firma Femax zamieniła się w amerykańskie miasteczko na preriach. Można było spotkać dziewczyny z salonu (jeśli ktoś nie bał się karcącego spojrzenia żony, mógł sobie zrobić z nimi zdjęcie), pojedynkować się z prawdziwym kowbojem wysokim na dwa i pół metra (wszyscy uczestnicy zresztą też popisali się pomysłowymi przebraniami). Odważni mogli sprawdzić swoją siłę i celność w zawodach na wbijanie gwoździa jednym uderzeniem młota (redaktor Łazienki ugrał tam parę dolarów), a wygraną przeznaczyć na zakup działki i poszukanie złota (równie często, co samorodki trafiały się też węże). W powietrzu unosił się zapach cygar i whisky, na stołach leżały karty do pokera i kajdany. Szeryf jednak tego wieczora nie miał za wiele pracy, więc kajdany pozostały jedynie ozdobą. Inscenizacje i scenki komediowe prestidigitatora bawiły publiczność. A na koniec wieczoru gratka: wyścigi konne z udziałem takich rumaków jak Junkers, Purmo czy Femax.
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA