Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Branża przygotowuje się do ożywienia

REKLAMA

Rynek budowlany w Polsce przeżywa zdecydowane ożywienie. Wiele rozpoczętych w ubiegłym roku inwestycji, dodatkowo miniona lekka zima i dobre prognozy na najbliższe miesiące napawają producentów i dystrybutorów optymizmem. Branża łazienkowa z jednej strony już korzysta z efektów ożywienia, z drugiej - ciągle przygotowuje się do nadchodzącej hossy.

Przedstawiciele branży chwalą sytuację na rynku i już odnotowują wzrosty sprzedaży, jednak ciągle oczekują na prawdziwy boom, który według powszechnego mniemania, ma się rozpocząć w 2008 roku. Przygotowania do okresu wzmożonej sprzedaży przybierają różne formy i są na różnym etapie realizacji. Istnieje również kilka problemów oraz zagrożeń, które z jednej strony są przez dobrą koniunkturę wywoływane, a z drugiej mogą wpływać na jej ograniczanie.
NOWOŚCI I INWESTYCJE. Zasadniczym pytaniem jest, czy wzrastająca dynamika sprzedaży wpływa w znaczący sposób na decyzje firm co do rozszerzania ich asortymentu, wprowadzania nowości oraz zajmowania nowych obszarów rynku? Okazuje się, że owszem dobra koniunktura służy działaniom rozwojowym, jednak nie zawsze jest podstawową przesłanką i czynnikiem decydującym.
Pierwszy kwartał tego roku przyniósł dobry wynik sprzedażowy i pozwala prognozować znaczny wzrost również w perspektywie tego roku - mówi Rafał Woźniak, dyrektor handlowy w firmie Sanplast. - Generalnie jednak, jeśli chodzi o nasze działania rynkowe, staramy się planować w dłuższej perspektywie, która uwzględnia krótkookresowe trendy. Najbliższe miesiące przyniosą zmianę naszego logo, które w pełni odzwierciedli wartości jakimi się kierujemy, zmianę strategii komunikacji w tym zakresie oraz nową ofertę produktową. Będziemy również podejmować, co oczywiste, istotne działania w zakresie promocji marki oraz produktów. Dobra sytuacja na rynku ułatwia obecne działania, ale w dłuższym okresie czasu staramy się jednak nie sugerować krótkookresowymi trendami. Konsekwentnie realizujemy swoją wcześniej zaplanowaną politykę.
Mimo wszystko świadomość dobrej sytuacji na rynku, a co za tym idzie mniejsze zagrożenie niepowodzenia podjętych inwestycji, sprzyja rozwojowi i wprowadzaniu nowości.
- Mamy zamiar wprowadzać i jednocześnie już wprowadzamy nowe produkty. Idziemy generalnie w dwóch kierunkach - jeden to innowacyjność produktów, drugi to wprowadzanie produktów do innych segmentów cenowych, w których dotychczas nie byliśmy obecni - mówi Kazimierz Golemiec, dyrektor firmy Kermi. - Wprowadzanie nowości wynika również z dobrej koniunktury na rynku, choć nie tylko. Zdecydowanie lepiej wprowadza się nowe produkty wiedząc, że będzie na nie zapotrzebowanie - wtedy jest większa szansa powodzenia takiego projektu. W okresie słabszej koniunktury, kiedy pojawiają się problemy ze sprzedażą, chęć wprowadzania nowych produktów jest mniejsza, choć czasami podejmuje się takie kroki, aby poprawić wyniki sprzedaży.
Trudno w tej chwili dokładnie określić, który segment cenowy przeżywa największe ożywienie. Opinie przedstawicieli branży łazienkowej są w tej kwestii dość rozbieżne i zależą zarówno od oferowanego przez daną firmę asortymentu, jak i przyjętej polityki sprzedażowej. Dość często zwraca się jednak uwagę na wzrost dynamiki sprzedaży w tzw. wyższym segmencie, szczególnie w produktach szeroko pojętego wellness i hydromasażu.
PRACOWNICY - SZANSA I PROBLEM. W związku z rynkowym ożywieniem powszechne są głosy o potrzebie zwiększenia zatrudnienia oraz zmianach organizacyjnych w firmach. Okres dobrej koniunktury sprzyja reorganizacjom i inwestowaniu w kadry. Jednocześnie staje się to konieczne w obliczu większej ilości zamówień.
- W tej chwili zatrudniamy nowe osoby zarówno w dziale handlowym, jak i w administracji firmy - informuje Sławomir Lispki, dyrektor firmy Hansa Polska. - Generalnie rynek pracy przeżywa jednak problemy w związku z deficytem dobrych, wykwalifikowanych pracowników. Jednocześnie rosną też wymagania finansowe kandydatów. Największym problemem jest obecnie znalezienie dobrego handlowca. Bardzo często stykam się z tym problemem np. wśród współpracujących z nami firm handlowych.
Brak pracowników może wpłynąć na sytuację w branży również pośrednio. Mowa tu przede wszystkim o powszechnym problemie odpływu wykwalifikowanej siły roboczej z sektora budowlanego.
- Dynamikę rynku może hamować kilka czynników. Najbardziej podstawowy, który widać szczególnie przy robotach wykończeniowych, to brak rąk do pracy Đ mówi Kazimierz Golemiec. - Brak wykwalifikowanych pracowników może spowolnić a nawet zablokować niektóre inwestycje, a przez to zmniejszyć też dynamikę zakupów w branży łazienkowej i instalacyjnej. My ze swej strony również zwiększamy zatrudnienie, aby można było nadążyć za wzrastającym zainteresowaniem na nasze produkty.
Nie tylko braki kadrowe mogą wywoływać trudności z prawidłowym funkcjonowaniem sprzedaży w okresie dobrej koniunktury. Nagły wzrost zamówień może nastręczyć znacznych problemów organizacyjnych i logistycznych, a co za tym idzie, nie pozwoli w pełni skorzystać z dobrodziejstwa hossy.
- Momenty spiętrzeń, takich jak np. te, z którymi mieliśmy do czynienia w 2004 i pod koniec 2005 roku są niewygodne dla producentów - zauważa Rafał Woźniak. - Systematyczna praca
i realizacja zamówień może opierać się tylko o pewne informacje, które docierają z odpowiednim wyprzedzeniem. Jeśli w najbliższych miesiącach nadejdzie takie spiętrzenie na rynku wyposażenia, w wielu firmach może spowodować to dużą niestabilność i problemy z realizacją zamówień.
PREZENT OD UEFA. Przyglądając się sytuacji na rynku wyposażenia łazienek i instalacji sanitarnych nie sposób nie zwrócić uwagi na wiadomość, która zelektryzowała w ostatnim czasie branżę budowlaną. Organizacja Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie bezsprzecznie wpłynie na wzrost inwestycji, a co za tym idzie, przełoży się na zyski sektora wyposażenia łazienek. Rozwój w szeroko pojętym budownictwie wpłynie zarówno na bezpośrednie inwestycje, jak i na zarobki Polaków, co również może przyczynić się polepszeniu koniunktury. Największej szansy firmy branży łazienkowej dopatrują się jednak w dużych inwestycjach hotelowych, skąd można spodziewać się dużych zamówień.
Đ Makroekonomiści szacują obecnie, że w następnych latach organizacja Euro może zwiększyć dynamikę naszego PKB o około 1 do 1,5% Đ zauważa Kazimierz Golemiec. Đ To nie może być objętne dla branży sanitarnej i grzewczej. Nie mówiąc już o bezpośrednich inwestycjach, jak budowa nowych hoteli niezbędnych przy organizacji takiej imprezy, gdzie nasza branża powinna absolutnie zdyskontować tę hossę.
Można więc oczekiwać, że w najbliższych latach koniunktura na rynku wyposażenia łazienek będzie się jeszcze poprawiać. Jednak kwestia pełnego wykorzystania jej skutków jest zależna zarówno od polityki poszczególnych firm, jak i istotnych niezależnych czynników, takich jak chociażby sytuacja na rynku pracy. Obecna chwila jest nie tyle momentem konsumowania efektów hossy, co raczej ostatnich przygotowań przed jej nadejściem.
TOMASZ ŁOTOWSKI

stawiamy na internet
Magdalena Gniadzik, dyrektor zarządzający w firmie Villeroy & Boch Polska
Prawdziwa hossa dotyczy w tej chwili raczej rynku materiałów budowlanych. W naszej branży dobra koniunktura dopiero się zaczyna i swoje apogeum osiągnie prawdopodobnie za dwa, trzy lata, kiedy rozpocznie się etap wyposażania wnętrz w obecnie rozpoczętych inwestycjach. Jednak oczekiwania i prognozy w całej branży są zdecydowanie optymistyczne. Na pewno łatwiej w takim momencie planować rozwój i nowe działania. Wielu naszych partnerów handlowych, dzięki temu optymizmowi, chętniej podejmuje inwestycje np. w zakresie poprawy promocji, ekspozycji i generalnie infrastruktury handlowej.
Villeroy & Boch nie planuje jednak na bieżący rok żadnych bardzo istotnych zmian, ani strategicznych posunięć. Będziemy się raczej bacznie przyglądać i analizować sytuację na rynku. Prawdopodobnie rok 2008 będzie jeszcze lepszy i wtedy przewidujemy znaczne zmiany. Planujemy wówczas modernizację struktur firmy oraz poważne inwestycje związane z zatrudnianiem nowych pracowników. W tej chwili największą potrzebą jest inwestowanie w personel, bo braki kadrowe w okresie hossy mogą być najbardziej uciążliwe. Rok 2007 to czas, aby przyjrzeć się sytuacji oraz oddzielić nadmierny optymizm od tego, na ile będzie to stabilny i rzeczywisty wzrost.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA