Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA
Holenderskie wyposażenie łazienkowe stanowi ciekawą alternatywę dla oferty renomowanych producentów z Niemiec, Włoch czy Hiszpanii.  W dużym stopniu decyduje o tym jego wzornictwo, bardzo charakterystyczne i zwykle dające się jednoznacznie zidentyfikować. Zapoznając się z ofertą wyposażenia łazienek wywodzącą się z Niderlandów  można jedynie ubolewać, że w Polsce jest ona dostępna w zauważalnie okrojonym zakresie.
W Holandii funkcjonuje stosunkowo liczna (zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wielkość tego kraju) grupa producentów wyposażenia łazienkowego. Pojęcie „holenderska łazienka” określana przez narodowość designerów powinno być jednak traktowane zdecydowanie szerzej. Projektanci wyposażenia łazienkowego (i nie tylko) z Holandii z powodzeniem realizują swoje wizje także poza granicami swego kraju. Najbardziej znani przedstawicie tego „nurtu” to Piet Billekens (projekty dla firmy Cesana), Marcel Wanders (Boffi i Bisazza) i Jan Puylaert (WET), którzy odnoszą sukcesy we Włoszech.
Biorąc pod uwagę bardzo silną konkurencję na europejskim rynku markowego wyposażenia łazienkowego oraz stosunkowo niewielki własny rynek, holenderscy producenci zdecydowali się na swego rodzaju niszowość. Dzięki temu wyposażenie łazienkowe produkowane w Holandii zachowuje swego rodzaju tożsamość, która czytelnie odróżnia je od reszty europejskiej konkurencji.

POCHWAŁA KUBIZMU. Holenderskie wzornictwo wykazuje silne przywiązanie do kubicznych form i prostoty, posuniętej niemal do surowości, która jednak w żadnym wypadku nie umniejsza użyteczności i wygody korzystania z tych wyrobów. Właśnie tak, z nielicznymi wyjątkami, wygląda oferta firm Balance, B Dutch czy Marike Europe. Na przykładzie tego wyposażenia niemal namacalnie odczuwa się zamiłowanie do prostoty i porządku. Modelowym przykładem tego nurtu jest niemal cała oferta firmy Balance, gdzie w prostopadłościenne i walcowate bryły wpisano niemal wszystkie wyroby (łącznie z armaturą). Wspólną cechą tych wyrobów jest bardzo wysoka jakość i znaczna solidność. Jest to szczególnie ważne na rodzimym, holenderskim rynku, gdzie ostateczni klienci nie godzą się na żadne kompromisy w tej sferze. Biorąc to pod uwagę projektanci tych firm sięgają praktycznie po najlepsze materiały: naturalny kamień, crystal plant, corian, czy zupełnie nowe materiały solid surface, takie jak np. zyskujące na popularności tworzywo Himacs firmy LG (materiał solid surface bazujący na tworzywie akrylowym). Równie „popularne” są egzotyczne gatunki drewna, stal nierdzewna, hartowane szkło i aluminium.
Wiele cech tej oferty odnaleźć można w projektach wymienionych już „zitalianizowanych” gwiazd holenderskiego designu, którzy włoskim klientom przyzwyczajonym do wzorniczych fajerwerków oferują użyteczność i wygodę użytkową na najwyższym poziomie „upakowane”  w uporządkowane geometryczne bryły.
Do wspomnianego nurtu często nawiązują również produkty holenderskich artykułów wyposażenie łazienek dostępne w Polsce dzięki firmie Coram Polska, oferującej wyroby marek Sealskin, Obyect, Get Wet, Tiger, Geesa i Coram. Ta sama firma dystrybuuje  kabiny prysznicowe  znanej włoskiej firmy Cesana, będące dziełem znanego holenderskiego projektanta Pieta Billekensa.

EKSPERYMENTATORZY. Drugi biegun holenderskiego wzornictwa łazienkowego jest kreowany przez całą rzeszę młodych designerów, których wizje zdecydowanie odstają od tego, do czego europejscy klienci zdążyli się już przyzwyczaić. I nie chodzi tu tylko o  zaskakiwanie odbiorców niecodziennymi formami i nowymi materiałami, ale także o całkowite podejście do wielu zagadnień, które w powszechnej świadomości zostały uznane jako zamknięte. Jedną z najbardziej radykalnych, a jednocześnie najbardziej znanych holenderskich designerów tego nurtu jest Meike van Schijndel, z jej sztandarowym dziełem – pisuarem „Kisses”.
W obrębie tego nurtu nie sposób doszukać się eksperymentowania na siłę, ponieważ projektanci ci na równi z niepowtarzalną formą produktów kierują się także ich funkcjonalnością. Swoistym „inkubatorem” tego typu idei jest firma Droog Design, skupiająca i promującą wielu wzorniczych eksperymentatorów. Z firmą tą związane są m.in. takie nazwiska jak  Dick van Hoff, Peter van der Jagt, Arnout Visser, Erik-Jan Kwakkel, Peter Hopman, Hella Jongerius czy Jan Melis. Umożliwia ona nie tylko urzeczywistnienie pomysłów designerów w formie pojedynczych prototypów, ale również tworzenie krótkich rynkowych serii produktów, które dzięki temu przekraczają sztywne dotąd granice ekskluzywnych pokazów, wystaw i targów.
Można by sobie życzyć, aby pokazane w tej prezentacje dzieła holenderskich projektantów coraz liczniej trafiały również na polski rynek.  Oferta ta broni się nie tylko wzornictwem, ale również tradycyjną dla holenderskiej wytwórczości wysoką jakością wykonania.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI
ZDJĘCIA: ARCHIWUM FIRM
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA