Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Rynek kabin prysznicowych z tzw. niskiej półki cenowej w polskich realiach społeczno-rynkowych wciąż przybiera na znaczeniu. Świadczy o tym nie tylko aktywizacja działań polskich producentów w tym segmencie, ale również rosnąca w siłę konkurencja z zewnątrz.

REKLAMA

Rynek kabin prysznicowych z tzw. niskiej półki cenowej w polskich realiach społeczno-rynkowych wciąż przybiera na znaczeniu. Świadczy o tym nie tylko aktywizacja działań polskich producentów w tym segmencie, ale również rosnąca w siłę konkurencja z zewnątrz.

Sytuacja ta może trochę zastanawiać, tym bardziej, że polscy producenci kabin prysznicowych zgodnie podkreślają, że kabiny z tzw. średniej półki cenowej, to segment zdecydowanie bardziej perspektywiczny. Tutaj właśnie gros swojej oferty pozycjonuje większość polskich wytwórców, np. Aquaform, Kabi, Koło, Sanplast. Nie zmienia to jednak faktu, że w Polsce już od kilku lat panuje \"atmosfera\" sprzyjająca rozwojowi rynku tanich produktów i to praktycznie we wszystkich branżach, także sanitarnej.

- Można powiedzieć, że zapotrzebowanie na ofertę ekonomiczną istniało od zawsze. Dopasowywana musiała być ona do aktualnych potrzeb potencjalnych klientów. Fakt ten obecnie wykorzystują hipermarkety budowlane oferując kabiny w atrakcyjnej, tzw. pierwszej cenie - mówi Bogusław Szadkowski, dyrektor handlowy firmy Sanplast.

O ile efektem zapotrzebowania klientów na tani produkt może być rozwijanie markowej oferty kabin z niskiego segmentu cenowego, o tyle fakt pojawiania się w hipermarketach kabin w cenie poniżej

200 zł zmusza kolejnych producentów - pod groźbą \"wypadnięcia\" z rynku - do ciągłego obniżania ceny swoich produktów. Wiąże się to ze zmniejszaniem kosztów ich produkcji, a tym samym jakości. Ta sytuacja powoduje, że na polskim rynku pojawiają się rodzime produkty \"no name\". Dzieje się tak m.in. dlatego, że aby pozostać atrakcyjnym dla swych partnerów handlowych trzeba posiadać w swojej ofercie także produkty najtańsze.

Sposobem na radzenie sobie w sytuacji tak wyraźnego rozwarstwienia rynku jest praktykowane przez uznane firmy wprowadzanie odrębnych marek dla segmentu niskiego, takich jak np. Panda (Sanitec Koło), czy Shower Star (marka niemieckiego koncernu Dusar, do którego należy także Aquaform). Dzięki temu, jak tłumaczy Michał Dymek, product manager w firmie Aquaform, możliwe jest obsługiwanie nie jednego, ale większej ilości segmentów cenowych rynku.

- Nie da się sprzedawać w jednym miejscu i pod tą samą marką produktów za 300 i 3000 zł. Inną sprawą jest ciągle mała chłonność polskiego rynku przy stosunkowo dużych mocach produkcyjnych polskich firm. Przeciętnie remont czy też odświeżenie wyposażenia łazienki przeprowadza się w Polsce mniej więcej co 10 lat, na zachodzie - co 3 lata. Stąd konieczność obsługiwania nie jednego, ale wszystkich segmentów rynku - mówi Michał Dymek.

KONIECZNE OSZCZĘDNOŚCI. Producenci zgodnie przyznają, że koszty wytworzenia markowych, tanich kabin ze względu na ich finalną cenę muszą być odpowiednio zredukowane. W takiej sytuacji koniecznym jest wprowadzanie pewnych oszczędności. Zwykle obejmują one stosowane do produkcji materiały oraz rozwiązania technologiczne, które wiążą się chociażby z dodatkowymi nakładami finansowymi na badania. Najczęściej oszczędza się zatem na konstrukcji aluminiowych profili, które zwykle w tym przypadku są cieńsze. Do wypełnienia używa się cienkiego polistyrenu lub cienkich tafli przejrzystego szkła. Zamiast rolek stosuje się suwaki (ewentualnie najprostsze rolki jedno- lub dwuelementowe), na ogół nie wprowadza się także listew magnetycznych. Pomimo tego, jak mówi Piotr Janowski, dyrektor sprzedaży w firmie Cersanit, koszt wytworzenia takich kabin jest stosunkowo wysoki do proponowanej za nie ceny. Ale na dalsze obniżenie kosztów produkcji, a tym samym jakości swoich produktów, często nie pozwala poczucie przyzwoitości samego producenta.

- Koło nie będzie dążyć do tego, by za wszelką cenę wprowadzać do sprzedaży produkty coraz tańsze, nawet jeśli takie są wymagania rynku. Swoim klientom musimy zapewnić przede wszystkim bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o użytkowanie kabiny, a to wymaga pewnych nakładów finansowych. Nie będziemy produkować kabin, które nie odpowiadają normom budowlanym i pewnym ustalonym normom estetycznym - mówi Władysław Piotrowski, dyrektor handlowy firmy Sanitec Koło. - Oferowanie kabiny za 199 zł to najczęściej oszukiwanie klienta - średnio wytrzymuje ona jeden sezon.

Dlatego w Kole tak dużą wagę przywiązuje się do tego, by wszystkie produkowane kabiny - nawet te najtańsze - pomyślnie przeszły wymagane testy, a w szczególności próby wytrzymałościowe.

DOBRE PERSPEKTYWY? Stosunkowo niska w porównaniu do kabin ze średniego segmentu cenowego jakość tanich kabin nie odstrasza potencjalnych klientów, których wciąż przybywa.

MARTA MATRACKA

- Można powiedzieć, że po wejściu Polski do UE nasze społeczeństwo zbiedniało - ceny wzrosły średnio o 15 %, a zarobki nie zmieniły się. Efekty tej sytuacji można zauważyć także w branży sanitarnej. Tutaj część klientów, których przed podwyżką stawki podatku VAT na materiały budowlane stać było na kabinę za ok. 1000 zł, teraz skłania się w kierunku tańszych wyrobów - za 500-600 zł - mówi Michał Dymek.

I choć większość ankietowanych producentów podkreśla, że rynek tanich kabin prysznicowych to rynek perspektywiczny, głównie ze względu na stałe zapotrzebowanie ze strony klientów na tego typu produkty, zaznaczają oni jednak, że jest to rynek trudny.

- Sprzedaż w segmencie tanich kabin prysznicowych nie daje możliwości wysokich zysków i osiągnięcia satysfakcjonujących marż handlowych, jak również słabo wpływa na budowanie marki. Jednak jest to rynek duży i trzeba w nim funkcjonować, by nie oddać pola do popisu konkurencji - twierdzi Piotr Janowski.

Potwierdzeniem tych słów mogą być wciąż prowadzone prace nad ulepszaniem i uwspółcześnianiem dostępnej oferty tanich kabin. I tak np. Sanplast jedną ze swoich kabin KNN-2 wyposażył ostatnio w odpinanie drzwi ułatwiające czyszczenie bez zmiany ceny produktu. Swoją ofertę poszerzyła także marka Panda wprowadzając w czerwcu br. nowe modele kabin: kwadratową i półokrągłą, obie w wymiarach 80x80 cm i 90x90 cm. Ale, jak mówi Władysław Piotrowski, na popularność kabiny wpływać mogą także pewne uwarunkowania społeczne.

- Przewiduję, że ogólnie popyt na kabiny będzie rósł zdecydowanie bardziej niż na ceramikę czy wanny. Związane jest to z rosnącą liczbą małych łazienek w domach prywatnych. Także ze względów higienicznych w hotelach i pensjonatach kabina wypierać będzie wannę - twierdzi Władysław Piotrowski.

Ostatecznie jednak o tym, jaki model kabiny i za ile zostanie wybrany zadecyduje zasobność portfela potencjalnego klienta. Jak mówią przedstawiciele hipermarketów budowlanych Castorama w Warszawie i Praktiker we Wrocławiu, dziś już coraz trudniej jest przekonać klienta do zakupu droższego produktu przy pomocy argumentów dotyczących jego jakości.

PROBLEMATYCZNI DYSTRYBUTORZY. O tym, że hipermarkety stać na to, by proponować ceny niejednokrotnie niższe o 30% od ustalonych cen rynkowych wiadomo nie od dziś. Ta sytuacja zmusiła jednak do podobnych działań i innych dystrybutorów, którym przede wszystkim zależy na niskiej cenie sprzedawanego produktu. Aby to osiągnąć używają oni nieraz narzędzi bardzo agresywnego marketingu, którym tak naprawdę oprzeć się jest zdolny jedynie świadomy klient. Ale jak to zrobić kiedy hipermarket oferuje kabinę za 179 zł?

Kolejnym problemem zagrażającym polskim producentom i \"psującym\" rynek jest pojawienie się w ofercie polskich dystrybutorów kabin prysznicowych z Dalekiego Wschodu. Najczęściej są to produkty sprzedawane bez atestów budowlanych, odpowiednich certyfikatów, odpowiednich oznaczeń, bez gwarancji. Dzięki tym brakom ich docelowa cena może być jeszcze niższa.

- Wielu dystrybutorów niestety coraz mniej dba o klienta ostatecznego - dla nich liczy się przede wszystkim cena. Polscy producenci powinni skonsolidować się w walce przeciwko złej konkurencji. Dlatego właśnie potrzebujemy pomocy ze strony Państwowej Inspekcji Handlowej i Nadzoru Budowlanego - mówi Władysław Piotrowski.

I o ile konkurowanie między sobą polskich producentów tanich kabin, czyli równorzędnych partnerów tego samego rynku, określić można jako naturalne, potrzebne i prowadzone na tych samych zasadach, to w przypadku kabin pochodzących z Dalekiego Wschodu trzeba mówić raczej o swego rodzaju obronie ze strony polskich wytwórców. Z pewnością jednak narzędziem tej walki nie będzie niska cena.

Jak widać zauważalny obecnie duży popyt na tanie kabiny prysznicowe nie gwarantuje polskim producentom spokojnego snu. Konkurencja wszak nie śpi, a wręcz prześciga się w coraz tańszej ofercie. Pewnie tendencja ta wzmagać się będzie dotąd, dopóki przeciętny Polak śmiało będzie mógł zadecydować o wyborze kabiny na podstawie jej jakości i ciekawego wzornictwa, a nie wyłącznie niskiej ceny. Póki co, najważniejszym wydaje się zapewnienie mu ze strony producenta produktu jakościowo dobrego i przede wszystkim bezpiecznego.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA