Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Firmy produkujące płytki już podejmują działania zapobiegawcze

REKLAMA

Bieżący rok zweryfikuje optymistyczne plany rozwojowe wielu firm zajmujących się produkcją materiałów budowlanych. Stwierdzenie to dotyczy w szczególności polskiej branży płytkarskiej, która przez ostatnie dwie dekady notowała kolejne rekordy produkcji, a zwłaszcza eksportu. Poszczególne firmy już podjęły działania zapobiegawcze i adaptacyjne, które mają im pomóc w stawieniu czoła niełatwej i trudnej do przewidzenia przyszłości.

Co prawda polska branża płytkarska pod względem produkcji lokuje się w Świecie pod koniec drugiej dziesiątki, z drugiej jednak strony nie sposób nie zauważyć i docenić dynamicznego rozwoju, jaki przypadł jej w udziale w nowym wieku. Jest to tym bardziej warte odnotowania, że dynamiczny rozwój tej branży dokonywał się praktycznie w oparciu o wyłącznie rodzimy kapitał. W ciągu kilkunastu lat w kraju bez istotniejszych tradycji w dziedzinie produkcji płytek ceramicznych jakim jest Polska, zostały stworzone od podstaw bądź też rozbudowane zakłady wytwórcze, które dały w sumie naszemu krajowi czwarte miejsce w Europie pod względem produkcji płytek wielu typów i rozmiarów. Obecnie zdolności produkcyjne wszystkich 22 zakładów wytwórczych zlokalizowanych w Polsce dalece przekraczają 130 milionów m2 płytek rocznie. Z uwagi na to, że duża część tych zakładów to inwestycje typu „greenfield”, realizowane praktycznie od podstaw, polskie firmy dysponują dziś stosunkowo nową i mało zdekapitalizowaną bazą wytwórczą.

WSCHÓD TRACI. Okres rozwoju polskiej branży płytkarskiej to nie tylko „odzyskanie” polskiego rynku od konkurencji z Hiszpanii i Półwyspu Apenińskiego, a przede wszystkim bardzo dynamiczny jak na zastane warunki wzrost eksportu, szczególnie w ostatnich 5 latach. Odbiorcy zagraniczni, podobnie jak Polacy, docenili coraz lepszą jakość, wzornictwo oraz konkurencyjne ceny polskich płytek ceramicznych. Nie przeszkadzał im także drożejący złoty, który latem zeszłego roku osiągnął swe rekordy względem dolara i euro. Eksport. okazał się on jednym z najważniejszych fundamentów bezspornego sukcesu polskiej branży płytkarskiej. O ile w latach 2000-2007 łączna produkcja polskich płytek wzrosła przeszło 3 razy, o tyle eksport wzrósł aż szesnastokrotnie. Eksport okazał się swoistym kołem ratunkowym m.in. w 2006 roku, kiedy to krajowi producenci sprzedali łącznie ponad 79 milionów m2 płytek, tzn. o 7 milionów m2 więcej w stosunku do roku 2005. Eksport wyniósł wówczas 32,6 mln m2 płytek, co oznaczało aż 35% przyrostu względem roku poprzedniego. Umożliwiło to wówczas utrzymanie satysfakcjonującego poziomu sprzedaży większości producentów, pomimo jednoczesnego spadku popytu krajowego nie notowanego od 1999 roku. W trzech ostatnich latach za granicę trafiały 4 z każdej dziesiątki wyprodukowanych w Polsce płytek ceramicznych. Polscy producenci mogli rozwijać się m.in. dzięki efektowi skali, zapewnianemu także przez wspomnianą sprzedaż eksportową.
Słabą stroną polskiego eksportu płytek okazało się skupienie w zdecydowanej większości na rynkach krajów byłego ZSRR, co było wynikową silnej konkurencji na rynkach „Starej” UE. O niebezpieczeństwach wypływających z tego typu „monokultury” eksportowej mogły przekonywać choćby złe doświadczenia kryzysu rosyjskiego 1998 roku. Wiadomości napływające z krajów będących największymi odbiorcami polskich płytek nie nastrajają optymistycznie. Globalny kryzys szczególnie mocno dotknął największych odbiorców polskich płytek, zwłaszcza Ukrainę, która stała się czołowym zagranicznym odbiorcą polskich płytek ceramicznych. W roku 2005 kraj ten m.in. uzyskał pozycję numer jeden wśród zagranicznych odbiorców Opoczna SA, kiedy to wcześniej, w latach 2002-2004, największym eksportowym rynkiem Spółki była Rosja. Gospodarka Ukrainy od jesieni zeszłego roku jest niemal bez przerwy ciężko doświadczana przez trudności gospodarcze o charakterze wewnętrznym, jak i zewnętrznym. Szczególnie dramatyczne dane napłynęły w lutym br., kiedy okazało się, że ukraiński PKB w styczniu tego roku spadł aż o 20%, zaś produkcja przemysłowa o ponad jedną trzecią. Dramatycznie wygląda sytuacja w tamtejszym systemie bankowym; ludność ma duże problemy z odebraniem własnych lokat zdeponowanych w tamtejszych bankach.
Niekorzystna sytuacja panuje też w Rosji, która podnosząc się po kryzysie 1998 roku z koniunkturą nakręcaną przez dynamicznie drożejącą ropę naftową, stała się idealnym wprost rynkiem dla producentów z całego Starego Kontynentu. Ostatnie dane ze stycznia br. bezspornie wskazują na wzrost bezrobocia i inflacji w tamtejszej gospodarce. Złe dane płyną również od „Bałtyckich Tygrysów”, które jeszcze do niedawna notowały rekordowe wartości przyrostu PKB. Przełożyło się to na wzrost eksportu płytek na rynki tych krajów; stały się one w latach 2004-2005 trzecim (po Ukrainie i Rosji) rynkiem eksportowym m.in. dla Opoczna.
Trudności na wspomnianych rynkach mogą martwić tym bardziej, że raczej trudno oczekiwać poważniejszej ekspansji polskich płytek na rynki Europy zachodniej i południowej, nawet mimo niskiego kursu złotego, czyniącego ofertę polskich producentów relatywnie atrakcyjną pod względem cenowym. Dotychczas eksport na tamtejsze rynki wynosił jedynie kilka procent całości produkcji. Nie należy przypuszczać, aby tamtejsi silni producenci w obliczu przewidywanego spadku popytu (kryzys nieruchomości w Hiszpanii itp.) pozwolili na intensyfikację konkurencji na własnych rynkach. Europa Zachodnia niemal w każdej chwili może być „zasypana” płytkami ceramicznymi pochodzącymi z tamtejszych fabryk – zdolności produkcyjne samych tylko obu europejskich potentatów, tzn. Hiszpanii i Włoch zdecydowanie przekraczają 1 mld m2 płytek rocznie. Swoje miejsce na kurczącym się rynku będą starali się znaleźć również proeksportowo nastawieni producenci z m.in. Turcji (ponad ćwierć miliarda m2 płytek w 2007 roku), bądź też Czech.

WERYFIKACJA PROGNOZ. Prognozy na najbliższą przyszłość są dosyć umiarkowane, jednak niemal wszystkie mówią o spadku dynamiki popytu tak na płytki ceramiczne, jak i na wszystkie elementy wyposażenia wnętrz w ogóle. Największe polskie firmy zgodnie milczą w tej sprawie, nie chcą w głębszy sposób komentować zaistniałej sytuacji, ani też wygłaszać prognoz na bliższą i dalszą przyszłość, co w zaistniałej sytuacji można uznać za zrozumiałe. Zauważalnie cięte są m.in. oficjalne, optymistyczne prognozy sprzedaży ustalane w latach prosperity na polskim i europejskim rynku płytek. Jeszcze w zeszłym roku korekcie w dół uległy m.in. prognozy przychodów Ceramiki Nowa Gala za rok 2008 (o 9,3% do 195,6 mln złotych) i na lata kolejne (za rok 2010 korekta wyniosła aż 50 mln złotych, czyli niemal jedną piątą wcześniejszych prognoz). Podobnie reagują pozostali producenci. Podejmowane są także opracowane doraźnie programy mające na celu zminimalizowanie niekorzystnych skutków spowolnienia gospodarczego dzięki zmianom w polityce inwestycyjnej. Weryfikacji planów inwestycyjnych na bieżący rok dokonał m.in. Cersanit S.A. Jego zarząd zmiany w planach umotywował właśnie obserwowanymi zjawiskami globalnego kryzysu gospodarczego, dokonując przystosowania swoich zamierzeń rozwojowych do prognoz ekonomicznych dotyczących bieżącego roku. Zaplanowane zmiany zarząd Cersanitu określił jako oszczędności po stronie cen zakupu materiałów i surowców, kosztów sprzedaży, administracji, itp. Wspomniany program oszczędnościowy (określany w Grupie Cersanit mianem „Arki Noego”), przewiduje również czasowe wstrzymanie inwestycji rozwojowych, których realizacja planowana była na bieżący rok. Do projektów tych należy m.in. rozbudowa mocy wytwórczych spółek rosyjskich, zajmujących się produkcją płytek ceramicznych, do 13 mln m2 rocznie oraz budowa fabryki produktów wyposażenia łazienek w Bacau w Rumunii. Wyjątek w programie oszczędnościowym Cersanitu stanowi II etap projektu inwestycyjnego na Ukrainie, zakładający podniesienie rocznych zdolności produkcyjnych tamtejszych zakładów Grupy z 1 mln do 2 mln sztuk ceramiki sanitarnej oraz z 7 mln do 12 mln m2 płytek ceramicznych. Znaczące zaawansowanie realizacji tego projektu pozwala na finalizację inwestycji do końca pierwszego półrocza 2009 roku. Wydatki związane z zakończeniem II etapu projektu na Ukrainie szacowane są na 18 mln EUR. Pozostałe inwestycje, mające głównie na celu utrzymanie istniejącego poziomu zdolności produkcyjnych, planowane są na około 10 mln złotych. Podobne działania podjęła także m.in. Ceramika Nowa Gala, która obawiając się skutków kryzysu wstrzymała rozbudowę mocy produkcyjnych. Wcześniej planowano m.in. powiększenie rocznych mocy produkcyjnych w Ceramice Gres o 2 mln m2 za 20-30 mln złotych. Obecnie moce w całej grupie wynoszą 9,5 mln m2 płytek rocznie, po tegorocznej rozbudowie o 0,5 mln m2 w segmencie premium. Ponadto Spółka zapowiedziała kontynuację redukcji kosztów poprzez automatyzację pracy oraz położenie większego nacisku na sprzedaż eksportową.

NIEPEWNA PRZYSZŁOŚĆ. Jak dotychczas ogląd rynku pozwala stwierdzić, że rok bieżący, a zwłaszcza następny i 2011 będą czasem wyhamowania imponującej jak dotychczas dynamiki rozwoju polskiego sektora płytek ceramicznych. Może zakończyć się to zmniejszaniem produkcji, a co za tym idzie, także zwolnieniami w tej branży, które zresztą stały się już faktem. Ponad 130 zwolniła firma Cerkolor. Jeszcze więcej, bo niemal 300 osób, zdecydował się zwolnić potentat polskiego rynku – Grupa Cersanit w swych zakładach produkujących płytki pod marką Opoczno. W wywiadzie udzielonym na początku tego roku „Tygodnikowi Opoczyńskiemu” przez Ireneusza Kazimierskiego, prezesa Opoczno I, stwierdził on, że firma uczyniła wszystko, by zwolnienia były jak najmniej bolesne, np. by ochronić jedynych żywicieli rodzin, osoby w wieku przedemerytalnym, pomóc spłacić część zadłużenia osób zwalnianych. Według zapewnień prezesa zwolnienia wyglądały w ten sposób, że nie przedłużano dotychczasowych umów zatrudnienia na czas określony oraz nie podejmowano decyzji o zatrudnianiu stażystów. Wszystko po to, by ochronić trzon załogi, aby firma przetrwała.
Spodziewane zahamowanie popytu jest tym bardziej znaczące, że już w czasach największego prosperity w branży zdolności produkcyjne wszystkich polskich producentów płytek istotnie przekraczały sumę krajowego zapotrzebowania i sprzedaży eksportowej. Nie można też np. wykluczyć, że w obliczu cenowej presji Grupa Cersanit nie zdecyduje się na import na polski rynek płytek produkowanych w należących do niej fabrykach zlokalizowanych w kilku ościennych krajach (vide najnowsza i największa inwestycja na Ukrainie), co mogłoby dodatkowo pogłębić niekorzystne zjawiska na polskim rynku.
Spowolnienie może być tym bardziej uciążliwe, że część producentów w ostatnich latach sporo zainwestowała w opracowanie, produkcję i marketing całkowicie nowych serii, lokujących się cenowo i wzorniczo w segmencie średnim, a ten, jak wiadomo zawsze najbardziej cierpi w okresach spowolnienia gospodarczego. W przypadku Grupy Cersanit dodatkowym problemem i obciążeniem w tym niełatwym okresie są straty wynikające z opcji walutowych szacowane w lutym na ponad 50 milionów złotych.
W tym zalewie niezbyt dobrze rokujących informacji dość pozytywnie wybija się ta o budowie w Stąporkowie nowego zakładu produkcyjnego firmy Valdi Ceramika Sp. z o.o. W nowej fabryce o zdolności produkcyjnej rzędu 4,1 mln m2 płytek rocznie wytwarzane będą płytki z gresu porcellanato. Produkcja będzie realizowana przy wykorzystaniu nowoczesnej, nie stosowanej dotychczas w Polsce technologii „Continua”, stworzonej przez firmę Sacmi (piszemy o niej szerzej na stronie 44). Według zapewnień zarządu firmy jej celem ma być konkurencja z fabrykami z Włoch, Hiszpanii i Niemiec – przewidywany udział eksportu w całej sprzedaży to 30%. Co prawda decyzja o rozpoczęciu nowej produkcji zapadła jeszcze przez tąpnięciem w światowej gospodarce, jednak dziś zarząd Valdi Ceramika podchodzi do nowej inwestycji i jej perspektywiczności z optymizmem. Sposobem na przezwyciężenie trudności ma być nowoczesna technologia produkcji oraz oczekiwane polepszenie koniunktury w horyzoncie 2-3 lat. W podobnym tonie wypowiadają się zresztą przedstawiciele czołowych producentów płytek; przyszły rok według nich ma być okresem powrotu do korzystnej koniunktury i czasem realizacji założonych wcześniej planów rozwojowych i inwestycyjnych.
MAREK CZYŻEWSKI

W OCZEKIWANIU KONIUNKTURY
Rafał Dzionek, specjalista ds. organizacyjno-prawnych w firmie Valdi Ceramika Sp. z o.o.

Mimo widocznych symptomów spowolnienia na rynku budowlanym, w przyszłość spoglądamy z umiarkowanym optymizmem. Będziemy produkować niewytwarzane do tej pory na polskim rynku płytki, powstające w całkowicie nowej technologii. Na płytki segmentu premium popyt nie jest tak zależny od dekoniunktury na rynku. Nasza sprzedaż eksportowa ma być kierowana na rynki „starej” Unii Europejskiej i Ameryki. Ponadto produkcję w nowym zakładzie mamy zamiar uruchomić na początku roku 2010, a wówczas, zgodnie z wieloma prognozami, kryzys powinien już z wolna ustępować.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA