Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Salon kąpielowy, w którym jest zarówno wanna, jak i kabina to już pewna norma. #W tej łazience właśnie taki komfort jest zapewniony. Przy czym te dwa istotne obiekty odsunięto od siebie maksymalnie. Dzięki czemu dłuższa kąpiel i prysznic nie kolidują ze sobą i nabierają dodatkowego znaczenia, bardziej relaksacyjnego...

Dlaczego postanowiła Pani znacznie powiększyć łazienkę (kosztem innych pomieszczeń) i jak ma się to do jej funkcjonalności? Zważywszy, że strefy funkcjonale są mocno odsunięte od centrum łazienki, a co za tym idzie jest tu dużo przestrzeni – wydawałoby się niewykorzystanej – czemu to służy?
proj. Dominika Grabowska: Od samego początku zamysłem było stworzenie dużego pokoju kąpielowego. To co chcieliśmy osiągnąć, to przestrzeń połączona z wygodą. Zważywszy na skosy, które nie są atutem pomieszczeń, zdecydowanie szybko podjęliśmy tę decyzję. Funkcjonalności danego pomieszczenia nie zawsze towarzyszy bliskość poszczególnych obiektów. Uważam, że ten pomysł jak najbardziej spełnia swoją funkcję użyteczności. Dzięki temu uzyskaliśmy możliwie duże, komfortowe pomieszczenie.

– Zastosowała tu Pani ciekawe zestawienia kolorów – bazą jest szarość, którą uzupełnia fiołkowa ściana i drewno teakowe. Skąd pomysł na tak skrajne połączenie kolorów i faktur?
Decyzję o bazie kolorystycznej, jaką stał się odcień grafitu podjęłam radykalnie. Oczywiście po konsultacji z właścicielem wiedziałam, że jest to trafny wybór, gdyż od razu zaakceptował moją koncepcję. Biorąc pod uwagę, iż szarość jest „szara“ (czasem odbierana jako nudna i jednowymiarowa) potrzebny był akcent kolorystyczny, w tym wypadku wybór padł na fiolet. Natomiast przełamaniem zimnych barw było wprowadzenie drewna egzotycznego. Teak ma ciekawe usłojenie oraz kolorystykę, ale przede wszystkim doskonale spełnia swoją funkcję w łazienkach.

– Ta łazienka to ciekawa przestrzeń pod skosami, które często bywają problematyczne – jakie rozwiązania Pani zaproponowała, by tego typu wnętrze nie wydawało się ciemne i przytłoczone niskim stropem? Skosy są tylko skosami i wiele czynników wpływa na to, jakie triki można zastosować.
W dużej mierze wiele zależy od wielkości, światła i kolorystyki pomieszczenia. Jasnoszara mozaika na pewno uwydatnia przestrzeń, forma szachownicy ciekawie załamuje promienie słoneczne, które wdzierają się przez okno połaciowe. Spore gabarytowo lustro daje zwierciadlane odbicie i tym samym wydłuża perspektywę. A jednobarwne płytki podłogowe dają jednolitą płaszczyznę, która wydaje się nieograniczona.

– Zamiast tradycyjnej kabiny pojawia się tu półokrągła ścianka i jedynie odpływ zlicowany z podłogą. Z czego wynikł ten pomysł, jak postawiono ściankę i z czego ją wykonano? Czy sądzi Pani, że tradycyjne kabiny z drzwiami są już pomysłem przestarzałym, zbyt nachalnie wpisującym się w przestrzeń łazienki?
Ja osobiście lubię nietuzinkowe pomysły i rozwiązania. Z tym, że tradycyjne kabiny są pewnym standardem i klasyką w łazienkach od dłuższego już czasu – ja również stosuję je w swoich projektach. W tym przypadku półokrągła ścianka kształtem oraz obudową z mozaiki nawiązuje do wanny. Została ona wymurowana oraz obłożona maleńką kostką. Jest to ciekawy obiekt, który od razu nie zdradza swojej funkcji, a to nawet lepiej bo nie widać kosmetyków i armatury, co sprawia, że jest to bryła w pełni estetyczna, przy której aż miło jest zatrzymać się i tylko... podziwiać.

– Właściciel to inwestor konkretny i zorientowany na swoje potrzeby. Czy również w kwestii łazienki ściśle konsultował się z Panią? Co wniósł do niej od siebie? Osobiście zrobił meble... Czy to pomocne, gdy właściciel jest aż tak zaangażowany, czy można czegoś nauczyć się od siebie wzajemnie przy okazji takiej współpracy?
Owszem, mój klient czynnie uczestniczył w powstawaniu każdego wnętrza w tym domu, był otwarty na wszelkie pomysły oraz rozwiązania. Rozumieliśmy się doskonale i myślę, że wynieśliśmy obopólne korzyści z powstałego projektu. Bardzo pomocne jest, gdy klient wspiera projektanta i ujawnia – być może swoje subiektywne spojrzenie, ale w końcu to inwestor będzie mieszkał w tym wnętrzu, a nie ja. Dlatego też projektowana przeze mnie przestrzeń musi być przytulna na miarę potrzeb przyszłych mieszkańców. Klient dodał też sporo od siebie za sprawą zabudowy podumywalkowej. Jest ona poniekąd kulminacyjnym punktem łazienki, miło jest wracać do salonu kąpielowego, któremu w pewnym stopniu samodzielnie nadało się sznyt.

Rozmawiała: Ewa Szyłko
Projekt: Dominika Grabowska, www.domi-art.pl
Zdjęcia: Bartosz Jarosz

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA