Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Podczas gdy jedni świętują koniec ery minimalizmu w projektowaniu, a inni poszukują jego transformujących, nowych odmian, minimalizm - i to ten najbardziej \"klasyczny\" - cieszy się niesłabnącą popularnością. Wbrew powiedzeniu, to co dobre wcale nie kończy się tak szybko.

REKLAMA

Podczas gdy jedni świętują koniec ery minimalizmu w projektowaniu, a inni poszukują jego transformujących, nowych odmian, minimalizm - i to ten najbardziej \"klasyczny\" - cieszy się niesłabnącą popularnością. Wbrew powiedzeniu, to co dobre wcale nie kończy się tak szybko.

Minimalizm w wersji klasycznej? Tak, bo coraz częściej zastępowany jest swoją uwspółcześnioną odmianą, w której oprócz właściwej mu ideowo prostoty, dominują intensywne kolory (np. czerwień), zróżnicowane desenie i miękkie linie przedmiotów. Klasyczny, czyli taki, którego głównymi wyznacznikami pozostają wciąż prostota formy, estetyczne zdyscyplinowanie i naturalne, eklektyczne barwy.

Ale dominacja prostoty i swoistej pustki panującej w użytkowanej przestrzeni to wyznaczniki tylko jednej z dwóch twarzy minimalizmu. W błędzie jest bowiem ten, kto sądzi, że minimum formy znaczy tyle samo co minimum funkcji, technologii, czy materiału. Minimalistyczne wnętrza zwykle bowiem i jakby wbrew samej nazwie stylu, który je kształtuje, naznaczone są \"piętnem\" luksusu. Ekskluzywne sprzęty, w które są wyposażane przeciwstawiają się konotacjom narzucanym przez zimne kolory, uczucie dominującej pustki i funkcjonalnego rygoru. I takie też są wnętrza, które chcielibyśmy Państwu tym razem zaprezentować. Asceza koloru i funkcji spotyka się w nich np. z przepychem designerskich sprzętów czy bogactwem zróżnicowanych materiałów. Trudno uciec od porównania minimalizmu do ujętego w jedną postać królewicza i żebraka.

Dwa z prezentowanych wnętrz to niewielkie łazienki o powierzchni do 5 m2. Na takiej przestrzeni niestety trudno o zgodną z założeniami minimalizmu funkcjonalną pustkę. Jednak dzięki ograniczeniom jakie nałożyli sobie ich projektanci nie ma tutaj mowy o jakimkolwiek nadmiarze. W pierwszej łazience program funkcjonalny zredukowano do niezbędnego minimum. W drugiej zrezygnowano z wprowadzania do wnętrza mebli, a funkcję brodzika przejęła tutaj część podłogi, w której po prostu wykuto niezbędne zagłębienie. Trzecia, największa łazienka w pierwszej chwili wydać się może zbyt surowa. Ale tak naprawdę tętni życiem - wystarczy przyjrzeć się dynamicznej grze formatów okładziny ścian i podłogi.

W prezentowanych łazienkach, choć tak odmiennych, bo projektowanych dla różnych osób i przez różne osoby, nie sposób nie zauważyć cech wspólnych - dominacji stonowanych, naturalnych kolorów, funkcjonalnego puryzmu. Ale równie ważnym wyznacznikiem tych wnętrz jest ich estetyczny i stylowy uniwersalizm. Fakt, że wszystkie z prezentowanych łazienek zaprojektowano dla mężczyzn, to w zasadzie przypadek.

MARTA MATRACKA

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA