Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Proporcje, precyzja i postępowość – to zdaniem Andreasa Dornbrachta, dyrektora zarządzającego firmy Dornbracht, trzy filary języka ich produktów. To one sprawiają, że Dornbracht od lat zajmuje pozycję lidera wśród producentów armatury z segmentu premium. Dają także możliwość odważnego wpływania na kształt rynku oraz kreowanie nowych trendów, jak np. tych związanych z wprowadzeniem do łazienki zaawansowanej technologii.

- Nowa oferta marki Dornbracht mocno akcentuje technologię w łazience. Czy łazienka rzeczywiście potrzebuje tak zaawansowanej technologii? Czy to nie kłóci się z filozofią wnętrza łazienkowego – miejsca wyciszenia i relaksu?

To co odkryliśmy, to fakt, że w łazience nie chodzi wyłącznie o relaks i kontemplację, ale przede wszystkim o nasze osobiste dobre samopoczucie oraz zdrowie – zarówno w wymiarze fizycznym, jak i duchowym. Dzięki technologii korzystanie z łazienki staje się dużo bardziej wygodne, co przekłada się bezpośrednio na nasze dobre samopoczucie. Technologia, choć obecna w łazience, powinna być jednak niewidoczna. Doskonałym przykładem jest tutaj nasz nowy produkt  „Horizontal Shower”, w którym uruchomienie i wybór przystosowanego do naszych osobistych potrzeb programu kąpieli odbywa się za pomocą jednego przycisku. Pozostaje to w opozycji do np. tradycyjnej baterii natryskowej, w przypadku której ustawienie pokręteł regulować trzeba niekiedy dziesiątki razy, co oczywiście nie jest wygodne. Zatem nie chodzi tu o technologię samą w sobie. Chodzi właśnie o wygodę. Wizualny aspekt technologii pozostaje gdzieś w tyle, tak by nie zmieniły się te funkcje łazienki, o których Pani wspomniała – wyciszenie i relaks. Technologia ma nam jedynie pomóc w uzyskaniu większej wygody. 

- System ATT to część konceptu firmy Dornbracht określanego jako Transforming Water. Tym samym zajęliście się Państwo „kształtowaniem”, formowaniem wody na nowo na potrzeby swoich użytkowników. Jaki cel osiągnęliście dzięki temu zabiegowi? Czy ma on bardziej wymiar duchowy, czy może jednak komercyjny?

Nie da się ukryć, że jesteśmy w biznesie po to, aby osiągać sukcesy komercyjne. Z drugiej jednak strony, sukces komercyjny można osiągnąć tylko wtedy, kiedy zaspokaja się potrzeby swoich klientów. Te potrzeby można opisać jako te, które widać od razu, ale również jako te, których konsument tak naprawdę sobie nie uświadamia. Kiedy mówimy o tych potrzebach zarówno w perspektywie teraźniejszości, jak również przyszłości, naszym największym wyzwaniem pozostaje zdrowie. W większości krajów zindustrializowanych obserwujemy proces starzenia się społeczeństwa przy stosunkowo niewielkim przyroście urodzeń, dlatego naszych szans upatrujemy właśnie w dbaniu o zdrowie. W moim odczuciu, konieczna jest zmiana mentalna, przestawienie się z myślenia w kategoriach leczenia istniejących już chorób i schorzeń, na prewencję.

Kiedy mówimy o transformowaniu wody, o nadawaniu jej nowego sensu, to tak naprawdę powracamy do jej pradawnych znaczeń. Przecież w czasach antycznych, woda była medium służącym do przeróżnych terapii. To tak naprawdę „reinwencja” w stosunku do wykorzystania wody w łazienkach, która dodatkowo aktualnie silnie wspierana jest przez biznes związany ze SPA. Myślę, że konsumenci dzięki coraz powszechniejszemu korzystaniu ze SPA uzmysławiają sobie, że jest to korzystne dla ich dobrego samopoczucia, zarówno w wymiarze fizycznym, jak i psychicznym. Moim zdaniem łazienka przekształca się w rodzaj prywatnego SPA, w którym woda jest niezwykle ważnym medium na drodze zachowania zdrowia. Ten aspekt niezwykle silnie wpływa na wygląd samej łazienki, ale także na design produktów.

- Czy jednak zróżnicowane – szczególnie pod względem materialnym – społeczeństwo Europy jest gotowe zainwestować w tego rodzaju prewencję dla zdrowia?

Oczywiście – to zawsze jest kwestia priorytetów, budżetu, przestrzeni w łazience. Każdy istotny trend zazwyczaj ma swój początek wśród produktów z tzw. półki premium. Jeśli ten trend będzie stawał się coraz bardziej istotny, będzie wpływał na całe społeczeństwo. A to z czasem spowoduje jego demokratyzację i przenoszenie się na inne, mniej ekskluzywne segmenty. Dornbracht jako rynkowy lider segmentu premium ma ogromną szansę ukierunkowania rynku na następne 10, a nawet 20 lat. Oczywiście łazienka to tylko jeden z wielu aspektów dbania o zdrowie – hydroterapia to tak naprawdę jeden z elementów większej układanki.

- Podczas zeszłorocznych Dornbracht Conversations 3 mówił Pan o tym, że dziś użytkownika mniej interesuje sam wygląd produktu, a raczej możliwość wchodzenia z nim w interakcje. Dlaczego?

Indywidualność nie zależy już od designu produktu, czy też od konkretnej marki. Jeśli rozmawiamy o rynkach rozwijających się – oczywiście Chiny są tu wyjątkiem, ponieważ są bardzo zorientowane na markę – myślę, że doświadczenie związane z estetyczną ewolucją łazienki w ostatnich 25 latach stało się już standardem. Design stał się standardem. Ale wyróżnikiem indywidualności pozostaje myślenie o całym kontekście, który w przypadku łazienki oznacza to, w jaki sposób z niej korzystam. Jakie są moje priorytety działań w łazience? Jak ma być  zaprojektowana moja łazienka i jakie mam wybrać produkty, abym mógł w sposób naturalny realizować owe priorytety? A priorytety związane z łazienką muszą być połączone z wykorzystaniem wody, z wchodzeniem z nią w interakcje. Trzeba pamiętać, że wyposażenie łazienki to nie tylko design – to przede wszystkim elementy, które zapewniają nam kontakt z najważniejszym narzędziem łazienkowych interakcji, czyli z wodą. Myślę, że to jest dziś najbardziej istotnym punktem odniesienia przy projektowaniu urządzeń łazienkowych, ale także przy ich wyborze. Zdecydowanie bardziej chodzi o to, jak dzięki nim będę wchodził w interakcje z wodą, niż to czy mi się one podobają. To wyzwanie na najbliższe lata – stać się świadomym swoich własnych łazienkowych rytuałów rozumianych jako interakcje. Oczywiście nie należy nie doceniać siły marki. Ponieważ marka spełnia także funkcję orientacyjną i informacyjną wobec konsumenta, ukierunkowując go na odkrywanie wspomnianych rytuałów i interakcji.

-  Niezależnie jednak od prymarnej funkcji interakcji z wodą we współczesnym rozumieniu łazienkowego designu, chciałabym zapytać Pana właśnie o design. Od wielu lat Dornbracht współpracuje z studiem Sieger Design. To właśnie ono stworzyło dla firmy m.in. projekt ponadczasowej armatury „Tara”. W czym upatruje Pan sukcesu tej wieloletniej współpracy?

To prawda, współpracujemy razem od 28 lat. To bardzo długo, w zasadzie ta współpraca trwa już drugie pokolenie. Po pierwsze myślę, że bardzo istotnym czynnikiem gwarantującym sukces naszej wzajemnej relacji jest to, że Sieger Design ma doświadczenie w projektowaniu architektonicznym, a także w projektowaniu wnętrz. Dzięki temu produkt nigdy nie jest pozbawiony szerszego kontekstu. Po drugie – po prostu bardzo dobrze się rozumiemy. Po trzecie, dla Sieger Design niezwykle istotne jest myślenie o całym cyklu życia produktu. Dlatego np. po dwóch latach funkcjonowania serii na rynku, może ona zostać uzupełniona o nowe produkty. Ale najważniejszym źródłem sukcesu jest wspólny dla nas język designu. Tak naprawdę to Sieger Design przez te wszystkie lata stworzył język produktów Dornbracht, który oparty jest na pewnych zasadach. Są to proporcje, precyzja i postępowość. Te same wartości były wyznacznikami naszych wspólnych projektów w 1985 r. i są nimi dla produktów, które pojawią się na rynku w przyszłym roku. Oczywiście te zasady są uzupełniane o pewne elementy zgodne z panującymi aktualnie trendami, ale są też pewną niezmienną podstawą. Nasza współpraca jest rodzajem symbiozy. Rozumiemy się także w tej kwestii, że nie zależy nam najbardziej na kreowaniu wzorniczych trendów, ale na klarownym przekazie naszej marki. Wielu producentów stara się postawić projektanta, jego znane nazwisko na pierwszym miejscu, jako pewnego rodzaju świadectwo ich pozycji, ale to nie jest nasz sposób komunikowania się z rynkiem. 
Rozmawiała: Marta Matracka

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA