Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Kryzys finansowy, z którym świat zaczął zmagać się z końcem lata tego roku dotknął w różnym stopniu gospodarki poszczególnych krajów. Szczególnie ostry przebieg ma on w krajach byłego ZSRR, szczególnie na Ukrainie i w Rosji, najprawdopodobniej znacznie spowalniając lub nawet kończąc długi okres dynamicznego wzrostu gospodarczego, który w ostatnich latach np. w Rosji wynosił średnio 7% rocznie, zaś pensje rosły średnio niemal o 15% rocznie. Do krajów tych trafiało gros polskiego eksportu łazienkowego, który w sumie (jeśli nie liczyć płytek ceramicznych) w zeszłym roku zbliżył się niemal do 0,8 miliarda złotych. A należy sobie zdawać sprawę z faktu, że sprzedaż eksportowa w dużym procencie optymalizuje wykorzystanie dużych mocy produkcyjnych polskich firm. Kwestią czasu może okazać się przełożenie tych niekorzystnych zjawisk na sytuację na rynkach krajów Europy Wschodniej i na generowany przez nie popyt na wyposażenie łazienkowe. Pomimo faktu, że dane o sprzedaży eksportowej nie są alarmujące, sytuacja taka może budzić niepokój wśród największych polskich eksporterów. O opinie na temat ewentualnego wpływu wydarzeń w gospodarkach krajów Europy Wschodniej na sytuację polskich eksporterów zapytaliśmy przedstawicieli rodzimych producentów wyposażenia łazienkowego.


Marcin Dymarski, dyrektor handlowy w firmie Elita
Ewentualny spadek popytu na rynkach Europy Wschodniej spowodowany zaburzeniami w gospodarkach tych krajów dotknie naszą firmę jedynie w niewielkim stopniu. Ponad 2 lata temu przeszło 65% naszego eksportu trafiało właśnie na rynki wschodnie. Skłoniło to nas do zmiany filozofii prowadzenia biznesu i przeniesienia ciężaru eksportu na zachód Europy. W połowie 2008 roku zakończyliśmy proces stopniowego wychodzenia z Europy Wschodniej, właśnie na korzyść rynków zachodnich. Poza zabezpieczeniem się przed ewentualnymi skutkami skoncentrowania eksportu na ograniczonym obszarze, zależało nam na umożliwieniu osiągania zdecydowanie wyższych zysków jednostkowych i rentowności, co bezsprzecznie się nam udało. Mniejsza zyskowność wschodnich rynków to nie jedyny argument przemawiający za stopniowym wychodzeniem z tych rynków. Gusta klientów ze Wschodu są zdecydowanie różne od wymagań odbiorców z Polski, nie mówiąc już o klientach z Europy Zachodniej. Wciąż poszukiwane są tam m.in. duże przeszklenia, krzywizny itp. Sprawia to, że produkowanie wyłącznie na potrzeby tamtejszego rynku stało się z naszego punktu widzenia po prostu nieopłacalne. Mimo tego oczywiście wciąż jesteśmy obecni np. na rynku ukraińskim, jednak nasze zaangażowanie jest na tyle głębokie, na ile przemawia za tym rachunek korzyści. Zaobserwowaliśmy tam m.in. duże parcie na zmniejszanie cen, co w prosty sposób przekłada się na konieczność oferowania produktów coraz niższej jakości. Zdecydowanie nie było to zgodne z filozofią naszej firmy, według której niezależnie od warunków zewnętrznych jakość pozostaje jednym z naczelnych priorytetów. Symptomy pogorszenia się koniunktury na Ukrainie można było zresztą zaobserwować już od dłuższego czasu. Kontrahenci powoli zaczęli odchodzić od ustalonych wcześniej rocznych cenników, transakcje ponownie były kalkulowane w dolarach lub euro co ze względu na zmieniający się kurs waluty przysparzało wielu kolejnych problemów. Także wśród społeczeństwa dało się odczuć pewne obawy co do przyszłości, brak zaufania dla władzy itp. Czynniki te wraz z osłabieniem koniunktury mogą przeorientować charakter popytu, kierując go ku jeszcze tańszej ofercie. Część konsumentów może w ogóle zrezygnować z zakupów w najbliższym czasie. Rozwarstwienie popytu to zresztą jedna z najbardziej charakterystycznych oznak dekoniunktury; w zasadzie na rynku istnieje zapotrzebowanie na produkty z średniowyższej i wyższej tzw. „półki cenowej” oraz na bardzo tanie produkty. Dlatego też firmy posiadające szeroką ofertę produktową, oprócz tej umiejscowionej w segmencie ekonomicznym, dysponujące także propozycjami z segmentu premium mają szansę na wyjście z ewentualnego kryzysu obronną ręką.


Paweł Skrzeczkowski, dyrektor Roca Ukraina
Kryzys dotknął Ukrainę jak większość europejskich krajów. Wśród już obecnie namacalnych symptomów należy podkreślić spowolnienie pracy podstawowego sektora gospodarki, jakim jest przemysł metalurgiczny i chemiczny (połowa pieców została wygaszona, załogi na przymusowych urlopach, lub praca 3-4 dni w tygodniu) oraz zapowiedzi zwolnień w sektorach finanse i ubezpieczenia. W kolejce czekają kopalnie węgla – to również duży i wpływowy sektor gospodarki. Eksport ukraiński (czyli metale i chemia) leci w dół, podobnie jak chęć do inwestowania tutaj. Lokalna waluta hrywna zaczęła gwałtownie spadać, a ceny rosnąć; tak więc siła nabywcza zarobków Ukraińców kurczy się w oczach; na razie nie widać oznak paniki, ale wszystko jest możliwe jeżeli zaczną się masowe zwolnienia z pracy. Ukraina płaci cenę nie tylko za światowy kryzys, ale również za własne wieloletnie zaniedbania w sferze rozwoju i unowocześniania gospodarki. Słaby sektor bankowy już dzisiaj daje się we znaki przedsiębiorcom, a wszystko wskazuje na to, że w 2009 będzie tylko gorzej. Niestety politycy są zajęci kolejnym wyborami, a nie uzdrawianiem gospodarki.
Rynek wyposażenia łazienek czy ogólnie wyposażenia wnętrz, na razie nie doświadczył głębszego kryzysu; niektórzy dystrybutorzy mówią o spadkach rzędu 10-20% w październiku, ale nie jest to reguła. Wydaje się jednak sytuacją nie do uniknięcia, że rynek w 2009 może się znacząco zmniejszyć, szczególnie w niskich segmentach cenowych. To by oznaczało, że silnie osadzone na Ukrainie polskie firmy jak Cersanit czy Sanitec Koło mogą zanotować poważne spadki sprzedaży. Grupa Roca liczy mimo wszystko na wzrosty, głównie dlatego, że lokujemy się w średnim i wyższym segmencie i dopiero rozwijamy organizację swojej sprzedaży na rynku Ukrainy.


Michał Urbański, dyrektor eksportu Sanitec Koło
Ostatni kwartał ubiegłego roku był dla firmy Sanitec Koło w eksporcie wyjątkowo dobry – szczególnie na Ukrainie i w pozostałych krajach byłego ZSRR. Z góry zdawaliśmy sobie sprawę, że będzie nam bardzo trudno powtórzyć ten wynik w bieżącym roku, dlatego też skorygowaliśmy nasze plany już na początku 2008 roku. Dzięki temu, pomimo coraz bardziej widocznego spowolnienia związanego z kryzysem finansowym, jesteśmy przygotowani na niewielki spadek sprzedaży.
W naszej branży na spowolnienie sprzedaży ma wpływ kilka czynników. Jako eksporterzy widzimy, że nasi partnerzy mają coraz większy problem z nabyciem euro i dolarów. Jednocześnie mamy do czynienia ze spadkiem wartości lokalnej waluty. Wpływa to na zmniejszenie atrakcyjności naszych produktów wobec lokalnych producentów. Potwierdzeniem tego jest cały czas utrzymująca się na wysokim poziomie sprzedaż wanien akrylowych oraz ceramiki z naszych fabryk na Ukrainie i w Rosji (fabryka ceramiczna to joint venture). Przewidujemy dotkliwy spadek w przypadku wyrobów o największej wrażliwości na cenę, czyli produktów segmentu economy. Kolejna kwestia to nasza branża, która jest silnie uzależniona od inwestycji. Ze względu na kłopot z pozyskaniem kredytów, mogą zostać wstrzymywane niektóre inwestycje co już zaobserwowaliśmy w przypadku klientów obsługujących firmy deweloperskie. Pojawiający się kryzys zmniejsza u naszych klientów skłonności do pozbywania się gotówki oraz zmusza do maksymalnego zmniejszenia poziomu zapasów, a więc obniżenia bieżących zakupów. Ostatnim elementem widocznym u naszych partnerów jest niska skłonność do ryzyka, a więc kupowania nowości. Firmy koncentrują się przede wszystkim na znanych i wypróbowanych produktach o wysokim współczynniku rotacji.
W przypadku klientów końcowych kryzys spowodował przesunięcia terminu remontów. Z drugiej strony u osób, które już dokonują modernizacji łazienki, pojawiła się jeszcze większa skłonności do kupowania produktów pozycjonowanych w segmencie ekonomicznym i jednoczesna rezygnacja ze średniego segmentu. Uważamy jednocześnie, że w takich krajach jak Rosja czy Ukraina sprzedaż produktów wysoko pozycjonowanych o niskiej elastyczności cenowej popytu powinna się utrzymywać na stabilnym poziomie.
Trudno obecnie prognozować jak głęboki będzie to kryzys i jak długo będzie trwać. Według naszych estymacji oraz opinii większości naszych kluczowych klientów istotnym okresem z punktu widzenia dalszej prognozy będzie pierwszy kwartał 2009 roku. Ma on pokazać na ile kryzys finansowy wstrzyma rozwój gospodarczy w takich krajach jak Ukraina, Rosja lub Kazachstan. Najwięksi optymiści uważają, że powrót na ścieżkę wzrostu nastąpi w drugiej połowie przyszłego roku. Najgorszy scenariusz to kryzys trwający dłużej niż rok, gdyż może on spowodować bankructwa firm pracujących w oparciu o kredyty. Sytuacja taka w konsekwencji doprowadzić może do dłuższego spowolnienia w budownictwie niż jeden rok. Kolejnym bardzo istotnym czynnikiem, który wpłynie na wszystkich eksporterów na tamtych rynkach będzie kurs lokalnych walut oraz ich dewaluacja.
Ze względu na malejącą opłacalność importu może on znacznie ograniczyć sprzedaż produktów segmentu ekonomicznego i średniego. W przypadku naszej branży, z powodu kryzysu, najlepszym rozwiązaniem, aby utrzymać udział na rynku rosyjskim i ukraińskim, w średnim i długim terminie, będzie posiadanie lokalnej produkcji najtańszych wyrobów oraz import tylko produktów wysoko pozycjonowanych. Charakteryzują się one stałym popytem, a wzrost ich ceny nie powinien znacząco wpłynąć na obniżenie wolumenów. Istotne znaczenie będzie miał również odpowiedni dobór partnerów. Firmy o niskim własnym zadłużeniu oraz o efektywnej strukturze powinny przetrwać kryzys, a nawet w konsekwencji zwiększyć udział w rynku dzięki bankructwom słabszych konkurentów.


Marek Konicki, dyrektor handlowy firmy Aquaform
Jeśli chodzi o perspektywy dla eksportu do krajów byłego ZSRR, odniosę się do rynku ukraińskiego, ponieważ jesteśmy tam szczególnie zaangażowani, i co szczególnie znaczące, planujemy tam dalszą intensyfikację naszej działalności handlowej. Jesteśmy tam obecni poprzez spółkę Aquaform Ukraina, która działa na tamtejszym rynku od końca zeszłego roku. Spółka ta posiada m.in. własny magazyn w Żytomierzu, co pozwala na optymalizację obsługi klientów pod względem logistycznym. Nasza sieć dystrybucji ciągle się rozbudowuje. Obecnie współpracujemy z kilkoma znaczącymi klientami w obszarze rynku profesjonalnego. Strategicznym celem firmy na przyszły rok jest nawiązanie współpracy z dwiema największymi ukraińskimi sieciami handlowymi w obszarze DIY, tzn. Nowa Linia i Epicentr. Oczywiście nie można nie obawiać się niekorzystnego wpływu kryzysu finansowego na popyt generowany na ukraińskim rynku. Trudno jest w tej chwili przewidzieć, jak mogą potoczyć się wydarzenia w tej sferze. Mimo tego podchodzimy do przyszłości z optymizmem. W porównaniu z innymi firmami obecnymi na polskim rynku ze swoją ofertą nasza sytuacja jest szczególna, ponieważ praktycznie każdy pozyskany przez nas klient będzie oznaczał istotny wzrost obrotów. Ponadto planujemy stałą intensyfikację działalności handlowej; docelowo chcemy mieć tam 6 przedstawicieli handlowych. Zacieśnianie regionalnej współpracy handlowej, jak najczęstsze wizyty u klientów, serwis, obsługa i szkolenia – takie działania to nie tylko warunek umocnienia się na tym rynku, ale także narzędzie służące przezwyciężeniu negatywnych skutków kryzysu, jeśli już nastąpi, czego oczywiście nikt sobie nie życzy.
Tak czy inaczej, jak na razie nie dostrzegamy negatywnego przełożenia się trudności finansowych Ukrainy na wielkość sprzedaży. To, czego się obecnie obawiamy, to terminowe realizacje płatności od naszych kontrahentów. Ukraina w ostatnim czasie doświadcza poważnych problemów w sektorze finansowym; hrywna systematycznie traci na wartości względem najważniejszych walut. Dlatego też musimy bazować na gwarancjach i limitach kupieckich. Oczywiście najlepiej jest pracować w warunkach pełnego wzajemnego zaufania, jednak obecna sytuacja w gospodarce ukraińskiej raczej temu nie służy.

ZEBRAŁ: ANDRZEJ TOPCZEWSKI

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA