Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Wynalazek Wincentego Priessnitza liczy już grubo ponad sto lat. W tym czasie prysznic ewoluował i spopularyzował się na tyle, że trudno dziś wyobrazić sobie łazienkę bez natrysku. Mimo to zestaw natryskowy większości użytkowników wciąż kojarzy się ze standardową rączką prysznicową i drążkiem. Tymczasem projektanci i producenci armatury coraz częściej pokazują, że wcale tak być nie musi.

REKLAMA

Wynalazek Wincentego Priessnitza liczy już grubo ponad sto lat. W tym czasie prysznic ewoluował i spopularyzował się na tyle, że trudno dziś wyobrazić sobie łazienkę bez natrysku. Mimo to zestaw natryskowy większości użytkowników wciąż kojarzy się ze standardową rączką prysznicową i drążkiem. Tymczasem projektanci i producenci armatury coraz częściej pokazują, że wcale tak być nie musi.

Wprowadzenie przez firmę Hansgrohe drążka prysznicowego w latach 50. zapoczątkowało nową erę poszukiwań idealnego natrysku. Można tu wyróżnić dwie ścieżki. Z jednej strony obserwuje się ciągły proces technicznego udoskonalania klasycznej wersji natrysku (modyfikacje główki i rączki prysznicowej, ich zamocowań w zestawie itp.), z drugiej zaś projektanci poszukują nowej formy dla ubrania popularnego zestawu natryskowego.

Pierwsza ścieżka doprowadziła do opracowania główek natryskowych oferujących kilka rodzajów strumienia (poza strumieniem standardowym, rozproszonym m.in. także strumień masujący, delikatny - napowietrzony, ekonomiczny itp.). Główki prysznicowe zabezpieczono również przed osadzaniem się kamienia i innych zanieczyszczeń, które stanowiły największe zagrożenie dla ich sprawnego funkcjonowania. Silikonowe dysze w otworach wylotowych, ukryte w rączce filtry, które można wypłukać, a także schowane w samej główce specjalne sztyfty wypychające z dysz nagromadzony osad to rozwiązania coraz częściej spotykane nie tylko w zestawach z najwyższej półki. Modyfikacje dotyczą również węży i uchwytów prysznicowych - na rynku dostępne są dziś elastyczne, odporne na złamania węże z systemem zapobiegającym ich skręcaniu podczas kąpieli, uchwyty z regulowanym kątem nachylenia itp. A wszystko po to, aby podnieść komfort kąpieli i funkcjonalność zestawów natryskowych.

Druga ścieżka, jaką podążają obecnie projektanci i producenci służy podobnym celom, rezultatem ich poszukiwań są jednak rozwiązania odbiegające od tradycyjnego duetu rączka-drążek. To świeże, nowatorskie spojrzenie na prysznic nie ogranicza się przy tym wyłącznie do dziedziny wzornictwa, wynika też z chęci uczynienia zestawu natryskowego jak najwygodniejszym w użyciu.

WYGODA I MOBILNOŚĆ. Koncepcja zamocowania rączki prysznicowej na drążku zapewniła kąpiącym się swobodę ruchów pod natryskiem. Nie oznaczało to bynajmniej zaprzestania prac nad udoskonaleniem samego drążka. Jedną z najnowszych propozycji niemieckiej firmy Hansgrohe jest drążek prysznicowy Unica Raindance. Przylegający do ściany płaski profil aluminiowy posiada zintegrowany wpust, w którym można ukryć wąż prysznicowy tak, aby nie przeszkadzał w kąpieli. W ten prosty, ale pomysłowy sposób rozwiązano problem trapiący od lat wielu zwolenników ręcznego natrysku.

Poszukiwania producentów zaowocowały też innowacjami w obrębie samej główki i słuchawki prysznicowej. W ofercie firmy Grohe na przykład, dostępny jest prysznic ręczny Mohomeio. Na pierwszy rzut oka tradycyjna rączka wyposażona została w system RotaHead, który po przyciśnięciu przycisku umożliwia obrócenie i ustawienie główki w dowolnej pozycji. Kierunek wypływu strumienia wody ustalany jest więc przez obrót samej główki, nie zaś całej rączki, dzięki czemu osadzony na nieruchomym drążku prysznic może pełnić także rolę bocznej dyszy masażowej.

Mobilną słuchawkę prysznicową wypuściła na rynek także firma Hźppe. Duscha Handy, w którą wyposażono m.in. kabiny natryskowe serii Huppe Creation Designer Jette Joop, została tak pomyślana, aby móc zmieścić się nawet w niewielkiej kobiecej dłoni. Stąd jej wydłużony kształt i łatwość kierowania strumieniem wody. Słuchawka oferuje przy tym trzy rodzaje strumienia (delikatny, jednolity i normalny), których zmiany dokonuje się w bardzo prosty sposób: przesuwając suwak umieszczony z boku słuchawki.

ZWIELOKROTNIĆ FUNKCJE. Poszukiwania projektantów i producentów przyniosły też modyfikacje o szerszym zakresie, zmieniając formę natrysku i poszerzając możliwości zestawów prysznicowych. Zaprezentowany po raz pierwszy w 2001 r. na targach ISH Freehander Grohe to nie tylko (jak głosi nazwa) wolne ręce, ale również pomysł na to, jak zbliżyć do siebie ideę panela i zestawu natryskowego. Klasyczną rączkę zastępuje w tym przypadku obrotowe ramię (promień obrotu 180), na którym zamocowano dwie głowice natryskowe. Ruchome głowice oraz uchwyt w prosty sposób umożliwiają ustawienie natrysku w pozycji górnej lub bocznej, a dwa rodzaje strumienia (zwykły i pulsacyjny) sprawiają, że Freehander może pełnić zarówno funkcję klasycznego natrysku jak też panela masażowego.

Wydaje się, że podobny kierunek myślenia obrała też firma Hansgrohe. System prysznicowy Raindance Allrounder to w zależności od indywidualnych potrzeb: główka prysznicowa, głowica prysznicowa lub dysza boczna. Tak szerokie możliwości stwarza samoustalający się, obrotowy uchwyt z odlewu cynkowo-żeliwnego ze zintegrowanym hamulcem. Dzięki temu rozwiązaniu możliwe stało się odsunięcie dysku prysznicowego o 53 cm od ściany, a tym samym zwiększenie swobody ruchów osób kąpiących się. Pięć rodzajów strumienia o stopniowej regulacji (od miękkiego strumienia deszczowego po silny, masujący) bez wątpienia także wpływa na jakość kąpieli i komfort użytkowników.

PRYSZNIC Z DESZCZEM. Dążenie do zwielokrotnienia funkcji zestawu natryskowego zaowocowało również tym, że prócz masażu współczesny natrysk coraz częściej oferuje także deszcz. Głowice deszczowe będące coraz powszechniejszym uzupełnieniem standardowego zestawu prysznicowego ma dziś w swej ofercie zdecydowana większość producentów armatury. Najczęściej nadają im oni kształt talerza bądź misy. Jednak panująca od kilku lat moda na niekonwencjonalne sposoby wylewania wody kazała projektantom poszukiwać nowych rozwiązań także i w tej dziedzinie wyposażenia łazienki. Rezultat to np. Gioielli Sedia (prod. Visentin), czy Nostalgie Etoile (prod. Aliseo) - deszczówki o kształcie przypominającym gwiazdę. Choć od klasycznych głowic deszczowych różni je forma, wspólny element stanowi oferowany strumień w postaci obejmującego ciało delikatnego deszczu.

Ewolucja dotyczy nie tylko formy deszczownic, zróżnicowaniu uległ również sposób ich montażu. Instalowane bezpośrednio na ścianie lub na suficie głowice deszczowe stanowić obecnie mogą samodzielną konstrukcję, niezależną od pozostałych elementów natrysku, albo być zwieńczeniem doprowadzającego wodę drążka zintegrowanego z baterią prysznicową. Poszukiwania w zakresie instalacji głowic talerzowych przyniosły też ciekawy stylistycznie i funkcjonalny pomysł na deszcz dla dwojga. Dwie głowice talerzowe umieszczone w podwieszanej do sufitu tafli szkła to rozwiązanie zaproponowane przez Art Design. Wspólny natrysk możliwy jest także pod prysznicowym Tandemem Disenii - w tym przypadku zintegrowano ze sobą dwa drążki doprowadzające wodę do głowic.

Pojedyncza wersja takiego rozwiązania to kolumny natryskowe. Kolumny produkowane choćby przez włoską Cristinę i Zucchettiego, hiszpański Ramon Soler czy niemieckie Kludi, podobnie jak wspomniany wyżej Freehander zbliżają do siebie ideę panela i zestawu natryskowego. Od tradycyjnych naściennych paneli różni je wysmukła forma, a także to, że dzięki kombinacji części podtynkowych i natynkowych gąszcz elementów instalacyjnych pozostaje ukryty w ścianie. Na zewnątrz widoczne są jedynie prowadzące wodę kolumny przypominające nieco klasyczny drążek prysznicowy. Ich zwieńczenie stanowi górna głowica natryskowa, zazwyczaj w postaci deszczownicy (bywa też, że przyjmuje postać perlatora w formie minimalistycznej tuby), z dolnego końca kolumny wyprowadzona jest zaś rączka z wężem. Nieruchomy uchwyt mocujący rączkę montowany może być bezpośrednio na kolumnie albo na ścianie obok. Cristina wyposażyła również niektóre modele swoich kolumn natryskowych w dysze masujące, co tym bardziej upodabnia je do paneli.

Na granicy między klasycznym natryskiem a panelem sytuuje się także Hansasmartshower (prod. Hansa). Chromowany profil aluminiowy montowany natynkowo, wyposażony został w głowicę górną i boczną oraz rączkę natryskową. W rezultacie może pełnić rolę zarówno standardowego natrysku, jak też panela masażowego. Od klasycznych paneli Smartshower różni się jednak ilością dysz masażowych. Podczas gdy te pierwsze posiadają zazwyczaj kilka bocznych dysz, system Hansy oferuje jedną dyszę do masażu dolnej części kręgosłupa.

KASKADOWY NATRYSK. Natrysku nie ominęła także obserwowana od pewnego czasu moda na kaskadowe wylewanie wody. Choć należy tu raczej mówić o kaskadowych bateriach niż zestawach natryskowych, nie zmienia to faktu, że dzięki tym innowacyjnym wylewkom prysznic zyskał kolejny, nowy wymiar.

Kto ponad delikatny deszcz przedkłada strugę wodospadu, ten może się nią dziś cieszyć również pod natryskiem, czego modelowy przykład stanowi bateria natryskowa Hansamurano (prod. Hansa). Zastosowana w wylewce membrana sprawia, że strumień wody równomiernie rozkłada się na szklanej misie tworząc obmywającą ciało kaskadę. Wypływ wody reguluje podtynkowy termostat z zaworem wielodrogowym, co pozwala zachować czystą, wręcz ascetyczną linię natrysku. Rozwiązanie to, choć niewątpliwie efektowne, nie daje jednak możliwości zmiany rodzaju strumienia ani kierunku jego wypływu (nieruchoma wylewka). Na szczęście producent zadbał też o funkcjonalność: natrysk można uzupełnić o klasyczny zestaw prysznicowy ze słuchawką i drążkiem.

Zaprezentowane wyżej przykłady zarysowują obraz przemian, jakim podlegał wynalazek Priessnitza na przestrzeni ostatnich lat. Pokazują też, że przemiany te prowadziły w różnych kierunkach. Dążenie do uzyskania większej swobody pod prysznicem zmusiło producentów do poszukiwania mobilności, tak w zakresie drążka i uchwytu prysznicowego (stąd np. Freehander, czy uchwyt Raindance), jak też w obrębie samej rączki (np. Mohomeio, Duscha Handy). Próby poszerzenia funkcji zestawu natryskowego doprowadziły natomiast do rozbudowy zestawu o elementy dodatkowe, takie jak górne głowice w postaci deszczownicy, perlatora czy baterii kaskadowej. W rezultacie stopniowo zaciera się granica między panelem a zestawem prysznicowym. Jak bowiem określić wyposażone w dysze do masażu kolumny natryskowe Cristiny? A ile wspólnego z klasycznym prysznicem mają kaskady Hansy czy Ritmonio? Mimo iż w sektorze armatury natryskowej wiele się ostatnio dzieje, producenci i projektanci z pewnością nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Kto wie pod jakim natryskiem będą się w przyszłości kąpać nasze wnuki? Pytanie o to, jakim innowacjom technicznym i stylistycznym zostanie poddany zestaw natryskowy w przyszłości niech zatem pozostanie otwarte.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA