Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA
Ceramika Tubądzin na początku kwietnia br. kupiła firmę Korzilius, niemieckiego producenta płytek ceramicznych i klinkierowych. Dzięki tej inwestycji moce produkcyjne Grupy Tubądzin zwiększą się o 25%, do poziomu 16 mln m2 płytek rocznie. O strategicznym znaczeniu kupna Korziliusa i potencjale polskiego rynku płytek ceramicznych rozmawiamy z Andrzejem Wodzyńskim, prezesem
zarządu Ceramiki Tubądzin, laureatem tegorocznej nagrody Businessman Roku 2007 przyznawanej przez Polski Klub Biznesu.


– Co było główną przesłanką decyzji zakupu firmy Korzilius?
  Korzilius dla Ceramiki Tubądzin przez wiele lat był wyznacznikiem jakości, wysokiego standardu i solidności niemieckiej produkcji. Poza tym firma posiada produkty, których nie ma na rynku polskim. Jest to płytka formowana z mas plastycznych metodą ciągnioną. Technologia ta daje ogromne możliwości w tworzeniu różnych kształtów – listew przypodłogowych, kształtek schodowych, różnego rodzaju okapników i płytek elewacyjnych. Na fakt, że mogliśmy przejąć firmę Korzilius złożyło się kilka czynników. Po pierwsze, firma nie reagowała na zmieniający się rynek niemiecki, który w ostatnim czasie przeżywał regres. Zlekceważyła ten stan rzeczy i nie wyszła naprzeciw trudnościom. Zarządzający tą firmą uważali, że wszystko się samo ułoży i unormuje. Natomiast w tym czasie miejsce Korziliusa zaczęli zajmować producenci włoscy i hiszpańscy, zaś sama firma zaczęła tracić rynek. To spowodowało, że Korziliusa kupiliśmy od syndyka i zapewniliśmy dalsze funkcjonowanie firmy. W tej chwili trwają prace dotyczące tworzenia nowej strategii rynkowej. W pierwszej kolejności będziemy inwestować w maszyny i urządzenia, w dalszej kolejności będziemy wzbogacać ofertę handlową.

– Po przejęciu Korziliusa zamierzacie Państwo poszerzyć i dopasować asortyment do potrzeb rynków Europy Zachodniej, ale przede wszystkim Polski i Europy Wschodniej. Na czym to dopasowanie będzie polegać?
Na rynku polskim marka Korzilius jest obecna od szeregu lat. Jest to marka dobrze oceniana, zaś sama firma jest dobrze rozpoznawalna. Chcielibyśmy wzbogacić asortyment tej marki w Polsce o płytki elewacyjne, których do tej pory tu nie było. Natomiast jeżeli chodzi o rynki wschodnie, to tak naprawdę marka Korzilius dotychczas tam nie istniała. Firma skupiała się bardziej na sprzedaży w Europie Zachodniej, w takich krajach jak: Niemcy, Francja, Szwajcaria, Austria oraz państwach skandynawskich. Przypuszczam, że moce produkcyjne firmy wystarczały, aby funkcjonować na tych bezpiecznych rynkach, a rynki wschodnie postrzegane były przez Niemców jako niebezpieczne. My z kolei mamy dobre doświadczenia w handlu z Rosją, Ukrainą, a nawet Białorusią. Do sprzedaży zagranicznej płytek Korziliusa będzie wykorzystana dotychczasowa sieć dystrybucji wypracowana przez Ceramikę Tubądzin.

– Czy zamierzacie Państwo przeprowadzić jakieś inne zmiany w dotychczasowej ofercie Korziliusa?
Wyrób ten jest na tyle atrakcyjny, że nie widzę takiej potrzeby. Myślę, że wprowadzimy jakieś nowe wzornictwo. Natomiast te podstawowe produkty Korziliusa będziemy chcieli zachować i oczywiście je modernizować, bo rynek jest coraz bardziej wymagający i nad tym trzeba długo i solidnie pracować.

– Zdolność produkcyjna zakładów Korziliusa to 3,5 mln m2 płytek rocznie...
Tutaj jest pewna rozbieżność między tym, co podają niemieccy koledzy z Korziliusa, a tym co ja uważam. Sądzę, że jesteśmy w stanie w ciągu roku dojść do wydajności 4 mln m2 rocznie.

– Czyli oznacza to, że łączny potencjał produkcyjny Grupy Ceramika Tubądzin wyniesie 15 mln m2 płytek rocznie?
Z natury jestem optymistą, dlatego myślę, że jesteśmy w stanie w 2009 roku osiągnąć poziom 16 mln m2 płytek rocznie.

– Czy potencjał ten jest równoważny z realną produkcją?
Na dzień dzisiejszy wszystkie zakłady pracują na pełnej wydajności. Jedyne, co nam może przeszkodzić, to np. nieprzewidziane awarie. Staramy się wycisnąć z naszych maszyn jak najwięcej. Jak do tej pory udaje nam się to znakomicie. W pierwszym kwartale tego roku zwiększyliśmy sprzedaż płytek o 16 % w stosunku do analogicznego okresu w 2007 roku.

– Jak w kontekście produkcji Państwa firmy ocenia Pan potencjał polskiego rynku płytek ceramicznych?
Producenci w Polsce mają bardzo wysokie moce produkcyjne, daleko większe niż potrzeby polskiego rynku. Tym niemniej uważam, że ten rok i następne lata będą dobrymi dla polskich producentów płytek. Budownictwo będzie się rozwijać, poza tym rozpoczynają się inwestycje związane z Euro 2012 w Polsce. Będzie potrzebny cały szereg obiektów, w których muszą zafunkcjonować płytki ceramiczne. Jest więc wiele przesłanek, które pozwalają stwierdzić, że rynek ten będzie wzrastał. Wedle moich szacunków rynek powinien się powiększyć o około 15%. Warto też zaznaczyć, iż polskie płytki zaczynają święcić tryumfy także za granicą. Stają się coraz popularniejsze nie tylko w państwach ościennych, ale zdobywamy także kontrakty we Włoszech i Hiszpanii, co jeszcze parę lat temu nie było do pomyślenia.

– A jaki Pana zdaniem będzie popyt na krajowym rynku w 2008 roku?
Z pewnością powyżej 80 mln m2, a w przyszłych latach w związku z przygotowaniami do Euro 2012 będzie się zwiększać.
W sytuacji znacznej nadwyżki podaży naturalnym jest rozwój eksportu. Jaki procent w ogólnej sprzedaży Ceramiki Tubądzin stanowi eksport?
Ponad 20%. Moglibyśmy oczywiście sprzedawać więcej. Jednak istnieje pewna bariera bezpieczeństwa związana z huśtawką walutową. Mocny złoty jest bardzo niekorzystny dla polskiego eksportera. Gdyby złoty był słabszy to moglibyśmy eksportować znacznie więcej. Ponadto jako firma, która zbudowała swoją pozycję i wywodzi się z rynku krajowego priorytetowo traktujemy sprzedaż i nasze relacje z krajowymi partnerami.

– Jakie są obecnie najatrakcyjniejsze zagraniczne rynki dla Pana firmy?
Nieznanym, ale istotnym dla nas rynkiem jest Francja. Dotychczas był on przez nas pomijany, ale jest to rynek potężny, patrząc chociażby przez pryzmat liczby ludności. Poza tym będziemy też odświeżali kanały dystrybucyjne Korziliusa.

– Wkrótce nastąpi otwarcie centrum logistycznego Ceramiki Tubądzin w Cedrowicach. W jaki sposób ma ono usprawnić działanie firmy?
W tej chwili jesteśmy na etapie zatowarowania centrum. Wprowadzamy tam nowy system informatyczny z myślą o sprawnej obsłudze naszych klientów. Chcemy, aby samochód, który przyjedzie został załadowany dosłownie w parę minut. W tej chwili mamy trzy zakłady produkcyjne – Tubądzin, Ozorków i Korzylius. Nasz klient, który chciałby odbierać od nas wyroby nie może odbierać ich w trzech różnych punktach, jak też pełen asortyment nie może się znajdować w trzech różnych punktach. Dlatego podjęliśmy decyzję, aby wybudować centrum logistyczne w Cedrowicach. To nie będzie tylko magazyn, który będzie skupiał produkty naszych czterech marek, ale będzie to centrum zarządzania, z którego będą płynęły informacje do poszczególnych fabryk. Tam będzie się koncentrował zarząd grupy Tubądzin i stamtąd będą płynęły dyrektywy. Jednocześnie będzie to instrument bardzo wyczulony na potrzeby rynku, który będzie przekazywał te potrzeby skonkretyzowane dalej, na linię produkcyjną.

– Wzornictwo płytek Ceramiki Tubądzin z roku na rok staje się atrakcyjniejsze, bogatsza jest też oferta wzorów. Jaka jest specyfika pracy nad kolejnymi kolekcjami?
Postawiliśmy na własne studio projektowe, a tylko posiłkujemy się innymi studiami. Chodzi o skrócenie drogi informacji, jaką nasi handlowcy otrzymują z rynku. Mając własne studio projektowe łatwiej jest przekazać informacje, o tym czego oczekuje rynek, łatwiej jest naprowadzić tematycznie na potrzeby klienta, niż rozmawiać na ten temat w jakimś renomowanym studiu we Włoszech czy Hiszpanii. Stąd więcej trafnych decyzji jeżeli chodzi wybór wzoru i tworzenie kolekcji. Doskonale wiemy, że w tej chwili już nie sprzedaje się płytka sama w sobie. Teraz sprzedaje się pomysł, jakaś idea wyrażona za pomocą płytek, listew, ozdobników. Sprzedajemy wizję starając się dopasować do potrzeb naszych odbiorców pilnie wsłuchując się w rynek. Dlatego niezmiernie ważnym elementem funkcjonowania grupy Tubądzin są grupy projektowe, które realizują tematyczne założenia naszych klientów, a w zasadzie naszych handlowców, którzy są łącznikiem pomiędzy klientem a grupą projektową.

– Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁ: MARIUSZ NIEŚCIOR
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA