Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Wbrew modzie – bez drewna i pastelowych kolorów. Za to z agresywną czerwienią i „przytłaczającą” czernią. Ta łazienka nie musi się podobać, ale trzeba przyznać, że wywołuje emocje. Łazienka „nr 2” to pole do popisu, miejsce gdzie odważna wyobraźnia może wziąć górę nad klasyką i ogólnie obowiązującym trendem.

– Dwie łazienki w mieszkaniach o dużej powierzchni to obecnie właściwie codzienność. Chciałabym jednak zapytać, jak z Pańskiej perspektywy wygląda sposób aranżowania „statystycznej” większości tego rodzaju wnętrz?
Jarosław Jończyk: Faktycznie, w mieszkaniach, które przekraczają 70 czy 90 m2 warto zrobić drugą łazienkę – o ile oczywiście pozwalają na to warunki. Decyduje oczywiście liczba domowników. Im więcej osób, tym dodatkowa przestrzeń toaletowa bardziej się przydaje. Tam gdzie jest to możliwe, warto też zaprojektować osobną, intymną łazienkę przeznaczoną tylko dla gospodarzy, tworząc miejsce wypoczynku i relaksu.
W tym konkretnym przypadku wnętrze spełnia funkcję łazienki „nr 2”, czyli w.c. dla gości, ale nie tylko. Znajduje się tam na przykład prysznic, który nie znalazł się w łazience „nr 1”, ponieważ niezbyt pasował do jej nieco bardziej intymnego charakteru. Trudno natomiast we współczesnym domu rezygnować z tak funkcjonalnego rozwiązania. Poza tym znalazły tu swoje miejsce inne czysto użytkowe i niezbędne funkcje – w odpowiednio zaaranżowanej szafie udało się umieścić pralkę i suszarkę. Można powiedzieć, że mieszkanie było na tyle obszerne, że warto było stworzyć dwie łazienki, natomiast nie aż tak, aby opłacało się wyznaczać jeszcze osobną przestrzeń na pranie i suszenie. Wnętrze, pomimo że na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie przestrzeni bardzo awangardowej, designerskiej, w rzeczywistości pełni też dużo bardziej prozaiczne funkcje.

– No właśnie, jeśli chodzi o styl, można powiedzieć, że to łazienka zdecydowanie różna od dominujących ostatnio trendów...
Przebija tutaj trochę moja fascynacja pop-artem i modernizmem lat siedemdziesiątych. Inwestor życzył sobie wnętrza innego od pozostałych pomieszczeń w domu, bardziej odważnego. Wystrój tej łazienki kontrastuje na przykład zdecydowanie ze spokojnym, stonowanym stylem łazienki gospodarzy. Udało się stworzyć przestrzeń oryginalną, wręcz agresywną, która nie wszystkim musi się podobać – i o to chodzi. Ma to być wnętrze rzucające się w oczy, budzące emocje, niekoniecznie zawsze pozytywne. W zasadzie przypomina bardziej łazienkę klubową niż typową toaletę w mieszkaniu.

– Jednak posiadanie takiej charakterystycznej łazienki to chyba także pewien problem. Jak widać na tym przykładzie, o końcowym efekcie często decydują dodatki – na przykład czerwone ręczniki. Co zrobić, żeby z czasem, w codziennej rutynie użytkowania nie zatracić charakteru takiego wnętrza?
W architekturze wnętrz bardzo ważne są detale. Czasem trzeba powiedzieć inwestorowi:
musimy kupić komplet czerwonych ręczników, czerwone mydło i papier toaletowy. I zadbać, żeby zawsze były czerwone. Użytkownik takiego wnętrza musi być estetą, musi po prostu „lubić rzeczy”. Inaczej nie da się utrzymać  oryginalnego charakteru. Z wnętrzami takimi jak ta łazienka jest trochę jak z elegancką suknią – o końcowym efekcie przesądzają odpowiednio dobrane dodatki, które mogą nadać całości blasku, albo wszystko zniweczyć. A architekt w takim przypadku jest trochę jak jazzman, który z niepozornych drobiazgów tworzy efektowną całość. Odpowiednim doborem dodatków można czasami wręcz uratować kiepskie i pozbawione wyrazu wnętrze.

– Kiedy projektuje się łazienkę bardziej „typową”, nie ma zapewne problemów z doborem wyposażenia. Jednak czy w przypadku wnętrza tak niestandardowego wybór nie tylko dodatków, ale i podstawowych elementów nie nastręcza trudności?
Zdarza się, że nastręcza. Największym problemem są kolory – zdecydowana większość ceramiki dostępnej na rynku jest biała, elementów metalowych chromowana, więc często aby znaleźć coś niestandardowego trzeba sięgać wręcz po prototypy, albo rzeczy bardzo drogie. Ta łazienka nie jest może typowym przykładem takiego problemu. Nie było konieczności ponoszenia dużych kosztów, istotniejsza była inwencja i wyobraźnia. Wykorzystałem na przykład charakterystyczną, choć seryjną umywalkę, która świetnie pasuje do całości, mozaika w zasadzie również nie wymagała szczególnych nakładów finansowych. Udało się nawet zamontować nieklasyczny, antracytowy sedes korespondujący nieco z kolorem ścian. Oryginalne, wręcz kontrowersyjne rozwiązania, można więc też osiągnąć stosując standardowe środki.

ROZMAWIAŁA: JUSTYNA ŁOTOWSKA
PROJEKT: ARCH. JAROSŁAW JOŃCZYK, ARCH. MONIKA WŁODARCZYK
NOWA-FORMA PRACOWNIA ARCHITEKTURY WNĘTRZ I OGRODÓW
WWW.NOWA-FORMA.COM.PL
ZDJĘCIA: MONIKA FILIPIUK

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA