Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Problem nieuczciwej konkurencji w branży wyposażenia łazienek poruszaliśmy na łamach naszego pisma wielokrotnie. Ponieważ jednak wciąż wydaje się on być aktualny i znaczący dla branży, a przy tym niezwykle złożony, postanowiliśmy zapytać producentów i handlowców o tzw. szarą strefę.

Robert Piszek, właściciel warszawskiego salonu Łazienki - Robert Piszek

- Szara strefa istniała w naszej branży zawsze, ale od czasu wprowadzenia przez rząd najwyższej stawki VAT na materiały budowlane i wycofania się z ulg podatkowych obejmuje coraz więcej artykułów. Większość składów budowlanych czy producentów podaje ceny netto i dopiero przy prośbie o fakturę okazuje się, że \"trzeba doliczyć jeszcze 22%\". Wytwórcy materiałów, tartaki, brygady budowlane, firmy usługowe czy produkcyjne - wszystkie unikają jak mogą płacenia tak wysokich podatków. Ryzykują w razie kontroli skarbowej, ale są zmuszane do tego typu działań aktualną polityką fiskalną i sytuacją na rynku - klient licząc swoje koszty wybiera optymalne rozwiązanie kierując się najczęściej ceną.

W naszej branży (wyposażenie łazienek i kuchni) szara strefa dominuje w części usługowej - projekty, wykonawstwo. Tutaj króluje niepodzielnie i tylko usługi wykonywane dla firm są ewidencjonowane ze względu na możliwość rozliczenia tych wydatków jako koszty. Klient indywidualny nie ma obecnie bodźców materialnych, aby domagać się wystawienia faktury, a wykonawca też chętnie zapłaci mniejszy podatek.

Natomiast przy sprzedaży wyrobów wyposażenia łazienek i kuchni możliwości unikania płacenia 22% VAT-u jest bardzo mało, więc proceder ten nie jest jeszcze zauważalny w większej skali. Ze względu na ścisłą ewidencję ilościową wyrobów wszelkie działania, nawet z pogranicza szarej strefy, byłyby zauważalne i łatwe do wyeliminowania. Jedynymi ostatnio widocznymi próbami ominięcia obowiązujących przepisów są import i sprzedaż na naszym rynku wyrobów z Chin bez obowiązujących certyfikatów bezpieczeństwa (co rzutuje na ich cenę ostateczną). Odczuli to już wyraźnie np. producenci zestawów natryskowych, kabin prysznicowych, kompaktów i umywalek....

Szara strefa powoli rozszerza się również na inne sektory budownictwa. Mimo ciągłych starań różnych branżowych stowarzyszeń i związków polityka fiskalna rządu ciągle przeczy ogólnie znanej zasadzie, że budownictwo jest kołem zamachowym gospodarki.

Ewa Pira,

dyrektor ds. rynku Grupy Atlas

 

- Podwyżka cen materiałów budowlanych o 5-15% dotknęła szczególnie indywidualnych inwestorów. To jasne, że nie chcą oni kupować tak drogich materiałów, więc albo rezygnują z budowy w ogóle, albo kupują je bez rachunków. Wzrosła zatem szara strefa, co było do przewidzenia. Nasz główny partner handlowy, Grupa Polskie Składy Budowlane, mówi o 30% spadku popytu na materiały budowlane w pierwszym kwartale tego roku. Oznacza to, że wszystkim producentom spadło, bo jak mogło być inaczej? I to jest naprawdę poważny kłopot. Bo jeśli konkurencji rośnie, a mnie spada - albo nie rośnie tak, jak bym chciała - to znaczy, że coś robię źle. Ale jeśli wszystkim maleje sprzedaż, to świadczy o zapaści w branży. Chociaż obserwujemy też ciekawe zjawisko. Przy ogólnie malejącej tendencji w handlu materiałami budowlanymi, rośnie sprzedaż niektórych wyrobów. W porównaniu z minionym rokiem sprzedaż atlasowych systemów ociepleń wzrosła o 40%. Może to świadczyć o tym, że rodacy nie rezygnują z tych inwestycji, które pozwolą - w dłuższej perspektywie czasowej - zminimalizować koszty utrzymania mieszkania lub domu, a także o tym, że coś drgnęło w pozyskiwaniu kredytów na cele termomodernizacyjne.

Kupowanie materiałów \"na czarno\" oznacza także brak kontroli nad ich jakością, bo na takie praktyki pozwalają sobie tylko niewielkie lokalne firmy. Poważni producenci, dbający o normy i certyfikaty, na to nie pójdą. Wprowadzenie podwyżki podatku VAT, a także likwidacja ulgi budowlanej i remontowej - te posunięcia okazały się superpremią dla tych, którzy działają nieuczciwie.

O rozwoju branży budowlanej zdecydować może przede wszystkim poprawa ogólnej sytuacji gospodarczej w kraju i co za tym idzie - wzrost zamożności społeczeństwa, które nie będzie zmuszone do kombinowania. Co prawda optymizmem nie napawają informacje o tym, że rzesze Polaków wyjeżdżają zagranicę \"za chlebem\", ale przecież oni wrócą. I zaczną sobie układać glazurę, a może i zbudują dom. Tylko trzeba te kilka lat przeczekać, racjonalizując koszty i mając nadzieję na lepsze jutro.

Ryszard

Kowalski,

prezes Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa

 

- Zamiast posługiwać się eufemizmem \"szara strefa\" nazywajmy rzeczy tak jakie są. To nie szara strefa tylko oszustwo i złodziejstwo. Sądzę też, że nie doceniamy szkodliwości szarej strefy, co więcej w pewnym sensie usprawiedliwiamy ją - wysokim fiskalizmem i biedą. Szara strefa w budownictwie ma wieloraki charakter. Poza oszukiwaniem fiskusa, na porządku dziennym jest stosowanie niepełnowartościowych zamienników materiałowych, lekceważenie wymogów technologicznych i zatrudnianie osób o niedostatecznych kwalifikacjach. Negatywne skutki istnienia szarej strefy oddziałują na wszystkich. Ktoś, kto może prowadzić działalność gospodarczą nie płacąc podatków, nie dotrzymując standardów technologicznych, zatrudniając bez umowy o pracę itd. jest nieuczciwą konkurencją dla rzetelnych firm. Szara strefa pozbawia państwo dochodów podatkowych, w wyniku czego podatki są wyższe, czyli rzetelni podatnicy płacą więcej. A ci którzy kupują \"na lewo\" ponoszą ryzyko braku gwarancji i rękojmi właściwych parametrów, ale mniej płacą - coś za coś.

Wreszcie szara strefa, choć często usprawiedliwiana biedą, najczęściej nie wynika z poziomu zamożności (domów nie budują przecież biedacy), lecz z powszechnej akceptacji cwaniactwa i braku szacunku dla dobra wspólnego. I to w moim osobistym przekonaniu jest najbardziej szkodliwe. Podtrzymuje bowiem powszechną, społeczną postawę, jaką jest lekceważenie państwa.

Dzisiaj powszechnie utożsamia się wzrost szarej strefy z 22% podatkiem VAT. Jest w tym wiele racji, ale warto przypomnieć, że kiedy VAT wynosił 7% to szara strefa też istniała. Dlatego powtórzę jeszcze raz: skala szarej strefy jest funkcją fiskalizmu i społecznego szacunku

dla przepisów własnego państwa.

Ale niezależnie od tych uwarunkowań, uczciwi, odpowiedzialni producenci i inni rzetelni uczestnicy rynku mają prawo oczekiwać, iż państwo z całą determinacją przeciwstawi się tego typu oszustwom i dążyć będzie do oczyszczenia rynku. I niech organy państwa nie tłumaczą swojej pasywności złymi przepisami, skomplikowanymi procedurami i dominującą w polskiej doktrynie prawnej przewagą oszusta nad oszukanym, okradzionym.

Szacunek dla państwa wynika oczywiście z doświadczeń historycznych, ale także z jakości wykonywania funkcji przez instytucje państwa.

 

Krzysztof Socha, prezes Ravak Polska SA

- Z moich spostrzeżeń i uwag dystrybutorów wynika, że kwestia \"szarej strefy\", czyli nieuczciwej konkurencji wypuszczającej na rynek produkty nie posiadające koniecznych certyfikatów i norm jakości, niestety odbija się też na działalności firmy Ravak. Informujemy klienta o potrzebie zwrócenia uwagi na jakość oraz o certyfikatach, które powinny posiadać produkty dopuszczone do sprzedaży. Staramy się także, żeby nasza oferta produktowa i cenowa była atrakcyjna dla każdej kieszeni zaś niezawodność naszych produktów była warta swojej ceny.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA