Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Do przystąpienia Polski do Unii Europejskiej pozostał już tylko miesiąc. Za cztery tygodnie polscy przedsiębiorcy będą musieli stawić czoła zmienionej rzeczywistości gospodarczej. Pierwsze trzy miesiące obecnego roku zauważalnie zweryfikowały poglądy znacznej części społeczeństwa na temat UE i ewentualnego znaczenia Polski we Wspólnocie. Zapytaliśmy przedstawicieli firm o różnym profilu działalności o szanse, jakie mogą stać się udziałem polskich przedsiębiorstw branży łazienkowej oraz zagrożenia, jakie w pierwszym okresie polskiego członkostwa w UE mogą stanąć na ich drodze.

Paweł Skrzeczkowski, dyrektor handlowy w firmie Pool-Spa

- Zacznę od tego, że nasza firma w Unii Europejskiej \"jest\" już od dawna. Powodem jest od zawsze znaczący udział eksportu w naszej sprzedaży. Poza Polską, nasze wyroby trafiają na rynki kilkunastu krajów w Europie w tym kilku unijnych. Tak więc najbardziej oczywista szansa - \"otwarcie\" się rynku unijnego na nasze wyroby - nie będzie dla nas niczym nowym, ale zapewne wielu firmom pomoże fakt, iż procedury eksportowe i celne zaczną ulegać daleko idącym uproszczeniom.

Rzadko wymienianą szansą, jaka pojawi się po wejściu grupy nowych państw do Unii, będzie naturalny wzrost siły nabywczej na ich wewnętrznych rynkach. Jeżeli bezsporne jest, że mają one skorzystać gospodarczo i ekonomicznie na członkostwie to oznacza to wprost, iż wkrótce w tych krajach konsumpcja znacząco wzrośnie. Wiele firm znajdzie tam nowe szanse na sprzedaż swoich produktów - również Pool-Spa myśli o wejściu na takie ciekawe rynki jak Węgry czy Czechy.

Oczywiście takim atrakcyjnym rynkiem będzie również Polska. Dlatego do zagrożeń zaliczyłbym wzmożony napływ nowych, konkurencyjnych wyrobów i to zarówno z krajów unijnych jak i spoza Europy. Jeżeli do tego dodać, iż wśród dystrybutorów pojawi się też kilku znaczących nowych graczy, to rysuje się nam wizja bardzo trudnego rynku, z czego cieszyć się będą zapewne tylko konsumenci.

Ciekawym zjawiskiem będzie na pewno konieczność dostosowania się do norm unijnych. Dla słabych firm będzie to często twardy orzech do zgryzienia. Ale generalnie rynek bardzo na tym skorzysta, ponieważ przyspieszy to \"naturalną selekcję\" firm oraz mocno ograniczy napływ atrakcyjnie wyglądających, ale wątpliwej jakości wyrobów z dalekiego wschodu.

Jacek Frątczak, współwłaściciel firmy Gaja Armatura Sp. j.

 

- Na sytuację naszej firmy i jej rozwój znaczny wpływ ma położenie geograficzne w pobliżu granicy z Niemcami. Nie ukrywamy że pozyskanie tamtejszych klientów jest jednym z priorytetów naszej polityki handlowej. Wpływają na to korzystne ceny (wysoki kurs euro) oraz pozytywne postrzeganie naszych produktów przez niemieckich konsumentów. Podążając w tym kierunku rekrutujemy personel biegle władający językiem niemieckim oraz współpracujemy z regionalnymi gazetami, w których publikujemy niemieckojęzyczne reklamy. Na bieżąco obserwujemy też najlepsze rozwiązania organizacyjne w zakresie handlu stosowane przez firmy z Europy Zachodniej i na bieżąco staramy się je zaadaptować na polskim gruncie.

Przy prowadzeniu działalności już po 1 maja decydujące znaczenia będzie miało zorientowanie się na klienta, a ściślej na możliwie optymalne zaspokajanie jego potrzeb przy wysokim poziomie obsługi. Chodzi tu nie tylko o sprzedaż towaru a także, co niezwykle ważne, o zapewnienie dostępu do wyspecjalizowanych, fachowych instalatorów itp. Jest to instrument, którym można skutecznie konkurować z dużymi sieciami handlowymi, które w zasadzie w wielu bardzo ważnych kwestiach pozostawiają klienta samemu sobie.

Nie sposób się przy tym nie odnieść do aktualnie panującej sytuacji na rynku materiałów budowlanych. Uważam, że obecnie sztucznie podgrzana koniunktura, jakkolwiek przynosząca doraźne korzyści, w długim okresie może przynieść negatywne skutki. Szeroko ujęte materiały budowlane to artykuły kupowane stosunkowo rzadko przez poszczególnych klientów (długi okres rotacji). Przy maksymalizacji masy zysku w obecnym okresie nie należy zapominać, że po 1 maja życie trwa dalej i że dla zapewnienia bytu i rozwoju firmy trzeba będzie zachować sprzedaż na określonym poziomie.

Szanse stwarzać będzie także współpraca m.in. z organami administracji różnego szczebla (głównie chodzi tu o samorząd lokalny), dzięki czemu będzie można pozyskiwać fundusze ze środków strukturalnych. Ich właściwe wykorzystanie to wzrost potencjału firmy i jej pozycji na rynku.

Zagrożenie to oczywiście jeszcze większa mobilność kapitału i perspektywa dynamicznego wchodzenia na nasz rynek firm z UE o nieosiągalnym dla większości polskich przedsiębiorstw potencjale ekonomicznym, któremu trzeba się będzie przeciwstawić. Oczywiście można będzie z nimi konkurować, ale tak jak już wspomniałem, będzie to wymagało od rodzimych firm dużo wysiłku w kierunku wprowadzania nowych rozwiązań organizacyjnych, powiększania skali działalności, rozszerzania asortymentu itp.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA