Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Kontynuujemy dyskusję na temat nielegalnego kopiowania produktów wyposażenia łazienki. Tym razem o komentarz w tej sprawie poprosiliśmy handlowców.

Mirosław Lubarski, dyrektor ds. marketingu Grupy PSB

- Zagadnienie sprzedaży nielegalnie kopiowanych produktów branży łazienkowej nie dotyczy Grupy PSB. Nasze składy dokładnie sprawdzają każdego dostawcę. Podstawą w tym zakresie jest oferta, jaką negocjuje centrala PSB w imieniu składów. Żaden z akcjonariuszy PSB nawet nie pomyślał, żeby sprzedawać towary jak na bazarze - te firmy szybko straciłyby swoją pozycję na rynku lokalnym.

Natomiast nieco inną sprawą jest import towarów z krajów Dalekiego Wschodu. Nawet niektórzy znani polscy producenci, ze względu na niski koszt wytwarzania, decydują się na uruchomienie tam produkcji swych wyrobów, przede wszystkim w Chinach. Problem dla kupców jest o tyle złożony, że ich zachowania zakupowe są w bardzo dużym stopniu uwarunkowane zarówno przez politykę ofertową dostawców jak i przez oczekiwania klientów.

Kupcy zrzeszeni w Grupie PSB oceniają udział niemarkowych produktów na swoich lokalnych rynkach na poziomie ok. 20-25 proc. Jego skala nieznacznie rośnie.

Każdy nasz sklep czy hurtownia prowadzi politykę asortymentową zgodną ze strukturą swoich klientów pod kątem zasobności ich portfeli. Generalnie można stwierdzić, że udział klientów mniej zamożnych jest większy w małych miastach. W związku z tym część składów oferuje także asortyment importowany, ale uświadamia klienta o cechach tych wyrobów. Największym problemem dla klienta i składu w przypadku omawianych produktów są reklamacje jakościowe. Wiadomą rzeczą jest, że towary importowane z Dalekiego Wschodu odznaczają się znacznie niższą jakością - szybciej się zużywają, mają gorsze parametry techniczne (np. baterie głośno pracują). Dostawcy dają na nie krótsze okresy gwarancji. Zasadniczo można pokusić się o stwierdzenie, że im większy sklep i bardziej liczący się na rynku lokalnym, tym ma mniejszy udział produktów niemarkowych w ofercie. Bywają też takie sytuacje, że dostawca np. mebli łazienkowych oferuje komplety zawierające także baterie łazienkowe (najczęściej te niemarkowe). Kupiec w takiej sytuacji nie ma wyboru - albo zamawia cały komplet lub z niego rezygnuje, czyli zubaża swoją ofertę handlową.

 

 

 

 

 

 

 

Anna Sendor-Urban, dyrektor handlowy Grast&MTB Sp. z o.o.

 

- Problem imitacji produktów markowych jest szeroko spotykany w branży sanitarnej.

Wielu klientów chcących posiadać produkty o modnej i ekskluzywnej stylistyce sięga po tanie i mierne jakościowo podróbki. Faktem jest, iż produkty te - a są to najczęściej słuchawki i zestawy natryskowe, ale także kabiny i brodziki - są wielokrotnie tańsze. Najbardziej rażące w tym procederze jest to, iż producenci, zazwyczaj dalekowschodni, wiernie upodabniają swoje produkty, a także nazwy i opakowania do ich markowych odpowiedników. W ten sposób zwodzą potencjalnych nabywców podszywając się pod markę i wizerunek firm działających na rynku od wielu lat.

Skala tego problemu nie jest ogromna, ale wydaje mi się, że straty ponoszone z tego tytułu przez renomowane firmy są niemałe. Ponoszą one koszty projektowania, badania rynku, promocji i reklamy swoich produktów, podczas gdy naśladowcy bezkarnie i bezpłatnie korzystają z ich pracy.

To głównie od hurtowni, sklepów i sprzedawców zależy, czy chcą takimi produktami handlować, zakładając oczywiście, że wiedzą, który produkt jest oryginałem, a który kopią. Głównym kryterium weryfikacji stanowi cena. Każdy handlowiec powinien mieć świadomość, jaki towar proponuje klientowi i jakie konsekwencje niesie za sobą sprzedaż produktu o wątpliwej jakości, a jakie zyski wynikają z zakupu towaru oryginalnego. Niestety zawsze znajdzie się grupa nabywców, dla których atrakcyjność towaru zależy od jego niskiej ceny, a nie wysokiej jakości. Wtedy handlowiec staje przed wyborem: sprzedać tani produkt lub nie sprzedać nic. Decydując się na tańszy towar klient dysponujący zazwyczaj ograniczonymi możliwościami finansowymi może sobie pozwolić na zakup jeszcze dodatkowego wyposażenia. Jeśli renomowani producenci nie będą mieli prawnych środków do walki z imitacjami ich produktów, wyroby te z pewnością będą obecne na naszym rynku.

 

Piotr Anioł, kierownik salonu Saniter w Warszawie

 

- Obecnie na rynku polskim można zauważyć coraz więcej towarów \"podobnych\" do wyrobów markowych producentów. Skala tego problemu jest niepokojąco duża. My, handlowcy mamy dwa wyjścia: albo staniemy się cichymi współudziałowcami tego procederu, albo zdecydowanie odetniemy się od niego. Nie pomagajmy nieuczciwym producentom, dystrybutorom.

Moim zdaniem, żaden renomowany salon branży łazienkowej nie pozwoli sobie na eksponowanie, a co więcej na sprzedaż podróbki. W tym wypadku ciężko jest odpowiadać jednak np. za hipermarkety, które jak wiemy słyną z ilości, a nie jakości sprzedawanego towaru. Chociaż wydaje mi się, że społeczeństwo polskie powoli zaczyna \"dojrzewać\" do tego, iż tańsze nie zawsze oznacza lepsze. Naszym zadaniem jest uświadomienie klienta co zyskuje kupując produkt oryginalny posiadający certyfikat, atest, wszelkie normy techniczne, gwarancję, jak również zapewnić sprawny serwis.

Problem plagiatów znany jest od dawna, jednak tak naprawdę z całą siłą ujrzał światło dzienne w ostatnim czasie, gdyż okazało się, że dosięgnął on najsilniejszych producentów. Smutne jest w tym wszystkim to, iż mimo istnienia ustawy o nieuczciwej konkurencji, tak naprawdę nie ma możliwości wyegzekwowania czegokolwiek.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA