Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

O wpływ trwającego obecnie „sezonu budowlanego” na dynamikę sprzedaży artykułów wyposażenia łazienek zapytaliśmy przedstawicieli firm handlowych.

REKLAMA

Zbigniew Mikołajczyk, właściciel Salonu Ceramiki Impero (Szczecin)
– Przyznaję, że w naszym przypadku nie zaobserwowaliśmy wyraźnego „sezonowego” ożywienia mierzonego ew. wzrostem obrotów. Od dłuższego już czasu ustabilizowały się one na mniej więcej stałym, satysfakcjonującym nas poziomie. Mogę przy tym stwierdzić, że ogólny spadek obrotów na rynku materiałów budowlanych po maju ubiegłego roku, który okazał się dotkliwy dla wielu  producentów i firm handlowych, dotknął nas w niewielkim stopniu. Może być to wynikiem tego, że już od dawna obraliśmy odmienną strategię niż znaczna część firm handlowych działających na rynku – wraz z ogólnym pogorszeniem się sytuacji na rynku nie obniżaliśmy standardu oferty, ale czyniliśmy wprost przeciwnie. W wysokim segmencie rynku, w którym operujemy,  aktywnego, często wielogodzinnego zaangażowania w pracę z klientem nie zastąpią obniżki cen czy inne instrumenty o podobnym charakterze, które na ogół mają doraźny, krótkotrwały efekt.

Robert Stępień, kierownik działu sanitarnego w firmie Sanimex (Gliwice)
– Jak co roku w sezonie letnim zanotowaliśmy wyraźny wzrost obrotów. Jeśli by jednak obecną sytuację porównać do w miarę „normalnego” roku, za jaki można uznać rok 2003, to odnotowywane są wyraźne spadki sprzedaży. Podejrzewam, że trzeba będzie jeszcze poczekać rok albo dwa zanim wróci się na zadowalający poziom obrotów. Z pewnością możliwość odzyskiwania VAT-u wzmoże aktywność zakupową klientów, którzy nie dość, że ew. wyposażenie łazienek muszą kupować drożej, to jeszcze mają generalnie mniej pieniędzy. Niestety podwyżki cen nie dotknęły wyłącznie naszej branży. Z drugiej strony faktem jest, że np. tanieją kredyty; rośnie liczba kredytów mieszkaniowych, a to tak czy inaczej musi przełożyć się na wzrost popytu. Jak na razie zauważyliśmy, że klienci przerzucili się na nieco tańszy towar. Jeśli np. w 2003 roku znacznym zainteresowaniem cieszyły się płytki ceramiczne w cenie ok. 100 zł za m2, o tyle obecnie w tym segmencie jest dużo trudniej – klienci najczęściej poszukują płytek o cenach z zakresu 40-60 zł, 80 zł to już niemal górny pułap. Sytuacja taka wymusza konieczność dostosowania cen do możliwości klientów. Koszty takich działań staramy się rozkładać pomiędzy siebie i dostawców (obniżka naszych marż, jak również negocjowanie wyższych rabatów). Nawiązaliśmy też np. współpracę z hiszpańskim producentem płytek ceramicznych oferującym towar po bardzo atrakcyjnej cenie. Jeśli chodzi o najbliższą przyszłość, można oczekiwać utrzymania się obecnej, „sezonowej” wielkości sprzedaży do początku jesieni. Trudno przewidzieć, jaka będzie sytuacja w następnych miesiącach; czy np. klienci będą dokonywać wzmożonych zakupów z uwagi na ostatni rok ulgi remontowej. Wyrokowanie co do koniunktury zawsze jest trudne i tylko niekiedy się sprawdza.

Dariusz Szczygielski, kierownik biura w firmie Prajs Wyposażenie Łazienek (Nadarzyn)
– Każdy rok w branży jest inny – rzeczywistość nie poddaje się schematom. Trudno jest porównywać tegoroczną sprzedaż do tej notowanej w pierwszym kwartale 2004 roku. W miesiącach tych realizowane były obroty równe kwartalnej sprzedaży z lat poprzednich. Jeszcze przez długi czas po 1 maja 2004 roku w magazynach pozostawały produkty zakupione przed tą datą, a nieodebrane przez klientów. Od drugiego półrocza ubiegłego roku obroty zdecydowanie spadły i jak na razie nie zaobserwowaliśmy symptomów poprawy tej sytuacji, także w tym roku. Ubiegłoroczny spadek sprzedaży w mniejszym stopniu dotknął np. płytki ceramiczne. Znacznie gorzej wyglądała (i wygląda w dalszym ciągu) sprawa jeśli chodzi o wyposażenie łazienek w węższym rozumieniu. Wraz ze swoim spadkiem popyt przesunął się wyraźnie na niższe segmenty rynku; trudno jest obecnie sprzedać np. wanny z rozbudowanymi systemami hydromasażu czy tym podobne drogie elementy wyposażenia. Z zainteresowaniem klientów spotykają się szczególnie produkty, na które producenci udzielają promocji skutkujących wyraźnie niższymi cenami.
Innym niebezpiecznym zjawiskiem obserwowanym aktualnie na rynku jest żywiołowe zwiększanie rabatów udzielanych na sprzedawane towary, zarówno przez firmy prowadzące sprzedaż hurtową, jak i punkty sprzedaży detalicznej. Dotyczy to zwłaszcza produktów z wyrobioną już marką i powszechnie dostępnych na rynku. W ten sposób, o ile uzyskiwane aktualnie obroty zbliżają się do wartości porównywalnych z tymi z wcześniejszych okresów, o tyle generowane marże mają stałą tendencję spadkową w stosunku do wykonywanych obrotów.

Marek Lange, właściciel firmy Landom (Elbląg)
– Letnie miesiące z naszego punktu widzenia okazują się czasem rosnących obrotów. Wzrost aktywności klientów dokonujących zakupów zaobserwowaliśmy od połowy czerwca. Było to tym bardziej zauważalne, że w pierwszej połowie tego roku sprzedaż utrzymywała się na wyraźnie niższym poziomie. Trudno jeszcze określić asortymenty, w których dokonały się szczególnie wysokie przyrosty sprzedaży. Generalnie z naszą ofertą lokujemy się w segmencie średnim i wyższym; o wyborze konkretnego asortymentu często decydują architekci i projektanci wnętrz, z których usług często korzystają finalni klienci. W związku z tym największe przyrosty sprzedaży w zakresie ceramiki sanitarnej i armatury stały się udziałem renomowanych marek. W moim przekonaniu wzrastająca liczba klientów może być wynikiem przyzwyczajenia się do nowych (zawierających wyższą stawkę podatku) cen. Nakładają się na to działania wybranych firm – generalnych dystrybutorów/importerów, którzy z wiadomych przyczyn zanotowali znaczne spadki sprzedaży. Przejawiają się one przede wszystkim w rozmaitych promocjach mających na celu przyciągnięcie klientów. Niektóre firmy np. wróciły do cen sprzed maja ubiegłego roku. Są to naturalne działania tych firm, które dążą do osiągnięcia zadowalającego obrotu bez oglądania się na takie czy inne działania państwa (w typie ostatnich prac nad ustawą o zwrocie podatku VAT). Nie wydaje mi się przy tym, aby miało się to niekorzystnie odbić na wizerunku marek na co dzień zadomowionych w średnich i wyższych segmentach rynku. 
(opr. AT)

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA