Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Marek Kukuryka, prezes zarządu Sanitec Koło
Sp. z o.o.
– Znacząca ilość sprowadzanych do Polski wyrobów z Chin, np. ceramiki sanitarnej, nie była projektowana pod potrzeby naszego rynku. W związku z tym nie spełnia określonych prawem wymagań dotyczących np. wymiarów podłączeniowych, zasyfonowania, ilości wody potrzebnej do spłukania miski etc. Teoretycznie zatem sprawa wydaje się być prosta: wystarczy usunąć wyroby, które są sprzedawane niezgodnie z obowiązującym prawem. Praktyka jest jednak o wiele bardziej bolesna – powołane do tego instytucje kontrolne koncentrują się na tym, czy na wyrobie jest umieszczona właściwa etykietka informująca o tym, że wyrób jest właściwy, a nie na jego rzeczywistych cechach. Jeżeli ktoś decyduje się na import wadliwych wyrobów to nie ma oporów do wystawienia dla nich deklaracji zgodności z normami i umieszczenia odpowiedniej etykietki. I tu koło się zamyka.
W przyszłości planujemy podjęcie zdecydowanych działań przeciwdziałających konkurencji wyrobów chińskich. Uważam, że powinny to być skoordynowane działania całego środowiska producentów lub przynajmniej aktywnej jego części, skupionej wokół np. Związku Pracodawców-Producentow Materiałów dla Budownictwa, połączone z działaniami organów kontrolnych.
Jednym z podstawowych mechanizmów obronnych powinna też być edukacja konsumentów. Dziś cieszą się oni, że kupili coś tanio, najlepiej na tzw. promocji. Jeżeli jest to tani, chiński bubel to radość nie będzie trwała długo. Konsekwencje niespełnienia wymienionych wyżej norm mogą powodować, że np. miska ustępowa nie będzie dobrze spłukiwała, będzie trzeba użyć kilkakrotnie więcej wody. W rezultacie, jeżeli dany konsument ma szambo, to napełniać się ono będzie wielokrotnie szybciej. Przy niespełnieniu norm na wymiary połączeniowe istnieje natomiast realne zagrożenie zalania mieszkania np. w czasie wakacji. Ma to swój wymiar finansowy. Spełnia się więc powiedzenie, że „co tanie, to drogie”. Z kolei zbyt niski poziom zasyfonowania misek to ryzyko wyczuwalnego odoru z kanalizacji przy okazji każdego spłukania dokonywanego przez sąsiadów podłączonych do tego samego pionu kanalizacyjnego.
W edukacji konsumenta olbrzymia rola przypada mediom, również takim jak „Łazienka”. O tym trzeba pisać, a my – producenci, ze swojej strony chętnie weźmiemy w tym udział. W zasadzie już to robimy, zwłaszcza w pismach popularnych skierowanych do słabiej zarabiającej części społeczeństwa. Paradoksalnie to oni są najbardziej narażeni na finansowe konsekwencje „tanich” zakupów. Bardziej zamożni klienci wolą nie ryzykować i kupują markowe produkty.
Jest jeszcze jeden czynnik, o którym stosunkowo niewiele się mówi. Kupując chińskie produkty każdy konsument głosuje za przesunięciem rynku pracy z Polski do Chin. Czym więcej takich głosów, tym bardziej staje się to faktem. Wobec tego olbrzymią rolą mediów jest również uświadamianie konsumentom faktu, że ich decyzje zakupowe mogą pozbawić ich i ich najbliższych miejsc pracy.


Zbigniew Bachman, dyrektor Biura Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa
– PIPHB w ciągu ostatnich pięciu lat wykonała badania laboratoryjne ze środków własnych, z których wynikało jasno, iż badane materiały budowlane nie spełniają polskich norm obowiązujących w tym zakresie. Pomimo tego urzędy, które powinny zareagować, czyli Główny Urząd Nadzoru Budowlanego czy Główny Urząd Ceł w odpowiednim czasie nie uczyniły tego.
Wspomniane problemy z jakością dotyczyły również towarów importowanych z Chin. Mowa tu głównie o produktach importowanych przez centrale dużych sieci handlowych. Obserwuje się, iż materiały budowlane wprowadzone np. do Niemiec będą oznaczone znakiem jakości TÜV, a te same wyroby na rynku polskim będą bez oznaczenia i o wątpliwej jakości. Nasze analizy w jednostkach badawczych potwierdziły, że występują zasadnicze odstępstwa jeśli chodzi o zgodność tych produktów z polskimi normami. Dotyczy to głównie ceramiki łazienkowej.
Jeśli chodzi o tzw. podróbki, bądź jak kto woli imitacje określonego wyrobu lub wzoru, producent chiński wytwarza to, na co ma zamówienie i to zamawiający narzuca mu jakość. Na określony produkt jest zapotrzebowanie konkretnego odbiorcy i to po jego stronie leży wina za ewentualne niskie parametry produktu.               
Generalnie PIPHB nie uprzedza się do kraju pochodzenia wyrobu, dlatego nie jesteśmy z zasady przeciwni wyrobom chińskim. Izbę może natomiast niepokoić, gdy cena danego wyrobu jest rażąco niska, co może świadczyć o jego niskiej jakości. Przedsiębiorcy powinni mieć możliwość sprzedaży tam, gdzie chcą, pod warunkiem jednak, że nie będą stosować dumpingu cenowego oraz jakość towaru będzie właściwa tzn. zgodna z deklaracją producenta. W celu zapewnienia odpowiednich parametrów technicznych wyrobów sprowadzanych z Chin, Izba zamierza współpracować z podobnymi organizacjami samorządu gospodarczego oraz instytutami badawczymi z Polski i z Chińskiej Republiki Ludowej.
W pierwszej kolejności klient ma bowiem prawo czuć się bezpiecznie mając świadomość, że organy państwa nadzorują właściwie rynek. Chcemy jako Izba wspierać merytorycznie administrację państwową. Jednym z pomysłów jest wprowadzenie wzorem innych państw prywatnego nadzoru budowlanego. Taki nadzór byłby dużo bardziej efektywny niż obecnie funkcjonujący. Będziemy przekazywać naszą opinię na temat tego, jaką jakością określone wyroby powinny się charakteryzować. Organizujemy szkolenia dotyczące chociażby ustawy o wyrobach budowlanych i jej interpretacji prawnej, a ponadto wspólnie z Fundacją Wszechnicy Budowlanej wydaliśmy książkę „Wyroby budowlane w Polsce i Unii Europejskiej”.
We wrześniu organizujemy też konferencję na temat: „Chińska Republika Ludowa szansą dla polskich przedsiębiorstw budowlano-montażowych i producentów wyrobów budowlanych”.
(OPR. KZ)

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA