Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Dane na temat kondycji polskiego budownictwa mieszkaniowego

REKLAMA

Dane na temat kondycji polskiego budownictwa mieszkaniowego na najbliższy czas mogą napawać optymizmem. Rośnie, bądź też utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie liczba nowych inwestycji mieszkaniowych oraz liczba nowych pozwoleń na budowę. Inną kwestią, która bardzo interesuje przedstawicieli branży łazienkowej, jest to, kiedy i czy w ogóle inwestycje te zostaną sfinalizowane.

JAKKOLWIEK o wizerunku polskiej branży łazienkowej w największym stopniu decyduje popyt o charakterze restytucyjnym, to zapotrzebowanie zgłaszane przez właścicieli i użytkowników całkowicie nowych mieszkań jest bez wątpienia także ważnym składnikiem popytu na wyposażenie łazienkowe ogółem. O ewentualnej skali tego popytu można przekonać się analizując dane na temat właśnie rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych oraz udzielonych pozwoleń na budowę nowych mieszkań. Mieszkania, zarówno te, których budowę rozpoczęto w ostatnim czasie, jak również te, na których budowę udzielono pozwoleń będą musiały być – przynajmniej w założeniu – finalnie wykończone i urządzone.
Jeśli chodzi o dane statystyczne opracowane przez GUS, to prezentują się one co najmniej obiecująco. Już w bieżącym roku doszło do swoistej „kumulacji” nowo oddanych mieszkań. W przeciągu pierwszych ośmiu miesięcy oddano ich niemal 93 tysiące, co stanowi zdecydowany wzrost w porównaniu z analogicznymi okresami kolejnych trzech poprzednich lat. W ciągu pierwszych ośmiu miesięcy tego roku rozpoczęto budowę ponad 126 tysięcy nowych mieszkań. Jak więc widać, pozytywna tendencja w tej sferze ugruntowana w zeszłym roku jeszcze się nasiliła. Jak można się przekonać analizując dane, w ciągu trzech lat ilość rozpoczętych inwestycji mieszkaniowych praktycznie podwoiła się. Równie optymistycznie rysuje się sytuacja w sferze liczby pozwoleń na budowę – w okresie styczeń-sierpień 2008 udzielono ich 159 tysięcy, czyli praktycznie dokładnie tyle samo ile rok wcześniej (dwukrotny wzrost w porównaniu z rokiem 2005). Jak można się więc przekonać, tempo przyrostu nowych inwestycji (w ujęciu rok do roku) uległo w bieżącym roku pewnemu wyhamowaniu, jednak warto zauważyć, że w skali bezwzględnej liczba nowych budów osiągnęła relatywnie bardzo wysoki poziom.
Obiecująco wyglądają również perspektywy dla budownictwa niemieszkaniowego; liczbę pozwoleń na budowę budynków niemieszkalnych udzielonych w 2007 roku przedstawia wykres 4. Jakkolwiek dynamika ich przyrostu w porównaniu z rokiem 2006 jest ujemna dla niektórych typów budynków, to w wielkościach bezwzględnych można ten rynek uznać za obiecujący. 

TRUDNIEJ O HIPOTEKĘ. Pozytywne dane dotyczące przyszłości to jedno. Nie określają one jednak czy i kiedy planowane inwestycje mieszkaniowe będą finalnie zrealizowane (w rozumieniu kompletnego wykończenia), co szczególnie interesuje firmy całej branży wyposażenie wnętrz. Październik tego roku upłynął pod znakiem gwałtownego zaostrzenia zasad udzielania udzielania kredytów hipotecznych, które w ostatnich latach były jednym z głównych motorów napędowych. Żądają one wkładu własnego, podnoszą marże i dokładnie sprawdzają kondycję finansową klientów. Jakby tego było mało, z rynku napływają informacje o kłopotach deweloperów ze sprzedażą już zbudowanych domów i mieszkań. Już dziś wiadomo, że założenia przewidujące w tym roku 12% wzrost wartości produkcji budowlano-mieszkaniowej do wysokości 17 mld zł nie zostaną zrealizowane.
Mimo wszystko wydaje się, że trudności te nie będą miały większego wpływu na pomyślność opisanych wyżej rozpoczętych i planowanych inwestycji mieszkaniowych, przynajmniej nie w najbliższym czasie. Według szacunków GUS, w połowie roku w budowie było 704,4 tysiąca mieszkań (o 6,7% więcej niż rok wcześniej), z czego ponad połowę stanowiły obiekty realizowane przez inwestorów indywidualnych. Inwestycje tego typu są w mniejszym stopniu wrażliwe na opisane zmiany w dziedzinie kredytów hipotecznych.
Można mieć jedynie nadzieję, że skądinąd duże kłopoty sektora finansowego okażą się zjawiskiem przejściowym i w ciągu następnych lat nowo oddawane mieszkania staną się źródłem dużej części popytu zgłaszanego na wyposażenie łazienek w Polsce.
OPR. ANDRZEJ TOPCZEWSKI
Zaprezentowane dane pochodzą z referatu pt. „Statystyka w budownictwie
mieszkaniowym w sierpniu i po ośmiu miesiącach 2008 r.” przedstawionego w trakcie zorganizowanej przez Centrum Badań i Analiz Rynku ASM konferencji pt. „Monitoring Rynku Budowlanego 2008”, która odbyła się 4 listopada tego roku w Warszawie


MIESZKANIA ODDANE DO UŻYTKU W OKRESIE STYCZEŃ-SIERPIEŃ 2005-2008
I-VIII 2005 - 65 259
I-VIII 2006 - 66 467
I-VIII 2007 - 75 914
I-VIII 2008 - 92 986

MIESZKANIA, KTÓRYCH BUDOWĘ ROZPOCZĘTO W OKRESIE STYCZEŃ-SIERPIEŃ 2005-2008
I-VIII 2005 - 63 310
I-VIII 2006 - 88 348
I-VIII 2007 - 123 683
I-VIII 2008 - 123 700

MIESZKANIA, NA KTÓRYCH BUDOWĘ WYDANO ZEZWOLENIA W OKRESIE STYCZEŃ-SIERPIEŃ 2005-2008
I-VIII 2005 - 79 590
I-VIII 2006 - 103 390
I-VIII 2007 - 159 666
I-VIII 2008 - 159 700

Perspektywa osłabienia koniunktury
Zbigniew Bachman, dyrektor Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa
Widmo głębokiego kryzysu w budownictwie jest wyraźniejsze, niż mogłoby się wydawać jeszcze niedawno. Przewidujemy, że może on potrwać do października przyszłego roku. Decyduje o tym szereg czynników, które są jednak trudne do zdefiniowania, podobnie jak trudne będzie określenie, na ile będą one trwałe. Czynnikami zwiastującymi spowolnienie są m.in. spadek sprzedaży cementu oraz paradoksalnie wzrost zainteresowania materiałami konstrukcyjnymi, takimi jak cegły czy pustaki – można je przechowywać przez długi czas i w tym przypadku traktowane są jako swoista lokata kapitału. Zaczynają tanieć również wyroby hutnicze takie stal żebrowana. Nie widać również czynników, które mogłyby tę niekorzystną tendencję odwrócić. Brak jest również kontraktów pod budowę obiektów infrastrukturalnych, które zawsze w naturalny sposób nakręcają koniunkturę w całym budownictwie. Podobnie w niekorzystny sposób na kondycję budownictwa będzie wpływać sytuacja w sektorze finansowym, w tym coraz bardziej restrykcyjna polityka w zakresie kredytów hipotecznych. Możemy spodziewać się nawet fali bankructw. Dotyczy to zwłaszcza małych firm, które mają większe kłopoty z pozyskaniem kredytów na dokończenie inwestycji niż duzi deweloperzy.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA