Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

10% towarów w obrocie światowym to plagiaty lub produkty skopiowane

REKLAMA

 Chociaż łazienka jest synonimem czystości, branża producentów wyposażenia łazienki nadal nie potrafi lub nie może oczyścić się z  praktyk nielegalnego wykorzystywania cudzych praw autorskich. Na proceder ten nie używa się już terminu „piractwo intelektualne”. Przedsiębiorcy coraz częściej mówią o „intelektualnym terroryzmie”...
POLSKA, będąc od niemal trzech lat członkiem Unii Europejskiej, nadal znajduje się w światowej czołówce państw zmagających się z problematyką ochrony dóbr niematerialnych. I mimo że według raportu międzyresortowego Zespołu ds. Przeciwdziałania Naruszeniom Prawa Autorskiego i Praw Pokrewnych skala „piractwa intelektualnego” w Polsce maleje, to samo zjawisko jest – tu cytat – „nadal niezadowalająco wysokie”. Argumentacja rządzących, wskazujących na fakt, iż z problematyką naruszeń praw intelektualnych Unia Europejska zmaga się od dawna, a nowe propozycje legislacyjne są bardziej dowodem desperacji niż realną próbą poprawy sytuacji, nie znajduje zrozumienia nie tylko wśród firm zagranicznych, ale też i krajowych przedsiębiorców. To właśnie obok niestabilnego prawa i rozbudowanej biurokracji, piractwo intelektualne stanowi w oczach inwestorów największe ryzyko wchodzenia na rynek polski. Producenci branży łazienkowej, rownież boleśnie dotykani tym problemem,  przestali mówić o samym procederze, który stał się trudno akceptowalną rzeczywistością. Kwestią zasadniczą  stała się skala naruszeń. Tym bardziej, że sam proceder jest trudny do oszacowania, z jednej strony ze względu na dużą ilość podrobionych produktów i dystrybuujących je podmiotów, z drugiej z powodu braku możliwości precyzyjnego określenia strat finansowych, jakie za sobą pociąga. A te mogą przyprawić o zawrót głowy najbardziej odpornego biznesmena. Część win niewątpliwie ponoszą też sami przedsiębiorcy. Bez  zdecydowanego i większego zaangażowania samych zainteresowanych w powstanie i ochronę dóbr niematerialnych w ich firmach, coraz trudniej im będzie nie tylko konkurować z firmami z Unii Europejskiej i spoza niej, a nawet utrzymać pozycję na rynku wobec krajowych rywali.

POLICZYĆ STRATY. – Od 2-3 lat „piractwo intelektualne” zatacza coraz szersze kręgi – mówi Sławomir Lipski, dyrektor firmy Hansa Polska. – Każdy z producentów w większym bądź mniejszym stopniu boryka się z tym problemem. Trzeba też zauważyć, że najbardziej narażone na nielegalne kopiowanie i podrabianie narażone są produkty charakterystyczne, renomowanych firm.
A kopia ze swej definicji jest produktem słabszym jakościowo, choć cenowo może być bardzo atrakcyjna. Wprowadzenie na rynek produktu skopiowanego, który odpowiadałby jakością oryginałowi mija się z celem samego aktu plagiatu. Konieczność opracowania nowych technologii potrzebnych do powielenia produktu oraz jego staranne wykonanie zawyżyłoby koszt takiego produktu znacznie powyżej ceny oferowanej przez legalnego producenta.
– Plagiatorzy nie kwapią się do kopiowania produktów tanich – mówi Bartosz Śliwiński, specjalista ds. sprzedaży w firmie Hansgrohe. – Powiela się rzeczy drogie i opatrzone prestiżową marką. Inwestujemy w jakość produktów, technologię, obsługę posprzedażną i reklamę. Tymczasem naśladowcy naszych produktów korzystają z opracowanych przez nas technologii, produkcja odbywa się z materiałów daleko odbiegających od naszych standardów, materiały reklamowe odnoszą się wyłącznie do strony wizualnej produktu, korzystają z wrażenia, jakie wywołują nasze kampanie reklamowe. A to wpływa na możliwość zaoferowania niższej ceny niż produktu oryginalnego wysokiej jakości. 
– Skopiowany produkt dla ostatecznego klienta jest w praktyce nie do odróżnienia – mówi Sławomir Lipski. – Niestety, jakość wykonania, stopy metali użyte w procesie produkcji, funkcjonowanie, a nawet zapach nie ma nic wspólnego z produktem Hansa.
Podrabiane są nie tylko zastrzeżone wzory przemysłowe. Nieuczciwi przedsiębiorcy kopiują też dokumentację techniczną, posługują się cudzymi folderami reklamowymi, czy korzystają z oryginalnych zdjęć, reklamując swoje produkty.
– Bardzo często „fałszywe” baterie oferowane są w Internecie, wykorzystując przy tym nasze zdjęcia, a jedynie w opisie zastrzega się, iż armatura jest podobna i inaczej się nazywa – mówi Sławomir Lipski.

WALKA Z WIATRAKAMI. Ślady procederu dystrybucji podrabianego sprzętu prowadzą, co w dobie Internetu wydaje się oczywiste, do świata wirtualnego. Choć nielegalnie skopiowany towar można też łatwo znaleźć w sieci sprzedaży detalicznej, a nawet w wyspecjalizowanych sklepach oferujących towar uznanych firm. Straty spowodowane taką działalnością trudno oszacować. I nie tylko z powodu rozmiarów procederu.
O ile można ustalić straty będące wynikiem np. przemytu skopiowanych produktów, o tyle trudno udowodnić uszczerbek spowodowany kupnem przez klienta towaru „identycznego” z oryginalnym. Utraty wiarygodności firmy, na którą pracowały nieraz przez dziesiątki lat całe sztaby fachowców, w oczach nabywcy nieświadomie kupującego podrobiony towar w “bezpiecznym” miejscu, ocenić się nie da. A podróbki można znaleźć w tak popularnych sklepach jak  Castorama, Leroy Merlin, Praktiker czy OBI.
Odpowiedzią przemysłu fonograficznego i komputerowego na stale rosnące zagrożenie przestępczością intelektualną stała się głośnie medialna akcja równająca piractwo intelektualne do innych przestępstw pospolitych. Wydaje się, że przedsiębiorcy branży łazienkowej powinni iść w podobnym kierunku. Dotychczasowe działania, mimo że przynoszą doraźne korzyści, są jedynie krótkimi epizodami w kampanii przeciwko plagiatorom.
– Nasze główne działania wymierzone w podmioty naruszające nasze prawa polegają na walce z importerami. Gros podrobionych towarów pochodzi z Chin. Istnieje możliwość zatrzymania przez służby celne nielegalnego towaru, po czym jest on magazynowany i niszczony na koszt importera – mówi Sławomir Lipski.

KSZTAŁTOWANIE PODSTAW. Walka z szeroko pojętym „piractwem intelektualnym” to zadanie przekraczające możliwości działających na rynku krajowym przedsiębiorców. Konieczne jest wypracowanie wspólnych działań producentów, organizacji samorządu gospodarczego oraz państwa. Kształtowanie postaw wśród konsumentów powinno być wspierane działaniami odpowiednich resortów. Na kuriozum zakrawa fakt, że państwo częściowo promuje nieetyczne zachowania. Już kilkukrotnie, (a w co najmniej jednym przypadku z pełną świadomością) uhonorowano nagrodą „Firmy Fair Play” przedsiębiorców rozpowszechniających podrobione produkty markowych firm. Promotorem wyróżnienia jest Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym oraz Krajowa Izba Gospodarcza. Dodatkowego „smaczku” dodaje fakt, że statutowym celem programu jest m.in. promocja etyki w działalności gospodarczej i poprawianie wizerunku przedsiębiorstw polskich poprzez promowanie w środkach masowego przekazu firm, które rzetelnie, zgodnie z zasadami etyki prowadzą działalność gospodarczą. Mimo ożywionej korespondencji między poszkodowaną firmą Hansgrohe a Krajową Izbą Gospodarczą sprawa nie została wyjaśniona, mimo że sąd, prawomocnym wyrokiem uznał winę plagiatora i nakazał wycofanie z obrotu nielegalnych produktów.

PRAWNE ZABEZPIECZENIE. Działania indywidualne przedsiębiorców powinny zmierzać przede wszystkim w kierunku prawnego zastrzeżenia wzoru przemysłowego, które stanowi o wartości produktu. Czasem może być najważniejszym atutem decydującym o jego obecności na rynku. Tak więc ochrona wzoru przemysłowego powinna stanowić priorytetowy element strategii marketingowej każdego producenta lub projektanta.
– Najbardziej korzystnym sposobem ochrony wzoru przemysłowego jest uzyskanie prawa z rejestracji w Urzędzie Patentowym RP lub we właściwym urzędzie ds. własności przemysłowej w innym kraju – mówi Julita Łoniewska, specjalista ds. promocji i mediów w Gabinecie Prezesa Urzędu Patentowego RP. – Istnieje także możliwość dokonania rejestracji w Urzędzie Harmonizacji Rynku Wewnętrznego (OHIM) w Alicante w Hiszpanii. Rejestracja krajowa gwarantuje ochronę jedynie na obszarze danego państwa, natomiast zastrzeżenie wzoru w OHIM – na terytorium całej Unii Europejskiej.
W Polsce rejestracja dokonywana jest na okres 25 lat, który podzielony jest dodatkowo na
5-letnie okresy, za które należy uiszczać kolejne opłaty. W przypadku braku należności, Urząd może stwierdzić wygaśnięcie decyzji o udzielenie prawa z rejestracji. Przedsiębiorcy sami dostrzegają potrzebę roztoczenia parasola ochronnego nad wdrażanymi projektami i coraz powszechniej powierzają prowadzenie postępowania przed Urzędem Patentowym wyspecjalizowanym kancelariom.
– Zlecamy prowadzenie takich spraw biurom rzeczników patentowych. Również specjalny dział w centrali firmy zajmuje się problemem w skali Europy, a nawet świata – mówi Sławomir Lipski.
ARTUR GOLAK

Na oczach zgromadzonych dziennikarzy podrobione baterie firmy Hansgrohe zamieniają się w złom. Publiczne niszczenie podrobionych produktów to bardzo atrakcyjna, choć nie najważniejsza, część walki z piractwem intelektualnym.

 

„Plagiariusy”, to nagrody przyznawane przez niemieckie Stowarzyszenie Action Plagiarius od 1977 roku. Otrzymują je przedsiębiorcy wprowadzający na rynek najbardziej „spektakularne” kopie zastrzeżonych wzorów przemysłowych. W roku 2006 Plagiariusa otrzymała polska firma Groemix, która, zdaniem jurorów, skopiowała baterię łazienkową „Giorno” niemieckiej firmy Aloys F. Dornbracht GmbH & Co. KG.
W pierwszej trójce „wyróżnionych” znalazły się dwa przedsiębiorstwa z Polski.

* źródło: Action Plagiarius

FAKTY i LICZBY:
– 10% towarów w obrocie światowym to plagiaty lub produkty skopiowane
– straty wywołane tym procederem wahają się między 200 a 300 mld euro
– w wyniku piractwa intelektualnego rocznie 200.000 ludzi traci miejsca zatrudnienia

* źródło: Action Plagiarius

NIE BYĆ BEZCZYNNYM
Szymon Gogulski, Partner w kancelarii Sołtysiński Kawecki & Szlęzak. Czynny arbiter w Sądzie Polubownym przy Polskiej Izbie Informatyki i Telekomunikacji, powołany do rozstrzygania sporów powstałych w wyniku rejestracji nazw domen internetowych. Specjalizuje się w zagadnieniach z zakresu prawa spółek, prawa cywilnego oraz w prawie własności intelektualnej i problematyce nieuczciwej konkurencji.

Jakie przepisy prawa narusza przedsiębiorca nielegalnie kopiujący
produkt?
Zasadniczo wchodzą w grę trzy grupy przepisów, które mogę zostać naruszone przez podmiot nielegalnie kopiujący produkt.
– Po pierwsze, jeśli dany wzór produktu uzyskał w Urzędzie Patentowym
RP ochronę jako wzór przemysłowy bądź użytkowy, wówczas będziemy się powoływać na przepisy prawa własności przemysłowej (pwp). Uprawniony z rejestracji wzoru przemysłowego bądź prawa ochronnego na wzór użytkowy uzyskuje prawny monopol stosowania takiego wzoru na terenie RP w sposób zarobkowy i zawodowy. Uprawniony może w szczególności zakazać osobie trzeciej wytwarzania, używania, oferowania, wprowadzania do obrotu, a także importowania i składowania dla tych celów produktów będących kopiami zastrzeżonego wzoru. Oprócz możliwości żądania zaniechania naruszenia i usunięcia jego skutków, osobie uprawnionej przysługują roszczenie odszkodowawcze oraz roszczenie o wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści.
– Po drugie, jeśli producent „oryginalnego” wzoru nie może się powołać na naruszenie wzoru przemysłowego bądź użytkowego należy sprawdzić, czy dany design nie stanowi przypadkiem utworu (przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze) w rozumieniu ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. Wprawdzie sytuacja dowodowa uprawnionego jest tutaj gorsza niż w przypadku, gdy uprawniony może się powołać na ochronę na podstawie pwp, lecz w obecnym stanie prawnym uprawnionemu przysługują zasadniczo silniejsze roszczenia stricte majątkowe. W szczególności, uprawniony może żądać zapłacenia podwójnej, a w razie naruszenia zawinionego, potrójnej wysokości stosownego wynagrodzenia, co w praktyce zdecydowanie ułatwia dochodzenie takich roszczeń.
– Po trzecie, uprawniony może próbować korzystać z ochrony przysługującej na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji, powołując się na przypadek tzw. niewolniczego naśladownictwa. Zważywszy jednak na dość wąskie rozumienie niedozwolonego kopiowania produktu w tej ustawie – trudności dowodowe mogą dotyczyć zwłaszcza przesłanki ryzyka wprowadzenia w błąd co do tożsamości producenta lub produktu, przypadki skutecznego powołania się na tę podstawę prawną są stosunkowo rzadziej spotykane. W przypadku wykazania nielegalnego skopiowania produktu, uprawnionemu przysługują analogiczne roszczenia, jak w przypadku naruszeń wzorów przemysłowych czy użytkowych.
Warto również zwrócić uwagę, że w przypadku powołania się na drugą oraz trzecią podstawę ochrony, nielegalne kopiowanie wzoru podlega również odpowiedzialności karnej.

Gdzie tak naprawdę leży granica kopii? Czy można jasno ustalić kiedy produkt jest nielegalną kopią, a kiedy jest tylko zainspirowany wcześniejszym wzorem?
Wyraźną granicę, którą da się zastosować do każdego rodzaju produktu trudno wyznaczyć i każdy przypadek niestety musi być rozpatrywany oddzielnie. Szczegółowe przesłanki ustalenia granicy mogą się lekko różnić w zależności od powołanej podstawy ochrony. Tytułem przykładu, w przypadku wzoru użytkowego należy dokładnie sprawdzić, które z zastrzeżeń patentowych zostało naruszonych, natomiast w przypadku wzoru przemysłowego kwestią zasadniczą jest ogólne wrażenie, jakie kopiowany produkt wywiera na zorientowanym użytkowniku – potencjalnym konsumencie. Dodatkowo, bardzo pomocne przy sprawdzaniu, czy możemy mówić o nielegalnym skopiowaniu może być zarówno krajowe, jak i zagraniczne orzecznictwo sądowe oraz decyzje urzędów patentowych.

Czy przystąpienie Polski do struktur Unii Europejskiej ułatwiło dochodzenie swych praw w sądzie?
Trudno powiedzieć o jakiejś wyraźnej cezurze, gdyż Polska implementowała bądź transponowała większość odnośnych regulacji europejskich jeszcze przed przystąpieniem do Unii. Faktem jest, że bez przystąpienia przez Polskę do Unii, przedsiębiorcy nie mogliby się ubiegać o rejestrację wspólnotowego wzoru przemysłowego, co niewątpliwie ułatwia ochronę danego wzoru zarówno podmiotom zagranicznym, jak i polskim na terenie całej UE. Warto natomiast zwrócić uwagę na spodziewane, rychłe transponowanie dyrektywy o wykonywaniu praw własności intelektualnej (IP Rights Enforcement Directive). Obecnie trwa dyskusja nad kształtem szczegółowych rozwiązań ustawowych. Wszystko wskazuje jednak na to, że ochrona przed naruszeniami zostanie znacznie wzmocniona, a sytuacja procesowa uprawnionego polepszona.

Na co może liczyć przedsiębiorca w postępowaniu przed sądem i jakie zakończenie procesu można uznać za sukces?
Ostatecznie szanse na wygraną zależą w głównej mierze od tego, czy nasz wzór był rzeczywiście oryginalny/nowy/pierwszy na rynku (zależnie od podstawy prawnej ochrony). Teoretycznie najłatwiej powołać się na fakt zarejestrowania wzoru użytkowego bądź przemysłowego, co jednak nie oznacza, iż potencjalny naruszyciel nie może próbować kwestionować podstaw rejestracji samego wzoru, składając wniosek o jego unieważnienie. Warto też zwrócić uwagę, że o ile stosunkowo łatwiej jest uzyskać wyrok nakazujący zaniechanie naruszeń, o tyle wykazanie wysokości roszczeń stricte majątkowych (o wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści i naprawienie szkody) może się okazać prawdziwym wyzwaniem (o ile nie dochodzimy roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich). Właśnie dochodzenie tych roszczeń ma zostać zasadniczo ułatwione w wyniku transponowania IP Rights Enforcement Directive do naszego systemu prawnego. Niezależnie od drogi sądowej, warto zwrócić uwagę na wysoką skuteczność zatrzymań celnych. Dotyczy to jednak wyłącznie importu nielegalnych kopii spoza krajów UE.

Według Pańskiej wiedzy, jak często przedsiębiorcy decydują się dochodzić swych praw w sądzie?
Sprawy o naruszenia praw do wzorów przemysłowych, użytkowych czy odnośnych praw autorskich są coraz częstsze. Obserwujemy ewidentny wzrost tego typu spraw w porównaniu choćby z drugą połową lat 90-tych. Z jednej strony, po stronie producentów i importerów można mówić o widocznym wzroście świadomości istnienia tych praw i możliwości ich skutecznej ochrony, a z drugiej,  w dość szybkim tempie wzrasta import artykułów sanitarnych z krajów Dalekiego Wschodu, zwłaszcza Chin, gdzie bywa, że producenci nie są świadomi istnienia ochrony danego wzoru w kraju, do którego ma miejsce eksport. Jeżeli przedsiębiorca już zdecyduje się wystąpić z roszczeniami, zazwyczaj korzysta z kancelarii posiadającej odpowiednie doświadczenie. Na wstępnym etapie prawnik sprawdza możliwość zabezpieczenia dowodów, ocenia szanse i ryzyka podniesienia roszczeń i przygotowuje list ostrzegawczy do naruszyciela. W związku z wchodzącymi niebawem zmianami w kpc, które prowadzą do dalszego sformalizowania procedury cywilnej, treść pisma ostrzegawczego musi być dobrze przemyślana, tak aby pismo mogło rzeczywiście stanowić podstawę ewentualnego dochodzenia roszczeń w przypadku braku możliwości zawarcia pozasądowej ugody z naruszycielem.

Dziękuję za rozmowę                  
rozmawiał: Artur Golak

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA