Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Eksport polskich mebli sięga 80% produkcji

REKLAMA

Polacy są światowym potentatem w produkcji mebli, a wartość handlu zagranicznego tą grupą towarową rośnie radykalnie z roku na rok. Polskie firmy sprzedają coraz więcej i do coraz większej liczby państw. W tym segmencie ważną rolę pełnią również wytwórcy mebli łazienkowych. Ich eksport w ostatnich latach zwielokrotnił się, szczególnie do krajów byłego ZSRR.

EKSPORT polskich mebli sięga 80% całej produkcji, co pokazuje jak istotne dla naszych firm są rynki zagraniczne. Ponad 9% całości polskiego eksportu do Unii Europejskiej stanowią właśnie ten sebment. W tym zjawisku partycypują także producenci mebli łazienkowych, których  nie ominęła hossa eksportowa. W pierwszych jedenastu  miesiącach roku 2005 wartość  eksportowanych towarów określonych kodem CN 9403 (Meble nie objęte pozycjami 9401 i 9402 i ich części), których ważną część stanowią meble łazienkowe, wynosiła 1 621 mln euro. W analogicznym okresie roku ubiegłego już 1 759 mln euro. 
- Nasz eksport skierowany jest wyłącznie do krajów Unii Europejskiej (głównie do Niemiec i Holandii) i Norwegii. W ubiegłym roku odnotował wzrost z 5% w całości sprzedaży w 2005 roku do 30% - ujawnia Jerzy Karwacki właściciel firmy Devo. - Rok bieżący nadal charakteryzuje się dynamicznym wzrostem eksportu, który notuje się na poziomie 57% ogólnej sprzedaży i ciągle się zwiększa.

CAŁA EUROPA. Eksport mebli jest bardzo kosmopolityczny i obejmuje cały stary kontynent i kawałek globu poza nim. Tylko od założeń i możliwości firm zależy, czy będą one handlowały z krajami wschodnimi, zachodnimi, północnymi, południowymi czy wszystkimi naraz. 
- Jeżeli chodzi o najlepsze rynki, biorąc pod uwagę wolumen sprzedaży to tradycyjnie jest to rynek wschodni - Rosja i Ukraina. Drugim kierunkiem z dużą tendencją wzrostową są Niemcy, Austria, Szwajcaria - wylicza Tomasz Badora, dyrektor sprzedaży zagranicznej i DIY firmy Elita. - Zarówno eksport jak i dostawę wewnątrzwspólnotową zamknęliśmy w ubiegłym roku na poziomie 10 mln zł. Do wyniku należy również zaliczyć eksport pośredni. Odnotowaliśmy 6% wzrost eksportu w stosunku do roku 2005. Bieżący rok zapowiada się bardzo optymistycznie, ponieważ w pierwszym jego kwartale zanotowaliśmy 37% wzrost w stosunku do pierwszego kwartału 2006 r.
Bardzo chłonny rynek stanowią kraje skandynawskie i nasi południowi sąsiedzi, a w szczególności Czesi, którzy po Litwinach są największym odbiorcą polskich inwestycji zagranicznych - również w części dotyczących branży meblarskiej i budowlanej. Oczekiwania klientów z tych krajów są bardzo różnorodne, ale podporządkowane głównie jednemu podziałowi. 
- W regionach, do których eksportujemy czyli głównie do Czech i Słowacji, ale także do krajów skandynawskich wzięciem cieszą się albo produkty tanie, albo drogie - te w średniej cenie nie znajdują zbyt wielu nabywców - twierdzi Piotr Durlik, właściciel firmy Durlik-Meble. - Nie da się jednak zgeneralizować i określić jednego trendu mebli eksportowych. Staramy się kształtować naszą ofertę w oparciu o oczekiwania zagranicznych klientów i część naszych produktów jest tworzonych pod konkretne zamówienie. Różnice w zapotrzebowaniu wynikają również z tego czy produkt jest przeznaczony na inwestycje czy do prywatnych mieszkań. W pierwszym przypadku zazwyczaj są to modele prostsze i tańsze.
Większość producentów właśnie na biegunowości cen opiera swoją produkcję eksportową. Z jednej strony jest klient masowy, a z drugiej wymagający, poszukujący oryginalnych rozwiązań. 
- Naszym hitem eksportowym jest ekonomiczny produkt \"set 55\". Ale dużym zainteresowaniem cieszą się też nasze produkty z wyższej półki - serie z naturalnej okleiny - mówi Tomasz Badora. - Każdy rynek charakteryzuje się odrębną specyfiką, cechą wspólną jest ich podział na poszczególne grupy docelowe. Mam tu na myśli rynek klientów preferujących produkty najwyższej jakości z naturalnych materiałów, takich jak drewno czy naturalna okleina.
W przypadku eksportu mebli nie sprawdza się także obiegowa opinia, że w Europie Wschodniej i Środkowej zdecydowanie dominuje produkt standardowy, prosty, a w starych krajach Unii Europejskiej kolekcje z przepychem. Czasami bywa wręcz odwrotnie.
- Nasze meble trafiają do Norwegii, Szwecji, Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Litwy, Słowacji i Rosji. W Europie Zachodniej preferuje się raczej meble proste w konstrukcji, funkcjonalne w stonowanej kolorystyce i pastelowych barwach. W Europie Wschodniej meble o złożonej konstrukcji, dużej różnorodności kształtów, oryginalnym wzornictwie, szerokiej gamie kolorów, w jaskrawych barwach, z dodatkami złoceń - wylicza Magdalena Raczyńska z działu marketingu Oristo.

CHŁONNY JAK ROSYJSKI RYNEK. Wcześniej niepewna sytuacja na rynku rosyjskim czy białoruskim, bariery administracyjno-celne powodowały, że uwaga polskich producentów mebli koncentrowała się na państwach zachodnich. Kontakty z Zachodem znacznie ułatwiło otwarcie granic po wejściu naszego kraju do UE, co zresztą dość szybko znalazło odzwierciedlenie w wynikach eksportu. Szczególnie atrakcyjna dla polskich producentów mebli łazienkowych okazała się Skandynawia, do której swoje produkty wysyła zdecydowana większość firm. Jednak od pewnego czasu sytuacja dość mocno zmieniła się, a rynki wschodnie w szczególności Rosji \"ucywilizowały się\" i stały się niezwykle atrakcyjne. W ostatnich latach  rosyjski import mebli wzrasta niezwykle dynamicznie. W  2003 r. wynosił 373 mln USD, w 2004 r. 554 mln USD, a w 2005 r. - 678,5 mln USD. W  2006 r. wzrósł o 38,6% i osiągnął 940,3 mln USD. Polska należy do czołowych dostarczycieli mebli na ten rynek. W 2003 r. nasz eksport do tego kraju wynosił 31,1 mln USD, a w ubiegłym 87,1 mln USD (patrz tabela obok). Rosja, o czym piszemy w tym numerze, przeżywa niesamowity wzrost inwestycji budowlanych, które zapowiadają także coraz większe zapotrzebowanie na meble. Rozwój przeżywa także system logistyki i dystrybucji, których zacofanie było jedną z głównych przeszkód ograniczeń zwiększenia pędu sektora budowlanego.

DOBRY KONTRAHENT. Sukces w handlu zagranicznym zależy w dużej mierze od znalezienia odpowiedniego kontrahenta. Sposobów na to jest wiele i różnią się one w zależności od kraju do jakiego ma trafić towar. Większość firm jest zgodnych, że jednym z najlepszych narzędzi są targi, szczególnie w krajach byłego ZSRR gdzie ich funkcja sprawdza się bardzo dobrze.
- Bierzemy czynny udział w licznych wystawach organizowanych za granicą - sami lub poprzez naszych partnerów handlowych jak w przypadku targów Mosbuild i Kiev Expo - mówi Tomasz Badora. - Jest to jeden z wielu sposobów na pozyskiwanie kontrahentów. W przypadku rynku zachodniego, np. niemieckiego, działamy poprzez agentów lub bezpośrednio kontaktujemy się z sieciami sprzedażowymi. Na Wschodzie współpracujemy z sieciami DIY, bezpośrednio przez centrale, jeśli mamy z nimi podpisaną umowę, a jeżeli nie, to poprzez dystrybutora.
Polskie firmy dawno odkryły, że współpracując wyłącznie z lokalnymi dystrybutorami nie da się uzyskać znaczącego udziału w rynku. Rozmowy z przedstawicielami krajowych producentów mebli łazienkowych wskazują, że współpraca z sieciami trwa już od kilku lat i ciągle się rozwija. Szczególnie, że w Rosji czy Ukrainie dynamiczny rozwój przeżywają z jednej strony zagraniczne  sieci DIY, z drugiej konsolidują się rodzime firmy. Polscy producenci często wytwarzają również meble na zamówienie baumarketów, pod ich marką. Nasi wytwórcy twierdzą, że przedstawiciele tych sieci dobrze znają rynek swego kraju i przychodzą do nich z gotowym pomysłem na produkt dostosowany do specyficznych potrzeb tego rynku. Projekty na ogół nie są zamknięte i narzucone z góry i podlegają negocjacji. Udział mebli oznakowanych markami domowymi zachodnich sieci w całości eksportu polskich mebli łazienkowych jest zróżnicowany i zależy od producenta. Niektórzy przyznają, że stanowi on zdecydowaną większość ich eksportu (nawet 80%), inni z kolei mówią, iż jest to sytuacja wyjątkowa.
Ciekawym zjawiskiem w przypadku mebli łazienkowych jest to, że ich producenci nie kontrolują w pełni sprzedaży zagranicznej. 
- W Polsce eksportują meble nie tylko producenci. Część naszych wyrobów trafia za granicę nie bezpośrednio od nas, ale przez pośredników. Firmy polskie kupują nasze kolekcje, a następnie przewożą np. do Rosji, czy na Ukrainę, co jest dość częstą praktyką - twierdzi Piotr Durlik.
Wszystko na to wskazuje, że eksport polskich mebli łazienkowych rośnie i będzie rósł. A wyniki firm z pierwszych miesięcy tego roku pokazują, że skala tego rozwoju może być ogromna. Potwierdza to Magdalena Raczyńska z Oristo. 
- W tym roku współpraca z naszymi stałymi odbiorcami ustabilizowała się, jednocześnie pozyskaliśmy wielu nowych i zwiększyliśmy obroty Prowadzone rozmowy i wielkość przygotowywanych realizacji wskazuje, że nasz eksport w 2007 r. będzie ciągle wzrastał.
PIOTR DZIAKOWSKI

Przy powstaniu artykułu zostały wykorzystane dane i materiały Ministerstwa Gospodarki, WPHI Ambasady RP w Moskwie, Głównego Urzędu Statystycznego i Krajowej Izby Gospodarczej.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA