Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Eksport polskich mebli stale rośnie.

REKLAMA

Eksport polskich mebli stale rośnie. Ubiegłoroczne wyniki branży meblarskiej cieszą i eksporterów, i analityków z Europy Zachodniej. Z drugiej strony sektor wyposażenia łazienek w Polsce wciąż odczuwa skutki podwyższenia stawki podatku VAT na materiały budowlane. A jak na tym tle wypadają rodzimi producenci mebli łazienkowych?W jakim stopniu dotyczy ich kryzys na rynku wewnętrznym, a w jakim sukces na zewnątrz?

Producenci urządzeń łazienkowych, takich jak ceramika, baterie, wanny czy kabiny natryskowe wydają się być zgodni w ocenie sytuacji panującej dziś na polskim rynku. Nie jest dobrze, stale słychać głosy o utrzymującej się dekoniunkturze. Większy optymizm panuje wśród przedstawicieli producentów mebli łazienkowych. Niektórzy mówią nawet o wzroście obrotów w kraju. Inni opisując sytuację na rodzimym rynku używają pojęcia „stabilizacja”. Część producentów, szczególnie tych mniejszych przyznaje jednak, że spadek popytu w obrocie krajowym był dla nich odczuwalny.
Zgoda panuje natomiast w ocenie działalności na rynkach zewnętrznych. W opinii polskich producentów mebli łazienkowych eksport stanowi dziś podstawowe remedium i sposób na rozwój działalności firmy.
Ze względu na odczuwaną przez nas w tym roku dekoniunkturę na rynku krajowym poszukiwaliśmy rekompensaty w eksporcie – mówi Ryszard Janiszewski, kierownik handlowy w firmie Elita. – Udział eksportu w całkowitej produkcji w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrósł o ok. 20%.
Rosnący w porównaniu z rokiem ubiegłym udział eksportu w całkowitej produkcji to obecnie parametr najlepiej charakteryzujący polską branżę mebli łazienkowych. Nawet producenci notujący dziś eksport na poziomie kilku procent pragną w nadchodzącym roku mocniej zaznaczyć swą obecność na zagranicznych rynkach.
Obecnie jesteśmy na etapie poszukiwania kontrahentów zagranicznych i badania rynków ościennych, głównie na południu Europy i w krajach nadbałtyckich – mówi jeden z krajowych producentów mebli łazienkowych, pragnący zachować anonimowość. – Nasze zainteresowanie eksportem wynika z wyczerpania możliwości rozwoju i perspektyw w kraju. W tej chwili ze względu na dużą konkurencję i nasycenie rynku bardzo ciężko jest zwiększyć udziały w kraju, a przecież firma musi się dalej rozwijać. Stąd pomysł, aby wyjść poza rynek polski.

JAK SZUKAĆ KONTRAHENTA? Pozyskiwanie zagranicznych kontrahentów wymaga od firm istotnego i długotrwałego wysiłku. Pomocny jest tu udział w  liczących się na zagranicznych rynkach imprezach targowych. Takich jak na przykład targi ISH we Frankfurcie. W bieżącym roku swoje meble zaprezentowało tam pięć polskich firm: Antado, Devo, Elita, Fila oraz Oristo.
Udział w tegorocznych targach ISH zaowocował nawiązaniem nowych interesujących kontaktów z sieciami handlowymi – mówi Jerzy Karwacki, właściciel firmy Devo.  – Kontakty te już się przełożyły na konkretne zamówienia. Trudno tu mówić o euforii, ale targi te przyniosły nam niemałą satysfakcję, chociażby widząc reakcje publiczności na naszą wystawę.
Niektórzy producenci przyznają jednak, że obecność we Frankfurcie nie przyniosła im spodziewanych rezultatów. Liczyli na więcej, choć niechętnie o tym mówią. Inni z kolei zauważają, że do pozyskania zagranicznych kontrahentów nie jest wcale konieczny udział w zagranicznych imprezach targowych. Takie kontakty można też nawiązać wystawiając się w kraju. Producenci zwracają również uwagę na skuteczność komunikacji internetowej. Dobrze skonstruowana strona www przedstawiająca pełen przekrój oferowanego asortymentu wraz ze zdjęciami, informacjami technicznymi i cennikiem jest w stanie przyciągnąć uwagę potencjalnego partnera handlowego nie tylko w kraju, ale także za granicą. Większość firm przyznaje jednak, że najlepsze wyniki przynosi bezpośredni kontakt, gdy zainteresowany kontrahent może na miejscu zobaczyć towar, zapoznać się z ofertą i z firmą. Dlatego niektórzy polscy wytwórcy mebli łazienkowych decydują się na wysyłanie swoich przedstawicieli handlowych za granicę.

GDZIE GO ZNALEŹĆ? Dotarcie z ofertą do kontrahenta to jednak dopiero pierwszy krok, by nawiązać konkretną współpracę. Przedstawiciele firm obecnych na targach ISH są zgodni w tym, że aby wejść na zachodni rynek potrzeba zdecydowanie więcej rozmów i czasu niż przy ekspansji na rynki wschodnie.
–  Na rynkach zachodnich nie są możliwe tak szybkie działania jak na wschodzie, gdzie od nawiązania kontaktów do wejścia na rynek minąć może ledwie miesiąc. Zachodni kontrahenci myślą długofalowo, planują kilka lat naprzód – mówi Henryk Chyłkowski, dyrektor firmy Antado. – Wstępne rozmowy prowadzone podczas targów we Frankfurcie dotyczyły roku 2006, a nawet 2007. Plany na 2005 r. były już wtedy zamknięte.
Mimo to, rynki państw należących do Unii Europejskiej wydają się polskim eksporterom bardziej atrakcyjne i przyjazne ze względu na większą przewidywalność i stabilność. Wciąż niepewna sytuacja na rynku rosyjskim czy białoruskim, do której należy jeszcze dodać bariery administracyjno-celne powoduje, że uwaga polskich producentów mebli koncentruje się na państwach zachodnich. Kontakty z Zachodem znacznie ułatwiło otwarcie granic po wejściu naszego kraju do UE, co zresztą dość szybko znalazło odzwierciedlenie w wynikach eksportu. Szczególnie atrakcyjna dla polskich producentów mebli łazienkowych okazała się Skandynawia, do której swoje produkty wysyła zdecydowana większość firm, z którymi rozmawialiśmy. Trudnym, choć atrakcyjnym rynkiem okazują się natomiast Niemcy.
Rynek niemiecki jest dla nas bardzo atrakcyjny. Niekiedy w rozmowach daje się jednak odczuć, że tamtejsze firmy bronią się przed napływem obcych towarów, starają się promować własne produkty i marki. Dlatego tak ciężko jest się tam przebić – mówi Alicja Fila, właścicielka firmy Fila.

SIECI HANDLOWE ŻYŁĄ ZŁOTA? Nie wszyscy jednak zgadzają się z tym zdaniem. Inni producenci podkreślają, że po naszym wejściu do Wspólnoty zainteresowanie zachodnich firm handlowych polskimi meblami znacznie wzrosło. Co więcej, przed naszymi meblami coraz chętniej swoje drzwi otwierają duże sieci handlowe. A to zdaniem producentów podstawowy krok, by móc zaistnieć na unijnych rynkach. Współpracując wyłącznie z lokalnymi dystrybutorami nie da się uzyskać znaczącego udziału w rynku. Rozmowy z przedstawicielami krajowych producentów mebli łazienkowych wskazują na to, że obecnie rozpoczyna się dla nich nowy rozdział: zbieranie doświadczeń ze współpracy z zagranicznymi sieciami. Tylko nieliczni nie pragną takiej współpracy.
Stawiamy na lokalnych dystrybutorów: sklepy i centra budowlane. Nie chcemy się pokazywać w sieciach, ponieważ naszym zdaniem towar jest tam źle traktowany. Nie chcemy w ten sposób deprecjonować marki – mówi Alicja Fila.
Większość polskich producentów-eksporterów mebli łazienkowych godzi się jednak na warunki dyktowane przez sieci. Jednym z takich warunków jest rozpoczęcie produkcji na eksport nowych serii pod marką domową kontrahenta.
Zagraniczne sieci handlowe bardzo często chcą, byśmy na ich potrzeby produkowali meble pod ich domową marką – przyznaje Adam Blank, dyrektor firmy Oristo. – Przedstawiciele tych sieci dobrze znają rynek swego kraju i dlatego przychodzą do nas z gotowym pomysłem na produkt dostosowany do specyficznych potrzeb tego rynku, a my podejmujemy się jego realizacji. Oczywiście projekt nie jest zamknięty, narzucony z góry, szczegóły podlegają negocjacji. Często mamy swoje sugestie wynikające z posiadanego doświadczenia, a zagraniczni kontrahenci zazwyczaj uwzględniają nasze sugestie. Bywa też, że zasugerowane przez kontrahentów modyfikacje, które sprawdziły się na tamtejszych rynkach wprowadzamy następnie również do własnych produktów przeznaczonych na eksport do tych krajów.
Udział mebli oznakowanych markami domowymi zachodnich sieci w całości eksportu polskich mebli łazienkowych jest zróżnicowany w zależności od producenta. Niektórzy przyznają, że stanowi on zdecydowaną większość ich eksportu (nawet 80%), inni z kolei mówią, iż jest to sytuacja wyjątkowa.
Preferujemy eksport mebli produkowanych pod naszymi własnymi markami: Elita, Passione i Majus – mówi Ryszard Janiszewski. – Zależy nam, aby to nasz produkt był pokazywany i rozpoznawany na zagranicznych rynkach, aby mógł wyrobić sobie dobrą opinię. Zdarza nam się jednak ulegać naciskom kontrahentów i produkować meble na zlecenie, pod markami klienta.
Chociaż więc meble pochodzące od polskich producentów są obecne na półkach zagranicznych sklepów, nie zawsze dają się poznać jako produkty pochodzące z Polski. Ukryte są bowiem  pod markami zachodnich sieci.

ATUTY POLSKICH MEBLI. Tymczasem, zdaniem producentów nie mamy się czego wstydzić. Pod względem jakości i solidności wykonania nasze meble w niczym nie ustępują europejskim standardom. Przez zachodnich partnerów handlowych nie są już traktowane jako produkt gorszej kategorii, „zza Odry”.
Polski mebel jest dobrze postrzegany na zagranicznych rynkach. Jego atutem jest korzystna relacja ceny do jakości. Polskie firmy produkują obecnie meble z tych samych, a bywa że nawet lepszych materiałów co firmy zachodnie i w oparciu o te same, najnowsze technologie – mówi Michał Roszkowski, senior produkt menedżer ds. mebli Sanitec Koło.
Zagraniczni kontrahenci odwiedzający po raz pierwszy polskie fabryki często są zaskoczeni wysokimi standardami naszej produkcji. Bywa jednak, że ich zaskoczenie szybko studzą ceny proponowane przez polskie firmy.
Główny atut polskich mebli oczekiwany przez zagranicznych kontrahentów stanowi niska cena przy zachowaniu wysokiej jakości. To zasadniczy element brany pod uwagę przy zawieraniu kontraktów, który w rezultacie rozstrzyga o wejściu na rynek – mówi Ryszard Janiszewski. – Zdarza się jednak, że polscy producenci nie są w stanie sprostać tym oczekiwaniom. Oznaczałoby to bowiem sprzedaż poniżej kosztów produkcji. Dysponujemy dziś materiałami i technologiami o takiej samej jakości jak producenci zachodni, nadal jednak oczekuje się od nas niższych cen. A przecież skoro koszty produkcji i jakość towaru są porównywalne, porównywalne powinny być także ceny.
Na razie jednak trudno przekonać zagranicznych kontrahentów do zakupu droższych serii. Gros eksportu stanowią modele tańsze.
Polscy producenci pozostają jednak optymistami. Choć sytuacja na rynku wewnętrznym nie jest najlepsza, liczą na eksport. Konkurencja przenosi się już poza granice Polski. Coraz częściej zachodni kontrahenci przybywający do naszego kraju umawiają się na spotkania w kilku firmach. Po zapoznaniu się z ofertą i możliwościami poszczególnych przedsiębiorstw decydują się na rozmowy z jednym z nich.
Zainteresowanie ofertą polskich producentów poparte konkretnymi zamówieniami to z pewnością dobra wiadomość dla polskich przedsiębiorstw. Oznacza bowiem wymierne korzyści finansowe. Chciałoby się też, by wiązała się z tym pewna wartość dodana – promocja polskiej marki zagranicą.
KATARZYNA ZACHAREWICZ

Artykuł powstał na podstawie rozmów z przedstawicielami firm:
Antado, Deftrans, Devo, Durlik Meble, Elita, Fila, Koło, Oristo i Plusa.

Kierunki eksportu polskich mebli łazienkowych
Antado
– Litwa, Łotwa, Estonia, Białoruś, Rosja, Ukraina, Mołdawia, Gruzja, Kazachstan, Węgry, Belgia, Holandia, Skandynawia, Niemcy
Deftrans – 12 krajów UE
Devo – kraje UE
Durlik – Norwegia, Słowacja, Szwajcaria, Francja (plany: Niemcy)
Elita – Dania, Szwecja, Norwegia, Finlandia, Rosja, Ukraina, Mołdawia, Czechy, Słowacja, Austria, Grecja, Hiszpania
Fila – Niemcy, Szwecja, Litwa
Koło – Ukraina, Czechy, Słowacja, Niemcy, Skandynawia
Oristo – Rosja, Norwegia, Szwecja, Dania, Niemcy, Francja, Czechy, Łotwa, Litwa
Plusa – Białoruś

 

 

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA