Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Obserwując targowe nowości z ostatnich kilku lat śmiało można powiedzieć, że uznani włoscy i niemieccy producenci wyraźnie opowiedzieli się po stronie kabin bezprofilowych - przestronnych i minimalistycznych w formie. Coraz częściej w ich ofercie pojawiają się również kabiny typu walk-in. Czy ścieżką wyznaczoną przez zachodnich producentów podążą także Polacy?

REKLAMA

Obserwując targowe nowości z ostatnich kilku lat śmiało można powiedzieć, że uznani włoscy i niemieccy producenci wyraźnie opowiedzieli się po stronie kabin bezprofilowych - przestronnych i minimalistycznych w formie. Coraz częściej w ich ofercie pojawiają się również kabiny typu walk-in. Czy ścieżką wyznaczoną przez zachodnich producentów podążą także Polacy?

Tendencja do ograniczania ilości profili w kabinach prysznicowych, a tym samym skupiania się na dużych, przejrzystych przeszkleniach harmonizujących z subtelnymi okuciami dostrzegana jest na światowej scenie wyposażenia łazienek już od co najmniej dwóch lat.

Zwrócenie się projektantów i producentów właśnie w tym kierunku uwarunkowane było szerszymi trendami kształtującymi charakter współczesnej łazienki: ascetycznym minimalizmem oraz filozofią wellness. W oba te nurty znakomicie wpisują się najnowsze propozycje kabin, które można było zobaczyć na ostatnich targach ISH we Frankfurcie. Klasycznie pojmowana kabina przestaje być zamkniętym \"boksem prysznicowym\" i podobnie jak cała łazienka otwiera się na resztę pomieszczenia przybierając postać kabiny walk-in o ślimakowatym kształcie bądź szklanej ścianki wydzielającej fragment łazienki, gdzie zaaranżowano prysznic.

PIERWSZE POLSKIE KROKI. Choć łazienkowe \"nowinki\" dość szybko trafiają także na nasz rynek, to jak na razie trudno znaleźć kabinę typu

walk-in wyprodukowaną w Polsce. Największe polskie firmy zajmujące się wytwarzaniem kabin prysznicowych nie zdecydowały się póki co na wprowadzenie tego rodzaju produktu do swojej oferty, chociaż tendencja do ograniczania ilości profili na rzecz przeszkleń jest już wyraźna.

Kabinę walk-in zaproponował natomiast radomski Italprod.

- \"Krystyna\" to na razie prototyp, który otrzymaliśmy od współpracującej z nami firmy włoskiej. Jej powodzenie i popularność na polskim rynku testujemy już od roku - mówi Marek Jaśkiewicz, kierownik handlowy Italprod. - Obserwujemy systematyczny wzrost sprzedaży, a więc testy wypadły pomyślnie. W związku z tym w najbliższym czasie planujemy rozpoczęcie produkcji \"Krystyny\" w Radomiu i sprzedaż tej kabiny pod marką

Italprod.

Rozwiązania znakomicie wpisujące się w panującą obecnie modę na przestronne, przeszklone kabiny natryskowe oferuje też firma Drepo. Istniejące od 10 lat przedsiębiorstwo zajmuje się wykonywaniem kabin własnego pomysłu, których konstrukcja opiera się o ścianki stałe oraz elementy wahadłowe (tworzone przez tafle hartowanego szkła o grubości 6 mm osadzone w pionowych profilach zawiasowych). Dodatkowo stosowane są również stabilizujące tafle stałe wsporniki ze stali nierdzewnej, na których podwiesza się szkło.

- Cechą charakterystyczną naszych kabin jest brak poziomych profili i prowadnic, a także elementów przesuwnych, zachodzących na siebie - mówi Bernard Pemper, właściciel firmy Drepo. - W ten sposób kabina pozbawiona jest zakamarków, w których zbierają się trudne do usunięcia zanieczyszczenia i pokąpielowe resztki.

KIERUNKI ROZWOJU. Zarówno przedstawiciele Italprodu jak i Drepo nie narzekają na brak zainteresowania swoją niestandardową ofertą. Rodzi się wobec tego pytanie, dlaczego jak dotąd żaden spośród czołowych polskich producentów kabin prysznicowych nie zdecydował się podążyć ścieżką wskazaną przez zachodnie firmy? Tym bardziej, że warunki ku temu wydają się być sprzyjające. Za pojawieniem się kabin typu walk-in w ofercie czołowych polskich producentów przemawiają zarówno względy rynkowe, jak i możliwości technologiczne firm.

Głosy słyszane od przedstawicieli salonów łazienkowych, jak też od producentów sugerują, że Polacy coraz chętniej kupują kabiny o małej ilości profili, z dużymi przeszkleniami. Coraz częściej sięgają po kabiny takich marek jak Hźppe, Koralle czy Duscholux.

- Do połowy lat 90-tych w sprzedaży funkcjonował praktycznie segment ekonomiczny. Później wykształcił się segment średni i wyższy. Obecnie przeciętny Kowalski poszukuje produktów klasy ekonomicznej i średniej, zwracając jednak uwagę na wzornictwo klasy średniej i wyższej. Duże przeszklenia i ograniczanie ilości profili to dzisiaj naturalny kierunek rozwoju oferty producentów kabin - mówi Marcin Gawlik, dyrektor handlowy firmy Sanplast.

W tę tendencję wpisują się nie tylko propozycje Sanplastu (szczególnie pod marką Altus i Sanplast Exclusive, kierowane do zamożniejszych i bardziej wymagających klientów), ale także nowości Kabi prezentowane na targach ISH (np. kabina \"Iwon II plus\"). Wydaje się zatem, że wyprodukowanie kabiny typu walk-in stanowić będzie kolejny krok w procesie rozwijania oferty.

Z tym zdaniem zgadza się również Paweł Jędra, dyrektor badań i rozwoju w firmie Pool-Spa.

- Jestem pewien, że już wkrótce na naszym rynku pojawią się polskie modele kabiny walk-in. Takie wzornictwo jest obecnie \"na fali\" i wzbudza rosnące zainteresowanie Polaków. Polski model kabiny walk-in będzie stanowił odpowiedź na naturalne zapotrzebowanie rynku. Poza atrakcyjnym wzornictwem kabiny typu walk-in charakteryzują niezaprzeczalne walory konstrukcyjne. Wyeliminowano tutaj bowiem wszystkie mankamenty związane z drzwiami, newralgiczne punkty kabiny takie jak uszczelki, rolki czy zawiasy.

PROSTE W KONSTRUKCJI. Pojawienie się na rynku polskiej kabiny walk-in jest tym bardziej prawdopodobne, że wedle zapewnień producentów są oni przygotowani pod względem technologicznym do jej wyprodukowania. Co więcej, koszty produkcji takiej kabiny mogłyby być niższe niż koszty wyprodukowania kabiny wyposażonej w przesuwne drzwi osadzone w standardowych profilach. W przypadku kabin bezprofilowych unika się np. obróbki aluminiowych profili, która podraża koszty produkcji standardowych modeli kabin.

Nie znaczy to jednak, że kabiny tego typu byłyby tańsze od klasycznych.

- Dla laika kabiny bezprofilowe wydają się być tańsze w produkcji, ponieważ używa się w nich \"optycznie\" mniejszej ilości materiałów. W rzeczywistości jednak zastosowanych materiałów jest więcej - stosuje się znacznie grubsze (6-10mm) szkło bezpieczne oraz ciężkie, solidne zawiasy. Te drugie kosztują więcej od niejednej, kompletnej kabiny z niskiego segmentu. Zaostrzona kontrola jakości (produkt trafia w wyższy segment rynkowy, tym samym musi mieć wyższe parametry jakościowe i estetyczne) oraz niezbędne do sprzedaży na polskim rynku atesty i certyfikaty powodują, że cena tych produktów na rynku jest znacznie wyższa - wyjaśnia Michał Dymek, product manager firmy Aquaform.

Z tych względów kabiny o ograniczonej ilości profili oraz typu walk-in lokują się na wyższej półce cenowej, w gronie produktów ekskluzywnych.

KONKURENCYJNI WZGLĘDEM ZACHODU. Mimo wszystko, jak zapowiadają producenci, polskie kabiny bezprofilowe czy walk-in z pewnością byłyby konkurencyjne cenowo wobec dostępnych dziś na naszym rynku propozycji włoskich czy niemieckich. Wedle zapewnień producentów nie ustępowałyby one także zagranicznym markom pod względem jakości i solidności. Pojawiają się jednak pewne wątpliwości jeśli chodzi o przyjęcie przez polski rynek takich kabin rodzimej produkcji. I są to wątpliwości dwojakiej natury. Z jednej strony bowiem niektórzy producenci wskazują na możliwość wystąpienia braku zaufania wobec na pierwszy rzut oka kruchych konstrukcji kabin bezprofilowych i walk-in.

- Przeciętny Kowalski wciąż jeszcze poszukuje kabiny ładnej, ale przede wszystkim o budzącej zaufanie konstrukcji. Często bywa tak, że klient wybiera model sprawdzony, solidny, ale niekoniecznie ten, który mu się najbardziej podoba - zauważa Marcin Gawlik.

Inni producenci wydają się nie mieć takich wątpliwości.

- Polski rynek jest bardziej elastyczny od rynków Europy Zachodniej. Tu zmiany dokonują się szybciej, są też znacznie głębsze - twierdzi Michał Dymek, który wskazuje także na inne, ważne zjawisko. A mianowicie to, że łatwiej i z większą przychylnością przyjmowane są nowinki sygnowane zachodnią marką. Zjawisko tzw. wartości dodanej produktu ma zastosowanie w segmencie produktów z najwyższej półki i równie dobrze sprawdza się w przypadku ubrań, jak i wyposażenia łazienek. Ową \"wartość dodaną\", za którą klient skłonny jest zapłacić więcej, nierzadko stanowi uznana zagraniczna marka, jaką sygnowany jest towar.

- Niestety wciąż istnieje u nas przekonanie o tym, że jeśli produkt pochodzi z Włoch czy Niemiec to na pewno jest lepszy od polskiego. Tymczasem kabiny produkowane przez czołowych polskich producentów nie ustępują obecnie produktom zagranicznym ani pod względem jakości czy solidności, ani pod względem wzornictwa - mówi Paweł Jędra.

Być może jednak warto na całą sprawę spojrzeć od drugiej strony? Bycie pierwszą polską firmą, która wprowadzi na rynek ekskluzywny walk-in czy minimalistyczną kabinę pozbawioną profili niewątpliwie świadczyć będzie o silnej pozycji i potencjale producenta, a tym samym przysporzy mu prestiżu.

Innym czynnikiem sprzyjającym rozwijaniu oferty polskich producentów o produkty z wyższej półki, czyli kabiny bezprofilowe oraz walk-in, jest obserwowana od pewnego czasu polaryzacja rynku wyposażenia łazienek.

- Jeszcze dwa lata temu najmocniej rozwijały się produkty ze średniej półki, co było wynikiem dużego zapotrzebowania ze strony klienta ostatecznego - uważa Michał Dymek. - Po wejściu do Unii Europejskiej, rynek zaczął się wyraźnie polaryzować. Część klientów detalicznych skorzystała na obecności Polski we Wspólnocie i zaczęła kupować towary droższe i bardziej ekskluzywne. Inni obecnie nie kupują wcale, bądź szukają produktów w absurdalnie niskich cenach, zmuszając tym samym niektórych producentów do oferowania coraz tańszych i gorzej wykonanych produktów.

BILANS ZYSKÓW I STRAT. Wydaje się, że bilans potencjalnych zysków i ewentualnych zagrożeń wynikających z wprowadzenia na rynek polskiej kabiny typu walk-in będzie korzystny dla producentów, którzy zdecydują się na ten krok. Chociaż z oczywistych względów nie zdradzają oni szczegółów odnośnie strategicznych planów rozwijania swojej oferty, to potwierdzają atrakcyjność kierunku wyznaczanego przez Włochów i Niemców. Zgodnie z prawami rynku najwięcej może zyskać ten, kto podejmie ryzyko wprowadzenia nowego produktu jako pierwszy. Pozostaje zatem pytanie: kto to będzie.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA