Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

W tym projekcie łazienka jest czymś więcej, aniżeli pomieszczeniem stricte sanitarnym. To przede wszystkim estetyczny obiekt, który świadomie wkradł się w przestrzeń salonu. Ta nietypowa aranżacja sprawiła, że łazienka choć stała się bardzo designerska to jednak zachowała w sobie intymność za sprawą nie do końca przezroczystego szkła lakierowanego.

– Czy wydzielenie łazienki przy salonie, za pomocą przezroczystej ścianki wymagało od Pani dekonstrukcji pierwotnego wnętrza? Przestrzeń mieszkania wydaje się zupełnie nieograniczona zbędnymi ściankami, czy wnękami...
arch. Urszula Blank: Przestrzeń mieszkania rzeczywiście była zupełnie pozbawiona ścian wewnętrznych, w związku z tym miałam niemal nieograniczoną możliwość dysponowania przestrzenią. Pojawienie się w salonie obiektu – jakim stała się łazienka – miało na celu połączenie strefy dziennej i strefy kąpieli w jedną całość, ale z zachowaniem strefy intymności. Całe wnętrze rzeczywiście jest pozbawione zbędnych wnęk i zakamarków, które jak sądzę zakłócałyby jednak dość nowoczesną przestrzeń. Poza tym inwestorzy nie mają dzieci, więc przestrzeń nie musiała być dopasowana do pewnych schematów, czy też standardów życia rodzinnego, gdzie każdy musi mieć wydzieloną własną strefę intymności.

Skąd pomysł na umieszczenie łazienki w zasadzie w salonie? To bardzo nowatorski pomysł, czyżby minęły czasy gdy rozgraniczano przestrzeń życiową i przestrzeń kąpielową? W Pani projekcie łazienka stała się wręcz obiektem do podziwiania, a nie do ukrywania.
Myślę, że zdecydowała o tym mała przestrzeń w mieszkaniu, bo to zaledwie trzydzieści parę metrów. Łazienka musiała być integralną częścią, nie wadzić i nie ograniczać przestrzeni, a zarazem spełniać wszystkie funkcje potrzebne domownikom. To mieszkanie dla dwojga młodych ludzi, którzy żyją bardzo blisko. Łazienka zachowuje intymność, ale zarazem zdradza swoje tajemnice. Szkło jest półprzezroczyste i delikatnie widać poruszające się w łazience kształty.

– W strefie prysznica pojawia się sufit napinany z nadrukiem, który jest nieco psychodeliczny, ale przede wszystkim nowoczesny. Jak powstała koncepcja tego nadruku?
Sufit jest w całej łazience (łazienka to ćwierć koła o promieniu 240 cm), w związku z tym postanowiłam go ciekawie zagospodarować. Wybór nadruku był podyktowany faktem, iż w mieszkaniu cały czas przewijają się trzy kolory. Fiolet z bielą dominuje w salonie, kuchni i jadalni (jedno niewydzielone wnętrze), z kolei w sypialni pomarańcz i biel. Łazienka miała być tą częścią wspólną, dlatego wybór padł na dość prosty miks trzech kolorów układający się kształtem do szklanej ściany.

– Dlaczego przy tym projekcie zrezygnowała Pani z płytek ceramicznych? Czy szkło lakierowane i pleksi są materiałami, które lepiej wpisują się w nowoczesność? Czy z płytkami nie da się „poszaleć” w aranżacji mniej typowego wnętrza?
Myślę, że szkło i pleksi są materiałami, które łatwiej utrzymać w czystości niż płytki ceramiczne. Poza tym zależało mi na przestrzeni czystej, jednolitej, bez podziałów na fugi. Dzięki temu wnętrze zyskało specyficzną nowoczesność, której czasem trudno szukać w tradycyjnych wnętrzach okraszonych płytkami. Chociaż z drugiej strony... dość często w swoich realizacjach stosuję materiały tradycyjne, tworząc przy tym nietuzinkowe wnętrza. Czasem jest to kwestia kontekstu i koncepcji na całe wnętrze – tym razem chciałam, aby zaaranżowana przestrzeń była wyjątkowo spójna pod każdym względem.

– Pionowa, obrotowa szafka-słupek w łazience to pomysł inwestora – można by powiedzieć, że aranżując to wnętrze miała Pani bardzo świadomych inwestorów, którzy razem z Panią realizowali własne koncepcje. Czy nie było to dla Pani odrobinę kłopotliwe, gdy właściciele wkraczali na Pani terytorium pracy?
Uważam, że wnętrza powinny być realizowane przy odrobinie inwencji twórczej właścicieli. Dobre pomysły zawsze warto wykorzystywać, więc nie jest to dla mnie kłopotliwe. Wręcz przeciwnie bardzo pomocne i miłe. Zwłaszcza gdy klient ma bardzo dobry gust i możemy się wzajemnie uzupełniać, co miało miejsce tym razem. Ponadto sugestie pozwalają mi bliżej poznać potrzeby inwestora, a co za tym idzie umiejętnie sprostać zapatrywaniom na wnętrze i na efekt finalny. Dlatego też jeśli jest taka możliwość to wykorzystuję twórczość inwestora, co zarazem daje mu niesamowitą radość i satysfakcję wkładu własnego w tworzenie wnętrza, w którym będzie przecież mieszkał. To sprawia, że klient zasadniczo personalizuje wnętrze z moją pomocą.

ROZMAWIAŁA: MARIA SZYŁKO
PROJEKT: ARCH. URSZULA BLANK
DILA DECOR, WWW.DILADECOR.PL
DILADECOR@O2.PL
ZDJĘCIA: MONIKA FILIPIUK

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA