Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

W ramach 2. Ogólnopolskiego Spotkania Branży Łazienkowej odbyła się dyskusja panelowa na temat targów dla branży łazienkowej w Polsce – tego, czy są potrzebne i w jakiej formule. Prezentujemy Państwu zapis tej dyskusji. Na spotkanie zaproszeni zostali przedstawiciele trzech organizacji targowych: Tomasz Kobierski, vice prezes Międzynarodowych Targów Poznańskich, Dariusz Michalak, dyrektor Targów Kielce oraz Piotr Łukaszewicz z Messe Frankfurt International Sales Partner. Oprócz nich udział w dyskusji wzięli także Robert Sieńko, prezes Stowarzyszenia Łazienka, który moderował rozmowę, Kazimierz Golemiec, dyrektor Kermi Sp. z o.o., Sławomir Chajec, dyrektor handlowy Schell Polska Sp. z o.o. oraz Zbigniew Gonsior, wiceprezes zarządu ds. rozwoju w firmie Ferro S.A. Chociaż czas poświęcony panelowi dyskusyjnemu był dość ograniczony, to jednak z wniesionych głosów można wnioskować, że branża potrzebuje targów, potencjał potrzebny do ich zorganizowania jest, a najchętniej widzianą formułą dla tej imprezy byłyby targi tworzone na wzór frankfurckiego ISH.  Wnioski takie można uznać za niewątpliwie pozytywne szczególnie wobec faktu, że o organizacji imprezy targowej dla łazienki ostatnimi czasy praktycznie w ogóle przestano wspominać. Pozostaje mieć nadzieję, że wysiłek włożony w zorganizowanie tej dyskusji nie zostanie zmarnowany i wkrótce usłyszymy więcej konkretów na temat targów dla branży łazienkowej.  

Robert Sieńko: Stowarzyszenie „Łazienka” od początku swojej działalności stawiało sobie za punkt honoru zorganizowanie w Polsce imprezy targowej dla branży łazienkowej. Cel ten udawało nam się realizować z różnym skutkiem – raz lepszym, raz gorszym. Stan faktyczny jest jednak taki, że w Polsce imprezy targowej tego typu nie ma. Stowarzyszenie Łazienka w swoim gronie też jest podzielone co do tego, czy ta impreza powinna się odbywać czy też nie, a jeśli tak, to w jakiej formule. Ale Stowarzyszenie nie jest jedynym przedstawicielem branży, stąd poruszamy ten temat w szerszym gronie. Pozwoliłem sobie zaprosić przedstawicieli trzech największych organizacji targowych, które mają w tej kwestii coś do powiedzenia: są to Tomasz Kobierski z MTP, Dariusz Michalak z Targów Kieleckich oraz Piotr Łukaszewicz z przedstawicielstwa Messe Frankfurt. To są właściwi adwersarze dla naszej branży, którzy mogą wysłuchać naszych oczekiwań, a z drugiej strony mogą powiedzieć o swoich możliwoś-ciach i o tym, jak oni postrzegają te kwestie. Zatem Panowie – czy branża łazienkowa doczeka się kiedyś w Polsce targów łazienkowych? Czy widzicie taką szansę? Jaki macie plan, żeby to zrealizować?

Dariusz Michalak: Jak pan prezes powiedział, targów dla łazienki jako takich nie ma. My od jakiegoś czasu – powiem kolokwialnie – chodzimy wokół tematu. Zastanawiamy się co do potrzeb branży i co do naszych możliwości. Podstawową kwestią w tej sprawie jest próba odpowiedzi na pytanie czy potrzebne są targi dla branży łazienkowej w Polsce i w jakiej formule? Badając rynek i od strony marketingowej, jak również możliwości eksplorowania niezagospodarowanych w danej branży obszarów, mogę powiedzieć, że targi dla tego sektora rynku są potrzebne. W każdej branży są osoby, instytucje, które kreują odbiorców ostatecznych. Nasz pomysł na zorganizowanie targów jest równoznaczny z pomysłem sprowadzenia, zaproszenia do udziału w tej imprezie osób odpowiedzialnych za kreowanie i kształtowanie gustów ostatecznego klienta.

Robert Sieńko: Muszę przerwać w tej chwili i udzielić głosu kolejnemu panu – to samo pytanie: czy branża łazienkowa wg MTP potrzebuje swojej imprezy?

Tomasz Kobierski: Byliśmy z Państwem najbliżej przez wiele lat. Próbowaliśmy znaleźć wspólny model organizacji targów i w chwili obecnej powiedziałbym, że ze względu na wykształcone kanały sprzedaży i zakupu produktów branża nie potrzebuje targów kontraktacyjnych. Polscy producenci i importerzy mają tak rozbudowaną sieć sprzedaży, że informacja o produkcie jest dosyć szybko rozprzestrzeniana i targi w takiej formule w chwili obecnej dla branży nie są potrzebne. Targi Poznańskie będą starały się zaproponować Państwu zupełnie nowy produkt. To będą  targi, które będą – można powiedzieć – kreowały modę na łazienki. Kierowane będą głównie do projektantów oraz gazet wnętrzarskich, bo te pisma kreują trendy. Targi będą składały się z trzech „przestrzeni”: dom, strefa relaksu, design przestrzeni publicznej. Jedyny sens funkcjonowania dobrych, skonsolidowanych targów dla Państwa branży widzimy w stworzeniu targów, które kreują trendy.

Robert Sieńko: A jak to wygląda z perspektywy Messe Frankfurt?

Piotr Łukaszewicz: Nie chcę się wypowiadać na temat konkretnej formuły targów, ale wskażę może takie trzy punkty informacyjne. Po pierwsze – myślę, że Messe Frankfurt nie będzie w Polsce niczego organizować, żadnego mini ISH. Jest to wykluczone, Frankfurt jest za blisko. Drugi punkt wiąże się z grupą docelowych odbiorców takich targów i tego czy miałby być to klient ostateczny, czy profesjonaliści, osoby związane z branżą. Jeżeli miałyby być to targi dla profesjonalistów, to zapewne nie w tym samym czasie co ISH – do Frankfurtu jeździ ok. 2000 ludzi z Polski. Trzecia kwestia, którą chciałbym podkreślić dotyczy tego, jakie powiązane z łazienką branże można zaprosić do współudziału w tego typu imprezie. Przecież w przypadku ISH firmy z wyposażeniem łazienek to jedynie ok. 30% liczby wszystkich wystawców. Wśród osób odwiedzających ISH  prowadzone są badania dotyczące tego, co ich najbardziej interesuje podczas targów. Bardzo wielu odwiedzających jest zainteresowanych kilkoma segmentami. I tak np. technika grzewcza i wyposażenie łazienek często pokrywa się w ich wyborach. Na ISH sprawdza się podział 40% ogrzewanie, 30% łazienka, 30% wentylacja i klimatyzacja.

Robert Sieńko: Zostało tu zaprezentowane kilka modeli targów, co Państwo o tym sądzicie? Czy któryś z tych modeli jest modelem, który możemy zaszczepić na gruncie polskim?

Kazimierz Golemiec: Mnie – od wielu już lat prezentuję to zdanie – oraz potrzebom naszej firmy odpowiada model ISH, czyli targi skierowane do profesjonalistów, projektantów, instalatorów, którzy zajmują się techniką grzewczą, sanitarną i wentylacją. W przypadku naszej branży gdzieś tam historycznie nasze rozmowy były kierowane na różne próby patrzenia na targi wyłącznie oczami samej łazienki. Niestety potencjał ekonomiczny tej branży jest zbyt mały. Jeżeli będziemy próbować robić sami takie targi, te targi będą miały zawsze w pewnym sensie charakter rachityczny. I po kolejnych próbach będziemy musieli ściągnąć sztandary i próbować wymyślić coś nowego. Może rzeczywiście spróbować rozwinąć istniejące już targi Instalacje? Może przemyśleć, jak dołożyć te kolejne kompatybilne „klocki” tak, by stworzyć silne, porządne targi, które odbywały się w cyklu dwuletnim?

Tomasz Kobierski: Popieram, mieliśmy taką próbę połączenia targów Instalacje z targami Aqua-San, które były targami branży łazienkowej. Byłem bardzo zdziwiony, że pomysł na te targi został zaniechany, bo nie doczekały się one swojej drugiej edycji.

Kazimierz Golemiec: I ja uważam, że efekt tych targów był najlepszy z wszystkich naszych eksperymentów, które gdzieś tam się nam zdarzyły...

Sławomir Chajec: Może gdyby pomysł na te targi został pociągnięty, to miałyby one szansę stać się naszymi targami branżowymi. Natomiast później Poznań zaproponował ponowny powrót łazienki na Budmę, a może gdzieś jeszcze indziej. I to wszystko się pogubiło. Trzeba mieć jedną koncepcję.

Tomasz Kobierski: W stu procentach zgadzam się, tylko musicie Państwo wiedzieć, że my też oceniamy Aqua-San jako najlepszą próbę naszej współpracy. Jednak targów nie da się stworzyć jedynie przez organizatora targów. W pewnym momencie to Państwo nas odwiedli od tematu, bo po przeprowadzonych ankietach, po dyskusjach z Państwem okazało się, ze Aqua-San jest złym kierunkiem. My niekoniecznie chcieliśmy się z tych targów wycofywać. Jednym z konfliktów, który zaważył na targach Aqua-San, była także kwestia producentów płytek ceramicznych.

Robert Sieńko: Uzupełnię tę informację – myśmy szukali sposobu na to, by i płytki wystawiły się na targach.

Dariusz Michalak:  Zastanawiając się nad tym, co dla Państwa będzie najważniejsze, to patrząc na wzrost znaczenia klienta pośredniego czy to projektanta, czy właściciela hurtowni lub salonu, to ta grupa odbiorców wg mojej oceny jest najbardziej istotna w tym wszystkim. Ważne jest, aby szanować czas tych osób i umożliwić im zwiedzenie targów w jak najkrótszym czasie, targów które prezentowałyby ofertę całej branży łazienkowej.

Zbigniew Gonsior: Przepraszam, całej naszej branży czyli kogo? Nasza branża to płytki, ceramika, armatura, grzejniki, instalacje. Płytki – wiadomo kto nie przyjedzie na takie targi, ceramika – z grubsza wiadomo kto nie przyjedzie, zostaje nam ile? 30-40% obrotu rynku? I teraz – czy na ten kawałek ryneczku, który nam został na targach przyjadą projektanci?

Dariusz Michalak: Mogą nie przyjechać. Jednak do utworzenia efektywnego planu marketingowego potrzeba troszkę czasu. Oni mogą przyjechać na pierwszą edycję zobaczyć, czy straciliby coś, gdyby się na tych targach nie pojawili. Tu jest rola pierwszej imprezy targowej – ma zostawić wrażenie, że jednak by stracili.

Robert Sieńko: Widzę, że pole do dyskusji jest. Niestety musimy przejść do kolejnego wykładu. Proponuję przełożyć dyskusję na czas po spotkaniu plenarnym.

SPISAŁA: MARTA MATRACKA

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA