Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Są rzeczy, które się nie starzeją. I takie, które jak dobre wino, im są starsze tym lepsze. Także w wyposażeniu łazienek.

REKLAMA

Są rzeczy, które się nie starzeją. Są też takie, które podobnie jak dobre wino, im są starsze tym lepsze. Każdy kto interesuje się łazienką, potrafi wśród pojawiających się regularnie imponujących nowości odkryć te produkty, których wartość leży w nie dającym się zdewaluować designie i wieloletniej obecności na rynku. Te właśnie prezentujemy.

Należy podkreślić to wyraźnie – wyznacznikiem doboru produktów do tego materiału jest przede wszystkim ich wartość wzornicza (oczywiście pojmowana dość subiektywnie). „Coś”, co nie pozwala o nich zapomnieć przez lata. Tak, jak  dzieje się to w przypadku baterii projektu Arne Jacobsena dla duńskiej Voli, czy chociażby baterii „Tara” firmy Dornbracht studia Sieger Design. Jak sprecyzować owo „coś”? Dziś przez uniwersalność (rozumianą jako możliwość dopasowywania się do coraz nowszych stylów, tendencji), ale w momencie pojawiania się ich na rynku z pewnością przez innowacyjność i wyjątkowość. Chociaż nawet współcześnie (a przecież dziś forma potrafi wystawić na próbę cierpliwość klientów) design niektórych z prezentowanych produktów wciąż może budzić emocje. Nieraz na tyle, że w mniejszym lub większym stopniu staje się on dobrą inspiracją dla kolejnych pokoleń projektantów i produktów.  
Drugą sprawą, którą trzeba zaznaczyć jest to, że wybierając produkty zasługujące na miano łazienkowych „evergreenów” ograniczamy się do realiów polskiego rynku wyposażenia łazienek. Rynku z pewnością jeszcze wciąż nie do końca wyrobionego w kwestii designu. Trudno zatem twierdzić, że polskie „evergreeny” to te, które zasłużyłyby na podobne miano np. we Włoszech, ojczyźnie łazienkowego wzornictwa. Ale nie chodziło nam przecież o wyznaczanie pewnych ogólnych kanonów – wskazujemy jedynie właściwe dla realiów polskiego rynku i nastrojów polskich klientów długofalowe tendencje.
Oczywiście na polskim rynku już dziś można wskazać wiele produktów, o których za następne kilka lat może można będzie mówić jako o łazienkowych „evergreenach”. To chociażby „Raindance” Hansgrohe – nowa jakość kąpieli pod prysznicem,  czy seria baterii „Isystick” Zucchettiego – minimalistyczny design oraz wielość możliwości doboru kształtów wylewek i uchwytów sterujących. Jednak dziś jest wciąż zdecydowanie za wcześnie, by któryś z nich mógł z całą pewnością dołączyć do naszego zestawu.
Wyjątkowość tego numeru „Łazienki” pozwala na prezentację wyjątkowych produktów. Zasługują one na takie miano tak ze względu na swe uniwersalne, ponadczasowe – jak okazało się w praktyce – wzornictwo oraz fakt ciągłej obecności na rynku. Ustalenie kanonu mody na kilka lub nawet kilkanaście sezonów z rzędu to nie lada sukces. To zdecydowanie wystarczy, by określić je mianem łazienkowych „evergreenów”.
MARTA MATRACKA
ZDJĘCIA: ARCHIWUM FIRM

STARCK I, Hansgrohe,
projekt: Philippe Starck

Cała seria „Starck I” – armatura, ceramika i wanna – zaliczona została przez nas do łazienkowych „evergreenów”. Swoją popularność zawdzięcza jednak nie tylko wzornictwu. Seria Starcka to dziś już także symbol dostępności profesjonalnego designu. „Starck I” – wyjątkowo innowacyjny w momencie pojawienia się na rynku w 1994 r. – dziś stał się na tyle popularny, że pewne grona kojarzone z łazienką odczuwają już „Starckowy” przesyt. Nie odbiera to jednak wartości serii. Gdzie bowiem indziej poszukiwać tak wyważonego i wykwintnego połączenia mocno zaznaczonej wylewki i korpusu z delikatnością, wręcz finezją piórkowego uchwytu sterującego? Tylko w armaturze „Starck I”.

STARCK I, Duravit, projekt: Philippe Starck
Czas na ceramikę sanitarną z rodziny „Starck I”. To jeden z tych produktów, który kojarzy każdy związany z branżą wyposażenia łazienek. Nawiązanie do form najprostszych i w pewien sposób pierwotnych – miski (umywalka) czy wiadra (bidet i sedes) – oraz designerska i bardzo wprost próba odpowiedzi na tak naturalne potrzeby każdego człowieka jak te związane z fizjologią, znalazły wyraz w formach aktualnych już od kilkunastu lat. „Starck I” dowodzi, że nie tylko retro się nie starzeje.

STARCK I, Hoesch,
projekt: Philippe Starck

Kolejny element serii oparty na stylistycznej prostocie. Tradycyjną wolno stojącą wannę „urozmaicono” jedynie poprzez dodanie szerokiego rantu i funkcjonalnego relingu okalającego wannę – co by nie mówić dodaje jej on charakterystycznego „pazura”. Właściwe dla Starcka umiłowanie form prostych przełożyło się na miłość klientów do całej serii „Starck I”.

HAPPY D., Duravit,
projekt: Sieger Design
„Happy D.” to seria o dwóch twarzach. Bo „Happy D.” – tak jak mówi jej nazwa – potrafi być radosna i beztroska. Z drugiej jednak strony uniwersalność jej miękkich linii sprawia, że równie dobrze sprawdza się we wnętrzach stylizowanych, poważniejszych. Nie wiem, czy takie stylistyczne „rozdwojenie” było celowym zamysłem projektanta serii, ale bezsprzecznie stało się atutem „Happy D.”, która na rynku funkcjonuje w niezmienionej formie od 1999 r. To seria o wyraźnym, charakterystycznym designie, który trudno pomylić z jakimkolwiek innym. Co niewątpliwie już stanowi o sukcesie serii.

266, Teuco,
projekt: Lenci-Talocci

Wanna 266 wśród swoich sympatyków nazywana jest czasem „mordą”. To zasługa charakterystycznego, „uśmiechniętego” okienka, które już od momentu swego pojawienia się wyznaczyło nową jakość w projektowaniu wanien, szczególnie tych z hydromasażem. Pewnie dlatego dziś nietrudno znaleźć wanny do złudzenia przypominające 266. Powinni o tym pamiętać szczególnie ci, dla których forma tej wanny jest tą najbardziej i najlepiej rozpoznawaną. Wszak „morda” jest jedyna i niepowtarzalna!

KV1, Vola, projekt: Arne Jacobsen
To chyba pierwszy łazienkowy produkt, który od chwili pojawienia się w 1962 roku, czyli już ponad 40 lat temu, nie stracił w żadnej mierze na swej aktualności. Do tej pory nowe baterie Voli to jedynie wariacje na temat tej pierwszej. Co więcej – minimalistyczny design zorientowany na funkcję zdaje się niezmiennie pozostawać tą najbardziej poszukiwaną cechą produktu. Zasada, według której pracował Arne Jacobsen – „od złożoności do prostoty” – bezsprzecznie pozostaje kluczem do sukcesu. Ponad przemijającymi modami, ponad czasem.

TARA CLASSIC, Dornbracht, projekt: Sieger Design
Klasyka w każdym szczególe. Ale jak się okazało – nie tylko w przypadku „Tary” – dopiero podanie jej w oryginalnej formie stało się gwarantem sukcesu. W tym przypadku niezawodne okazały się tak charakterystyczne dla studia Sieger Design cechy jego twórczości, jak elegancja, szyk, designerski umiar. I jeszcze jedno – genialny pomysł podania w nowej formie archetypu, jakim bądź co bądź wciąż pozostają dla współczesnej baterii dwa uchwyty. Nie wszyscy muszą bowiem ulegać czarowi nowoczesnych sposobów sterowania wypływem wody. Jednak gdy po raz pierwszy prezentowano „Tarę” w 1993 r. podczas targów ISH, niewiele osób wróżyło jej powodzenie. Ostatecznie „Tara” okazała się być tą jedyną w świecie baterią, która zasłużyła na swój pomnik.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA