Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Sytuacja na rodzimym rynku materiałów budowlanych (w tym także artykułów wyposażenia łazienek) sprawia, że polscy producenci z coraz większą uwagą spoglądają w kierunku rynków naszych wschodnich sąsiadów. Największe państwa powstałe po rozpadzie Związku Radzieckiego znajdują się na ścieżce szybkiego rozwoju. Stwarza to nowe szanse dla firm pragnących sprzedawać produkty, jak również dla decydujących się na nowe inwestycje na tym terenie.

Główni polscy producenci są obecni na rynkach wschodnich od dłuższego już czasu. W większości przypadków, pomimo nasilającej się konkurencji, zdołali oni wypracować tam sobie stabilną pozycję. Kilka ostatnich lat sprawiło, że rynki państw - byłych republik ZSRR - zaczynają mieć dla nich szczególne znaczenie. Najważniejsze wskaźniki opisujące gospodarki Rosji, Ukrainy czy nawet Kazachstanu są bardziej niż optymistyczne. W ostatnich latach roczne tempo wzrostu gospodarczego w tych krajach utrzymujące się na poziomie 8%, spadające bezrobocie i inflacja tworzą nowe warunki dla prowadzenia działalności gospodarczej.

Wzrost gospodarczy, jak zwykle w takich przypadkach, skutkuje wzrostem siły nabywczej społeczeństwa i intensyfikacją jego aspiracji konsumpcyjnych. Duże znaczenie ma tu np. wzrastająca rola sektora prywatnego; według ostatnich danych średnia płaca w tym sektorze w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców wynosi ok. 400 euro. Jest to suma, która pozwala tamtejszym konsumentom realnie patrzeć w kierunku ewentualnej zmiany swojej sytuacji mieszkaniowej (budowa domu, kupno własnego mieszkania lub gruntowny remont posiadanego).

Nie trzeba być szczególnie uważnym obserwatorem, aby dostrzec np. setki nowych inwestycji w budownictwie mieszkaniowym zapoczątkowanych w ciągu kilku ostatnich lat, a zlokalizowanych szczególnie w największych miastach Rosji i Ukrainy. Co ciekawe, działo się (i dzieje) tak pomimo faktu, że np. cena metra kwadratowego nowego mieszkania w Moskwie, w przypadku najlepszych lokalizacji, czyniła ją jednym z najdroższych miast w Europie. Jak wynika np. z danych Goscomstatu (Komitet ds. Statystyki Federacji Rosyjskiej - odpowiednik naszego GUS-u), w Rosji zarysował się i umocnił trend w zakresie powierzchni oddawanych do użytku nowych obiektów mieszkalnych: wielkości te w ciągu ostatnich 5 lat były niemal stałe i oscylowały w okolicach 30 mln m2. Budowlany (także w przypadku budownictwa mieszkaniowego) boom nie ominął również Ukrainy, a szczególnie jej największych miast - w samym tylko Kijowie w ostatnim czasie oddaje się do użytku ponad 20 tys. nowych mieszkań rocznie.

ROŚNIE POPYT WSCHODU. Wspomniany ruch w budownictwie przekłada się w prosty sposób na popyt na materiały budowlane; od kilku lat niemal w przypadku wszystkich najważniejszych krajów b. ZSRR wzrasta on w wysokim tempie. W samej tylko Rosji (której rynek materiałów budowlanych szacowany jest na wiele miliardów dolarów) w latach 1999-2003 dynamika ta wynosiła odpowiednio: 6, 1, 11, 5, 9, 9, 6 i ok. 5 %. Co więcej, eksperci przewidują, że ten pozytywny trend utrzyma się także w najbliższych kilku latach.

DWA BIEGUNY RYNKU. Sytuacja, z jaką muszą się zmierzyć firmy pragnące sprzedawać produkty szeroko pojętej branży wyposażenia łazienek (ale oczywiście nie tylko) na rynkach krajów powstałych z rozpadu ZSRR jest wciąż bardzo podobna do polskich warunków początku lat 90-tych. Z jednej strony wspomniany popyt ciągle rośnie, z drugiej zaś rynki te nie są tak nasycone jak choćby rynki krajów Europy Środkowej, chociaż sytuacja ta jest różna w różnych segmentach rynku.

Wraz z transformacją ustrojową doszło na Wschodzie do nagłego i nieporównywalnie głębszego rozwarstwienia społecznego, podobnego do tego w Polsce na początku lat 90-tych, z tą różnicą, że potencjał finansowy rosyjskich nowobogackich jest nieporównywalnie wyższy. Wykrystalizowała się nowa klasa społeczna ludzi stosunkowo dobrze sytuowanych materialnie (często czerpiących swe dochody z niejasnych lub nie do końca legalnych źródeł), a więc generujących zauważalny, duży popyt. Cechą charakterystyczną takich osób (w Rosji nazywanych \"nowymi Rosjanami\") bywa demonstracyjne przywiązanie do prestiżowych marek artykułów konsumpcyjnych, nie tylko np. samochodów i ubrań, ale również artykułów wyposażenia wnętrz, w tym szczególnie tak reprezentacyjnych pomieszczeń jak łazienki, ale również sauny, pomieszczenia rekreacyjne itp. Wywołało to popyt, który zaowocował wczesnym pojawieniem się na tamtejszych rynkach produktów luksusowych, takich firm jak np. Villeroy&Boch, Gustavsberg, Jacuzzi czy Teuco. Firmy te tworząc swoje struktury handlowe wypracowały na rynkach rosyjskim, ukraińskim i in. stabilną i silną pozycję. Sytuację ułatwiał fakt, że sytuacja pozwalała tym firmom na dyktowanie cen, które nominalnie przewyższały ceny poszczególnych modeli obowiązujące na rynkach państw Europy Zachodniej. Czyniło to rynki państw wschodnich szczególnie atrakcyjnymi, ponieważ pozwalało zagranicznym firmom na realizowanie sporych zysków nadzwyczajnych.

Z kolei drugi biegun rynku, najniższy segment produktów (tzw. \"low end\") został wyraźnie zdominowany przez producentów z Chin i nielicznych wytwórców lokalnych. O ile naturalna ekspansywność rynkowa chińskich producentów w wielu branżach jest znana i zrozumiała, to wykrystalizowanie się wąskiej grupy miejscowych wytwórców ma swoją własną historię.

WSCHODNI LIDERZY. Szczególnym momentem w działalności firm rosyjskich był wielki kryzys roku 1998, kiedy to w krótkim czasie kurs rubla spadł o niemal 300% w stosunku do najważniejszych walut światowych, co w oczywisty sposób uczyniło import mniej opłacalnym. Nieliczni lokalni wytwórcy wykorzystali tę szansę zajmując w tym czasie zauważalną część niskiego segmentu rynku.

W tym czasie część firm powiązała się kapitałowo z podmiotami zagranicznymi (dając sobie \"zastrzyk\" nowoczesnej technologii). I tak np. w grupie firm (marek) rosyjskich wymienić można m.in. pochodzącą z Wielkich Łuków w obwodzie pskowskim firmę Italkabina - czołowego pod względem wielkości produkcji rosyjskiego producenta kabin prysznicowych. Jak wskazuje nazwa, powstał on przy zdecydowanym zaangażowaniu kapitału włoskiego. Nieco liczniej reprezentowani są producenci płytek ceramicznych. Na wzmiankę zasługują tu m.in. firmy Estima, Lira Keramika oraz kompania Kreps wytwarzająca artykuły chemii budowlanej. O swoje miejsce na rynku walczy praktycznie jedyny liczący się rosyjski wytwórca podgrzewaczy wody, firma Real-Termo. Z importowanymi urządzeniami do hydromasażu konkurują wyroby rosyjskich producentów, z których pozycję lidera wypracowała sobie firma Aquatika. Z kolei wśród \"wschodnich\" producentów ceramiki wymienić można m.in. białoruski Keramin i ukraińskie Lwowskie Zakłady Ceramiczne.

Generalnie poziom produkcji rosyjskich wytwórców szeroko pojętej branży łazienkowej z nielicznymi wyjątkami widocznie odstaje od oferty pochodzącej z importu. Według opinii ich przedstawicieli potrzeba jeszcze kilku lat na zniwelowanie tej różnicy, co przy aktualnym tempie rozwoju wydaje się realne. Jedną z głównych przeszkód dla tych działań wciąż pozostaje kojarzenie miejscowych marek z niską jakością produktów, nawet jeśli brzmią one z obca. Wiele wskazuje na to, że sytuacja ta będzie ewoluować na korzyść miejscowych producentów - przekonują o tym doświadczenia branż chemii budowlanej, farb, lakierów, wykładzin itp., które jako pierwsze doświadczyły gwałtownego rozwoju.

ZŁOTY ŚRODEK. Z punktu widzenia polskich producentów najważniejsze są pozostałe, średnie segmenty rynku, zwłaszcza tzw. basic i medium, na których notuje się szczególnie wysokie przyrosty sprzedaży (rezultat wzrostu siły nabywczej społeczeństw oraz przekierowywania się popytu z niższych segmentów). Szczególnie na Ukrainie najwięksi producenci z Polski zdobyli czołowe pozycje zajmując nawet kilkanaście procent rynku (wg badań przeprowadzanych przez samych eksporterów). W tych właśnie segmentach o swą część rynku walczy także znaczna część najważniejszych producentów z Europy. Tak np. na ukraińskim rynku wyposażenia łazienek (w wąskim ujęciu - ceramika sanitarna, wanny, kabiny prysznicowe itp.), który w wielu segmentach jest dla polskich wytwórców ważniejszy od rosyjskiego, wśród głównych uczestników wyróżniają się dwaj liderzy na polskim gruncie, a mianowicie Sanitec Koło i Cersanit. Do ich głównych konkurentów zaliczają się m.in. czeska Jika, Roca, Bellavista, Porta (Chiny) oraz bułgarska Vidima, będąca w istocie częścią grupy Ideal Standard. Jej obecność może być dowodem przywiązania do sprawdzonych marek, które zdobyły uznanie na rynku jeszcze w czasach istnienia RWPG. Na rynku rosyjskim w segmentach średnich dochodzi do tego zauważalna konkurencja z krajów skandynawskich (np. IFO Ceramics ze Szwecji, IDO Bathroom z Finlandii współreprezentujące grupę Sanitec) oraz Wielkiej Brytanii (Twyford itp.).

Znaczenie tych segmentów jest potęgowane przez właściwe dla opisywanych rynków stopniowe przesuwanie się popytu w kierunku tzw. wyższych półek cenowych, którymi opisywane segmenty są w stosunku do taniej konkurencji z Dalekiego Wschodu itp. Odbiorcy oczekują tu produktów dostępnych w szerokiej ofercie, które jednocześnie odznaczają się wysoką jakością, ciekawym designem i przystępną ceną. Stawia to stosunkowo wysoko poprzeczkę dla wszystkich firm pragnących szerzej zaistnieć na tym rynku. Potwierdza to jednocześnie, że dawna teza głosząca, iż na rynkach wschodnich można sprzedać wszystko przestaje być prawdziwa.

Powyższa segmentacja dotyczyła rynku wyposażenia łazienek w wąskim ujęciu (wanny, kabiny prysznicowe, ceramika sanitarna). Podobnego przyporządkowania można dokonać także np. dla armatury, grzejników łazienkowych, akcesoriów, płytek ceramicznych itp. Aktywność polskich firm ukierunkowanych głównie na opisywane średnie segmenty rynku, a także atrakcyjna oferta sprawiają, że trudno znaleźć na wschodnich rynkach liczące się obiekty lub sieci handlowe, w których nie byłyby dystrybuowane wyroby pochodzące z Polski.

NIUANSE DYSTRYBUCJI. Oprócz firm wyspecjalizowanych w handlu artykułami wyposażenia wnętrz, importowane produkty są dystrybuowane głównie przez duże, ogólnobudowlane sieci handlowe, takie jak np. Maxidom w Sankt Petersburgu lub Starik Hotabycz i Tvoi Dom w Moskwie. Główne kierunki importu towarów tam sprzedawanych to Francja, Hiszpania, Niemcy, Czechy, Polska, Holandia, Szwecja i Turcja. Udział zagranicznych produktów \"na półkach\" tych sieci sięga 85-90%, co wyraźnie odzwierciedla strukturę sprzedaży w całej branży. W dużych sieciach dystrybuowane są także produkty z Polski, co jest dowodem ich wartości i aktualnego zaufania do marki. Jednak nie było tak zawsze. W przeszłości zdarzały się przypadki, że świadomość pochodzenia produktów z Polski odstręczała potencjalnych klientów od ich zakupu; dochodziło np. do sytuacji, kiedy polskie produkty reklamowano finalnym klientom jako czeskie itp. Kraj pochodzenia produktu był ważnym argumentem przetargowym przy nawiązywaniu kontaktów z nowymi partnerami handlowymi. Generalnie jednak w opinii przedstawicieli branży sytuacja ta powoli się normuje; wraz z \"dojrzewaniem\" rynku potencjalni klienci przestają kierować się jedynie pochodzeniem produktu, ale od dłuższego czasu wartościują ofertę pod kątem jakości, wzornictwa i cen, a parametry te w przypadku rodzimych producentów zostały ustawione na dość wysokim poziomie. Szczególnie dobrą markę oferta z Polski ma w Kaliningradzie i obwodzie kalingradzkim, zwłaszcza w grupie produktów o średniej cenie.

DOJRZEWANIE RYNKU. Najbardziej perspektywiczne rynki dwóch największych krajów b. ZSRR, tzn. Rosji i Ukrainy pomimo szeregu podobieństw, odznaczają się również wieloma różnicami. Muszą je brać pod uwagę firmy mniej lub bardziej aktywne na tych rynkach, a zaliczyć do nich można większość najważniejszych producentów z Polski.

- Rynki materiałów budowlanych (w tym szczególnie wyposażenia łazienek) w Rosji i na Ukrainie pomimo wielu wspólnych cech różnią się w zauważalny sposób - mówi Dariusz Kaliszewski, specjalista ds. marketingu w firmie Aquaform. - Rynek ukraiński zaczyna przejawiać pewne objawy nasycenia - nie da się już na niego wejść bez osłabienia pozycji konkurencji. Jest to o tyle ważne, że niemal 85% rynku (w ujęciu wartościowym) należy do silnych firm z zagranicy. Rynek ten jest również bardziej od rosyjskiego \"odporny\" na produkcję pochodzącą z Chin, chociaż o tym właśnie fakcie współdecyduje położenie geograficzne tego kraju.

W opinii przedstawicieli branży na rynkach wschodnich nieodwołalnie kończy się czas prostych transakcji. Konieczne staje się inwestowanie w rynek. Pomimo faktu, że można tam jeszcze znaleźć obszary tzw. \"wolnych półek\", to wprowadzanie nowych produktów i technologii należy przeprowadzać przy wykorzystaniu szkoleń, zapewnianiu fachowego doradztwa itp. Jednym z głównych przykazań prowadzenia handlu na wschodzie staje się konsekwencja w podtrzymywaniu kontaktów. Nawet podpisanie kontraktu nie zwalnia od stałego interesowania się tamtejszym partnerem; nie można pozostawać w oczekiwaniu na jego inicjatywę.

Wysiłkom aktywnych na opisywanych rynkach firm sprzyjają pozytywne zjawiska o charakterze ogólnospołecznym. Według opinii specjalistów, na rynkach tych od dłuższego czasu obserwuje się zjawisko, które można nazwać przywiązywaniem coraz większej uwagi do łazienki jako miejsca odpoczynku i relaksu. Wzmaga to dodatkowo zainteresowanie potencjalnych klientów dostępną na rynku ofertą. Świadomi klienci, którzy z góry rezygnują z produktów najtańszych kierują się w stronę produktów legitymujących się wysokim parytetem ceny do jakości, a taki właśnie poziom reprezentują produkty pochodzące z Polski. Niezmiernie ważne stają się przy tym wszystkie usługi okołosprzedażowe, takie jak np. zapewnienie materiałów informacyjnych na odpowiednio wysokim poziomie. Odpowiednio przygotowane foldery, ulotki, cenniki (najlepiej w dolarach) w języku rosyjskim (w Rosji, na Białorusi itp.) lub w języku ojczystym w pozostałych krajach to bezwzględna konieczność.

Obecnie praktycznie wszyscy liczący się europejscy producenci mają swoich odbiorców na wschodzie; największe posiadają przedstawicielstwa (biura handlowe) zajmujące się dystrybucją i promocją produktów - fakt ten można traktować jako jeden z warunków obecności na rynku i potwierdzenia wiarygodności producenta oraz jego polityki handlowej. Wśród takich firm wymienić można już tradycyjnie Sanitec Koło posiadające prężnie funkcjonujące przedstawicielstwo na Ukrainie, czy też Cersanit, która to firma dysponuje przedstawicielstwami na wszystkich najważniejszych rynkach wschodnich.

Zauważalna stała się coraz aktywniejsza działalność reklamowa i ukierunkowanie przekazu informacyjnego na klienta ostatecznego - etap \"walki\" o klienta na rynku (widoczne głównie właśnie w segmencie średnim). Uczestniczą w niej generalnie silne firmy z Europy Zachodniej i Skandynawii, które mogą sobie pozwolić na ponoszenie stosunkowo wysokich kosztów związanych z tym rodzajem promocji.

Jednym ze wskaźników zaangażowania się rodzimych firm branży wyposażenia łazienek na wschodnich rynkach jest ich udział w najważniejszych tamtejszych imprezach wystawienniczych. Aktywność wystawiennicza polskich firm skoncentrowana jest głównie na dużych imprezach, takich jak np. Mosbuild. Dzieje się tak pomimo wysokich kosztów dyktowanych przez największe centra w Moskwie, Kijowie i St. Petersburgu, które czynią wspomniane targi spotkaniami dla silnych firm posiadających już dość dobre kontakty na rynku i mających partnerów, którzy często wspólnie występują na stoiskach.

Sprzedaż własnych produktów na rynkach wschodnich to jedno, w długim okresie jednak atrakcyjniejszą formą zaangażowania się wydają się być inwestycje bezpośrednie w zakresie tworzenia nowych zakładów produkcyjnych. W obliczu prognoz dotyczących stabilnego rozwoju budownictwa oraz po uwzględnieniu niższych kosztów wytwarzania (energia, robocizna itp.) aktywne zorientowanie się w tym kierunku ma duże szanse powodzenia. Podobnie jest zresztą w wielu innych branżach. Szacuje się (dane NBP), że bezpośrednie inwestycje polskich firm w Rosji i na Ukrainie w ubiegłym roku przekroczyły 100 mln USD. Oznacza to kilkusetprocentową roczną dynamikę wzrostu. Kwota ta jest jedynie drobną częścią wszystkich inwestycji, które dokonane były przez zewnętrzne firmy (głównie USA, Niemcy i Wielka Brytania) na tamtejszych rynkach - w 2003 roku inwestycje te podwoiły się do poziomu 6,8 mld dolarów w Rosji i 1,3 mld dolarów na Ukrainie. Powód ciągle ten sam - chłonny rynek w wielu branżach i niskie nominalne koszty samej inwestycji jak i późniejszej produkcji. Jednym z najbardziej znanych przykładów polskich inwestycji na rynkach krajów byłego ZSRR jest fabryka Grupy Atlas zlokalizowana w miejscowości Dubna niedaleko Moskwy. Generalnie jednak branża materiałów dla budownictwa jest reprezentowana przez polskie firmy (w postaci inwestycji) wciąż stosunkowo skromnie.

BARIERY I ZAGROŻENIA. Tak jak w każdym podobnym przypadku, możliwość osiągania znacznych zysków wiąże się również z koniecznością ponoszenia większego ryzyka. Oba wspomniane rynki łączy szereg barier, które nawet jeśli nie paraliżują działalności handlowej firm, to mogą ją znacząco utrudniać. Są to czynniki wspólne w zasadzie dla niemal wszystkich branż i tak samo dotkliwe dla wszystkich eksporterów. I nie chodzi tu jedynie o tak oczywiste sprawy, jak np. wahania kursów walut itp.

- Najpoważniejszym utrudnieniem, z którym spotykamy się od kilku lat jest niestabilność przepisów celnych utrudniająca pracę zarówno nam jak i naszym partnerom zagranicznym - mówi Grzegorz Oglęcki, dyrektor sprzedaży, członek zarządu Opoczno S.A. - Kształtując naszą politykę handlową musimy także uwzględniać istniejące bariery celne w handlu z krajami byłego ZSRR.

Wśród stosunkowo wielu podnoszonych przez przedstawicieli polskich firm ograniczeń najczęściej wymienia się m.in. zawiłe prawodawstwo. Ponadto sprzedaż produktów na opisywanych rynkach najczęściej wymaga specjalnych certyfikatów i atestów. Uzyskanie tych dokumentów często wiąże się z długim oczekiwaniem i dodatkowymi kosztami. Inny problem to trudności ze zwrotem nadpłaconego podatku VAT. Wśród utrudnień najczęściej wymienianych przez przedstawicieli rodzimych firm znalazła się też niestabilność systemów prawnych, zawierających wzajemnie wykluczające się rozwiązania, pozostawiające swobodę wyboru urzędnikowi (silny czynnik korupcjogenny).

Ważnym zagrożeniem wynikającym z niedostatków narzędzi administracyjnych, właściwym szczególnie dla rynku rosyjskiego jest stosunkowo duża liczba towarów niewiadomego pochodzenia oraz towarów podrabianych. Zjawisko to godzi nie tylko w interesy europejskich potentatów branży funkcjonujących na tym rynku, ale również coraz częściej dotyczy polskich wytwórców.

- Prawdziwym problemem dla zagranicznych inwestorów są podróbki. Dotyczy to przede wszystkim Obwodu Moskiewskiego, gdzie koncentruje się życie gospodarcze całej Rosji - mówi Marek Pastusiak, pełnomocnik zarządu Grupy Atlas ds. rynków wschodnich. - Tak np. podróbki naszych wyrobów można kupić głównie na podmiejskich targowiskach, gdzie wyroby budowlane sprzedawane są wprost z kontenerów. Po kilkakrotnych, bezowocnych próbach zainteresowania podróbkami lokalnych władz postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce. W lipcu br. podpisaliśmy umowę z prywatną moskiewską firmą, która specjalizuje się w tego typu sprawach. Mam nadzieję, że zlokalizuje ona nieuczciwą konkurencję.

Sukces działań w zakresie zwalczania podróbek będzie zależał m.in. od dobrej woli lokalnych organów ścigania. Pośrednim sposobem na plagę podróbek wydaje się być np. rozbudowa sieci doradców technicznych i przedstawicieli handlowych na terenie Rosji. Częste wizyty w hurtowniach i sklepach budowlanych, połączone z fachową informacją i szkoleniem, mają ograniczyć ten proceder.

Bariery działalności na rynkach wschodnich istnieją równie na poziomie współpracy pomiędzy poszczególnymi kontrahentami. Wciąż duże znaczenie dla powodzenia biznesu mają tu tzw. układy (nieformalne stosunki i znajomości) przy podejmowaniu decyzji o współpracy. Często ważniejsze bywa to, kto (konkretna osoba) przychodzi z ofertą, a nie faktyczne zalety tej oferty. Zresztą jednym z najczęściej podnoszonych zagadnień w zakresie polityki handlowej jest znalezienie pewnych kontrahentów; o znaczeniu tego stwierdzenia przekonało się już wiele polskich firm różnych branż.

- Przy współpracy z firmami na rynkach wschodnich należy zwrócić uwagę na wiarygodność kontrahentów, ich zdolności co do regulowania płatności - radzi Beata Klębowska, kierownik działu eksportu w firmie Instal-Projekt. - Polecam ubezpieczenie płatności lub przedpłatę. Drugi z wymienionych sposobów zabezpieczenia transakcji może być niekorzystny dla zagranicznego partnera, ponieważ musi przelać dodatkowo na konto urzędu celnego zabezpieczenie, czyli równowartość przedpłaty.

Sprawdzeni i odpowiedzialni kontrahenci są jednym z podstawowych warunków sukcesu na rynkach tak Rosji czy Ukrainy, jak i wielu innych krajów byłego ZSRR. Dlatego też szczególnego znaczenia nabiera przepływ informacji na temat uczestników rynku, który pozwoliłby ustrzec się przez firmami nierzetelnymi bądź też nieuczciwymi. Specjaliści od rynku rosyjskiego zwracają np. uwagę na tzw. firmy jednodniowe. W takich okolicznościach, w wypadku podejrzeń o często stosowane ukrywanie \"spółki w spółce\", warto podejmować kroki w kierunku ustalenie rzeczywistego właściciela firmy. Niekiedy stosunkowo proste działania pozwalają na uniknięcie dużych kłopotów.

ANDRZEJ TOPCZEWSKI

 

Tomasz Dobryniewski, dyrektor eksportu Sanitec Koło

 

- \"Wschód\" należy do jednych z szybciej rozwijających się rynków, a wpływa na to wiele czynników. Najważniejszy jest wzrost PKB, który wynosi około 6 do 8%, w zależności od kraju i ma związek ze wzrostem poziomu inwestycji. Dzięki temu rośnie również siła nabywcza społeczeństwa, co przy łącznej liczbie 230 mln osób zamieszkujących Rosję, Ukrainę, Kazachstan i Białoruś ma duże znaczenie.

Lokalni producenci nie dysponują odpowiednią infrastrukturą, dlatego wiele wyrobów pochodzi z importu. Import wysokiej jakości produktów zagranicznych, przyczynia się także do systematycznego podnoszenia jakości wyrobów miejscowego przemysłu.

O rynek ten walczą najwięksi producenci europejscy i azjatyccy. Polskie firmy są tutaj widoczne, a polskie produkty mają wyrobioną renomę. Nasza firma również się do nich zalicza. Położenie Polski ułatwia nam szybkie reagowanie na zmieniające się potrzeby rynku.

Nasze polskie doświadczenia ułatwiają przewidywanie ewentualnych zagrożeń jak też szukanie perspektyw rozwoju. Zagrożeń nie jest mało, dotyczy to przede wszystkim nieuczciwej konkurencji, z którą na co dzień spotykamy się w Polsce. Mam tutaj na myśli zalew tanich, niecertyfikowanych wyrobów pochodzących z Dalekiego Wschodu. Do innych utrudnień związanych z działalnością na tych rynkach zaliczyłbym protekcjonizm, niejasność przepisów oraz ich zmienność i sposób interpretacji przez władze. Ale czy w tej ostatniej materii mocno różnimy się od naszych wschodnich sąsiadów?

Uważam, że działalność na tamtych rynkach ma duże perspektywy. Problemy i bariery są do pokonania, a ten kto zrobi to najlepiej zostanie i osiągnie wymierne korzyści.

 

Marek Pastusiak, pełnomocnik zarządu Grupy Atlas ds. rynków wschodnich

 

- Z Rosją handlujemy od 1994 roku z tego samego powodu co wszyscy - to olbrzymi rynek zbytu. Sprzedajemy tam 48% całego naszego eksportu. Na budowę fabryki w Rosji namawiali nas nasi tamtejsi dystrybutorzy. Wielu rosyjskich hurtowników, szczególnie w regionach oddalonych od Moskwy, nie decydowało się na import z powodu trudności, na jakie natrafiali w urzędach celnych. Zanim uruchomiliśmy produkcję, kupowali oni towar od rosyjskich pośredników w dużych miastach. Obecnie nasz skład fabryczny przy zakładzie produkcyjnym w Dubnej jest dla nich wielkim udogodnieniem - odbierają towar, płacą rublami, dostają fakturę. Wszystko prosto, bez stosu papierków i biegania po urzędach.

Gdy już podjęliśmy decyzję o inwestycji, zaczęliśmy rozglądać się za odpowiednią lokalizacją. Nasz wybór padł na Dubną. Jest to niewielkie miasteczko uniwersyteckie, położone 100 km od Moskwy. W rankingu najbezpieczniejszych miast rosyjskich Dubna ma wysoką drugą lokatę, co było dużą zachętą do inwestowania. Fabryka w Dubnej ruszyła 25 lipca 2003 roku; wydaliśmy na jej budowę ponad 5 milionów dolarów. W ciągu niecałego roku sprzedaż produktów osiągnęła wartość ponad 10 mln euro. Jestem przekonany, że nasza fabryka w Dubnej w niedalekiej przyszłości stanie się przyczółkiem dla eksportu wyrobów Atlasa także do Kazachstanu, Mongolii, a może i dalej.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA