Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

W łazience marki Wet nie brakuje koloru, zabawy i zawadiackiego kontrastu

REKLAMA

Łazienka tętniąca pozytywną energią, w której nie brakuje zabawy i zawadiackiego kontrastu z tradycyjną bielą ceramiki – to właśnie łazienka spod znaku włoskiej firmy Wet. Jest tak wyjątkowa, że trudno pomylić ją z jakąkolwiek inną. Może dlatego, że nie jest nastawiona na komercyjny zysk, a realizowanie wizji swojego właściciela i głównego projektanta – Jana Puylaert.

NIE byłoby firmy Wet, gdyby nie pragnienie jej założyciela, holenderskiego designera Jana Puylaert. To dzięki jego determinacji i przekonaniu co do trafności swoich pomysłów powstała firma, która jako chyba jedyna na świecie produkuje wanny i umywalki niemalże we wszystkich kolorach tęczy. Ale to nie jedyny wyznacznik wyjątkowości marki Wet. Zaraz obok barwy wymienić bowiem trzeba światło oraz zamiłowanie do nowości technologicznych. Jednak aby przekonać się o niepowtarzalności tej firmy i zrozumieć jej filozofię warto krótko prześledzić całą jej ofertę. Po wstępie na temat oferty we wszystkich kolorach tęczy, ci, którzy spodziewają się tu setek produktów, dziesiątek serii będą zawiedzeni. Wet ma w swojej ofercie jedynie trzy linie. Pierwszą stanowi tzw. linia tradycyjna, drugą „wariacje” na temat serii „Light” (powstałe później na jej podstawie serie „Fluor” oraz „Out-door” opierają się na tym samym i jedynym modelu wanny i umywalki), trzecią – łazienka „Attraction”. Najbardziej klasyczną – patrząc przez pryzmat ostatnich poczynań Weta – wydaje się być pierwsza kolekcja projektu Jana Puylaert, dziś umownie nazywana właśnie „tradycyjną”. Ale choć najbardziej przypomina minimalistyczne łazienki to nie jest pozbawiona tak charakterystycznej dla Weta ironii. Wystarczy bowiem wspomnieć umywalkę „Narcyz”, w której szklanym dnie można się przeglądać niczym Narcyz w nurcie rzeki. Lecz – moim zdaniem – chodzi tu raczej nie o samo przeglądanie się, a właśnie o możliwość pochylenia się nad lustrzaną „taflą”. Ale to nie seria klasyczna – jak dziś się wydaje – stanowi o wyjątkowości oferty Wet (choć podobno Jan Puylaert był pierwszym, który zaproponował umywalkę przeznaczoną dla dwóch osób). Niewątpliwie wyróżniają ją powstałe później produkty, w których dominantę na następne lata ustanowiły kolor, światło i technologia. Najpierw pojawiła się seria „Light” – umywalka i wanna, które mieniły się setką (dosłownie!) barw, dzięki zastosowaniu diod LED. Ale to nie jedyne zaskoczenie, jakie oferowały one swoim użytkownikom. Oto umywalka, jak i wanna wyprodukowane zostały z polietylenu (PE), czyli plastiku, który nie tylko gwarantuje ciekawe doznania estetyczne (jest półprzepuszczalny dla światła), ale także jest materiałem poddającym się recyklingowi i ostatecznie stosunkowo tanim. To dlatego hasłem promującym linię „Light” stało się „Light by Wet = low budget design”. To także dlatego głównymi odbiorcami tego typu sprzętów stali się ludzie młodzi. Ale nie tylko. Z czasem do serii „Light” – stanowiącej drugą linię produktów Weta – dołączyły oparte na tym samym pomyśle, czyli wykorzystujące ten sam design i materiały serie: „Fluor”, czyli sprzęty kąpielowe dostępne w 3 fluorescencyjnych kolorach oraz datowana na rok 2006 seria „Outdoor”. To znowu ta sama, barwna wanna, tylko tym razem wyposażona w to, co rzeczywiście pomoże w uczynieniu z niej wanny stricte ogrodowej, czyli w elastyczny wąż umożliwiający jej napełnienie. Genialnie proste? Oczywiście. Przecież takie rozwiązania ceni się najbardziej. Etap trzeci, to jak mówią sami właściciele firmy (bo z czasem do Jana Puylaert dołączyła jego żona, Mariandrea Zambrano) wprowadzenie na rynek serii „Attraction”. Wyjątkowość „Attraction” polega natomiast na tym, że daje możliwość stworzenia łazienki nieograniczonej konkretnym umiejscowieniem sprzętów. Jest realizacją marzenia o łazience wolnej od stałych proporcji, mocowań, klasycznego sposobu rozmieszczenia poszczególnych jej elementów. Projektując tę serię wykorzystano silny magnes Neodimio, który pozwala na dowolne umieszczanie głowicy prysznicowej, akcesoriów łazienkowych, a nawet umywalki na zintegrowanych z nimi (należących do tej samej serii) specjalnych magnetycznych płytkach, tablicach czy lustrach. Gdy pierwszy raz patrzy się na serię „Attraction” i jej możliwości, trudno zrozumieć z czym właściwie obcujemy. Dopiero dłuższe spojrzenie uświadamia, że to wciąż ta sama łazienka, tyle że zreinterpretowana, sprowadzona do formy w stu procentach mobilnej.Po co owo generalizujące spojrzenie na całość oferty marki Wet? Po to, aby lepiej zrozumieć jej filozofię i wyjątkowość. Aby dostrzec jej niepowtarzalność w byciu wiernym swoim ideałom i pomysłom. Bo to właśnie one wyróżniają ją spośród oferty innych producentów – przecież kolorowe umywalki spotkać można chociażby u Agape czy Rapsela. Wet jest inny, bo wyróżnia go odwaga – nie tylko projektowa, także cywilna.MARTA MATRACKAZDJĘCIA: ARCHIWUM FIRMY WET

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA