Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Sytuacja targów regionalnych nie wydaje się zbyt optymistyczna

REKLAMA
Sytuacja krajowych targów branży łazienkowej w ostatnich  latach nie jest najlepsza. O ile z pewną nadzieją można patrzeć na imprezy o skali ogólnopolskiej, o tyle sytuacja targów regionalnych nie wydaje się zbyt optymistyczna.

Obecnie nie ma w Polsce targów regionalnych przeznaczonych stricte dla branży łazienkowej. Ewentualne ekspozycje wyposażenia i materiałów do łazienek odbywają się zazwyczaj jako część szerszych imprez, najczęściej targów budowlanych i wyposażenia wnętrz. Przykładem branżowych targów, które z powodu niewielkiego zainteresowania musiały zawiesić swoją działalność, był chociażby warszawski „Salon Łazienek i Kuchni” organizowany przez wydawnictwo Murator, a później przez wydzieloną z niego spółkę targową Murator Expo. Pierwsza edycja imprezy odbyła się w maju 2001 pod patronatem Stowarzyszenia Łazienka i zgromadziła około 70 wystawców. Kolejne imprezy – już bez patronatu Stowarzyszenia – zgromadziły w kolejnych latach 51 (2003 r.) i 42 (2004 r.) Z roku na rok coraz bardziej widoczny był spadek zainteresowania firm z branży – szczególnie dużych producentów.
Najwięcej firm z branży łazienkowej – w tym wiodący na rynku producenci, członkowie Stowarzyszenia Łazienka – pojawiło się podczas pierwszej edycji Salonu – mówi Agnieszka Ziemiańska, szef działu marketingu w firmie Murator Expo. – Ich obecność skłoniła także mniejsze firmy z branży do uczestnictwa w targach. Impreza została entuzjastycznie przyjęta zarówno przez wystawców, jak i publiczność. Kolejne edycje  zgromadziły już nie tak liczną reprezentację producentów na rzecz mniejszych firm i dystrybutorów. Brak odpowiedniego obiektu targowego w Warszawie okazał się jednak poważną przeszkodą w organizacji kolejnej edycji. Jesteśmy przekonani, że ten fakt  zdecydował o zahamowaniu rozwoju ważnej i dobrze zapowiadającej się warszawskiej imprezy.

W CZYM TKWI PROBLEM
W czym tkwi problem? Problemy dużej części organizatorów targów regionalnych to jednak nie brak odpowiedniej infrastruktury. Najistotniejszą przeszkodą wydaje się być zanik zainteresowania ze strony dużych firm, najczęściej producentów.  Imprezy regionalne w większym stopniu przyciągają lokalnych dystrybutorów i przedstawicieli handlowych, również tych związanych ze znanymi producentami. 
W najbliższej edycji naszych targów przewidujemy udział kilkunastu firm z szeroko pojętej branży łazienkowej – mówi Grzegorz Figarski, menedżer projektu w biurze Targów Materiałów Budownictwa Mieszkaniowego i Wyposażenia Wnętrz „Dom” w Kielcach. – Duże firmy raczej wystawiają się przez swoich lokalnych przedstawicieli. To powszechna polityka. Dla tych największych to chyba zbyt duży wysiłek organizacyjny i dlatego bardziej aktywni są lokalni dystrybutorzy. Co ważne, zwiedzającym targi klientom, wśród których dominują prywatni inwestorzy, to raczej nie robi różnicy. Ważne, że towar jest na targach i wiadomo gdzie go kupić.
Przewaga wśród wystawców lokalnych dystrybutorów to cecha charakterystyczna większości imprez.
– Z branży łazienkowej z reguły gościmy kilkanaście firm – mówi Piotr Jakubowski, komisarz targów w firmie Interservis organizującej łódzkie targi „Interbud”. – Wśród wystawców dominują lokalni dystrybutorzy, którzy stanowią 70% ogółu.
Producenci to nie więcej niż 10% wszystkich firm. Nieodparcie pojawia się pytanie – dlaczego duże firmy rezygnują z uczestnictwa w targach regionalnych? Ilościową przewagę przedstawicieli handlowych nad producentami można tłumaczyć  faktem, że  firmy związane z danym regionem najlepiej znają rynek i potrafią skonstruować odpowiednią ofertę. Jednak brak rynkowych gigantów spowodowany jest przede wszystkim przekonaniem o niskiej skuteczności promocji na targach oraz wykorzystywaniem innych, skuteczniejszych i wymagających mniej nakładów kanałów dystrybucji.
Pogląd ten podzielają sami organizatorzy targów:
– Moim zdaniem tendencja ta zależy od centrów budowlanych, w których przedstawiciele producentów branż sanitarnych swoimi wystawnymi salonami przyciągają wystarczającą ilość klientów – mówi Magdalena Starzyńska, referent do spraw organizacji targów i marketingu lubelskich targów „Lubdom”. – Poza tym z tego co da się zauważyć, produktów firm wiodących dostępnych na rynku również nie jest za wiele w porównaniu z innymi branżami. Chodzi więc o swoistego rodzaju monopol głównych producentów.

ZDANIEM WYSTAWCÓW.Kiepska kondycja targów regionalnych jest bezpośrednim skutkiem decyzji firm, które rezygnują z prezentacji swojej oferty. Towarzyszy temu brak przekonania o skuteczności tego typu imprez. Wiele firm znajduje nowe, skuteczniejsze rozwiązania promocyjne.
– Od 2002 r. nie wystawiamy się na żadnych targach – mówi Sebastian Wotiuk z firmy Poldom Szczecin, dystrybutora materiałów i akcesoriów wyposażenia łazienek. – Wcześniej uczestniczyliśmy między innymi w Wiosennych Targach Budownictwa oraz w Targach Wyposażenia Wnętrz organizowanych w Szczecinie. Główny powód naszej rezygnacji to zbyt duże koszty organizacji w stosunku do osiąganych efektów. Niestety większość imprez cieszyła się raczej niewielkim zainteresowaniem odbiorców. Zresztą z roku na rok powierzchnia targów, liczba wystawców, a co za tym idzie również ilość odwiedzających regularnie maleją. A nam, jako firmie handlowej, głównie zależy na odbiorcach indywidualnych. Od dwóch lat nasze główne źródło promocji to Internet. Koszty internetowej promocji to rząd kilku tysięcy złotych rocznie, co czyni ją tańszą niż udział w targach czy nawet reklamy prasowe, natomiast efekty sprzedażowe są dużo bardziej satysfakcjonujące.
Istnieją jednak firmy, które w targach regionalnych nadal upatrują znaczących możliwości promocji i podniesienia sprzedaży.  Przykładem jest firma Allegro z Kalisza – dystrybutor m.in. produktów Koła.
– Od kilku lat regularnie wystawialiśmy się na targach „Kalbud” w Kaliszu – mówi Tomasz Gałęzka, współwłaściciel firmy. – Dotychczas odbyło się jedenaście edycji tej imprezy targowej. Jesteśmy bardzo zawiedzeni, że tegoroczna edycja została odwołana. Pomimo że Kalisz leży w pobliżu Poznania, to targi odbywające się w obu miastach nie kolidują ze sobą. Targi w Poznaniu to duże, ogólnopolskie lub międzynarodowe imprezy, natomiast „Kalbud” był przede wszystkim okazją do spotkania miejscowych dystrybutorów i producentów oraz przedstawienia oferty na lokalnym rynku. W najlepszych latach liczba odwiedzających przekraczała 40 tysięcy i pomimo, że wystawienie się na targach wiązało się z kosztami i sporym nakładem pracy, to było warto. Była to świetna okazja nie tylko do zaprezentowania swojej oferty, ale również spotkania w jednym miejscu wielu firm i przeglądu ich asortymentu. Obecnie regres tego typu imprez jest wyraźnie dostrzegalny, odczuwamy jednak potrzebę uczestnictwa w targach i postaramy się, aby kolejna edycja „Kalbudu” się odbyła.
Sytuacja „Kalbudu” jest o tyle specyficzna, że na jego kontynuacji zależy wielu podmiotom. Grupa zainteresowanych wystawców oraz dotychczasowi organizatorzy podjęli już działania w celu reaktywacji targów. Na istnieniu dużej imprezy wystawienniczej zależy również władzom miasta. Metodą na przywrócenie targom atrakcyjności ma być ich nowa formuła. Jak zapowiada organizator w przyszłym roku impreza ma się odbyć pod nową nazwą i w rozszerzonym programie.
Perspektywy. Organizatorzy targów lokalnych nie dają za wygraną. Część z nich, tak jak w przypadku „Kalbudu” stara się zmienić charakter imprez, odświeżyć formę i w ten sposób przyciągnąć zarówno wystawców, jak i zwiedzających. Nie jest to jednak łatwe zadanie. Być może w pewnym stopniu na ratunek targom regionalnym przyjdzie odczuwane coraz bardziej ożywienie w budownictwie.
– Przyszły rok musi być lepszy dla branży – mówi Tomasz Gałęzka. – Rozpoczęte obecnie liczne inwestycje budowlane wejdą wówczas w końcową fazę realizacji, a to musi zaowocować wzrostem popytu w branży łazienkowej. Wtedy targi regionalne mogą okazać się doskonałą formą promocji.
Bezsprzecznie jednak większość imprez przechodzi kryzys i niewiele wskazuje na to, że sytuacja może się zmienić na lepsze. Przykładem takiej sytuacji są chociażby Międzynarodowe Targi Katowickie, które już od trzech lat – bez efektu – próbują zorganizować targi wyposażenia łazienek i kuchni. Patrząc na rynki Europy zachodniej, gdzie targi regionalne branży łazienkowej praktycznie nie funkcjonują, wydaje się nieuniknione, że i polskie imprezy czeka ten sam los.
TOMASZ ŁOTOWSKI
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA