Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Polscy producenci i europejskie koncerny branży łazienkowej inwestują na Wschodzie

REKLAMA

Polscy producenci by ominąć główne przeszkody zaopatrywania rynków byłego ZSRR – duże odległości, problemy logistyczne i często bardzo wysokie cła, przenoszą produkcję na Wschód. Na razie takich przypadków jest niedużo, ale wiele firm rozważa takie możliwości, a niektórzy już budują i planują kolejne fabryki.
Polski eksport produktów łazienkowych na Wschód jest bardzo duży o czym pisaliśmy we wrześniowym numerze Łazienki. Rosja, Ukraina czy Białoruś to ogromne rynki, które rozwijają się niezwykle dynamicznie, a zapotrzebowanie na materiały budowlane ciągle tam rośnie. Popytu nie mogą zaspokoić lokalni producenci, gdyż kraje byłego ZSRR często nie są w stanie wyprodukować materiałów ze względu na nie dość rozwiniętą technologię i brak odpowiednio wykwalifikowanej kadry.
Gdzie produkować? Polskim firmom opłaca się pokonywać tysiące kilometrów, płacić wysokie cła i opłaty, walczyć z wszechwładną w wielu krajach biurokracją, a często z korupcją, by sprzedać swoje wyroby z dużym zyskiem. Ale profity można zwielokrotnić unikając części wymienionych ograniczeń przez przeniesienie do tych państw fabryk.
Są to rynki bardzo atrakcyjne inwestycyjnie i może tylko Białoruś wzbudza pewne obawy, ze względu na nieprzewidywalność rządów Aleksandra Łukaszenki. Grupa Roca właśnie oficjalnie otworzyła nowy potężny zakład wyrobów ceramicznych w Petersburgu i na pewno nie jest to ostatnia inwestycja naszej grupy na wschodzie Europy! – twierdzi Paweł Skrzeczkowski, dyrektor handlowy Pool-Spa, części koncernu Roca. 
Inwestycje pozwalają na umocnienie pozycji na dotychczasowych rynkach i ekspansję na nowe oraz wprowadzenie kolejnych segmentów produktowych. Są one także bardzo często obłożone ulgami podatkowymi, ale jest to zróżnicowane w zależności od poszczególnych krajów – mówi Magdalena Olszewska z FFiL Śnieżka.
Różnic między byłymi republikami ZSRR jest znacznie więcej. Struktura i prawo gospodarcze Litwy, Łotwy czy Estonii – krajów Unii Europejskiej – są odmienne od zasad panujących w Rosji czy na Białorusi. W ostatnim czasie szczególnym zainteresowaniem inwestorów cieszy się Ukraina charakteryzująca się wysokim wskaźniku wzrostu gospodarczego oraz dość stabilną sytuacją ekonomiczną i rynkiem zbytu ustępującym jedynie rosyjskiemu. Dodatkowym atutem są stosunki polityczne między naszymi krajami, które uległy radykalnej poprawie.
Dlaczego warto? W ukraińskiej miejscowości Dymer Grupa Sanitec otworzyła ostatnio fabrykę wanien i wanien z hydromasażem.
Uruchomienie produkcji na Ukrainie spowoduje, że cena wanien stanie się bardziej atrakcyjna i konkurencyjna w stosunku do tych pochodzących z importu. W praktyce oznacza to jednocześnie możliwość zwiększenia udziałów Sanitec Koło w sprzedaży wanien akrylowych na Ukrainie, które wynoszą obecnie ponad 40%. Z myślą o miejscowych odbiorcach, a w szczególności ich preferencjach i upodobaniach, opracowano wiele nowych wanien. Powstały one w oparciu o przeprowadzone analizy i badania rynku – zapewnia Marek Kukuryka, prezes Sanitec Koło. – Produkowane na Ukrainie wanny uzupełnią gamę wyrobów importowanych z Polski i wejdą w skład dotychczasowej oferty obejmującej ceramikę łazienkową, meble i kabiny prysznicowe.
Co prawda Sanitec jest jak na razie jedną z niewielu firm polskim w tym segmencie, które zdecydowały się na wschodnią inwestycję. Jednak może to być początek ekspansji, na co wskazuje przykład producentów chemii budowlanej, o czym mówi Jarosław Muczek wicedyrektor marketingu firmy Kreisel Technika Budowlana:
Polityka wschodnia naszej firmy prowadzona jest za pośrednictwem spółek zlokalizowanych w trzech krajach byłego ZSRR. Pierwszą i najstarszą z nich jest Kreisel Vilnius z Litwy, która działa już od 1994 roku i posiada zakład produkcyjny w Wilnie. Poza Litwą za pośrednictwem spółki-córki działamy na rynku rosyjskim, gdzie budujemy właśnie zakład produkcyjny w Woskriesiensku (rozpocznie produkcję w 2007 roku) i na Ukrainie gdzie budowa fabryki ruszy w przyszłym roku. Jeszcze nie jest znana docelowa wydajność fabryk w Rosji i na Ukrainie, ale jeśli sprzedaż będzie rosła w przewidywanym tempie, zakłady te będą rozbudowywane i doposażone w nowe linie produkcyjne.
Sukces inwestycyjny na Wschodzie odniosła również Fabryka Farb i Lakierów Śnieżka, która wytwarza tam szeroką gamę materiałów.
Nasz zakład w ukraińskim Jaworowie produkuje farby emulsyjne, wyroby akrylowe, szpachlę Acryl Putz oraz impregnaty. Druga fabryka położona na Wistowa koło Kałusza wytwarza farby rozpuszczalnikowe. Mamy także zakład na Białorusi koło Mińska, specjalizujący się w produkcji szpachli Acryl Putz Start – wylicza Magdalena Olszewska z FFiL Śnieżka.
Zyski z przeniesienia fabryki są oczywiste i niepodważalne, o czym mówi m.in. prezes Marek Kukuryka (patrz wypowiedź obok). Potwierdzają to także inni wytwórcy.
Mimo, że koszty wybudowania fabryki w Rosji, czy na Ukrainie są wysokie, to jednak w zestawieniu z oszczędnościami na logistyce (transport, opłaty celne i transportowe, utrudnienia drogowe) postawienie fabryk na rynkach wschodnich staje się opłacalne i jest warunkiem podstawowym rozpoczęcia szerszej ekspansji w Rosji, na Ukrainie i dalej na Wschodzie – twierdzi Jarosław Muczek. – To rynki, które mają wiele zalet, jak chociażby szybkość decyzji i ich realizacji oraz zdecydowanie w działaniu wykazywane przez przedsiębiorców na Wschodzie. Ale najważniejszy dla nas jest wielki boom budowlany w ostatnich kilku latach, który potrwa jeszcze kilka lat. Oczywiście są także problemy, jak chociażby gigantyczne odległości utrudniające dostawy materiałów budowlanych na inwestycje i do punktów sprzedaży. Jednak skoro inwestujemy i wiążemy z rynkami wschodnimi duże oczekiwania, to oznacza, że plusów jest znacznie więcej.

Dlaczego nie warto? Zdecydowana większość
polskich producentów ceramiki sanitarnej, wanien czy akcesoriów łazienkowych woli nadal produkować w naszym kraju i eksportować.
Temat inwestycji w krajach Europy Wschodniej jest prawdopodobnie dyskutowany w większości dużych firm produkcyjnych, a w szczególności eksportujących swoje produkty na te rynki. Wielkość populacji zamieszkująca te kraje sprawia, że jest to atrakcyjny potencjał, jednak prawodawstwo, niejasne procedury i zmienność przepisów, powoduje, że trzeba tę kwestię rozważać bardzo ostrożnie – ostrzega Marcin Gawlik, dyrektor handlowy Sanplast.
Kilkakrotnie rozważaliśmy przeniesienie części produkcji na Wschód, ale nigdy się nie zdecydowaliśmy, ani nawet nie robiliśmy poważnych planów – mówi Leszek Jamiołkowski, wiceprezes firmy Bisk. – Gros naszej produkcji wytwarzana jest z tworzyw sztucznych, a jej koszt w Polsce jest konkurencyjny wobec innych krajów europejskich, i nie tylko. Cena surowców jest taka sama w całej Europie, a w naszym kraju mamy zaawansowane technologie i wiedzę o produkcji z tworzyw sztucznych, czego nie ma w Rosji czy na Ukrainie. Przenosząc fabrykę na Wschód musielibyśmy najprawdopodobniej obniżyć jakość, co nie byłoby dobre. Lepszym wyjściem jest produkcja u nas i eksport, mimo wysokich ceł i opłat, z którymi radzimy sobie dzięki dobremu zbytowi poprzez naszych eksportowych partnerów.
Ogromny wpływ na decyzję o dokonywaniu lub nie inwestycji na Wschodzie ma poziom skomplikowania i powtarzalności produktu oraz technologii jego wytwarzania.
Na Wschód przenoszą się fabryki robiące produkt masowy, powtarzalny, którego robi się setki tysięcy egzemplarzy. Opłacalne jest zdublowanie form w których powstaje ogromna ilość produktów o małej różnorodności, jak np. plastikowe miski. My mamy mnóstwo form, w których wytwarzamy bardzo dużo różnorakich elementów, składających się na nasze kolekcje – mówi Leszek Jamiołkowski.
Potwierdza to również Jarosław Muczek:
Nawet po powstaniu zakładów w Woskriesienksu i w Fastowie eksport niektórych produktów z Polski będzie kontynuowany. Głównie dlatego, że w rosyjskich fabrykach zamierzamy wytwarzać głównie podstawowe zaprawy i materiały budowlane, a w przypadku zamówień produktów specjalistycznych będą one dostarczane z zakładów w Polsce.
Producenci ceramiki sanitarnej, nie przenoszą zakładów w związku ze skomplikowanym procesem produkcyjnym i obawami co do utrzy-mania odpowiedniej jakości surowców do produkcji i przebiegu procesu technologicznego. Innym powodem może być ograniczona chłonność lokalnego rynku na dany towar.
Przenoszenie produkcji do kraju, w którym koszta są niższe jest logiczne. Jednak jeśli produkowany towar miałby zasilić jedynie tamtejszy rynek, nie miałoby to większego sensu, gdyż byłby to za mały zbyt przy oferowanym przez nas bogactwie oferty i sprzedaży do 26 krajów. A po co eksportować z jednego kraju byłego ZSRR do innego jak możemy to robić z Polski? – zauważa Leszek Jamiołkowski.
Eksport z Litwy czy Ukrainy do Rosji jest obłożony różnego rodzaju opłatami celnymi nie mniej niekorzystnymi jak eksport z Polski. Dlatego jeśli już, to najczęściej odbywa się on w obrębie krajów nadbałtyckich, należących do UE. Ciekawa jest także sytuacja między Rosją a Białorusią, która faworyzuje towary rosyjskie, obłożone bardzo niskimi taryfami celnymi.
A co z Polską? Budowanie nowych fabryk i poszerzenie rynków zbytu sprzyja rozwojowi firm. Ale jakie skutki wypływu kapitału i przenoszenia produkcji może mieć dla polskiego rynku?
Szukając niższych cen na rynku detalicznym polscy producenci szukają niższych kosztów produkcji (pracownicy, surowce). Rynki Europy Wschodniej są tutaj potencjalnie odpowiednim rozwiązaniem. Jednak w takich wypadkach praca będzie wykonywana nie przez polskich pracowników krajowi kooperanci będą mniej wytwarzać a mniejsze zyski i podatki  wpłyną negatywnie na polską gospodarkę – zauważa Marcin Gawlik.
Producenci zapewniają jednak, że mimo eksportu kapitału nie zrezygnują z rozwoju i nowych inwestycji w kraju.
Inwestując na Wschodzie nie zapominamy o rynku polskim, gdzie w ubiegłym roku zakupiliśmy kopalnię kruszyw, a w tym i w następnych latach planujemy przejęcia mniejszych podmiotów z branży oraz wzmacnianie potencjału produkcyjnego poprzez zakup lub budowę nowych zakładów – mówi Jarosław Muczek. – Oczywiście polski rynek jest już dość mocno nasycony i nie ma takiego potencjału jak rosyjski, ale długo jeszcze będzie on najważniejszy dla naszej firmy.
Wiele krajów, by zachęcić do inwestowania na ich terenie daje znaczące ulgi. A jeśli to połączyć z niższymi kosztami produkcji związanymi z mniejszymi cenami surowców czy kosztami zatrudniania pracownika, to wypływ kapitału i inwestycji z naszego kraju może przybrać na sile. Szczególnie, że w Polsce biznesmeni chcąc rozwijać działalność mogą zapomnieć o przychylności Państwa, a przygotować się na coraz to nowe przeszkody wymyślane przez rodzimych polityków i urzędników.
PIOTR DZIAKOWSKI

PROBLEMY POLSKIEGO INWESTORA
Lech Gabrielczak, dyrektor ds. eksportu Grupy Atlas
Problemem dla polskiej firmy, podobnie jak dla innych przedsiębiorstw funkcjonujących na rynku wschodnim, jest rosyjska biurokracja i często zmieniające się przepisy. Jednak prawdziwą plagą są podróbki. Dotyczy to przede wszystkim Obwodu Moskiewskiego, tam bowiem koncentruje się życie gospodarcze całej Rosji. Podróbki naszych produktów można kupić głównie na podmiejskich targowiskach, gdzie wyroby budowlane sprzedawane są wprost z kontenerów. Podrabiane są kleje do glazury w opakowaniach z polskojęzycznymi napisami. Paradoksalnie o uznaniu dla polskiej marki może świadczyć fakt umieszczenia na fałszywym worku hasła „Dobre i polskie”. Na  oryginalnym opakowaniu tego produktu znajduje się godło promocyjne nagrody Teraz Polska. Walka z tym procederem to – jak na razie – walka z wiatrakami. Ta sytuacja jednak nas nie zniechęca, zważywszy na fakt, że wartość sprzedaży naszych produktów z roku na rok wzrasta, osiągając - od stycznia do sierpnia br., w porównaniu z analogicznym okresem roku minionego – wzrost o ponad 20 %.

ZYSK WSCHODNIEJ INWESTYCJI
Marek Kukuryka, prezes Sanitec Koło

Nasza fabryka na Ukrainie produkuje wyroby akrylowe (wanny) oraz wanny z hydromasażem. Jej możliwości produkcyjne przekraczają dwukrotnie całą chłonność rynku ukraińskiego w tym segmencie, ale rynek ten szybko rośnie, a my dodatkowo zamierzamy eksportować wyprodukowane tu wanny do krajów Europy Wschodniej, Europy Zachodniej i Polski. Postanowiliśmy otworzyć fabrykę na Ukrainie z kilku przyczyn, m.in. by uniknąć ceł importowych na eksport z Polski i  zmniejszyć dystans do klienta. W naszej branży istotne jest bycie „lokalnym” producentem. Klienci doceniają tych wytwórców, którzy nie tylko respektują lokalne gusta, ale także dają pracę miejscowym ludziom i płacą podatki w ich kraju. Na inwestorów w krajach byłej ZSRR czeka wiele przeszkód. Można w dużym uproszczeniu powiedzieć, że jest to Polska sprzed 10-15 lat, czyli pełna dezynwoltura urzędnicza. Otwarcie fabryki na Ukrainie nie oznacza zatrzymania w najbliższym czasie inwestycji w Polsce. Dowodem na to jest trwająca budowa nowej fabryki ceramiki łazienkowej w Kole. W przyszłości jednak, jeżeli w Polsce klimat gospodarczy będzie zmieniał się tak powoli w kierunku gospodarki rynkowej, należy się liczyć z faktem preferowania przez producentów innych krajów.

 


 

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA