Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Blisko rok temu po raz pierwszy na łamach „Łazienki” poruszyliśmy kwestię udzielania przez salony łazienkowe oraz sklepy detaliczne z wyposażeniem łazienek wysokich rabatów dla klientów indywidualnych. Jak się okazuje, niestety, problem wciąż pozostaje nierozwiązany i  palący w perspektywie całej branży. Postanowiliśmy powrócić do tego tematu i zapytać salony łazienkowe, co zmieniło się w tej kwestii i jak wpłynęło to na zmianę ich funkcjonowania?
Dla ścisłości powinniśmy w tym miejscu przypomnieć główne wnioski, jakie wyklarowały się w wyniku przeprowadzonych rok wcześniej rozmów. One bowiem stały się punktem wyjścia dla tych prowadzonych współcześnie. Rok temu nasi rozmówcy podkreślali problem postawienia salonów łazienkowych w sytuacji, w której mogą one konkurować ze sobą prawie wyłącznie za pomocą przyznawania większej liczby tzw. oczek (kolejnych procent rabatu). Podkreślano brak jednolitych praw regulujących politykę rabatową. Producenci natomiast przyznawali, że bez ich wsparcia trudno będzie właścicielom salonów poradzić sobie z dotykającym całą branżę problemem. Czy rzeczywiście w przeciągu roku sytuacja została opanowana?

BEZ ZMIAN. Niestety, jak przyznają nasi rozmówcy problem udzielania wysokich rabatów oraz  wynikająca z tego specyficzna polityka sprzedażowa salonów łazienkowych nie uległy większym przekształceniom.
Problem przyznawania wysokich rabatów jest tak samo aktualny jak przed rokiem – mówi Anna Kaniewska, kierownik salonu Grudnik we Wrocławiu. – Można powiedzieć nawet, że w kwestii zaprzestania udzielania rabatów nie mamy w tej chwili tak naprawdę pola manewru. Coraz częściej musimy konkurować nie tylko między sobą, ale również z ofertą hipermarketów. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że próg rabatowania w przeciągu ostatniego roku nie zmienił się. Chcąc przyciągnąć klienta musimy udzielić rabatu.
Problem wysokich rabatów istnieje i będzie istniał tak długo, jak istnieją problemy w branży budowlanej. W tej chwili nie ma takiego sposobu, aby sprzedać cokolwiek bez udzielenia rabatu. Należy tylko taki rabat ustalać na rozsądnym poziomie – mówi Wiesław Suchogórski, właściciel salonu Kleopatra w Gorzowie Wielkopolskim.
Wśród naszych rozmówców są jednak i tacy, którzy twierdzą, że sytuacja na rynku akurat w tej kwestii ustabilizowała się, a wrzawa wokół niej przycichła. Nie zmienia to jednak faktu, że salony łazienkowe by egzystować, muszą taką sytuację po prostu akceptować, a przy okazji dostosowywać się do zaistniałych warunków i poszukiwać nowych rozwiązań na efektywne funkcjonowanie. Wysoki poziom obsługi, tzw. usługi dodatkowe oraz atrakcyjna oferta to w tej chwili główne media skutecznej konkurencji.

POMOC W ODWROCIE. Przedstawiciele salonów zgodnie przyznają, że współpracujący z nimi producenci i dostawcy, którzy podjęli zdecydowane kroki w kwestii ukrócenia praktyki wysokiego rabatowania ich produktów są niestety w zdecydowanej mniejszości.
Spośród dostawców, z którymi współpracujemy tylko jeden, wydaje się, rozwiązał kwestię problematycznego udzielania wysokich rabatów na swoje produkty – mówi Krzysztof Kowalewski, współwłaściciel firmy Gejzer ze Szczecina. – Ma on w Polsce dość wąską grupę odbiorców – w Szczecinie tylko jednego. W związku z tym układem, klient pozbawiony został możliwości poszukiwania lepszej oferty na dany produkt. Dodatkowo dostawca ten, ustalił wyraźnie maksymalny próg przyznawania rabatu. Ten kto go przekroczy, traci tym samym możliwość dalszej współpracy na preferencyjnych warunkach. 
Skuteczne działania przeciw wysokim rabatom podjął tylko jeden z naszych dostawców – potwierdza tę zasadę Wiesław Suchogórski. – Od bieżących zakupów dostawca udziela nam 2/3 upustu zawartego w rocznej umowie handlowej, natomiast pozostałą cześć wypłaca po zakończeniu roku obrachunkowego. Unika się w ten sposób sytuacji, kiedy to salon, który otrzymał od swego kontrahenta upust o konkretnej wartości, odsprzedaje produkt z dużym rabatem, zamiast zaoszczędzoną różnicę zainwestować lub po prostu odłożyć.
Jednak nawet ci, którzy częściej starają się przypominać o obowiązujących zasadach w kwestii przyznawania rabatów, w praktyce nie posiadają odpowiednich narzędzi, aby swe postanowienia egzekwować.
Oczywiście przedstawiciele producentów dają wyraźne wytyczne co do maksymalnej wartości przyznawanych na ich produkty rabatów, ale w praktyce jest tak, że jedni tego przestrzegają, inni nie – mówi Agnieszka Kopczyńska, kierownik salonu łazienek Vinsar w Zielonej Górze.
Dlatego wysokość rabatów regulują najczęściej według swoich potrzeb same salony.

MGLISTA PRZYSZŁOŚĆ. Kwestia przyszłości i ewentualnej zmiany rabatowej praktyki to kolejny problem, który nie przynosi pozytywnych rozwiązań. Tu głosy są zgodne – nic nie zapowiada rychłej zmiany.
Dopóki polityka gospodarcza nie zmieni się, dopóki nie zostaną stworzone warunki dla rozwoju szeroko pojętego budownictwa, a koniunktura nie osiągnie właściwej dynamiki jedynym sposobem na radzenie sobie na rynku wobec praktyki wysokiego rabatowania będzie podnoszenie jakości obsługi oraz rozszerzanie oferty handlowej – mówi Wiesław Suchogórski.
Najbliższy czas nie zmieni nic w kwestii wysokości udzielanych rabatów. Przede wszystkim dlatego, że brak w tym roku możliwości dokonania odpisu od podatku – dodaje Anna Kaniewska. – Musimy poddać się klientom, to oni dyktują nam w tej chwili warunki.
Wydaje się zatem, że w perspektywie roku niewiele zmieniło się jeżeli chodzi o poszukiwanie rozwiązań dla tak ważnego problemu, jakim jest wysokie rabatowanie. A szkoda, bo każdy kolejny rok zdaje się przyzwyczajać potencjalnych klientów do sytuacji, w której mogą potargować się o kolejne „oczka”. Szkoda także, że z perspektywy salonów tak niewielki wpływ na tę kwestię chcą mieć sami producenci i dystrybutorzy, którzy jeszcze rok temu wydawali się być tak zaangażowani w sprawę. Czy powracamy do taktyki przeczekiwania trudnej sytuacji? Miejmy nadzieję, że niekoniecznie.
MARTA MATRACKA


ZAPRASZAMY DO DYSKUSJI
Temat udzielania wysokich rabatów klientom indywidualnym będziemy kontynuować w kolejnym wydaniu „Łazienki”. Do dyskusji zapraszamy wszystkich zainteresowanych, a w szczególności producentów i dystrybutorów. Czy rzeczywiście nie są oni w stanie w tej chwili zaproponować żadnych konkretnych rozwiązań? Jak ustosunkowują się oni do tego problemu? Zachęcamy do komentowania tych kwestii. Swoje opinie prosimy kierować na adres
redakcja@lazienka.com.pl

 

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA