Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Powstaje coraz więcej salonów łazienkowych w małych i średnich miejscowościach

REKLAMA

Większa część sprzedawanego w Polsce wyposażenia łazienkowego średniej i wyższej klasy trafia do klientów za pośrednictwem dużych, renomowanych salonów zlokalizowanych w dużych miastach. Jednak obecnym od wielu lat na rynkach potentatom handlowym w tym segmencie, w ostatnim czasie przybywa swoista konkurencja ze strony salonów powstających w małych i średnich miejscowościach.

TEZA o dominującej pozycji opartych na rodzimym kapitale salonów z dużych ośrodków miejskich znalazła po części potwierdzenie w wynikach tegorocznego konkursu „Łazienka – Salon Roku 2008” zorganizowanego przez naszą redakcję. Zgodnie z przewidywaniami w poszczególnych regionach pierwsze miejsca zajęły duże, renomowane i prężne salony mieszczące się w stolicach poszczególnych województw, ew. w innych dużych miastach. Jednak Polska to nie tylko Warszawa i kilka największych aglomeracji. Ostatnie 2 lata to czas dynamicznego wzrostu liczby pełnoprawnych salonów łazienkowych otwieranych w niewielkich miastach, w których wcześniej nie sposób było uświadczyć obiektów handlowych tego typu.

Salony nieprowincjonalne. Od pewnego już czasu można zaobserwować wzmożoną aktywność firm handlowych pochodzących z mniejszych miejscowości, przejawiającą się w tworzeniu salonów łazienkowych z prawdziwego zdarzenia, które z funkcjonalnego punktu widzenia niewiele ustępują obiektom z dużych miast. W dużej części przypadków są to firmy handlowe, które wcześniej nie prowadziły sprzedaży wyposażenia łazienkowego w formie salonowej, i dla których otwarcie pierwszego własnego salonu stanowi swego rodzaju kamień milowy w rozwoju. Zjawisko to samo w sobie nie jest niczym nowym. Na rynku od lat z powodzeniem działają stosunkowo duże, prężne salony umiejscowione w stosunkowo niewielkich miastach, aby przypomnieć choćby brodnicką firmę Behrendt. Zdecydowanie zmieniła się jednak skala i tempo tworzenia tych obiektów, które w coraz większym stopniu decydują o sferze dystrybucji wyposażenia łazienek.

Odpowiedź na popyt. Jako główna przesłanka inwestowania w ekspozycję o standardzie salonowym przez firmy z małych i średnich miast najczęściej wymieniana jest chęć zadośćuczynienia potrzebom sygnalizowanym przez dotychczasowych klientów poszczególnych firm. Potrzeby te dostrzegają zresztą także duże firmy sieciowe, które nowe salony coraz częściej lokują właśnie w mniejszych miastach.
Do otwarcia nowego salonu w Chełmie przyczynił się m.in. brak profesjonalnego salonu łazienek w tym mieście (badania rynku) oraz brak  usługi projektowania łazienek (badania rynku, usługa projektowania dostępna we wszystkich salonach łazienek Glazura Królewska, które zdążyły dostosować się do podwyższonych przez franczyzodawcę standardów, razem 14 z 15 salonów) – twierdzi Sebastian Kurowski, asystent ds. marketingu w firmie Glazura Królewska.
Nie bez znaczenia są również względy prestiżowe – posiadanie choćby nawet niewielkiego salonu z estetycznie zaaranżowanymi ekspozycjami i ofertą renomowanych producentów zdecydowanie podnosi poziom postrzegania firmy zarówno w oczach potencjalnych klientów, jak i kontrahentów.
Naturalnym punktem wyjścia w takich przypadkach bywa duże doświadczenie i silna pozycja konkretnej firmy na lokalnych rynkach w branży ogólnoinstalacyjnej. Okrzepłym podmiotom dysponującym uznaną marką handlową w swych miejscowościach jest zdecydowanie łatwiej uruchomić działalność handlową o nowym profilu. Budowę ułatwia ponadto fakt, że dostawcy-kontrahenci niekiedy partycypują w kosztach całego przedsięwzięcia (tworzenie aranżacji). Zwykle nie są to obiekty duże, jeśli porównywać je do „wielkomiejskich” salonów – na ogół nie przekraczają 500-600 m2 powierzchni. Często aranżuje się je w już istniejących lokalach, adaptowanych zgodnie z konkretnymi potrzebami. W salonach tych zwykle nie sposób znaleźć najtańszej oferty, której dystrybucję w szerokim zakresie przejęły sieci baumarketów coraz szczelniej pokrywających obszar całego kraju.
Jednym z takich salonów jest oddany w styczniu tego roku obiekt firmy Polimer II, zlokalizowany w ponad trzydziestotysięcznym Myszkowie. Po otwarciu stał się on największym salonem łazienkowym w całym powiecie i jednocześnie najbardziej atrakcyjnym pod względem ilości oferowanych produktów. Przebudowany z magazynu w czasie 6 miesięcy obiekt liczy kilkadziesiąt aranżacji łazienkowych zlokalizowanych na powierzchni przeszło 600 m2.
Z jednej strony z Myszkowa jest bardzo blisko do Częstochowy i aglomeracji śląskiej, z którymi nasze miasto jest bardzo dobrze skomunikowane i gdzie działa szczególnie dużo salonów łazienkowych. Uważamy jednak, że naszą silną stroną jest właśnie bliskość do naszych klientów oraz możność szybkiego reagowania na ich potrzeby – mówi Mariusz Szymański, specjalista ds. handlu wewnętrznego w firmie Polimer II. – Oferta nasza niewiele różni się od salonów z Katowic czy Gliwic, zaś klienci mogą dokonać u nas praktycznie pełnej kompletacji oferty do swojej łazienki znacznie oszczędzając przy tym na czasie i transporcie. A ma to obecnie duże znaczenie. W niedalekiej przyszłości planujemy dalszą rozbudowę naszego salonu oraz wzbogacenie prezentowanej w nim oferty.
Inny „świeży” przykład to salon, który z początkiem kwietnia tego roku otworzyła kołobrzeska firma TIM Centrum Grzewcze. Głównym zakresem działalności, co zresztą zdradza sama nazwa, pozostawała dotychczas dystrybucja systemów grzewczych i instalacyjnych. Upływający rok jest zresztą szczególny z punktu widzenia kołobrzeskiego rynku łazienkowego, na którym jeszcze w 2006 roku działał praktycznie tylko jeden salon łazienkowy z prawdziwego zdarzenia, tzn. oddział znanej szczecińskiej firmy Carmen Group. 7 lipca zeszłego roku nowy salon o powierzchni 400 m2 otworzyła tam znana, wielooddziałowa firma Cermag Poznań, co zauważalnie dodatkowo wpłynęło na kształt tego lokalnego rynku, który jako renomowany kurort doświadcza w ostatnim czasie prosperity w sferze nieruchomości.
Na powierzchni 600 m2 stworzyliśmy 38 aranżacji łazienkowych. Rozbudowa salonu dała nam pozycję lidera na naszym lokalnym rynku. Przy tworzeniu oferty w zakresie ceramiki sanitarnej i płytek skupiliśmy się głównie na silnych polskich markach, które są wysoko oceniane przez naszych klientów, co stanowi jeden z warunków sukcesu handlowego – mówi Tomasz Stańczak, współwłaściciel firmy TIM Centrum Grzewcze.
Pojedyncze salony powstają nawet w bardzo niewielkich miejscowościach, pod warunkiem jednak sąsiedztwa dużego organizmu miejskiego, gwarantującego „dopływ” klientów na satysfakcjonującym, gwarantującym odpowiedni poziom obrotów poziomie. Postąpiła tak m.in. firma Jażdżewski z Kartuz, która swój pierwszy salon otworzyła w ubiegłym roku w Miszewku k. Chwaszczyna, leżącym ok. 20 km na zachód od Gdyni. Tu o stałym zainteresowaniu klientów (w tym przypadku pochodzących z terenu praktycznie całego Trójmiasta) zadecydowało m.in. długoletnie prowadzenie przez właściciela salonu wyspecjalizowanej firmy wykonawczej – jeszcze raz sprawdził się mechanizm głębokiego powiązania działalności handlowej z usługową.

Wykonawstwo i projektowanie. Co szczególnie znaczące, przedstawiciele praktycznie wszystkich nowych salonów deklarują, że równolegle z działalnością sensu stricte handlową oferują swym klientom także dostęp do usług projektowych, czy to w postaci pomocy wyspecjalizowanych pracowników, czy też w formie pośrednictwa między klientem, a dedykowanymi projektantami lub architektami. Świadczy to o dużej świadomości nowych inwestorów tego, czym w istocie jest salon łazienkowy i jak powinien poprawnie funkcjonować. Część opisywanych firm oferuje również kompleksowe wykonawstwo – duża ich część zaczynała kilka-kilkanaście lat temu właśnie jako firmy wykonawcze, ogólnobudowlane lub/i instalacyjne. Fakt ten ma duże znaczenie przy dokuczliwym obecnie braku wykwalifikowanych fachowców.
W październiku zeszłego roku otworzyliśmy nowy salon prezentujący szeroką ofertę w zakresie kompleksowego wyposażenia łazienek. Ma on powierzchnię ponad 300 m2 i zlokalizowany jest w siedzibie naszej firmy we Wronkach przy ulicy Nowowiejskiej – mówi Natalia Hoffmann-Mellen, właściciel salonu firmy Unisan. – Salon przeznaczony jest zarówno dla klientów indywidualnych, jak i dla firm wykonawczych, z którymi współpracujemy już od lat. W zakresie naszej oferty zapewniamy doradztwo oraz kontakt z projektantami i wykonawcami. Oferujemy też dogodne warunki zakupu za gotówkę jak i w systemie ratalnym, a także możliwość dowozu zakupionego towaru. Możemy z dumą stwierdzić, że posiadamy największą i najnowocześniejszą ekspozycję  łazienek w promieniu kilkudziesięciu kilometrów.

Pomysł na biznes. Lokalizacja salonu w niewielkiej miejscowości na ogół determinuje profil docelowego klienta, a co za tym idzie także potencjał rynku i jego perspektywiczność. W niewielkich ośrodkach miejskich może być to czynnik ograniczający rozwój, choć jak to zwykle bywa, najważniejszy jest sam pomysł na biznes, który może przynieść bardzo ciekawe efekty. Jednym z przykładów potwierdzających tę oczywistą skądinąd zasadę jest opisywany swego czasu na naszych łamach salon firmy Vio-Mac, zlokalizowany w niespełna dziesięciotysięcznych Rykach. W tamtym przypadku kluczem do sukcesu okazała się m.in. właściwa lokalizacja (położenie bezpośrednio przy trasie Warszawa-Lublin) oraz odpowiednia jakość obsługi (możliwość poświęcenia poszczególnym klientom satysfakcjonującej ilości czasu i uwagi), która przyciągnęła znaczną liczbę gości aż z odległej o niemal 100 kilometrów stolicy oraz z Lublina.
Na dzień dzisiejszy trudno jest precyzyjnie stwierdzić, w jakim stopniu salony łazienkowe tworzone w mniejszych miejscowościach mogą odebrać klientów dużym, rutynowanym firmom mieszczącym się w dużych miastach. Tym bardziej, że większość uczestników rynku deklaruje wzrost obrotów, co sprawia, że ów swoisty „tort” może być podzielony wśród rosnącej liczby uczestników bez zbytniego uszczerbku na obrotach. Z drugiej strony, najważniejszą potencjalną konkurencję dla opisywanych salonów zlokalizowanych w małych i średnich miejscowościach są „stare” salony z dużych miast, szczególnie w sytuacji dobrego wzajemnego skomunikowania tych miejscowości.
Wydaje się, że to właśnie rozwój lokalnej sieci dystrybucji wyposażenia łazienkowego ubranej w ramy salonowe może być jednym z głównym wyznaczników prosperity aktualnie panującego na tym rynku. Z pewnością proces ten można określić jako jeszcze jeden z pozytywnych wskaźników dojrzewania polskiej sfery dystrybucji wyposażenia łazienkowego. Może być również dowodem tego, że także mieszkańcy mniejszych miejscowości zwracają baczniejszą uwagę na jakość i klasę wyposażenia, w oparciu o które zamierzają tworzyć swe łazienki.
Rynek wciąż się zmienia; pojawiają się nowe sposoby organizacji dystrybucji, m.in. rośnie liczba sieci franczyzowych (do Vinsaru i Wemy dołączyła m.in. Glazura Królewska), które starają się docierać także do małych miejscowości. Niezależnie od tego na rynku jest miejsce i zapotrzebowanie na choćby nawet niewielkie, lokalne salony prowadzone przez znane i poważane niezależne, firmy handlowe. Bez nich ten rynek byłby z pewnością niepełny.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA