Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Czarny scenariusz przewidywał, że po 1 maja 2004 r. na skutek podwyższenia stawki VAT na materiały budowlane sprzedaż tych artykułów, w tym również wyposażenia łazienek, drastycznie spadnie. Pierwsze miesiące naszego członkostwa w UE dawały nadzieję, że nie będzie tak źle, jednak koniec roku nie napawa optymizmem.

REKLAMA

Czarny scenariusz przewidywał, że po 1 maja 2004 r. na skutek podwyższenia stawki VAT na materiały budowlane sprzedaż tych artykułów, w tym również wyposażenia łazienek, drastycznie spadnie. Pierwsze miesiące naszego członkostwa w UE dawały nadzieję, że nie będzie tak źle, jednak koniec roku nie napawa optymizmem.

Zdaniem handlowców Ustawa z 11 marca ub.r. o podatku od towarów i usług całkowicie rozregulowała rynek, zaburzając sezonowość sprzedaży. Wzmożony popyt obserwowano w pierwszym kwartale minionego roku, do maja. Sprzedaż przerosła wówczas oczekiwania producentów i handlowców, którzy korzystając z niespotykanie wysokiego popytu wyzbywali się nawet towarów z ekspozycji. Później popyt na artykuły budowlane spadł. Maj i czerwiec były okresem uzupełniania zapasów magazynowych przez firmy handlowe, jednak miesiące letnie, tradycyjnie okres remontowo-budowlany, nie przyniosły znaczącej zwyżki obrotów. Jak się później okazało lipiec i sierpień stanowiły dopiero zapowiedź tego, co nastąpiło w ostatnim kwartale 2004 r.

- Koniec roku w branży sanitarnej mocno wszystkich zaskoczył. Obserwujemy nawet 30-40% spadek sprzedaży niektórych artykułów - mówi Jacek Karkut, dyrektor handlowy w firmie Bater z Wrocławia. - Ci, którzy dzisiaj remontują łazienki czy kończą budowę domu sięgają po artykuły kupione wcześniej, a nie idą po nie do salonu.

Opinię tę potwierdzają także inni handlowcy. Zazwyczaj grudzień był dla nich tłustym miesiącem, ponieważ klienci chcieli zdążyć z zakupami przed końcem roku, aby móc je sobie odliczyć od podatku.

- Handel nie jest linią prostą, wiedzą o tym wszyscy, którzy mają z nim coś wspólnego. Każda branża ma swoje lepsze i gorsze momenty, a ostatni kwartał dla naszego sektora nie był najlepszy - mówi Monika Bucka, specjalista ds. sprzedaży w firmie As Plastic (Opole).

Zwraca również uwagę na to, że pospieszne kwietniowe zakupy \"na zapas\" zaowocowały zwrotami lub chęcią wymiany towarów, które okazały się nieodpowiednie z takich czy innych względów.

PRZEWIDZIEĆ KRYZYS. Są jednak i tacy, którzy radzą sobie z kryzysem. Dekoniunktura na rynku materiałów budowlanych nie była dla nich zaskoczeniem. Spodziewano się, że sezon zakupowy w 2004 r. przeniesie się z miesięcy letnich na wiosnę. Należało się do tego odpowiednio przygotować i właściwie rozłożyć siły.

- Przewidywaliśmy zarówno kwietniową hossę jak i to, że po 1 maja nastąpi spadek sprzedaży. Dlatego zawczasu dostosowaliśmy do nich poziom produkcji i nie możemy dziś mówić o stratach - mówi Władysław Piotrowski, dyrektor handlowy Sanitec Koło.

Istotna z punktu widzenia firm handlowych jest także struktura klientów. Firmy obsługujące wykonawców usług nie muszą cierpieć z powodu podwyższonego VAT-u. Ostateczny odbiorca kupuje bowiem towar od instalatora wraz z usługą, a wówczas obowiązuje 7% VAT. Sami instalatorzy przyznają jednak, że pod koniec 2004 r. zdarzało im się montować produkty zakupione w pierwszej połowie roku.

Choć wartość sprzedaży i wyniki osiągnięte przez handlowców za cały 2004 rok nie muszą być gorsze niż w roku 2003 (z racji przedmajowego zakupowego \"boomu\"), spadek koniunktury w ostatnim kwartale jest niewątpliwie faktem. Wyższy VAT to większa skala zamrożonych środków finansowych nie rozliczonych z Urzędem Skarbowym, który ma 60 dni na zwrot należnej kwoty podatku. Wpływa to na pogorszenie płynności finansowej firm handlowych powodując opóźnienia płatności w łańcuchu dostawców.

Próbą ratowania sytuacji przez producentów i handlowców są głębokie rabaty i promocje, a także poszukiwanie tańszych dostawców. Wyższy VAT na materiały budowlane przyczynił się do zwiększonego importu tanich produktów z Chin: baterii, ceramiki sanitarnej, kabin natryskowych i wyrobów z akrylu.

WINNY NIE TYLKO VAT. Producenci i handlowcy zgodnie twierdzą, że dekoniunktura na rynku materiałów budowlanych to przede wszystkim efekt decyzji i niespójnych sygnałów ze strony polskiego rządu. Informacje o możliwej obniżce stawki VAT na 17-18% oraz innych, coraz nowszych pomysłach rządu na rozwiązanie sytuacji dezorientują rynek, a przede wszystkim konsumentów. Są przez nich odbierane jako sygnał \"czekaj\" i powodują odkładanie decyzji o remoncie łazienki na później. Producenci wyposażenia łazienek mogą co prawda częściowo powetować sobie straty na polskim rynku eksportem, jednak sytuacja wewnątrz kraju jest przedmiotem ich szczególnego zainteresowania. Jak dotąd rząd nie wywiązał się ze swoich wcześniejszych zapewnień o obniżeniu podstawowej stawki VAT. Ostatnie docierające ze strony Ministerstwa Finansów sygnały mówią o zawieszeniu prac nad nowymi rozwiązaniami do połowy stycznia.

Przyczyn spadku sprzedaży materiałów budowlanych upatruje się jednak nie tylko w 22% stawce VAT, ale również w przekierowaniu popytu na inne produkty. Otwarcie wewnątrzwspólnotowych granic zaowocowało m.in. napływem do Polski używanych aut z zagranicy.

- Klienci decydujący się na zainwestowanie oszczędności w zakup samochodu, odkładają remont łazienki na później. Samochód był zawsze w Polsce synonimem luksusu - mówi Jacek Karkut.

BRANŻA CZEKA NA WIOSNĘ. Póki co w branży wyposażenia łazienek zapanowała atmosfera oczekiwania. Producenci i handlowcy są zgodni w tym, że bez pomocy władzy nie będą w stanie pobudzić koniunktury. Ogólnie przyjęte techniki podnoszenia wielkości sprzedaży, takie jak reklama czy rabat, nie zdają dzisiaj egzaminu - potrzebne są działania rządu. Ostra walka o klienta prowadzona przy użyciu takich narzędzi jak rabaty czy obniżanie cen przez producentów na dłuższą metę prowadzi donikąd. Trudno bowiem w nieskończoność obniżać ceny próbując przekonać do zakupów kogoś, kto nie zamierza na razie remontować łazienki.

Póki co, nic nie wskazuje na to, że sytuacja poprawi się w najbliższym czasie. Pierwszy kwartał roku to z reguły czas niesprzyjający remontom.

- Ruch w salonach powinien się zacząć w kwietniu-maju 2005 r., pytanie tylko, czy sprzedaż wróci do poziomu z lat ubiegłych - mówi Władysław Piotrowski. - Uważam jednak, że w 2005 roku cykliczność sprzedaży będzie taka sama jak w 2003.

Na razie większość handlowców i producentów postanowiła przeczekać zły okres. Dopiero za kilka miesięcy okaże się czy ich przewidywania były słuszne i czy wiosna przyniesie ożywienie w branży.

 

KATARZYNA ZACHAREWICZ

 

Mirosław Lubarski, dyrektor ds. marketingu Grupy PSB

- Spadek sprzedaży materiałów budowlanych odnotowaliśmy bezpośrednio po wprowadzeniu 22% stawki VAT na te artykuły. Latem popyt nieco wzrósł, jednak od września sytuacja ponownie się pogorszyła. Przyczyn tego stanu rzeczy upatrywać należy oczywiście w wyższym podatku VAT na materiały budowlane, ale także we wzroście tzw. szarej strefy. Z chwilą zniknięcia ulgi budowlanej zmniejszyła się też presja na gromadzenie i rozliczanie faktur, w związku z czym część klientów zaopatruje się obecnie w drobnych hurtowniach, które godzą się na sprzedaż bez faktury. Pociąga to za sobą również korzystanie z usług budowlano-montażowych \"bez faktury\" i wiąże się z ryzykiem nie uwzględniania późniejszych reklamacji, psując cały rynek.

Próbą ratowania sytuacji przez firmy handlowe jest tworzenie własnych działów usługowych bądź podejmowanie współpracy z wykonawcami robót budowlanych, którzy mogą wystawiać faktury z 7% stawką VAT na produkt z usługą. Pewne nadzieje na przyszły rok wiążemy z możliwością podjęcia inwestycji przez rolników. Uzyskane z Unijnych dopłat fundusze mogą oni w części przeznaczyć na budowę bądź modernizację budynków gospodarskich. Jednak jeśli koniunktura na rynku materiałów budowlanych w roku 2005 wzrośnie o 5% będzie to duży sukces.

 

Paweł Skrzeczkowski, dyrektor handlowy w firmie Pool-Spa

- Rok 2004 na pewno zostanie przez nas zapamiętany jako rok \"anomaliów\". Szukanie jasnych i prostych odpowiedzi na temat przyczyn takiego, a nie innego przebiegu koniunktury jest trudne i nie sądzę, aby było w ogóle możliwe. Oczywiście zmiana stawek VAT miała wpływ decydujący! Zakupy \"na zapas\" dokonane w marcu i kwietniu na pewno zdecydowały o spadku popytu w drugiej połowie roku. Podobnie jak inni producenci, przygotowaliśmy się do wzmożonego popytu przed 1 maja oraz do nieuniknionego \"dołka\", jaki musiał nastąpić w kolejnych miesiącach. Jednak na pewno wszystkich zaskoczyła skala obu tych zjawisk. Po raz pierwszy od wielu lat będziemy też mieli \"normalną\" sprzedaż w grudniu, tzn. nie stymulowaną sztucznie przez przepisy podatkowe. Trwająca od kilku miesięcy bessa, skłania wielu do analizowania jej w oderwaniu od hossy wiosennej. W Polsce w roku 2004 popyt wewnętrzny wzrósł w granicach 3-4%, a rynek budowlany dostarcza tylko pesymistycznych danych i prognoz. Nie ma więc podstaw, aby spodziewać się jakiegoś większego ożywienia na rynku wyposażenia wnętrz w roku 2005. W tej sytuacji, obserwowane obecnie powszechnie, nerwowe działania promocyjne, mające na celu \"uratowanie\" sprzedaży, są z góry skazane na porażkę. Receptą na sukces w przyszłości jest systematyczna praca nad poprawą oferty, wdrażanie nowych produktów, szukanie nowych rozwiązań i błyskawiczne reagowanie na szybko zmieniające się oczekiwania klientów. W przypadku Pool-Spa na pewno pomoże fakt, iż w tym samym czasie szybko rośnie nasza sprzedaż eksportowa, a prognozy na rok 2005 są bardzo obiecujące.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA