Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA
Współpraca projektanta z klientem jest gwarancją sukcesu wnętrza – mierzonego zadowoleniem inwestora. Czy to zadowolenie jest stanem trwałym, czy zmienia się wraz z modą, upływem czasu, człowiekiem? Wszystko pokaże czas.

– Czy klienci mają świadomość, że łazienka jest pomieszczeniem drogim, czy chcą w nią inwestować?
arch. wnętrz Sylwia Erol: Tak, mają tego świadomość, wiedzą, że w domu najwięcej pieniędzy pochłaniają łazienki i kuchnie, chcą w nie inwestować, nie oszczędzają. Oczywiście ci klienci, którzy mają co inwestować. Chcą mieć w łazienkach nowoczesne wzory, markowe sprzęty. Ta świadomość pojawiła się wraz z gazetami wnętrzarskimi, klienci oglądają to co jest w nich pokazywane i przekonują się, że efekt wymaga pieniędzy. Poza tym łazienki są coraz większe, a więc droższe.

– A co kształtuje gust? Przeglądanie ofert czy własna fantazja?
Myślę że raczej przeglądanie ofert, podglądanie – w pozytywnym sensie. Z wnętrzami jest tak jak z ubraniami – ludzie wyglądają jak sklepy meblowe od środka. Fale mody są we wnętrzach coraz bardziej widoczne. Niedawno wszędzie widać było drewno egzotyczne, dziś – lakierowane meble, białe kuchnie. Rzadko ktoś decyduje się na coś tylko swojego. Myślę, że wszystko we wnętrzach zostało już wymyślone. Klienci oglądają gazety na koniec ciężkiego dnia i wskazują – „to mi się podoba”, „chcę, żeby tak wyglądało moje wymarzone mieszkanie” itp. Tak naprawdę dla projektanta najważniejsze jest rozrysowanie ścian, rzut domu z góry. Styl jest rzeczą odtwórczą, pochodzi od klienta. Przecież nie projektujemy dla siebie. Projektant jest medium mającym doprowadzić rzecz do końca, czyli klienta do zamieszkania. Pokazujemy pomysły, oferty i organizujemy wszystko, żeby „szło do przodu”. Czy to oznacza, że projektowane dziś wnętrza się zestarzeją? Może, ale tego nie wiemy. Nie wszystko jest jak art-déco, które się broni przez wiek. Myślę, że okres starzenia się wnętrz to co najmniej 10 lat. We wnętrzach w stylu high-tech dziś możemy czuć się tragicznie. Co będzie z tą łazienką – to się okaże. Na pewno stoi w niej fajna wanna – ona będzie zawsze piękna.

– Wolnostojące wanny to użyteczność czy estetyka?
Na pewno wanny wolnostojące lepiej wyglądają w dużych pomieszczeniach. A sprawdzają się w miejscach gdzie jest oddzielny prysznic. Nad tą wanną jest stelaż dla zamocowania kurtyny, ale mimo wszystko woda potrafi się wylewać na podłogę. Wanny wolnostojące stawia się dla ich piękna, dla elegancji formy, pustki wokół tej formy. Zdecydowanie jest to wybór estetyczny.

– Ciekawostką funkcjonalną tej łazienki jest jej przechodniość...
Tak – wynikła ona z potrzeb inwestora, który chciał mieć do łazienki bezpośrednie wejście z gabinetu. Drugie wejście prowadzi z sypialni. Kiedy projektujemy, prosimy klienta o wypełnienie ankiety. To około czterdziestu pytań pozwalających na opisanie sposobu, w jaki ma funkcjonować mieszkanie. Z niej właśnie rodzi się kilka pomysłów na rozplanowanie wnętrza. Każda propozycja jest omawiana i wspólnie wybieramy najlepszy wariant. Pomysł na łazienkę wpisany jest w całe mieszkanie, tu pozwolił np. na zmieszczenie ogromnej szafy na buty. To jedna z trzech łazienek w domu, więc „przechodność” nie stanowi problemu funkcjonalnego. W dodatku właścicieli „kręciła” myśl o ukryciu wejścia do łazienki za przesuwnym regałem z książkami. To takie tajemne przejście, rzecz której nie widać, ich własna, prawdziwy smak domu.
ROZMAWIAŁ: SŁAWOMIR MOJSIUSZKO
PROJEKT: ARCH. WNĘTRZ SYLWIA EROL, ARCH. JOANNA GRODZKA
iD3 SYLWIA EROL
iD3@TLEN.PL
ZDJĘCIA: MONIKA FILIPIUK
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA