Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Ostatnie lata to czas zdecydowanego umacniania się pozycji architektów na linii salon łazienkowy – klient. Duża część salonów (szczególnie tych oferujących bardzo drogie wyposażenie) określa architektów i projektantów wnętrz jako najważniejszą, niejako strategiczną grupę klientów. Utrzymanie pozytywnych relacji z architektami oraz nawiązanie z nimi nowych kontaktów urasta więc do strategicznego celu salonów łazienkowych chcących zajmować czołowe pozycje na rynku.

Najstarsze i najbardziej renomowane salony łazienkowe obecne są na rynku już od kilkunastu lat. Niemal tak samo długa jest ich współpraca z architektami i projektantami wnętrz, którzy w pierwszej połowie lat 90-tych stawiali pierwsze kroki w zawodzie i którzy dziś należą do czołówki projektantów funkcjonujących na lokalnych rynkach. Każda firma handlowa i każdy salon to odrębny byt i własna historia, na którą składają się także kontakty i relacje z architektami. Szereg zaszłości sprawia, że relacje te nie muszą opierać się wyłącznie na czynnikach obiektywnych, określanych przez rozległość oferty, politykę umów rabatowych, bonusy w formie wycieczek itp. Równie ważne, a niekiedy nawet ważniejsze okazują się subiektywne więzi interpersonalne i lojalność, zbudowane w trakcie wieloletniej współpracy, które „trzymają” architekta przy konkretnej firmie han- dlowej. Niemniej jednak w bieżącym zarządzaniu salonem łazienkowym warto kłaść należycie duży nacisk na budowanie i poprawę tych obszarów działania, które przyspieszają i upraszczają pracę architektów w sposób bezwzględny. W dłuższym okresie pozwoli to nie tylko zachęcić nowych projektantów do nawiązania współpracy z konkretną firmą handlową, ale także na „zatrzymanie” w niej już „obecnych” architektów. Właśnie ta druga grupa wydaje się mieć szczególne znaczenie, jeśli weźmie się pod uwagę skutki ewentualnego kryzysu w gospodarce, czy też następstwa rosnącej konkurencji ze strony firm handlu internetowego, które mogą wystawić na próbę lojalność architektów względem konkretnych salonów.

PO PIERWSZE OFERTA. Najważniejszym obiektywnym czynnikiem, który określa dany salon jako przyjazny architektom, jest, w zgodnej opinii tych ostatnich, szeroko rozumiana rozległość jego oferty. I nie chodzi tu jedynie o „potencjalną” ofertę dostępną na zamówienie, ale o konkretną ilość serii i modeli wyposażenia łazienkowego wszystkich typów dostępnych na miejscu. Okazuje się, że w erze multimediów i internetu klienci zainteresowani kosztowną ofertą chcą się z nią namacalnie zapoznać jeszcze przed ostatecznym wyborem i finalizacją transakcji. W oczywisty sposób warunek maksymalizacji dostępnej oferty jest trudny do spełnienia; głównym ograniczeniem jest potencjał ekonomiczny danej firmy, powierzchnie wystawiennicza i magazynowa, możliwości logistyczne itp. Są jednak proste sposoby, by przynajmniej częściowo „obejść” tę barierę, choć jak pokazuje praktyka, wciąż są salony, które mają z tym kłopoty.
Bardzo ważną kwestią z punktu widzenia architektów jest bieżące zapewnianie przez salon aktualnych katalogów i cenników opisujących ofertę sprzedawanych marek. Teoretycznie nie powinno być z tym żadnych problemów, jednak jak pokazuje praktyka bywa z tym bardzo różnie. Oczywiście bardzo wiele aktualnych informacji można znaleźć np. w internetowych serwisach poszczególnych producentów, jednak z punktu widzenia architekta i specyfiki jego pracy nic nie jest w stanie zastąpić solidnych „papierowych” materiałów – deklaruje architekt Sławomir Mojsiuszko. – W przypadku płytek ceramicznych dobrze jest, jeśli salon na bieżąco dysponuje przynajmniej po jednej płytce z każdej oferowanej kolekcji. Absorbuje to niewiele miejsca, zaś z punktu widzenia architektów jest bardzo pomocne, choć oczywiście nie całkowicie wystarczające.
W zgodnej opinii architektów i projektantów wnętrz, właśnie tego typu, pozornie trywialne kwestie dystansują pod względem ważności choćby czas realizacji zamówienia, który zwykle bardziej zależny jest od dostawcy niż samego salonu. Ponadto przy czasowym horyzoncie realizacji inwestycji liczonym w miesiącach stanowi tylko jego drobną część.

WSPARCIE TECHNICZNE. Wymagający klienci poszukują coraz bardziej wymyślnych i oryginalnych łazienek, co w praktyce oznacza nieszablonowe rozwiązania z punktu widzenia sztuki budowlanej oraz wykorzystanie całkowicie nowych rozwiązań technicznych i użytkowych. Jak pokazuje praktyka, architekci (także ci rutynowani) nie zawsze są zaznajomieni z technicznymi niuansami rynkowych nowości, które w dużym stopniu decydują o tym, czy dana, niekiedy bardzo innowacyjna, wizja architektoniczna jest możliwa do zrealizowania bez generowania nadmiernych kosztów, bądź też bez nadmiernej ingerencji w strukturę budynku.
Część architektów nie ma należytego doświadczenia technicznego. Owszem, są w stanie stworzyć piękne aranżacje łazienek, tyle że nie zawsze są one do zrealizowania ze względów technicznych, bądź wymagają gruntownych poprawek, np. projektowana wanna jest zbyt wysoko osadzona, ponieważ gwarantuje to optymalny z estetycznego punktu widzenia układ płytek ceramicznych – twierdzi Jerzy Aniećko, kierownik salonu Kamen w Białymstoku. – O ile jeszcze kilka lat temu producenci organizowali wiele szkoleń prowadzonych z myślą właśnie o architektach, o tyle obecnie są one rzadkością. Młodzi architekci mają po prostu ograniczone możliwości, by odpowiednio szybko nabyć niezbędnej wiedzy technicznej i wyrobić swą własną markę na rynku.
Jakość fachowego wsparcia technicznego i projektowego na każdym etapie projektowania nowej łazienki to jeden z bardziej perspektywicznych obszarów działalności, na którym konkretna firma handlowa może okazać swą wyższość nad konkurencją. W obliczu deficytu wykwalifikowanych fachowców wyjściem z sytuacji jest inwestowanie w kapitał ludzki, którym dysponuje salon; z punktu widzenia charakteru działalności firm handlowych obracających ofertą z wyższego segmentu można je uznać za jedną z najbardziej perspektywicznych inwestycji w przyszłość salonu.
Pracownicy salonu powinni mieć możliwie największa wiedzę produktową, szczególnie o nowościach rynkowych. Powinni być również gruntownie przygotowani technicznie – mówi architekt Jolanta Czacharowska. – Szczególnie w dzisiejszych czasach klient musi mieć przekonanie, że wyższa cena, jaką płaci za markowy produkt w salonie ma swoje odzwierciedlenie w jakości i trwałości produktu. Ma to o tyle duże znaczenie, że obecnie klienci przy zakupach zdają się kierować głównie wzornictwem wyposażenia (dotyczy to szczególnie armatury), a przecież w internecie czy baumarketach można znaleźć bardzo podobna ofertę w segmencie armatury, tyle że oferowaną za nieporównywalnie niższe ceny. Jedynie profesjonalnie przygotowany pracownik jest w stanie przekonać klienta o dobrodziejstwach związanych z zakupem markowego wyposażenia.
Proces ciągłego wzbogacania się ofert poszczególnych producentów wyposażenia łazienkowego jest na tyle dynamiczny, że coraz częściej pozostaje poza obszarem percepcji architektów. Stąd też aktywna pomoc w wyborze konkretnych serii i modeli wyposażenia, czyli tzw. preselekcji, wydaje się być kolejnym obszarem działania, na którym powinny skupiać się salony łazienkowe ukierunkowane na intensyfikację współpracy z projektantami wnętrz w przyszłości.
Staramy się również wspomagać pracę architektów w ten sposób, że zgodnie z ich wizją konkretnej łazienki przedstawiamy im odpowiednio zawężoną grupę produktów, z których będzie wybrany konkretny element wyposażenia. Jeśli np. projekt przewiduje wykorzystanie asymetrycznej wanny narożnej, niejako za architekta wyszukujemy kilka-kilkanaście modeli spełniających ogólne zadane kryteria, z których to architekt wybiera ten właściwy. Zdecydowanie przyspiesza to proces projektowania i jednocześnie ułatwia pracę projektanta – twierdzi Jerzy Aniećko.

PRZESTRZEŃ DLA ARCHITEKTA. Konieczność uczynienia salonów łazienkowych miejscami do wielostronnej obsługi różnego typu klientów czyni koniecznym zaprojektowanie ich jako przestrzeni multifunckjonalnych. Rodzi to swego rodzaju konflikt interesów w małej przestrzeni, dlatego też mając na uwadze znaczenie aktywności architektów dla wyników ekonomicznych generowanych przez salon łazienkowy, powinien on, a wręcz musi, posiadać siły i środki wydzielone do obsługi i wsparcia wyłącznie architektów. Drogą tą idzie coraz większa liczba właścicieli salonów, którzy tworzą w nich miejsca przeznaczone wyłącznie do pracy z architektami, także w towarzystwie ich klientów, uczestniczących w ramach swych możliwości w tworzeniu projektu wymarzonej łazienki.
Miejsca, w których obsługiwani są architekci są z reguły wyraźnie (oczywiście w ramach istniejących możliwości) wydzielane z przestrzeni salonu; mają one sprzyjać wytężonej, często wielogodzinnej pracy. Dlatego też ich aranżacja powinna sprzyjać skupieniu oraz zapewniać pewien poziom intymności. Ciekawe rozwiązania w tej dziedzinie stworzyły np. firmy Gen-Bud w swoich salonach Rafa, bądź też firma Cermag Poznań w nowo otwartym salonie w poznańskiej Galerii Arkada. Przy aranżacji wspomnianych miejsc obsługi architektów ważne okazują się szczegóły, pozornie nie mające większego znaczenia, jak choćby bezpłatny automat do kawy, w sytuacji gdy nie ma możliwości by była ona przygotowana przez pracownika salonu (a tak właśnie bywa najczęściej). W opinii wielu architektów takie właśnie udogodnienia znacząco podnoszą komfort pracy i dalece bardziej przekładają sie na komfort ich pracy, niż duże monitory plazmowe bądź LCD, które coraz powszechniej trafiają na wyposażenie salonów.
Multimedialne wyposażenie salonów, jakkolwiek efektowne, zaspokaja raczej potrzeby ostatecznych klientów salonu; zasadniczy proces kreacji związany z projektowaniem konkretnego wnętrza odbywa się zwykle poza salonem, tzn. we własnym biurze bądź pracowni architekta – mówi Sławomir Mojsiuszko. – Architekt z pewnością o wiele bardziej doceni np. istnienie w salonie pracownika obsługującego tylko i wyłącznie architektów. Wyklucza to wszelkie nieporozumienia i opóźnienia we wzajemnych kontaktach i współpracy. Można mieć wówczas pewność, że np. osoba odbierająca telefon w salonie będzie zawsze na bieżąco, jeśli chodzi o wszystkie bieżące kwestie.

PRZYCIĄGNĄĆ MŁODYCH. Ostatnie lata to okres dynamicznego wzrostu liczby projektantów wnętrz aktywnych na rynku. Mury polskich uczelni architektonicznych opuszczały stosunkowo liczne, pochodzące z pokolenia wyżu demograficznego, rzesze młodych architektów szukających swego miejsca w zawodzie, co w większości przypadków oznacza znalezienie miejsca na rynku. Zainteresowanie młodych ludzi ofertą firmy i przekonanie ich co do jej dużego potencjału wymaga od salonu dużej aktywności. Najlepszym narzędziem pozyskania młodych architektów jest wychodzenie z informacją o firmie jeszcze w trakcie ich studiów, najlepiej we współpracy z uczelnią.
Nie poprzestajemy jedynie na intensyfikacji kontaktów z już aktywnymi na rynku architektami. Równie ważne z naszego punktu widzenia jest prezentowanie oferty naszej firmy także studentom, którzy już wkrótce będą wchodzić w życie zawodowe – deklaruje Arkadiusz Przewoźnik, kierownik salonu sprzedaży w katowickim salonie firmy Dagma Sp. z o.o. – To właśnie z myślą o nich nawiązaliśmy kontakty z wykładowcami wydziału Architektury Politechniki Śląskiej w Gliwicach i Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach. Organizujemy specjalne spotkania w naszym salonie, w trakcie których studenci mają okazję zapoznać się ze wszystkimi nowościami związanymi z wyposażeniem łazienek oraz aktualnymi trendami w ofercie płytek np. w naszym innowacyjnym studio „Secret Garden”. Od jesieni zeszłego roku, kiedy to nastąpiło otwarcie nowego salonu, odbyły się już dwa takie spotkanie, na które przybyło po ok. 40 młodych architektów.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA