Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Polska jest czwartym w Europie producentem i eksporterem płytek ceramicznych

REKLAMA

W zgodnej opinii przedstawicieli polskiej branży płytkarskiej obecny rok jest czasem zauważalnego przyspieszenia, wzrostów sprzedaży i odbudowywania rentowności. Rozpoczynane bądź finalizowane są także nowe inwestycje, które mają dać w przyszłości impuls w postaci wyższej jakości lub niższych kosztów. Polskie firmy płytkarskie umacniają się w ten sposób wśród europejskiej konkurencji, która w tym samym czasie przeżywa poważne kłopoty.

DANE
na temat sprzedaży firm produkujących płytki ceramiczne w Polsce zdają się potwierdzać, że trudny czas branża ma już za sobą. Choć nadal dają znać o sobie kwestie związane z rentownością sprzedaży, na której, przynaj-mniej w pierwszej połowie bieżącego roku, swoje piętno odciskało spowolnienie zapoczątkowane jeszcze w 2009 roku. Trzeba przy tym nadmienić, że także zeszły rok nie był łatwym czasem dla producentów i dystrybutorów płytek ceramicznych w Polsce. Pomimo lepszego drugiego półrocza, nie wszystkim producentom udało się wrócić do poziomu produkcji sprzed kryzysowego 2009 roku. Poza tym utrzymanie sprzedaży na analogicznym lub zbliżonym poziomie często oznaczało konieczność zmniejszenia marż. Mimo tego poszczególne firmy mogły pochwalić się zupełnie przyzwoitymi wynikami. I tak np. Ceramika Końskie sprzedała w zeszłym roku o 15% płytek więcej w ujęciu ilościowym, co jednak zostało okupione spadkiem średniej ceny sprzedaży (wzrost o 10% w ujęciu wartościowym). Z kolei Ceramika Nowa Gala sprzedała w zeszłym roku przeszło 6,6 mln m2 płytek (łącznie z terakotą), co oznaczało wzrost o 200 tysięcy m2 w porównaniu z rokiem 2009, czyli o ok. 2,9%. Jednocześnie przychody ze sprzedaży grupy wzrosły o ponad 6,5% do 177,2 mln zł. Firma nie traci także tempa w roku bieżącym – w ciągu jego pierwszych sześciu miesięcy sprzedaż wzrosła aż o 18% w stosunku do analogicznego okresu zeszłego roku. Choć trzeba również nadmienić, że w pierwszym kwartale Spółka miała 1,3 mln zł straty netto i 0,2 mln zł straty operacyjnej przy 44,5 mln zł przychodów. Według przedstawicieli firmy słaba rentowność w pierwszych trzech miesiącach roku była pochodną polityki z czasów kryzysu, ukierunkowanej na utrzymanie udziału w rynku w okresie niższego zapotrzebowania na produkty Nowej Gali.
W pierwszym kwartale nasza sprzedaż wzrosła o 28%. Widać, że koniunktura się utrzymuje. Sądzę, że możemy spodziewać się w tym roku dwucyfrowej dynamiki wzrostu sprzedaży – powiedział PAP Paweł Górnicki, wiceprezes Ceramika Nowa Gala SA. – Marże poprawiamy stopniowo, podnosząc powoli ceny. Odbudowywanie marż to dłuższy proces. W 2012 roku powinniśmy odczuć już wyraźną zmianę na lepsze.
Stratę netto w kwocie 1,27 mln zł w pierwszej połowie tego roku odnotował też  Polcolorit, z tą różnicą, że stało się to w warunkach spadku sprzedaży w porównaniu z analogicznym okresem roku 2010 (z 29,3 do 23,9 mln zł). Według zarządu Polcoloritu, strata była efektem podwyższonych kosztów restrukturyzacji związanych z renegocjacją kontraktów z dostawcami, redukcją zatrudnienia oraz całkowitego przeniesienia procesu produkcji płytek ceramicznych do jednego zakładu Spółki. Mimo tego firma liczy na wypracowanie zysku netto w bieżącym roku – w maju spółka prognozowała ten zysk na poziomie 0,5 mln zł. Pozytywny wynik w zamierzeniu zarządu spółki ma być efektem planu restrukturyzacyjnego zainicjowanego jeszcze w lutym tego roku oraz jego wdrożenia w pierwszym półroczu.

SPRZEDAŻ W GÓRĘ. Wyraźne ożywienie sprzedaży w pierwszej połowie bieżącego roku deklarują firmy z „wielkiej trójki” polskich producentów płytek z Grupą Cersanit na czele, u której sprzedaż płytek w tym okresie wzrosła o ponad 10,5% w ujęciu wartościowym w porównaniu z analogicznym okresem zeszłego roku. Podobną dynamikę deklarują najwięksi konkurenci Grupy na rodzimym rynku.
Pierwsze półrocze tego roku było dla nas udane. Udało się nam zwiększyć sprzedaż względem analogicznego okresu zeszłego roku. Co warte odnotowania – wzrosła także średnia cena sprzedawanych przez nas płytek. Największe wzrosty sprzedaży w pierwszym półroczu odnotowaliśmy w asortymentach gresu szkliwionego i produktów gresowych w podwójnym zasypie oraz klinkierze i białej rektyfikowanej monoporozie – deklaruje Łukasz Kardas, wiceprezes zarządu ds. handlu Grupy Paradyż. – Jeśli tylko nasze nowe tegoroczne propozycje spotkają się z życzliwym przyjęciem klientów, będziemy bliscy zrealizowania naszego strategicznego celu, jakim jest przekroczenie zeszłorocznej sprzedaży o 12%.
Pierwsze półrocze tego roku potwierdziło też przywiązanie klientów do minimalistycznego designu, nawiązującego do naturalnych materiałów, takich jak kamień lub drewno. Takie właśnie są m.in. nowości Ceramiki Paradyż, która  niedawno wprowadziła do oferty kolekcje gresów szkliwionych  odwzorowujące z kolei marmur i trawertyn. Dużą popularnością cieszą się niezmiennie średnie i duże formaty płytek.
Jednym z najważniejszych elementów funkcjonowania Grupy Tubądzin jest wzornictwo. Dążenie Grupy do bycia kreatorem nowych trendów jest widoczne we wprowadzanych produktach i inspiracjach, m.in. współpraca ze światem mody zaowocowała  kolekcjami pod marką –Tubądzin kreacja Maciej Zień, a minimalizm i naturalne inspiracje – marką Natura di Terra. W najbliższym czasie planujemy dalszy rozwój w tym kierunku, co w połączeniu z doskonaleniem jakości samych produktów, jak i obsługi logistycznej  stanowić będzie istotny element w działaniu firmy – mówi Przemysław Zgoda, PR manager, Tubądzin Management Group.

NOWE FABRYKI I TECHNOLOGIE. Polskie firmy płytkarskie nie ustają w inwestycjach. Jest to czytelny kontrast w porównaniu np. z producentami z Hiszpanii, którzy nie dość, że byli zmuszeni zredukować produkcję płytek niemal aż o połowę (z ok. 500 mln do nieco ponad 250 mln m2 rocznie), to jeszcze zamrozili inwestycje w unowocześnianie zakładów. W samej tylko Grupie Paradyż jeszcze w 2009 roku zdecydowano o wydaniu w ciągu czterech lat przeszło 250 mln zł na inwestycje w technologię i bazę wytwórczą. O efektach tych działań mogliśmy się przekonać w bieżącym roku – firma zakończyła pierwszy etap rozbudowy i modernizacji zakładu w Wielkiej Woli, która to inwestycja pochłonęła 136 mln zł. W jej efekcie moce produkcyjne zakładu wzrosły z 3,2 mln do 8,5 mln m2 płytek i dekoracji klinkierowych. Nowy park maszynowy oraz wdrożenie zaawansowanych technologii ma pozwolić firmie na dalszy rozwój oferty produktowej w dwóch markach – Paradyż oraz My Way. Przejawem tego rozwoju ma być wdrożenie w bieżącym roku łącznie aż 75 nowych kolekcji (przy 250 posiadanych).
Inni producenci również dynamicznie inwestują w ofertę. Grupa Cersanit w marce Opoczno rozwija dobrze przyjęty na rynku segment gresów szkliwionych 60x60 cm i większych w technologii lappato, które klienci coraz powszechniej cenią wyżej niż gresy polerowane, oraz ofertę płytek rektyfikowanych w formacie 30x60 cm. Grupa zwiększa także udział płytek zdobionych przy użyciu cyfrowych metod druku. W podobnym kierunku zwraca się firma Ceramika Końskie, która dodatkowo ma zamiar zainwestować w linię produkcyjną granulatu gresowego. 
W maju tego roku gronu polskich producentów płytek ceramicznych przybył nowy gracz – firma Valdi Ceramica uruchomiła w Stąporkowie nowy zakład wytwórczy, który będzie produkował 5 mln m2 gresu. W nowej fabryce zastosowano nowoczesną linię technologiczną Continua do produkcji płytek gresowych w formacie nawet do 120x120 cm. Wykorzystana technologia pozwala na produkcję płytek typu gres porcellanato ze wszystkimi rodzajami wykończenia powierzchni, tzn. gresy naturalne, szczotkowane, półpolerowane, polerowane, strukturalne, a przy tym rektyfikowane.
Nad nową, wartą 170 mln zł inwestycją, pracuje też Ceramika Nowa Gala. Obejmuje ona budowę fabryki i magazynu centralnego. Fabryka będzie nastawiona na produkcję towarów premium, w tym płytek dużych formatów, które później w dużej mierze będą trafiać na eksport.
Liczymy, że prace zakończymy w 2014 roku. W pierwszym etapie skupimy się na budowie magazynu, bo on obecnie jest nam najbardziej potrzebny – tłumaczy Paweł Górnicki. – W  krajach naszego regionu od lat obserwujemy poprawę standardów. Klienci w coraz większym stopniu są zainteresowani kupnem droższych płytek. Poza Polską i innymi państwami regionu, zainteresowanie naszą ofertą widać w krajach takich jak Niemcy, Wielka Brytania, Austria czy Skandynawia.
Moce produkcyjne docelowe nowego zakładu będą wynosić ok. 4 mln m2 płytek. Obecnie roczny wolumen produkcji w Grupie to ok. 7,5 mln m2.

EKSPORTOWE SUKCESY. Prawdopodobnie największym sukcesem polskich producentów w ostatnich dwóch latach było uchronienie się przed spadkiem sprzedaży eksportowej, a nawet odnotowanie zauważalnych wzrostów. Szacuje się, że polski eksport płytek ceramicznych znacznie przekracza 32-35 mln m2 rocznie, zaś sprzedaż za granicę w przypadku dużej części firm dochodzi do 1/3 całości produkcji. Teoretycznie polski eksport mógłby być jeszcze wyższy – wpływ na to ma polityka polskiego potentata płytkarskiego, czyli Grupy Cersanit. W związku  z  jej rozwojem w szczególności w Europie Wschodniej udział  sprzedaży produktów polskich spółek, należących  do Grupy Cersanit na rynkach Europy Wschodniej maleje. 
Warto zauważyć, że polska branża płytkarska odnosi sukcesy w sytuacji, w której europejscy potentaci tacy jak Włochy, Hiszpania, ale także Turcja, Portugalia i Niemcy odnotowali w przeciągu ostatnich 2-3 lat spadki sprzedaży eksportowej osiągające, a nawet przekraczające 20% w ujęciu rok do roku. Europejska branża płytkarska dość boleśnie odczuła skutki globalnego kryzysu gospodarczego zapoczątkowanego w 2008 roku, choć pierwsze symptomy spowolnienia były dostrzegalne już wcześniej. Produkcja we Włoszech i Hiszpanii zaczęła spadać już od roku 2006, choć trzeba przyznać, że początkowo spadki te były bardzo niewielkie, rzędu 0,2-0,3%. Ostatnie lata to swoista zapaść potentatów, w szczególności Hiszpanii, której łączna produkcja spadła z 609 mln m2 płytek w 2005 roku do mniej niż 300 w roku zeszłym. Uwagę zwraca zauważalny wzrost salda rocznej konsumpcji płytek i całkowitej sumy rocznych dostaw (produkcja własna + import) na poszczególne rynki, świadczące o zagospodarowywaniu zapasów z lat poprzednich. Szczególnie dramatycznie wyglądało to w przypadku Włoch: w ciągu 3 lat (2007-2009) wartość ta wzrosła z kilku do ponad 40 mln m2 płytek (zgodnie z danymi Ceramic World Review Magazine).

MOCNI NA RYNKU EUROPEJSKIM. W ten sposób polska branża płytkarska znacząco umocniła się na europejskim rynku. Szczególne uznanie budzi fakt, że stosunkowo dobre wyniki odnotowano na dwóch najważniejszych dla polskich producentów rynkach zagranicznych, tzn. w Rosji i na Ukrainie. Oba te rynki doświadczyły dotkliwych spadków sprzedaży; dotyczy to zwłaszcza roku 2009, w którym to sprzedaż płytek ceramicznych w Rosji spadła o 27% do 139 mln m2, zaś na Ukrainie o 19% do 48 mln m2. W tym samym roku Rosja zaimportowała aż o 44% płytek mniej w porównaniu z rokiem 2008 (wg danych Ceramic World Review). Pomimo tak niekorzystnej sytuacji polska oferta znalazła tam swoje miejsce – okazała się tam szczególnie konkurencyjna jakościowo, wzorniczo oraz cenowo. Dała znać o sobie także elastyczna polityka handlowa polskich producentów, którzy potrafili lepiej zaadaptować się do gwałtownie zmieniających się warunków.
Obecnie nasz kraj jest czwartym eksporterem płytek ceramicznych na Starym Kontynencie (wliczając Turcję), ustępując dwóm osłabionym w ostatnich latach potęgom, tzn. Włochom i Hiszpanii, a wyprzedzając Portugalię. Zgodnie z deklaracjami praktycznie wszystkich polskich producentów, trend ten ma się utrzymać także w przyszłości.
Mamy odbiorców w 37 krajach, ale obecnie najważniejszymi są rynki naszych wschodnich i południowych sąsiadów – mówi Łukasz Kardas. – Obecnie zwracamy też baczną uwagę na rynki Niemiec i Skandynawii. Liczymy, że w ciągu trzech, czterech lat eksport będzie stanowił co najmniej 40% naszych przychodów.
Wzrost eksportu stał się możliwy także dzięki stopniowej ekspansji na kolejne rynki, głownie Europy Wschodniej i Południowej. Największe postępy poczyniono na Węgrzech i Bułgarii. Obecnie do szczególnie perspektywicznych obszarów zaliczają się także kraje Półwyspu Bałkańskiego. Rośnie eksport do krajów „starej „UE”, chociaż z uwagi na silną konkurencję i ich swoistą hermetyczność sprzedaż w wielkościach bezwzględnych nie jest duża. Nie przeszkodziło to jednak np. Grupie Cersanit osiągnąć w ubiegłym roku rekordowej sprzedaży w Europie Zachodniej.

CHIŃSKI SYNDROM. Jednym z czynników, który może wpłynąć na sytuację europejskich, w tym także polskich, producentów płytek i na ich sprzedaż eksportową stał się fakt obłożenia importu płytek z ChRL na teren Wspólnoty wysokimi stawkami celnymi dochodzącymi do 73%. Nowe regulacje celne obowiązywały przejściowo od 18 marca br. Wprowadzono je po skargach Europejskiej Federacji Płytek Ceramicznych, która argumentowała, że 500 jej członków musiało obniżyć marżę z 7% w 2005 do 0,28% w 2009 roku. Zdaniem przedsiębiorców obniżki były wymuszone nieuczciwą konkurencją z Chin. Dotychczas udział płytek ceramicznych z ChRL na rynku unijnym wynosił ok. 8% (wartość – ok. 275 mln euro). Statystycznie, średnia cena chińskich płytek w UE wynosiła dotychczas 5 USD, podczas gdy cena włoskich lub hiszpańskich – 13 USD za m2. Dziś już wiemy, że cła zostały wprowadzone na stałe – sprecyzowało to Rozporządzenie Wykonawcze Rady (UE) nr 917/2011 z 12 września 2011 nakładające ostateczne cło antydumpingowe i stanowiące o ostatecznym pobraniu tymczasowego cła nałożonego na przywóz  płytek ceramicznych pochodzących z ChRL. Maksymalną kwotę stawki celnej obniżono do 69,7%, zmieniono również preferencyjne stawki dla wybranych chińskich producentów – obecnie wahają się one w przedziale od od 26,3 do 36,5%. Czas pokaże, na ile te regulacje wpłyną na europejski rynek płytek ceramicznym. W każdym bądź razie jest to dodatkowa szansa dla polskich firm na umocnienie się na rynkach pozostałych krajów UE, do których trafia coraz większa część polskiego eksportu.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI

TRZECI GRACZ W UNII
Polska jest obecnie czwartym w Europie, po Włoszech, Hiszpanii i Turcji, producentem i eksporterem płytek ceramicznych i jednocześnie trzecim producentem i eksporterem wśród państw UE. Potencjał produkcyjny polskich fabryk szacowany jest na ok 120 milionów m2 płytek rocznie. Szacunki co do sprzedaży płytek na polskim rynku w ubiegłym roku są bardzo zróżnicowane – padają wielkości od 65 do 80 mln m2, choć są uczestnicy rynku mówiący nawet o 90 mln m2 (podobną wielkość podaje raport przygotowany przez Ceramic World Review). Najbardziej prawdopodobna jest wielkość 80-85 mln m2, z czego kilkanaście procent stanowił import, głównie z Włoch, Hiszpanii i Chin.


SUKCESY WYSOKIEGO SEGMENTU
Dariusz Pojęta, dyrektor działu sprzedaży hurtowej w firmie Glazura Królewska
Od kilku już lat jesteśmy świadkami wyraźnego progresu poziomu oferty polskich producentów płytek ceramicznych. Mam tu na myśli zarówno szeroko pojętą jakość, jak i wzornictwo. Przyczyną jest oczywiście wymuszona duża konkurencja, jednak zjawisku temu sprzyja sama charakterystyka rynku. Kolekcje płytek „żyją” na nim bardzo krótko. Stanowi to oczywiście pewien problem zarówno dla producentów, jak i dla nas – dystrybutorów, jednak to oczekiwania klienta są zawsze najważniejsze. W ostatnim czasie bardzo wyraźnie zarysowała się moda na duże formaty, płytki rektyfikowane itp. Producenci starają się nadążyć za oczekiwaniami klientów. Krótki cykl rynkowy płytek ceramicznych wpłynął także na sposób ich prezentowania w salonach – ruchome ekspozytory skutecznie wyparły wcześniej stosowane boksy.
Uznanie budzą działania polskich producentów ukierunkowane na wejście w wysokie segmenty rynku. Jest one obecnie o tyle ułatwione, że zmiany w otoczeniu makroekonomicznym sprawiają, że oferta z Włoch i Hiszpanii staje się jeszcze mniej konkurencyjna – mam tu na myśli poziom ostatecznych cen warunkowany kursem euro oraz rosnącymi kosztami transportu. Notujemy systematyczny wzrost zainteresowania takimi płytkami, choć jednocześnie uważam, że polski klient nie jest jeszcze na tyle wyedukowany, by móc bez oporów decydować się na zakup droższych płytek z wyższych segmentów. Słowa uznania bez wątpienia można skierować tu pod adresem handlowców, którzy propagują wiedzę na temat takich płytek, zwłaszcza w sferze ich prawidłowego układania, będącego warunkiem ostatecznego efektu wizualnego.


PERSPEKTYWY DLA EKSPORTU
Bogdan Ptaszek, product manager w Cersanit SA
Na wzrost polskiego eksportu płytek będą miały wpływ przede wszystkim koniunktura w kraju i za granicą oraz kurs walutowy, który trudno przewidzieć. Uważam, że wartość polskiego eksportu płytek w roku 2012 na pewno wzrośnie i będzie to wzrost na poziomie co najmniej kilkunastu procent. Moim zdaniem szczególnie perspektywiczne są takie kraje jak Niemcy, Wielka Brytania oraz kraje skandynawskie. Od kilku lat systematycznie zwiększamy wartość sprzedaży na tych rynkach. Kraje Europy Wschodniej są również bardzo perspektywiczne i mamy tam ugruntowaną pozycję, ale realizujemy ją poprzez sprzedaż płytek bezpośrednio z naszych fabryk w Rosji i na Ukrainie.
Szanse głębszego wejścia polskich firm na rynki krajów tzw. „starej” UE oceniamy bardzo wysoko, może jedynie poza Włochami i Hiszpanią, gdzie bardzo trudno przebić się zagranicznym markom. Natomiast na pozostałych rynkach systematycznie zwiększamy sprzedaż. Polskie firmy produkujące płytki to w zdecydowanej większości młode przedsiębiorstwa, których poziom zaawansowania technologicznego jest bardzo wysoki. Warto zauważyć, że wszelkie nowinki technologiczne pojawiają się w naszym kraju bardzo szybko, mamy bardzo nowoczesne linie produkcyjne, bardzo dużo inwestujemy w polski przemysł ceramiczny w przeciwieństwie do producentów z Włoch czy Hiszpanii, którzy od kilku lat są w stagnacji. Nasze atuty to wciąż jeszcze niższe koszty produkcji oraz wysoka jakość przy bardzo konkurencyjnych cenach. Warto zauważyć, że zmienia się portfel eksportowanych produktów, sprzedajemy więcej droższych płytek w wyższych segmentach, w których coraz lepiej potrafimy konkurować z produktami z Włoch i Hiszpanii.
Nałożenie wysokich ceł na płytki importowane z ChRL na pewno wpłynęło pozytywnie na sytuację europejskich producentów. Wyraźnie zmniejszył się udział płytek z Chin na rynku, co jest szczególnie widoczne w ofercie dużych sieci handlowych. Moim zdaniem w mniejszym stopniu wpłynęło to na zwiększenie sprzedaży, ale w większym na zmniejszenie presji rynku na obniżanie cen.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA