Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Liczba sklepów internetowych oferujących wyposażenie łazienek stale wzrasta. Fakt ten nie powinien dziwić – skoro rozwojowi w stronę usług internetowych ulega pomału cały handel, dlaczego zatem także ma tego nie robić branża łazienkowa? Tyle że wokół tej wciąż nowej dla tego sektora działalności narasta coraz więcej wątpliwości.
Optymistyczne prognozy rozwoju sprzedaży internetowej opublikowane w raporcie „E-commerce 2005 – ocena i prognoza rozwoju rynków: Polski, Europy Zachodniej i USA” przygotowanym przez portal finansowy Money. pl (patrz ramka) zdaje się potwierdzać choćby sytuacja w branży łazienkowej, a dokładnie związanego z nią szybko rozwijającego się handlu elektronicznego. Internetowych sklepów z wyposażeniem łazienek przybywa. Patrząc z perspektywy globalnej, ów szybki rozwój także w tej branży może jedynie cieszyć. Niestety – nie cieszy wszystkich. Oto branża już zaczyna odczuwać negatywne skutki coraz szerzej zakrojonej działalności e-sklepów z wyposażeniem łazienek.

CORAZ TANIEJ. Podstawowym problemem dla reszty branży są oczywiście zdecydowanie niższe ceny produktów dostępnych w e-sklepach. Jakby mało było problemów wywołanych ciągnącą się wojną rabatową, na głowę salonów z wyposażeniem łazienek pomału spadać zaczynają także konsekwencje coraz przystępniejszych cen w sklepach internetowych. Czym to skutkuje? Salony dla – niestety – rosnącej wciąż liczby klientów stają się po prostu rodzajem stałej ekspozycji, a także miejscem, w którym zasięgnąć można fachowej informacji na temat interesującego produktu. Po to, by ostatecznego zakupu dokonać w sklepie internetowym. I choć wszyscy moi rozmówcy przyznają, że problemy wywołane działalnością e-sklepów nie są jeszcze zakrojone na szeroką skalę, przepowiadają im szybki rozwój.
Problem zakupów w Internecie wciąż jest problemem o niewielkim zakresie oddziaływania, ale przybywa na znaczeniu praktycznie z dnia na dzień. Z tej perspektywy może w przyszłości rzeczywiście zagrozić branży – mówi Agnieszka Kopczyńska, kierownik salonu łazienek Vinsar w Zielonej Górze.
W tej chwili tradycyjne salony „ratuje” jeszcze fakt, że e-sklepy z wyposażeniem łazienek stawiają raczej na produkty mniej zaawansowane technologicznie, których sprzedaż nie wymaga przynajmniej kilku spotkań z przeszkolonym sprzedawcą. Takie prostsze nie tylko w obsłudze, ale i montażu produkty chętniej są także kupowane przez internetowych klientów. Bo oni sami niejednokrotnie podchodzą z rezerwą do zakupu przez Internet tego typu towarów.
Funkcjonowanie sklepów internetowych jest także dla nas pewnego rodzaju problemem. Po pierwsze tego typu sklepy zabierają nam klienta, który nastawiony jest na kupno produktów prostszych od strony technologicznej, wymagających mniej zaawansowanego montażu. Na szczęście grupa tych klientów, którym zależy na zaawansowanych technologicznie produktach wciąż przyrasta. Wydaje mi się, że w tej materii żaden sklep internetowy nie zastąpi tradycyjnego salonu i wyspecjalizowanego sprzedawcy – mówi Honorata Broniowska, przedstawiciel firm Dornbracht, Alape, Bette w Polsce.
Ale czy w przyszłości stwierdzenie to nie okaże się już tylko pobożnym życzeniem? Na szczęście dziś wydanie kilkuset złotych, a czasem też kilku tysięcy na produkt, którego tak naprawdę nie można zobaczyć ani dotknąć przed podjęciem decyzji o kupnie, niejednokrotnie wstrzymuje klientów przed ostatecznym zakupem.
Dziwię się klientom, którzy decydują się na wydatek często nawet kilku tysięcy złotych nie wiedząc tak na prawdę jak dany produkt wygląda, z jakiego źródła pochodzi. Niestety zdarzało się, że na stronach sklepów internetowych prezentowane były zdjęcia oryginalnych produktów, które w rzeczywistości okazywały się być podróbkami – tłumaczy Wiesław Suchogórski, właściciel salonu Kleopatra w Gorzowie Wielkopolskim.
I właśnie problem podróbek to kolejna kwestia dotykająca sklepy internetowe, a tym samym całą branżę. Kilku moich rozmówców przyznało, że słyszało o przypadkach, kiedy to pod oryginalnym zdjęciem produktu, kryła się tak naprawdę jego tania kopia.
– Problem podróbek dotyczy głównie aukcji internetowych. Oczywiście mam sporo zapytań o to, czy produkt jest oryginalny, ale przecież klient zawsze może to sprawdzić, a w razie czego zwrócić produkt, jeśli ten mu nie odpowiada. – mówi Patrycja Petroczko, właściciel firmy Saninet, zajmującej się m.in. sprzedażą wyposażenia łazienek przez Internet (www. saninet. pl).

Z PERSPEKTYWY E-SKLEPU. Przedstawiciele sklepów internetowych z wyposażeniem łazienek nie mogą się jednak zgodzić z zarzutami kierowanymi pod ich adresem. To, że w ich sklepach towar jest tańszy jest po prostu wynikiem specyfiki handlu elektronicznego i wypada się z tym jedynie zgodzić. Choć z drugiej strony ciekawią sytuacje, w których towar w sklepie internetowym sprzedawany jest w cenie, która dla właścicieli tradycyjnych salonów z wyposażeniem łazienek jest ceną zakupu danego produktu (a czasem nawet niższą!). A przecież niejednokrotnie dodatkowo wliczony jest w tę cenę także transport towaru – i to czasem do odległych miejsc w kraju. To jednak da się wytłumaczyć warunkami, jakie otrzymują od swych dostawców właściciele e-sklepów.
Dostawcy i przedstawiciele firm z którymi współpracuję mają swoje warunki, których jestem zobowiązana przestrzegać. Sądzę, że dopóki się ich nie łamie, nie może być mowy o psuciu rynku. To, że produkty w sklepach internetowych mają niższe ceny wynika natomiast ze specyfiki i zasad handlu elektronicznego – mówi Patrycja Petroczko.
Innymi kwestiami wpływającymi na niską cenę produktów łazienkowych dostępnych w Internecie są m.in. brak ekspozycji, a tym samym kosztownego jej utrzymania, brak magazynów, niewielka liczba pracowników (czasem sklep prowadzą 1-2 osoby), w końcu brak kosztów związanych z utrzymaniem samego salonu. Czy zatem tradycyjne salony mają rzeczywiście obawiać się zalewu e-sklepów, które pomału zabiorą im klienta, a tym samym sens ich istnienia? Wydaje się to być jednak zbyt pochopną tezą. Tym bardziej, że sklepy internetowe coraz częściej zaczynają mieć swoje własne, „tradycyjne” oddziały, które razem świetnie potrafią kooperować.

WIRTUALNA PRZYSZŁOŚĆ. Przyszłość wydaje się jednak narzucać konieczność wspólnego funkcjonowania na rynku wyposażenia łazienek e-sklepów oraz tradycyjnych salonów. Wszyscy bowiem zgodnie przyznają, że rozwój tych pierwszych jest nieunikniony. Wynika to z globalnej tendencji do kupowania przez Internet coraz większej ilości towaru i to towaru coraz bardziej zróżnicowanego. Także przedstawiciele naszej branży nie pozostawiają sobie złudzeń – już niedługo w e-sklepach będzie można kupić cały przekrój dostępnej u nich oferty. Wypada zatem już dziś opracować strategię działania w tych zmieniających się warunkach i „pogodzić się” z faktem oczywistości istnienia internetowych sklepów z wyposażeniem łazienek.
MARTA MATRACKA


ROZWÓJ E-SKLEPÓW Z WYPOSAŻENIEM ŁAZIENEK
Sławomir Maciejewski, prezes zarządu Grupy SBS
Moim zdaniem rozwój Internetu i taniej, sprawnej logistyki spowoduje spore zmiany na rynku. Nie może być tak, żeby ten sam towar dostępny był w sklepach internetowych, które nie ponoszą kosztów ekspozycji i doradztwa. Sklepy internetowe to pewnego rodzaju udoskonalone markety oferujące wygodny parking – własny fotel oraz długie godziny otwarcia – czynne zawsze i całą dobę. Przez kilka lat będą stanowić silną konkurencję dla tradycyjnych sklepów. Później nastąpi zróżnicowanie oferowanego asortymentu. Będą producenci oferujący swoje towary w marketach i sklepach internetowych oraz marki dostępne wyłącznie w wyspecjalizowanej sieci sprzedaży, przeznaczone dla profesjonalistów lub wymagających klientów. Skala obecnych zakupów przez Internet jest raczej mała, ale będzie szybko rosła. Grupa SBS będzie raczej eliminować z oferty te towary, które przez swą dostępność w Internecie lub marketach psują nam biznes. Promować zaś będziemy produkty wymagające doradztwa, fachowej obsługi i ładnej ekspozycji. Docelowo to raczej markety powinny martwić się rozwojem tanich sklepów internetowych.

raport „e-commerce 2005”
Według danych z raportu „E-commerce 2005 – ocena i prognoza rozwoju rynków: Polski, Europy Zachodniej i USA” przygotowanego przez portal finansowy Money.pl, obroty sklepów internetowych w naszym kraju w 2004 r. sięgnęły prawie 1 mld złotych. Szacowana dynamika wzrostu tych obrotów w stosunku do roku 2003 to 181%. Choć dane te dotyczą dwóch lat wstecz, nie trudno sobie wyobrazić, jaką wartość dziś osiągać może zyskująca na popularności internetowa sprzedaż i jakie może być jej szacowane tempo wzrostu. Bo przecież wciąż dopiero „gonimy” czołówkę państw zachodnich jeżeli chodzi o e-commerce. Dane tego samego raportu podają, że liczba internautów w Polsce w 2004 r. wyniosła 8 mln (25%), podczas gdy w krajach Europy Zachodniej – 187 mln (45%). Odpowiednio większa była także szacowana wartość zachodniego rynku e-commerce – oceniono ją na ponad 38 mld euro. Raport przewidywał jednak szybkie nadrobienie tych strat i wysoką dynamikę, a jako dobry przykład aktywności polskich internautów wskazywał pojawienie się na rynku polskim prekursora światowego handlu elektronicznego – platformy aukcyjnej eBay.

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA