Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Segment handlowy polskiej branży łazienkowej - zamiany i przewidywania

REKLAMA

Historia polskiej branży łazienkowej to niespełna 17 lat. W tym stosunkowo krótkim okresie zbudowano jeden z prężniejszych w Europie rynków, charakteryzujący się znacznym potencjałem wytwórczym oraz rozbudowaną siecią dystrybucji. Przy analizowaniu tej ostatniej często rodzi się pytanie: w jaki sposób jej zagęszczenie i potencjał odpowiada potrzebom klientów? Czy istnieje określona potencjałem popytowym polskiego rynku oraz siłą konkurencji pomiędzy poszczególnymi podmiotami handlowymi granica rozwoju tego sektora w szeroko ujętej branży łazienkowej?

BIORĄC pod uwagę dzisiejsze standardy, na przełomie lat 80. i 90., kiedy w Polsce rodziła się gospodarka rynkowa, branży łazienkowej w naszym kraju po prostu nie było. Tym bardziej pozwala to docenić wielki postęp, jaki dokonał się w tym niedługim przecież okresie.
O ile liczba średnich i większych punktów hurtowo-detalicznych szacowana jest na ok. 600 do 700, o tyle ilość wszystkich punktów handlowych, w których można się zaopatrzyć w takie czy inne artykuły wyposażenia łazienek jest minimum 10 razy większa. Są to oczywiście dane orientacyjne, ponieważ, jak w wielu podobnych przypadkach, statystyka zgodna z klasyfikacją EKD ze względu na swą ogólność nie pozwala na precyzyjne ustalenie liczby podmiotów zajmujących się detalicznym i/lub hurtowym handlem wyposażeniem łazienkowym.
Zdecydowana większość tych firm powstała w pierwszej połowie lat 90. ubiegłego wieku. Wśród nich wiele jest takich, które zaczynały swą działalność w latach 1989-1990, czyli niemal jednocześnie z faktycznym początkiem gospodarki rynkowej w naszym kraju. Kryzys z początku obecnej dekady przyczynił się do wypadnięcia z rynku słabszych ekonomicznie firm i jednocześnie umocnił te, które przez ten okres przeszły obronną ręką.

PIERWSZA LIGA HURTOWNIKÓW. Najliczniejszą grupę stanowią firmy i obiekty handlowe, w których wyposażenie łazienkowe stanowi jedynie część oferty, obok wyrobów i systemów sensu stricte instalacyjnych, oraz systemów grzewczych, a niejednokrotnie nawet wentylacyjnych i klimatyzacyjnych.
W tzw. dużym, hurtowym handlu \"karty rozdaje\" kilka szczególnie silnych podmiotów o zasięgu ogólnopolskim. Silną pozycję zapewniły sobie firmy sieciowe o kapitale zagranicznym, które szerzej zaistniały na polskim rynku poprzez przejmowanie udziałów firm handlowych już na nim obecnych. W taki m.in. sposób postąpiła firma Onninen, która w 1998 roku (2 lata po rozpoczęciu działalności w naszym kraju) przejęła większościowy pakiet akcji Hydrokan Winkiel S.A., hurtowego dystrybutora artykułów instalacyjno-grzewczych, aby stać się jej jedynym właścicielem 4 lata później. To właśnie te firmy tworzą w ostatnim czasie najwięcej nowych placówek, żeby wspomnieć tylko firmy Tadmar czy BIMs PLUS. Ostatnia w tym roku wzbogaciła się o kilka oddziałów (ostatni z nich został otwarty z końcem października w Krakowie). Z drugiej jednak strony rozbudowana sieć placówek generuje wysokie koszty, co może zaważyć na ich długoterminowych wynikach.
Z pewnością kapitał zagraniczny ma gotowe rozwiązania w prowadzeniu dużych hurtowni sieciowych. Ale aby firma dobrze funkcjonowała na danym rynku musi być dobrze zarządzana; sam kapitał to jeszcze nie wszystko - mówi Michał Kowalski, prezes zarządu Grupy TG Instalacje.

HURTOWNIE STAWIAJĄ NA JAKOŚĆ. Równolegle funkcjonuje stosunkowo liczna grupa silnych w swych regionach hurtowni, których ilość ustabilizowała się od kilku lat na pewnym, prawie niezmiennym poziomie. Koniecznością z punktu widzenia utrzymania pozycji i konkurencyjności oferty okazało się zorganizowanie tych firm w grupy zakupowe lub zakupowo-marketingowe, które zaczęły tworzyć się od drugiej połowy lat 90. Aktualnie na polskim rynku funkcjonuje kilka takich grup, m.in. Grupa SBS, Grupa Centrum, Grupa ABG, Grupa Instal-Konsorcjum oraz Grupa Sangroup. W ich ramach działa przeszło 150 hurtowni instalacyjnych, z czego dokładnie połowa należy do Grupy SBS.
Jak można zauważyć, w ostatnich kilku latach rodzime hurtownie nad otwieranie nowych placówek przedkładają modernizację dotychczasowych, ze szczególnym uwzględnieniem rozbudowy zaplecza logistycznego, względnie zmiany ich lokalizacji na atrakcyjniejsze. W ostatnim czasie uczyniła tak m.in. warszawska firma Grast&MTB, która na początku czerwca tego roku ponownie otworzyła swą gruntownie zmodernizowaną (powierzchnia powiększona przeszło dwukrotnie, nowe aranżacje łazienkowe) hurtownię mieszczącą się w Warszawie-Radości. Z kolei Firma Refleks (Grupa ABG) zmieniła w tym roku lokalizację lubelskiej placówki. Podobnie postąpiła firma Elar (Grupa Centrum) ze swym oddziałem w Gdańsku.
Co warte odnotowania, tworząc nowe placówki handlowe hurtownie zwracają się w kierunku mniejszych miast, w których dotychczas oferta firm handlowych w zakresie kompleksowego wyposażenia sanitarnego była stosunkowo uboga. I tak np. nowe oddziały (w Oświęcimiu i Słomirogu) otworzyła w ubiegłym roku firma Instalbud, zaś rok bieżący to nowe placówki handlowe m.in. w firmach Femax, ESKA B. J. Kowalscy, Vinsar oraz Lech Centrum Ciepła. Można wymienić jeszcze sporo takich przykładów, chociaż jak już wspomniano, liczba nowych obiektów handlowych oddawanych do użytku w ostatnim czasie zdaje się mieć nijak do sytuacji jeszcze sprzed kilku lat. 
- Do otwarcia nowego oddziału w Nowej Soli latem ubiegłego roku, poza rozszerzającą się ofertą dostępną w naszym pakiecie, skłonił nas również fakt, że w mieście tym, jak również jego okolicach, brakuje tego typu placówek - powiedział Krzysztof Szczerbicki, współwłaściciel wrocławskiej firmy AKA Szczerbiccy.

\"MAŁY\" DETAL - MAŁA STABILIZACJA. Na sytuację dużej liczby zorientowanych na sprzedaż detaliczną firm handlowych oferujących tańsze wyposażenie łazienkowe (szczególnie tych mniejszych) wpływa ilość i aktywność dużych sieci baumarketów. Według wielu przedstawicieli branży, w dłuższym okresie może być to czynnik decydujący o liczbie niewielkich firm handlowych, które pozostaną na rynku. Markety budowlane sieci Castorama, OBI, Leroy Merlin i Praktiker dysponują łącznie siecią ponad 114 placówek na terenie całego kraju (uwagę zwraca ich szczególne zagęszczenie w województwach południowych). Pozycja tego typu obiektów systematycznie wzrasta, pomimo faktu, że ich oferta nie zawsze należy do najtańszych. Intensywne działania promocyjne w połączeniu z dostępnością praktycznie wszystkich asortymentów niezbędnych do wykończenia mieszkań, zyskują tym obiektom rzesze klientów.  Według różnych źródeł do sklepów DIY może należeć 12-15% naszego rynku systemów sanitarnych. Polskiemu rynkowi daleko jeszcze do Francji, gdzie do baumarketów należy przeszło 1/3 tamtejszego rynku sanitarnego, ale ukazuje to potencjał ekspansji takich firm handlowych w naszym kraju.
Konkurencja na rynku wyposażenia łazienek jest bardzo duża. Powiększająca się sieć marketów budowlanych stwarza zagrożenie dla niewielkich sklepów detalicznych, których funkcjonuje na rynku polskim ok. 5 tys. - mówi Zbigniew Łobacz, właściciel firmy Wema Sp. z o.o. - Naszym zdaniem występuje wręcz przesycenie ilością punktów handlowych. Stwarza to wrażenie, że w najbliższych latach nastąpią procesy konsolidacyjne, które pozwolą na konkurowanie z zachodnimi sieciami. Specjalistyczna sieć sprzedaży jest w stanie zaoferować produkt z właściwą, charakterystyczną dla detalisty, obsługą i doradztwem oraz niską ceną, jako że siłą sieci jest osiąganie odpowiednich cen zakupu u producentów.
Na aktualną sytuację firm z sektora dystrybucji artykułów sanitarnych wpływa również wzrost znaczenia handlu internetowego. Portale aukcyjne i sklepy internetowe stanowią swoisty \"parabranżowy\" kanał, za pośrednictwem którego do finalnych klientów trafia coraz większa część sprzedawanego w Polsce wyposażenia łazienkowego (także pochodzącego z tzw. średniej półki). Można przypuszczać, że wraz z upowszechnianiem się internetu oraz wchodzeniem w dorosłość młodego pokolenia, udział wyposażenia łazienkowego (szczególnie kabin prysznicowych i armatury) kupowanego w sieci będzie systematycznie wzrastał, co nie pozostanie bez wpływu na sytuację ărealnychÓ firm handlowych.

SALONY - RYNEK DLA NAJSILNIEJSZYCH. Odrębną kategorię stanowią firmy nastawione wyłącznie na sprzedaż wyposażenia łazienkowego w formie salonów. Ustalenie ich liczby jest jeszcze trudniejsze z uwagi na \"płynną\" definicję takich obiektów, ponieważ także hurtownie instalacyjne (np. Sanpol) posiadają w swych oddziałach kompleksowe aranżacje złożone z wielu \"boksów\" łazienkowych. Najlepszym kryterium różnicującym te obiekty wydaje się tu być zakres cenowy prezentowanej oferty oraz skupienie się wyłącznie na wyposażeniu łazienkowym sensu stricte. 
- Wejście na rynek wyposażenia najtańszego jest obecnie bardzo trudne o ile nie niemożliwe. Zbyt dużą konkurencję tworzą markety budowlane; w samym Rzeszowie mamy ich 3. Zdecydowanie inaczej wygląda sytuacja w segmencie wyższej klasy - mówi Mirosław Bijoś, kierownik działu płytek ceramicznych w firmie BOZ S.A.
Ponad 4 lata temu nasz miesięcznik pokusił się o stworzenie rankingu, w którym czołowi dostawcy (tak producenci, jak i importerzy) typowali najlepsze ich zdaniem punkty handlowe (salony łazienkowe) we wszystkich województwach. Wyłoniona wówczas została pewna \"ekstraklasa\" salonów o szczególnie wysokim poziomie obsługi i bogatej ofercie. Jak pokazał czas, sytuacja rynkowa od tego czasu niewiele się zmieniła. W \"górnej półce\" handlu łazienkami ton nadają te same firmy - głównie są to obecne od ponad 10 lat, tworzone od podstaw przez ich właścicieli, przedsiębiorstwa o czysto polskim kapitale, których duża część stawia na rozwój, także przez tworzenie nowych placówek handlowych. Dynamika przyrostu liczby nowych punktów handlowych w ostatnich latach jednak nieco wyhamowała w porównaniu z dekadą 1994-2004, choć oczywiście nie sposób nie zauważyć wysiłków niektórych czołowych firm ukierunkowanych na dalsze umocnienie swej pozycji. Postąpiła tak m.in. warszawska firma Prajs, która w kwietniu 2004 roku uruchomiła ostatnią jak dotychczas placówkę zlokalizowaną w warszawskim centrum handlowym Blue City (400 m2 aranżacji łazienkowych).
Pomimo perspektywiczności wysokiego segmentu rynku łazienkowego trudno przypuszczać, aby mogły w nim szerzej zaistnieć całkowicie nowe, tworzone \"od podstaw\" podmioty handlowe (szczególnie oparte na polskim kapitale). Ewentualne wolne miejsca na rynku będą zagospodarowane przez już istniejące, odnotowujące sukcesy, silne firmy o uznanej renomie.
Przykładem są m.in. tworzące w pewnym stopniu nową jakość w obsłudze klienta ostatecznego i architekta, salony \"Rafa\" i \"Foda\" otwarte przez istniejącą od lat, wielooddziałową firmę Gen-Bud. W ten sam trend wpisują się czytelnie specjalistyczne sklepy (salony) firmowe, takie jak np. obiekt otwarty przez firmę Elita w Warszawie w lipcu ubiegłego roku, czy warszawski salon firmy Sanitec Koło.
Jeśli chodzi o trend długoterminowy, to podobnie jak w przypadku hurtowni instalacyjnych, nowe oddziały \"łazienkowych\" firm handlowych coraz częściej powstawać będą w mniejszych miastach, których mieszkańcy odczuwają deficyt obiektów tego typu (m.in. już wkrótce nowy oddział w Tarnowie otworzy krakowska firma Bomar 2).
- Należy pamiętać, że droższe wyposażenie łazienkowe nie trafia wyłącznie do dużych miast. Nie może więc dziwić fakt otwierania nowych oddziałów np. przez znane krakowskie firmy handlowe w mniejszych miastach Małopolski. Region np. Polski południowo-wschodniej to (o czym zapomina wielu ekonomistów) obszar, z którego już od dosyć dawna bardzo wiele osób emigrowało w celach zarobkowych, głównie do Stanów Zjednoczonych. Rodziny tych osób dzięki pracy za granicą, ew. dzięki transferom pieniężnym do naszego kraju są stosunkowo zamożne - dodaje Mirosław Bijoś. - Wraz ze wzrostem ich możliwości finansowych rosną również wymagania co do wzornictwa i jakości wyposażenia ich domów. Inna, znacząca grupa zamożnych klientów to na Podkarpaciu goście z Ukrainy. W naszym oddziale w Rzeszowie osoby te generują niemal jedną ósmą obrotów. Przyciąga je do nas zdecydowanie bogatsza oferta od tej, z którą mają do czynienia w swoim kraju.
Wiele wskazuje na to, że mamy za sobą zasadniczy etap budowy nowoczesnej branży łazienkowej (instalacyjnej), zaś aktualna infrastruktura handlowa zupełnie dobrze radzi sobie z zaspokajaniem potrzeb różnych grup klientów. Sygnalizowane kilka czy kilkanaście miesięcy temu problemy z dostawami takich czy innych asortymentów zdawały się leżeć po stronie producentów, nie zaś handlu. Ewentualny względny przyrost ilości nowych punktów handlowych będzie prawdopodobnie dużo niższy od tego notowanego w latach 90. Zdecydowanie będzie zmieniał się kształt i funkcjonowanie większości tych firm, w celu dopasowania do rosnących wymagań poszczególnych grup klientów.
ANDRZEJ TOPCZEWSKI


ROZWÓJ DZIĘKI FRANCZYZIE
Wśród firm branży ogólnoinstalacyjnej funkcjonujących w oparciu o rodzimy kapitał na szczególną uwagę z punktu widzenia dynamiki ekspansji zasługuje wrocławski Vinsar. Firma powstała w październiku 2005 roku w wyniku połączenia firm grupy Bater, Hot Bis i Economy.
Obecnie (stan na 1 listopada 2007) firma posiada 17 filii (w tym 4 Regionalne Centra Sprzedaży w Poznaniu, Szczecinie, Wrocławiu i Zielonej Górze) oraz niemal 100 punktów franczyzowych.
Propozycja Vinsaru to całkowicie nowy pomysł na prowadzenie biznesu w branży sanitarno-instalacyjnej. Utworzenie formacji opartej o sieć partnerów franczyzowych miało w zamierzeniu wykorzystanie potencjału grupy, wspólnej polityki handlowej i maksymalizację efektów finansowych. Wsparcie partnerów ze strony Vinsaru realizowane jest poprzez programy bonusowe, priorytetową dostępność oferty handlowej, opiekę regionalnych przedstawicieli handlowych oraz działania marketingowe. Efekt skali pozwala ponadto na uzyskanie jednolitych warunków korzystania z usług wspierających prowadzenie działalności, takich jak usługi telekomunikacyjne, kredyty ratalne czy ubezpieczenia. Zgodnie z zasadami sieci franczyzowej, oznakowanie wszystkich obiektów podlega określonym standardom unifikacji (m.in. ekspozycje wyposażenia łazienek czy techniki grzewczej w salonach wystawienniczych, elementy kontaktu z klientem czy oznakowanie środków transportu floty handlowej i dostawczej). Na zdjęciu jedna z najnowszych filii Vinsaru mieszcząca się w Jeleniej Górze.


Z ŁAZIENKAMI NA GIEŁDĘ
Wśród firm o rodzimym kapitale zorientowanych na dystrybucję wyposażenia łazienek pod względem stałej dynamiki rozwoju wyróżnia się Wema z siedzibą w Rumii. Początki działalności firmy datują się na rok 1992. W obecnej formie prawnej (jako Wema Sp. z o.o.) działa ona od roku 2001. Sieć sprzedaży detalicznej (stan na 1 sierpnia 2007) obejmuje 16 salonów zlokalizowanych na terenie całego kraju (3 salony własne, 10 dzierżawionych i 3 franczyzowe). Połowa z tych obiektów powstała w ciągu ostatnich 5 lat.
Handel hurtowy dla klientów z całego kraju prowadzony jest z wykorzystaniem wspomnianej sieci salonów oraz centrum dystrybucyjnego w Rumii i Łodzi, oraz nowo powstającego w Tczewie. Tak jak inne firmy o podobnej skali działalności, Wema zajmuje się również obsługą klientów inwestycyjnych. Obroty firmy za rok ubiegły zamknęły się w kwocie niemal 150 mln złotych. Jako podstawowy cel działalności na przyszłość firma założyła dalszy wzrost sprzedaży poprzez kontrolowane i przewidywalne kanały sprzedaży oraz wzrost rentowności. Ma to być osiągane przez dalszy rozwój ilościowy sieci salonów własnych, wdrożenie i rozwój systemu franczyzowego, którego celem jest wzrost potencjału odbiorców hurtowych i umacnianie pozycji sieci detalicznej na rynku, a także powstanie nowych centrów dystrybucyjnych w Łodzi oraz w okolicach Trójmiasta. W ciągu kolejnych lat firma zamierza otworzyć około 20 nowych punktów handlowych.
Bieżący rok ma dla firmy Wema szczególny charakter: w sierpniu nastąpiło zgłoszenie zmiany formy prawnej Spółki na Wema Spółka Akcyjna jako etap przygotowań do debiutu na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie (przewidziany na I poł. przyszłego roku). Na zdjęciu grudziądzki salon Wemy otwarty w maju tego roku.


PORZĄDKOWANIE SFERY DYSTRYBUCJI
Janusz Dziedzic, dyrektor sprzedaży i marketingu w firmie Grudnik
- Proces porządkowania rynku dystrybucji materiałów sanitarnych dokonuje się na naszych oczach i wydaje się, że bliżej nam w ujęciu czasowym do jego zakończenia, niż minęło od jego początku. Sfera dystrybucji różni się dalece od tej sprzed 10 lat. Obecnie główną rolę na styku producent-handel odgrywa kilkanaście silnych firm, w większości o zasięgu ogólnopolskim, w równym stopniu odpowiedzialnych za kierunki procesów zachodzących w sferze redystrybucji. Według naszych obserwacji po roku 2001, po wyhamowaniu wysokiej dynamiki rozwoju rynku sanitarnego, działalność zakończyło ok. 30% małych, lokalnych firm handlowych. Pozostałe na rynku firmy umocniły się i korzystając z aktualnej koniunktury w budownictwie rozwijają się w oparciu o ofertę i współpracę w wyżej wspomnianymi hurtowniami. Myślę, że rozważając możliwości rozwoju z punktu widzenia powodzenia w przyszłości, zarówno małych firm jak i dużych, należy postawić na specjalizację i wysoką jakość obsługi klienta. Firmy mające zbyt duże portfolio produktowe, często o charakterze szeroko rozumianego profilu ogólnobudowlanego, nie będą miały łatwego życia w konfrontacji ze sklepami DIY, nawet pomimo faktu, że sieci marketów budowlanych największy nacisk kładą na agresywne konkurowanie między sobą. Stąd specjalizacja produktowa i techniczna oraz wartość dodana w postaci usług (doradztwo techniczne, projektowanie i aranżacja, dobre warunki zakupu i płatności, dostępność, kompletacja i szybki transport, i wiele innych czynników) będą docenione przez klientów instytucjonalnych i wykonawców, którzy od zawsze poszukują dostawców mogących zaproponować wysokie parametry obsługi przy możliwie niskiej cenie. Oni doskonale wiedzą ile można zaoszczędzić czasu i pracy korzystając z wysokiej jakości oferty specjalisty, niezależnie czy kupując bezpośrednio, czy przez współpracującego pośrednika.


Z OPTYMIZMEM W PRZYSZŁOŚĆ
O kondycji handlu wyposażeniem łazienek decyduje popyt, a przewidywania pod tym względem dla polskiego rynku są optymistyczne. Jak podał 23 października Główny Urząd Statystyczny liczba pozwoleń na budowę mieszkań w okresie styczeń-wrzesień tego roku wzrosła o 51,9% względem analogicznego okresu roku poprzedniego (do niemal 183 tysięcy). Jednocześnie liczba mieszkań, których budowę rozpoczęto w tym samym okresie wyniosła ponad 141 tysięcy, co oznacza wzrost o 38,8%. Bardzo optymistyczne perspektywy stają m.in. przed branżą hotelarską. Wzrost gospodarczy, systematyczny rozwój turystyki oraz perspektywa współorganizowania przez Polskę piłkarskich Mistrzostw Europy w 2012 roku ma wpływać na dynamiczny wzrost inwestycji w tym sektorze. Według tegorocznego raportu o budownictwie hotelowym w Polsce przygotowanego przez firmę PMR w latach 2008-2012 będzie przybywać w Polsce po 100 hoteli rocznie, a łączna suma nakładów na ten cel wyniesie ponad 4 mld złotych. Według tych samych prognoz, w bieżącym roku wartość inwestycji w nowe obiekty zakwaterowania powinna przekroczyć pół miliarda złotych. Będzie to o 16,5% więcej niż rok wcześniej. W 2012 r. wartość inwestycji w obiekty noclegowe ma zbliżyć się do kwoty 1,1 mld zł.

 

 

 

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA