Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Są na rynku baterie, których obecność definiuje niezwykła redukcja formy: wylewka chowa się w ścianie, bądź \"brakuje\" jej uchwytów.

REKLAMA
Nie trzeba w żaden sposób uzasadniać potrzeby obecności baterii w przestrzeni łazienki. Tym bardziej, że zwykle dzięki swojej atrakcyjności sama nie pozwala ona o sobie zapomnieć. A co jeśli jej forma dąży do minimalizmu i wręcz znika?
Ostatnie lata przyzwyczaiły nas do tego, że w kwestii podawania i wylewania wody musi dziać się dużo. Z podziwem spoglądano zatem – i to zupełnie zasłużenie – na coraz doskonalsze, wyrafinowane formy baterii, w których woda  przelewała się na przykład szerokim strumieniem, demonstrując możliwości urządzenia i piękno żywiołu. Te baterie miały dominować w łazience ponad resztą wyposażenia i szczerze mówiąc, trudno było im tego odmówić. Dominowały. Co jakiś czas wciąż powstają serie, których po prostu nie można nie zauważyć. Przecież przy wysadzanej diamentami baterii „Free” Visentin trudno przejść obojętnie, nawet jeśli nie wszyscy jesteśmy zwolennikami tej estetyki. A przykłady tego typu można przecież mnożyć.
Na rynku jakiś czas temu pojawił się natomiast trend odmienny, można by nawet powiedzieć, że opozycyjny wobec widowiskowości baterii z szerokimi wylewkami czy bogato zdobionymi korpusami. To baterie, których obecność można by raczej zdefiniować przez ich brak. Dlaczego? Bo pomysł na nie zasadza się na zminimalizowaniu ich obecności (nie oznacza to, że także zminimalizowaniu funkcji). Ich wylewki składają się, chowają lub w ogóle ograniczają po prostu do przysłowiowej „dziury”. Sprawa jednak nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Ograniczenie formy nie oznacza bowiem wykorzystania mniej zaawansowanych rozwiązań. Często dzieje się wręcz przeciwnie – jak ukryć baterię pod płaską taflą lustra? To tylko jedno z pytań, które mogą sobie stawiać konstruktorzy tego typu armatury.
Przykładem wykorzystania zaawansowanej technologii w tak bardzo „niepozornej” baterii, jest prezentowana poniżej „Bianconiglio” firmy Ritmonio. Bo ta bateria składa się wyłącznie z wylewki i małego wyświetlacza oprawionego w stalową ramkę. Ograniczenia formy – chociażby pozbawienie jej uchwytów sterujących wypływem i temperaturą wody – zaowocowało wykorzystaniem technologii, w której te parametry regulowane są na wyświetlaczu. Niby banalnie proste, ale...
Zminimalizowane w swej formie baterie może doczekają się licznych naśladowców. Może okażą się po prostu kolejną próbą urozmaicenia łazienkowego mikroklimatu. Dziś jednak na tyle interesującą próbą, że warto o niej wspomnieć. Nigdy wcześniej nie pojawiło się bowiem na łazienkowym gruncie tak zaawansowane ograniczenie formy. Ale baterie, jak mało który sprzęt z przestrzeni łazienki, taką możliwość dają. Może jest to konsekwencją zataczającego coraz większe koła minimalizmu, może po prostu potrzebą innego rozłożenia akcentów. Niezależnie od powodu – efekt wart jest uwagi.
MARTA MATRACKA
ZDJĘCIA: ARCHIWUM FIRM
REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA