Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

REKLAMA

Z Alexandrem von Boch, dyrektorem kreatywnym Villeroy & Boch, spotkaliśmy się podczas otwarcia kolejnego \"The House of Villeroy & Boch\" w salonie Akcess w Białymstoku. Spotkanie stało się okazją do rozmowy na temat projektowania, architektury oraz zamiłowania Polaków do estetyki.

Villeroy & Boch idzie własną drogą projektową jeżeli chodzi o wzornictwo, odmienną od tej, którą proponują Włosi czy Hiszpanie. Tu zdajecie się kreować własny kierunek.
To prawda. Przede wszystkim staramy się być oryginalni. Ale też chcemy być prekursorami pewnych stylów. Jeżeli później inni je naśladują to dobrze. 

- Od czego w Villeroy & Boch zaczyna się praca nad projektem?
Zaczyna się od obserwacji trendów i mody. Jeśli widzimy, że jakiś trend się stabilizuje, albo też uważamy, że coś nowego co wymyślimy ma szansę przebicia, to przystępujemy do realizacji projektu. Choć w łazience jest się dużo bardziej konserwatywnym niż w przypadku np. odzieży. W modzie wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Ale jeśli w modzie odnajdujemy jakiś trend, który tkwi w niej dłużej, to staramy się do niego przyłączyć. Kiedy mamy już projekt sprawdzamy, czy jest on wykonalny i zabieramy się za produkcję.

- Villeroy & Boch przy produkcji swoich produktów współpracował chociażby z Kenzo. Czy jest na świecie projektant, z którym chciałby Pan szczególnie pracować?
Moim zdaniem klientom Villeroy & Boch wcale tak strasznie nie zależy na nazwisku
projektanta, ponieważ jesteśmy marką na tyle silną, że nie musimy wspomagać się wielkimi nazwiskami. Najchętniej współpracuję z młodymi, dynamicznymi ludźmi, pełnymi pomysłów,
niekoniecznie ze znanymi postaciami ze świata designu. Rozpoczęliśmy także współpracę
z polskim projektantem i zapowiada się ona dość dobrze. Jednak w tej chwili nie mogę
jeszcze zdradzić nazwiska tej osoby. Polacy są bardzo dobrymi rzemieślnikami i to jest powód, dla którego zdecydowaliśmy się na tę współpracę. Mają ogromne zamiłowanie do szczegółów, do estetyki, a to we wzornictwie jest naprawdę ważne.

- Podczas wizyty w Białymstoku wygłosił Pan na Politechnice Białostockiej wykład, w którym szeroko omawiał Pan jedną z kolekcji płytek Villeroy & Boch - \"Creative System New\". To specyficzny produkt. Co chcieliście osiągnąć proponując taką kolekcję?
Z pewnością chcieliśmy stworzyć pewien trend. Kolekcja ta składa się z 32 kolorów płytek + biały i czarny. Jego najciekawszą cechą jest to, że można w nim dowolnie mieszać wszystkie kolory bez obawy, że nie będą one do siebie pasowały. To tak jak w przyrodzie, którą staraliśmy się naśladować projektując tę serię - istnieją tu setki kolorów, ale nic się ze sobą nie gryzie. Każdy kolor, każdy odcień stara się naśladować jakiś element przyrody. Dzięki \"Creative System New\" można budować nieskończenie wiele nastrojów w łazienkowym wnętrzu. To jeden z naszych bestsellerów. 

- Oferta produktowa Villeroy & Boch podzielona jest na cztery style: Metropolitan, Easy, Classic i Country. Odwiedzając targi, można jednak zauważyć, że dużo uwagi poświęcacie produktom o bardzo nowoczesnej stylistyce. Czy właśnie na nie Villeroy & Boch będzie w tej chwili kładł szczególne akcenty?
Staramy się, żeby w każdym dziale było coś interesującego dla klienta. Choć rzeczywiście bardzo mocno rozwinęliśmy styl Metropolitan, czyli ten nowoczesny. Ale według nas, ten purytański, nowoczesny styl robi się coraz bardziej dekoracyjny, bardziej luźny. Według przeprowadzonych przez nas badań wynika, że architektura zawsze ewoluuje - od bardzo prostej, purytańskiej, po bardzo dekoracyjną, ozdobną. Po romańskim stylu przyszedł gotyk, po nim znowu przyszedł renesans. I tak wciąż to się przeplata: styl prosty z dekoracyjnym, skomplikowanym. Przy czym coraz bardziej skraca się czas pomiędzy każdą zmianą. Teraz znów jesteśmy w okresie architektury dekoracyjnej.

- Jak długo będzie to jeszcze trwało?
Żyjemy w czasach kiedy dowolne jest mieszanie stylów. Antyczne meble pojawiają się
w mieszkaniach typu loft i to już nikogo nie razi. Dotyczy to także mody - połączenie marynarki i jeansów nie wzbudza już dziś kontrowersji. Musimy pokrywać zapotrzebowanie klientów na różne style. To nie jest tak jak kiedyś, że był narzucony styl, a wszyscy za nim zgodnie podążali. Obecnie panuje zdecydowanie większy pluralizm.

- Dziękuję za rozmowę.

ROZMAWIAŁA: MARTA MATRACKA

REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA