Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej

  • Autor: Ryneklazienek.pl, AK
  • 20 maj 2015 09:52
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej
Nie Olewamy miasta. Dyskusja 13 maja 2015. Wrocław. Fot. Alicja Kielan
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej
Wrocław ma za mało toalet publicznych - architekci i aktywiści dyskutują o przestrzeni miejskiej

O znaczeniu małej architektury dla rozwoju miasta i jakości życia mieszkańców oraz zbyt małej ilości toalet publicznych we Wrocławiu rozmawiali architekci i aktywiści podczas debaty w ramach inicjatywy "Nie olewamy miasta".

REKLAMA

W środę 13 maja w Muzeum Architektury we Wrocławiu odbyła się debata w ramach miejskiej inicjatywy „Nie olewamy miasta”. Akcja towarzyszy konkursowi KOŁO na Projekt Łazienki Publicznej, który ma na celu realizację zwycięskiego projektu w Parku Zachodnim we Wrocławiu Dyskusja toczyła się wokół małych form architektonicznych, które mają duże znaczenie dla mieszkańców miasta. Przywoływane były przykłady instalacji takich jak Polegiwacz czy Aureola. Debatowano także o problemach, z jakimi boryka się miasto, m.in. brakiem wystarczającej ilości toalet publicznych czy drogich i nie praktycznych placów zabaw dla dzieci.

W rozmowie udział wzięli architekt miasta Piotr Fokczyński, architekt Michał Majewski ze Stowarzyszenia Soda, autor instalacji Polegiwacz, Mikołaj Smoleński oraz aktywista miejski związany z Wsypą Słodową 7, Tomasz Sysło. Debatę poprowadził Michał Duda z Muzeum Architektury we Wrocławiu.

Punktem wyjścia do dyskusji stał się Polegiwacz, przestrzenna instalacja Mikołaja Smoleńskiego, który posłużył jako przykład świetnie pracującej mikroarchitektury w przestrzeni miejskiej. Instalacja wywołała duże zainteresowanie wśród Wrocławian, którzy chętnie wypoczywali na konstrukcji zbudowanej z drewnianych płyt.

- Tego typu akcji jest zdecydowanie za mało we Wrocławiu – przyznaje Piotr Fokczyński. - Warto zwrócić uwagę na fakt, że proste formy architektoniczne mogą stworzyć całą serię nieplanowanych zdarzeń. Jest to zdecydowanie wartość dodana. W mikroarchitekturze tkwi wielka siła i chciałbym, żeby takich inicjatyw było więcej – dodaje.

W trakcie dyskusji poruszana była kwestia oddolnych inicjatyw i zaangażowania obywatelskiego, które jest niezbędne do budowania przyjaznej przestrzeni miejskiej, odpowiadającej na różne potrzeby jej użytkowników.

- Społeczeństwo nie jest jeszcze świadome, że „można”. Nawet jeśli chodzi o rzeczy trywialne, ludziom wydaje się, że ktoś je za nie zrobi. Często rzucane są nam kłody pod nogi w postaci urzędów, przepisów. Ale jest też wiele inicjatyw, które sprzyjają takim działaniom. Naszym – projektantów i architektów – zadaniem jest budzić świadomość, że można dokonywać zmian i że musimy to robić my, a nie nikt inny – apelował Michał Majewski.

Paneliści zgodnie stwierdzili, że mikroarchitektura stanowi dobre narzędzie do testowania Małe formy wyzwanie dla projektantów – dają możliwość do eksperymentu i szukania nowych rozwiązań.

- Ogromną zaletą mikroarchitektury jest to, że możemy zarówno montować, jak i demontować. Nie musimy się tu bać eksperymentów, bo możemy po prostu rozebrać lub przebudować dany obiekt. Ponadto jest to na tyle tanie, że ryzyko nieudanego i kosztownego projektu staje się niewielkie. To skłania do szukania nowych dróg w projektowaniu – przyznał Michał Majewski.

Tomasz Sysło zwrócił jednak uwagę, że eksperyment nie zawsze idzie w parze z użytecznością:

- Mamy we Wrocławiu piękne place zabaw dla dzieci, ale są tak zrobione, że dzieci nie chcą się na nich bawić. Należy połączyć estetykę z funkcjonalnością.

Ważnym punktem dyskusji stała się także kwestia toalet miejskich. Okazuje się, że we Wrocławiu znajdują się dzielnice, gdzie w ogóle nie ma szaletów lub są one zamknięte, np. w Parku Zachodnim, na Wsypie Słodowej lub przy remontowanym bulwarze Daniłowskiego.


REKLAMA


Rekomendowane dla Ciebie


REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA