Partner portalu:
×

Szukaj w serwisie

Dowiedzieliśmy się, kto rozdaje karty na polskim rynku wyposażenia łazienek

  • Autor: Anna Raducha-Romanowicz
  • 08 kwi 2016 11:00
Dowiedzieliśmy się, kto rozdaje karty na polskim rynku wyposażenia łazienek
fot. Piotr Waniorek

Uczestnicy otwierającego panelu dyskusyjnego na III Forum Branży Łazienkowej szukali m.in. odpowiedzi na pytania jak skutecznie działać na polskim rynku wyposażenia łazienek i z kogo brać przykład. Oto wnioski z dyskusji.

W dyskusji otwierającej III Forum Branży Łazienkowej, zatytułowanej "Kto rozdaje karty na polskim rynku wyposażenia łazienek" uczestniczyli: Wojciech Borkowski, dyrektor generalny Deante, Krzysztof Dulban, dyrektor dystrybucji w firmie Excellent, Seweryn Kartkowski, prezes zarządu Polskiej Grupy Ceramicznej, Marek Przybył, założyciel i prezes sklepu internetowego Łazienkaplus.pl S.A., Adam Rożko, prezes zarządu firmy Refleks oraz Adam Sieńko, key account manager w firmie New Trendy.

Uniknąć błędów

Uczestnicy szukając skutecznego przepisu na sukces na - jak zgodnie twierdzili - niełatwym polskim rynku wyposażenia łazienek, dochodzili do wniosków, że - tak jak w przypadku każdego bisnesu - podstawową kwestią jest dobre zarządzanie. Ograniczanie kosztów, dbałość o płynność finansową i zarządzanie stanami magazynowymi. Nieumiejętne kontrolowanie tych trzech czynników było zdaniem uczestników dyskusji główną przyczyną upadłości sieci salonów łazienkowych w poprzednich latach.

- Moim zdaniem zostało popełnionych dużo błędów w obszarze płynności finansowej. Firmy jeżeli chciały mieć zyski, musiały brać bonusy. Umowy były tak skonstruowane, że wymuszały na nas w tamtych czasach odbieranie dużych ilości towarów, co negatywnie wpływało na płynność finansową. Firmy, które się poddały tym trendom miały problemy, czyli podsumowując – złe zarządzanie zapasami miało wpływ na kłopoty tych firm - mówił Seweryn Kartkowski, prezes zarządu Polskiej Grupy Ceramicznej. - Kluczem do sukcesu jest dobre zarządzanie. Szczególnie zwóciłbym uwagę na obszar kosztów, ponieważ nasza branża ma to do siebie, że byliśmy w przeszłości szczególnie rozpasani kosztowo. Po 2009 trzeba było jednak zwrócić uwagę na to, że trzeba coraz umiejętniej zarządzać zasobami wewnętrznymi - dodawał.

Prelegenci zauważali również, że w dystrybucji produktów wyposażenia łazienek aktualnie zmniejsza się rola kanału hurtowego.

- To najtrudniejszy kanał w obszarze rynku tradycyjnego. W ciągu ostatnich pięciu lat nie odnotowaliśmy w nim żadnych wzrostów. Rynek hurtowy kurczy się moim zdaniem w stopniu dość dramatycznym. Ale rynek ten ma moim zdaniem przyszłość jeżeli zwróci się uwagę na koszty i przede wszystkim na stany magazynowe - twierdził Adam Rożko, prezes firmy Refleks.

Jest miejsce dla różnych kanałów

Uczestnicy dyskusji zauważali też, że z perspektywy tradycyjnych kanałów dystrybucji większą konkurencję niż markety DIY stanowi dla nich dziś internet. Choć podkreślane kilkukrotnie zostało, iż dziś jest miejsce dla wszystkich kanałów dystrybucji, z których każdy ma swoich klientów.

- Każdy kanał sprzedaży ma swoje miejsce. Tym co liczy się przede wszystkim jest serwis i jakość – niezależnie od kanału dystrybucji. Musimy dla naszych klientów świadczyć odpowiednie usługi na odpowiednim poziomie. Coraz więcej jest klientów, którzy chcą czegoś więcej niż tylko zaspokoić swoją pierwszą potrzebę. Chcą czegoś pięknego, chcą też czuć się lepiej i my musimy im więcej dawać, aby nie zaczęli poszukiwać możliwości zaspokojenia tych potrzeb gdzie indziej - mówił Krzysztof Dulban, dyrektor dystrybucji w firmie Excellent. - Mamy różnych klientów niż markety, bardziej wymagających, wyróżnia nas też jakość obsługi - dodawał.




Rekomendowane dla Ciebie

Komentarze

  • To prawda o Deante. Ale wielu producentom liczy się źeby sprzedać jak najwięcej pod koniec miesiąca lub kwartału wiec co robią ? Wchodzą z propozycją zakupu za określoną kwotę dając dodatkowy rabat a gdzie się on potem pojawia oczywiście w internecie a dodatkowo to źe koszty utrzymania sklepu internetowego są niższe niż sklepu stacjonarnego bo nie mają ekspozycji więc potem dla tego są takie różnice w cenie.temu nigdy w sklepie nie opłaca się mieć wystawionych towarów Deante.
    • 25 lat w branźy, 2016-04-12 20:17:41
  • Witam
    Dokładnie robimy to samo szukamy marek, których nie ma w internecie, bądź mają normalne ceny. Czasami ciężko jest zmienić koncepcję klienta i wyperswadować mu zakup danego produktu, ale staramy się jak możemy :) Np płytki znanego Polskiego baaardzo dużego producenta, zamieniamy na import, i wielu klientów się zgadza. Jeśli inni też tak podejdą to za rok będą inne realia. Pozdrawiam
    • łazienki Płock, 2016-04-11 21:07:35
  • To dlaczego jeszcze trzymacie Deante w sklepie ?
    Wczoraj na youtube wysłuchałem właściciela jednego ze sklepów internetowych zadowolonego ze swojego modelu biznesu w którym żeby sprzedawać nie potrzebuje żadnej ekspozycji ani kosztowej powierzchni wystawienniczej.Od ponoszenia kosztów są inni a on chce tylko spijać śmietankę a producentom w to graj. Wyjechało, zapłacone i nieważne kto sprzeda. Dlatego u nas prym wiodą marki które importujemy osobiście lub kupujemy od innych firm patrzących podobnie na rynek.
    Nie ma innej drogi.
    I żebyśmy mieli jasność, nie mam pretensji do klientów którzy chcą kupić taniej a tylko do producentów oczekujących że damy im darmowe powierzchnie pod ich ekspozycje.
    • Martan, 2016-04-10 12:46:00
  • Witam
    Cyt. : \"...W przypadku firmy Deante nie ma tzw. wojny cenowej między sklepami tradycyjnymi a internetowymi...\" To z całym szacunkiem mówimy o innym kraju, innym Deante i innym internecie. Prawie co dzień dostajemy od klientów wyceny z internetu, na produkty Deante z prośbą o dopasowanie się, bądź wręcz zrobienie tańszej oferty. I nie są to szaleńcy, którzy chcą szybko zarobić, tylko, firmy które są na rynku internetowym długo. Żeby było weselej (a raczej smuto) to wiele z tych produktów jest na zmówienie i trzeba na nie zaczekać – co oznacza, że te sklepy nie mają ich w swoim magazynie, a co za tym idzie nie są one ze starych dostaw i nie są zakupione w niższej cenie niż ta, która obowiązuje na dziś.
    I nie mówimy o różnicy kilku oczek tylko o około 15-20% , różnicy w cenie sprzedaży w internecie a cenie zakupu salonu stacjonarnego. Faktem jest że Deante „… oferując salonom wsparcie, pokrywamy pewne koszty funkcjonowania salonów i do tej pory ten model nam się sprawdza…” wspomaga salony, ale tak naprawdę zapewnia sobie ekspozycję dla tych, którzy najpierw oglądają w sklepie stacjonarnym a potem kupują w necie. Nie traktujmy się jak dzieci, tylko bądźmy szczerzy i poważni.
    Podczas debaty na 3 Forum, odniosłem wrażenie, że poklepaliśmy się wszyscy po plecach stwierdzając: no nie jest źle, no mogłoby być lepiej ale damy radę. A tak naprawdę jest tragicznie różnice w cenach między sklepami internetowymi i stacjonarnymi są prze-ogromne za co odpowiadają TYLKO i WYŁĄCZNIE producenci, a nie klient ostateczny jak nam próbowano podczas tego Forum wmówić.
    Kończąc temat – na 3 Forum sprawę dysproporcji cen między internetem a sklepami stacjonarnymi zamieciono pod dywan. Mam nadzieję, że na następnym forum sprawa ta będzie problemem numer jeden, i prowadzący „przycisną” producentów, którzy będą bardziej konkretni w odpowiedziach.
    Życząc miłego weekendu - Pozdrawiam
    • łazienki płock, 2016-04-08 18:15:19