Partner portalu:
REKLAMA
×

Szukaj w serwisie

Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat

  • Autor: Małgorzata Nietupska
  • 11 cze 2015 08:07
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
USA: ustęp w Bryce Canyon.
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat
Toaleta pradziadka – jak polskie sławojki podbiły świat

Gdy większość Europy kryła się za potrzebą po krzakach, w Polsce 100 lat temu stawiano wygódki. Przykład dał car i minister. Kto nie chciał korzystać, dostawał urzędowy nakaz. Dziś ten wynalazek podbija świat.

REKLAMA

Wcześniej większość ludu polskiego też, jak Europa, chodziła w krzaki albo za stodołę. Chlubnym europejskim wyjątkiem była Warszawa. W 1938 roku było w niej 27 świetnie prosperujących ubikacji miejskich, w tym kilka ekskluzywnych należących do Francuskiego Towarzystwa Szaletów Publicznych. W Warszawie narodził się pomysł, by na podwórkach ustawiać drewniane ubikacje.

W samej Francji nie było tak postępowo. Gdy w latach 60. XX wieku żona pewnego wicehrabiego angielskiego oglądała francuski zamek Roquetaillade, doliczyła się 60 nocników, jednej łazienki i żadnej ubikacji.

Przykład cara Mikołaja

Nocniki, wiaderka, indory, stolce – do użytku w domu – były zarezerwowane w całej Europie dla chorych, starych i bogatych. Dość miał nawet bajecznie bogaty car Mikołaj II Romanow (1868-1918). Gdzie docenił zalety drewnianego wychodka, nie wiadomo. Ale zamówił taki dla siebie i kazał ustawić w Spale (przyjeżdżał tam na wczasy).
Jego ubikacja miała 4 duże okna i wyglądała jak dzisiejsze domki działkowe. Ten elegancki ustęp można obecnie obejrzeć w Skansenie Rzeki Pilicy w Tomaszowie Mazowieckim.

Naród stawia sławojki

Gdy nastała niepodległa Polska (1918 rok), zaczęto masowo – dla zdrowotności – stawiać drewniane wygódki na prowincji. Wielu było opornych. I tu wkroczył minister spraw wewnętrznych Felicjan Sławoj Składkowski (1885-1962), a wcześniej lekarz wojskowy.

Sławoj Składkowski przygotował specjalny projekt drewnianej wygódki z serduszkiem, który szybko zdobył nazwę „sławojka” (od nazwiska ministra).
Jedni stawiali ustępy i... nie korzystali. Innych trzeba było zmuszać urzędowymi pismami. Słynna była historia chłopa, który zamknął sławojkę na kłódkę, bo trzymał w niej kiełbasy i szynki po zabiciu świni.

Jak Polska długa i szeroka opowiadano sobie dowcip: „Dlaczego chłopi stawiają sławojki rzędem koło drogi? Bo minister ich potrzebuje, jak jeździ po kraju”.

Polityczne kariery

Wszystkie te dowcipy dotarły do ministra Składkowskiego. Tak o tym pisał: „Nie wiem nawet, komu podziękować za to wesołe, dowcipne i dosyć trwałe spopularyzowanie mojego imienia. Dobry pomysł został podchwycony przez legiony naśladowców”.

I faktycznie: po 100 latach drewniane wygódki stawia cały świat: w górach, na pustyniach, plażach, lasach. Kariera ministra od sławojek też potoczyła się wspaniale. Został posłem (kilka razy), a potem premierem Polski.

Zdjęcia: Shutterstock,

Małgorzata Nietupska


REKLAMA

REKLAMA

Newsletter

Najciekawsze artykuły z naszego serwisu codziennie w Twojej skrzynce
REKLAMA